Tinder – jak tworzymy lepsze wesje siebie

Część naszego życia przeniosła się do Internetu, ale żywy kontakt z drugą osobą powinien być ponad wszystko. Człowiek potrzebuje człowieka. (Ilustracja: Piotr Kowalczyk)

Dla młodych korzystanie z aplikacji randkowych to coś naturalnego. Tak jak kupowanie przez Internet auta czy ubrania. O korzyściach i zagrożeniach związanych z byciem aktywnym uczestnikiem portali łączących ludzi, opowiada psychoterapeuta i seksuolog Michał Pozdał.

 

Założyłam konto na aplikacji randkowej. No i przekonałam się, że nigdzie indziej nie miałabym takiej możliwości tworzenia ulepszonej wersji siebie.
To prawda. W aplikacjach randkowych często tworzymy awatary samych siebie. Nie zawsze robimy to celowo, po prostu sama aplikacja kusi do tworzenia autokreacji. Jedne informacje o sobie pomijamy, inne podkreślamy i one wcale nie muszą być niezgodne z prawdą, ale już sam ten zabieg powoduje, że ulepszamy swój wizerunek. Na przykład piszę, że lubię słuchać muzyki, i w zależności od tego jakiej, taki obraz siebie tworzę.

W realu też mogę się podkreować, mówiąc, że słucham jazzu.
Tylko że w realu ma pani natychmiastową reakcję drugiej osoby. Dużo dzieje się poza słowami, w mimice, mowie ciała, możemy dopytać. Na portalu randkowym jesteśmy pozbawieni szybkiej informacji zwrotnej. Odpowiedzi możemy szlifować dopóty, dopóki nie uznamy ich za doskonałe.

No ale w ten sposób możemy się też zastanowić, o co nam chodzi. To plus?
I tak, i nie. To super, że swoje oczekiwania artykułujemy zdecydowanie łatwiej. Ale jednocześnie to potwornie nas ogranicza, bo zamyka na kogoś nie z naszej bajki.

W aplikacjach liczy się przede wszystkim zdjęcie. To też ograniczenie?
Z psychologii społecznej wiemy, że pierwsze, na co zwracamy uwagę w bezpośrednim kontakcie z drugim człowiekiem, to wygląd, dopiero potem liczą się inne cechy. I tu, i tu więc pierwsze wrażenie budujemy na podstawie zewnętrznych cech.

W aplikacji można jednym kliknięciem kogoś usunąć, czyli potraktować jak nieistniejącego ducha (stąd nazwa ghosting). Wygodne.
Tylko że ludzie przez to nie ćwiczą umiejętności flirtowania, randkowania, dogadywania się, całego tego small talku. A więc także empatii, bardzo potrzebnej w relacjach. Łatwo natomiast w ten sposób kogoś zdyskredytować. Gdybym do właśnie poznanej na przyjęciu osoby powiedział: „spadaj”, musiałbym się liczyć z reakcją. A tutaj tej reakcji nie ma i dlatego klikanie „usuń” przychodzi tak łatwo.

Portale nie motywują do pracy nad relacją. Jak nam się ktoś nie podoba, szukamy kogoś innego.
To specyfika nie tylko internetowych miłości. Problemy z wejściem w relację czy w Internecie, czy w realu mają ludzie, którzy boją się bliskich związków, którzy zostali skrzywdzeni albo są wyposażeni w cechy utrudniające im zawieranie znajomości, na przykład osobowości narcystyczne.

Internet daje większe pole do popisu oszustom?
Daje. Bardzo wiele tam niedomówień, niewiadomych, domysłów. Aplikacja stwarza dużo większe możliwości prowadzenia gry, ale niekoniecznie w złym znaczeniu. Bo z jednej strony taka gra może być raniąca, czy wręcz patologiczna, a z drugiej – może mieć charakter zabawy, inteligentnego flirtowania, a to mi się podoba.

Aktywność w tych aplikacjach to dzisiaj nadal coś wstydliwego?
Nie sądzę. Jak rozmawiam na zajęciach ze studentami SWPS, to wszyscy przyznają, że z nich korzystają. Dla młodych to coś naturalnego. Tak jak kupowanie w Internecie auta czy ubrania.

Straszne te handlowe porównania.
Może, ale prawda jest taka, że do Internetu przeniosło się całe nasze życie. Tam czytamy książki, oglądamy filmy. Wierzę jednak, że nawet jeśli aplikacje randkowe będą coraz popularniejsze, a będą, to kontakt z żywym człowiekiem będzie ponad wszystko. Ludzie potrzebują nie awatarów, ale kontaktu, porozmawiania, wypłakania się, więzi.

Największa zaleta takich aplikacji?
To, że ułatwiają wzajemne poznawanie się ludziom nieśmiałym, z niepełnosprawnościami, osobom homoseksualnym i transseksualnym. A także starszym. Z tego narzędzia trzeba jednak umieć korzystać. Bo może uruchomić wszystko, co w człowieku najgorsze, ale też to, co w nim najlepsze.

Portale randkowe wymuszają na ich użytkownikach stworzenie własnego profilu i określenie swoich preferencji. Jednak filtry nie gwarantują sukcesu. (Ilustracja: Piotr Kowalczyk)