Totalna porażka? To może być twoja szansa na sukces

Odważyć się przegrywać, doświadczać kryzysów i błędów - to odważyć się żyć. (Fot. iStock)

Porażki – nie sposób ich przewidzieć ani uniknąć. Dlatego dobrze zawczasu przygotować się na niepowodzenia. I spojrzeć na nie jak na powód do radości. Charles Pepin, francuski filozof i pisarz, przekonuje, że służą one jedynie naszym przyszłym sukcesom.

Kilka lat temu znany australijski pisarz Richard Flanagan zacytował w trakcie wywiadu swojego ojca, który na wieść o sukcesie syna powiedział: „porażka czy sukces, traktuj tych dwóch oszustów tak samo”. Cóż, starszy Flanagan miał sporo racji: sukces to rewers porażki, jedno i drugie budzi w nas równie silne emocje i stres, no i wydarzają się zawsze na przemian.

Według Charles’a Pepina, autora książki „Porażka znaczy zwycięstwo” (wyd. Muza), nasz stosunek do porażki zależy od naszego wychowania, a czasem wręcz od kultury kraju, w którym przyszło nam dorastać. On sam podaje przykład Francji i Stanów Zjednoczonych. We Francji od pierwszych lat edukacji uczy się dzieci, że porażka to najgorsze, co może nas spotkać i należy jej unikać za wszelką cenę. Dlatego młodzi Francuzi po studiach często przyjmują pierwszą przyzwoitą pracę i rzadko szukają ambitniej z obawy, by nie dostać po głowie. Porażka jest bowiem dla nich powodem do wstydu i pewnie też późniejszych wizyt u psychoterapeuty. Zupełnie inaczej niż w Stanach Zjednoczonych. Tam motto „ucz się na własnych błędach” można spotkać na każdym kroku, od szkolnych ławek po biura start-upów w Dolinie Krzemowej. Nic dziwnego, bo „ten się nie myli, kto nic nie robi”, jak głosi popularne u nas hasło. Oto kilka wskazówek, jak zacząć przychylniej patrzeć na porażki, a nawet się z nich cieszyć:

1. Porażka jest jak okno, to szansa na sukces

Przypuśćmy, że nie dostałeś wymarzonej pracy, czyli jakieś drzwi się za tobą zamknęły. Sprawdź, jakie okna się właśnie otwierają, czyli jakie inne oferty na ciebie czekają. A może to czas na zmianę branży, kwalifikacji czy specjalizacji? Przechodzisz kryzys małżeński albo kryzys wiary w swoje możliwości? Zamiast pogrążać się w smutku i beznadziei, otwórz oczy i zobacz to, co ten kryzys chce ci powiedzieć. Dlaczego ta praca jest poza twoim zasięgiem? Co takiego dzieje się w twoim małżeństwie? Przeanalizuj swoje zachowanie: na który jego aspekt nagle zwracasz uwagę? Zamiast poddać się apatii, pozwól zaciekawić się tym, co w tym momencie cię przerasta – proponuje Pepin.

2. Kuźnia charakteru

„Trudności pociągają człowieka z charakterem, ponieważ pokonując je, sam się spełnia” – napisał Charles de Gaulle w swoich „Pamiętnikach”. Innymi słowy, czasem potrzeba porażek, by w pełni docenić swoją siłę. Żaden sukces nie smakuje tak jak ten okupiony licznymi upadkami. Wiedział to 
de Gaulle, a także prezydent Stanów Zjednoczonych Abraham Lincoln, który – zanim objął najważniejsze stanowisko w kraju – kilka razy zbankrutował, przegrał w wyborach parlamentarnych, stracił żonę i wpadł w depresję. A przecież to jemu właśnie zawdzięczamy zniesienie niewolnictwa. Mimo trudów nigdy nie poddał się w walce o swoje ambicje. Świadom tego, że charakter kształtuje się właśnie dzięki takim momentom, koszykarz Michael Jordan wyznał w jednym z wywiadów: „W mojej karierze spudłowałem dziewięć tysięcy razy. Przegrałem trzysta meczów. Raz po raz ponosiłem w życiu porażki. I właśnie dlatego mi się powiodło”.

3. Lekcja pokory

Adepci judo najpierw uczą się upadać. Każdy upadek to lekcja wiedzy, ale i pokory. Dzięki pokorze i mądrości z czasem ci sami adepci uczą się też wygrywać. Jak mówi Pepin, zdarza się, że tylko niepowodzenie pozwala nam spojrzeć na siebie wyraźnie, obiektywnie. Dostrzec swoje zalety, ale przede wszystkim wady. A nic tak nie podcina skrzydeł jak pycha i przekonanie o własnej nieomylności. Wiemy to z historii sportu, bo często na naszych oczach upadali sportowi tytani (wielu z nas pamięta historię Marion Jones, amerykańskiej lekkoatletki oskarżonej o doping), ale także giganci biznesu. Steve Jobs musiał odejść z własnej firmy, bo praca z nim stała się nieznośna, by dopiero po 12 latach wrócić do niej na swoich warunkach.

4. Jak porażkę zamienić na sukces

Kiedy J.K. Rowling straciła pracę w Amnesty International i została porzucona przez męża, znalazła się w Edynburgu z małą córeczką i bez grosza przy duszy. Przygarnęła ją siostra. Ta sama Rowling po latach, już jako autorka „Harry’ego Pottera”, przyznała, że dopiero kiedy dotknęła życiowego dna, poczuła grunt pod nogami. I przypomniała sobie, że zawsze chciała pisać. Nie mając innych zobowiązań zawodowych, mogła zacząć to robić, bo nie miała nic do stracenia. Gdyby Serge Gainsbourg został malarzem, jak planował, nigdy nie usłyszelibyśmy jego kultowej „J’ai t’aime. Moi, non plus”. I kto wie, kiedy poznalibyśmy jedną z podstawowych teorii społecznych, gdyby młody Darwin spełnił marzenie ojca i jednak został lekarzem. Albo weźmy historię marki samochodów Honda: zaczęło się od tego, że właściciel tego nazwiska nie dostał pracy… w Toyocie.

Egzystencjalizm francuskiego filozofa Sartre’a mówi, że żyć to uczynić swoje życie projektem. Gdy dotknie nas porażka, po prostu zmieńmy projekt i kierunek działania.

Żaden sukces nie smakuje tak jak ten okupiony licznymi upadkami. (Fot. iStock)
Żaden sukces nie smakuje tak jak ten okupiony licznymi upadkami. (Fot. iStock)

5. Upadek, niepowodzenie, porażka – doświadczanie rzeczywistości

Porażka stawia nas na ziemi. To moment, kiedy możemy otrząsnąć się ze złudzeń, z nierealnych marzeń i oczekiwań i sprawdzić, co nam zostało, czego chcemy, dokąd zmierzamy. To przyjęcie rzeczywistości taką jaka jest, pogodzenie się z tym, że życie to nie droga usiana różami.

Powyższe słowa mógłby z powodzeniem powiedzieć muzyk Ray Charles. Jako kilkulatek był świadkiem utonięcia młodszego brata, w wieku siedmiu lat stracił wzrok, w wieku piętnastu – matkę. Nie pozwolił jednak, by tragedie zniszczyły mu życie, zaakceptował to, co się wydarzyło, i szedł dalej. Jeśli przyjmiemy postawę, że złe rzeczy zdarzają się też dobrym ludziom, ale to nie znaczy, że potem ich życie musi być pasmem udręki – damy sobie szansę na podniesienie się i zrobienie kroku do przodu – w stronę uleczenia, ale też odzyskania cząstki świata dla siebie.

6. Akt odwagi – nauczyć się przegrywać.

Jeśli chcesz działać, musisz odważyć się przyjąć porażkę. W godzinie prawdy wziąć byka za rogi, spojrzeć w twarz niepowodzeniu. Jak mówi Pepin, „odwaga nie uwalnia nas od strachu, ale daje siłę do działania mimo strachu”. Zanim wyślesz CV, rzucisz pracę, zakończysz związek lub pójdziesz na randkę, zanim zdecydujesz się przerwać mało ciekawe studia, wyjechać za granicę czy w jakikolwiek sposób zmienić swoje życie – skorzystaj z tego zdania. Niech cię wzmocni. Jest jeszcze jedno, mocniejsze: „Prawdziwa porażka to nie zaznać żadnej, bo to oznacza, że nigdy się na nic nie ośmieliliśmy”. Jak pisze Pepin, odważyć się przegrywać, doświadczać kryzysów i błędów – to odważyć się żyć.