fbpx

Wiadomość od twórcy snów

fotochannels.com

Otrzymujemy sygnały od naszej nieświadomości. To sny. Informują, czego nam brak, by zbudować pełnię osobowości i osiągnąć harmonię.
W dzieciństwie często śniłam, że jadę pociągiem. Ostatniej nocy przyśniła mi się kremowa syrenka, taka, jaką jeździł mój dziadek. Czy ma to jakieś znaczenie? W czasie dwugodzinnej pracy z psychologiem dowiedziałam się, że tak. Te sny to sygnały, że w życiu uczuciowym potrzebuję więcej spontaniczności, mniej samokontroli i nie umiem przyznawać się do słabości.

Czy pluszowa kanapa w księgarniokawiarni to dobre miejsce, by opowiadać sny? Dlaczego nie? Jeśli rozmowa toczy się ze specjalistą i szukamy odpowiedzi, jak je interpretować. Fachowcem jest psycholog Jarosław Józefowicz, psychoterapeuta pracujący metodą psychologii zorientowanej na proces.

Traktujemy sny jak okno, przez które chcą się dostać i próbują zaistnieć w naszym życiu dawno odepchnięte treści. Wszystko, co zdarza się w krainie snów, niesie informację o naszej duszy. Obrazy senne powracają, bywają symboliczne, straszne, fabularne, dziwne. Dla terapeuty stanowią ważny materiał w poszukiwaniu tego, czego potrzebujesz.

Nie chcemy tego wiedzieć

Marie-Louise von Franz, asystentka Carla Gustava Junga, na podstawie wieloletnich badań snów stwierdziła, że sny nas prowadzą, wskazują, gdzie popełniamy błąd. Możemy traktować je jak przekaz od wewnętrznego przewodnika. Nie ochronią nas przed zmiennymi kolejami losu, ale dają wskazówki, jak podążać za własną gwiazdą, aby najlepiej zrealizować swój potencjał.

Według von Franz i innych jungistów sny ukazują nam najczęściej to, o czym wcale nie chcemy słyszeć.

– Przeważnie chodzi o jakiś aspekt psychiki, od którego się odcinamy, a którego potrzebujemy, żeby rozwiązać swoje problemy czy żyć w poczuciu równowagi – mówi Jarosław Józefowicz. – Treści te próbują zaistnieć w naszym życiu na różne sposoby, na przykład poprzez niezamierzone gesty, a nawet choroby. Również przez sny, gdy kontrola świadomości jest wyłączona. Wtedy w bezpieczny sposób dotykamy tego, co jest zbyt trudne dla naszego „ja” na jawie.

Na przykład człowiekowi, który w życiu jest łagodny, zależny od innych, śni się groźny niedźwiedź. Niedźwiedzia siła dla ludzi uległych jest zwykle symbolem zagrożenia. Ale to właśnie ta brakująca, potrzebna wartość. Jeśli człowiek rozwinie ją w sobie, zwiększy się jego zadowolenie z życia, być może także poprawią się relacje z ludźmi. Sny często pełnią funkcję kompensacyjną, czyli uzupełniającą naszą tożsamość. Wszystkie potrzebne nam cechy czy umiejętności są w nas, tylko nie umiemy ich używać, bo jesteśmy mało ich świadomi lub nieświadomi w ogóle.

Sny i uczeni

Snami zajmowali się z pasją twórcy psychoanalizy. Carl Gustav Jung twierdził, że zadaniem środkowej części życia jest zbudowanie pełni osobowości. Poszerzenie swojej tożsamości o jakości, które są w nas, ale ich nie znamy, jeszcze z nich nie korzystaliśmy. Uznał, że nieświadomość to właśnie odrzucone wspomnienia, trudne sytuacje, z którymi na pewnych etapach życia sobie nie poradziliśmy, także wzorce rodzinne. Każda z takich treści może zawsze „wypłynąć” do świadomości. Między innymi w snach.

– Na sny jak na drogowskazy rozwoju człowieka patrzy Arnold Mindell, szwajcarski psychoterapeuta i fizyk, twórca psychologii zorientowanej na proces – mówi Józefowicz. – W ogólnym zarysie są to założenia podobne do jungowskich. W tej metodzie sny są wiadomością wysyłaną przez nieświadomość, potrzebną do harmonijnego funkcjonowania. W snach współwystępują postawy, które są nam bliskie, i takie, których nie akceptujemy, reprezentowane przez potwory, nietypowe zachowania, ludzi, których się boimy, itp. Okazuje się, że to, co dla nas ważne, sytuuje się po tej trudnej, odepchniętej stronie. Psychologia procesu zajmuje się pracą nad przeszkodami blokującymi korzystanie z informacji płynących z obszarów nieświadomych. Próbujemy sprawić, aby demony przestały być zagrożeniem, a stały się w pewnym sensie przyjaciółmi czy też sprzymierzeńcami. Często skupiamy się na wybranym, najbardziej emocjonującym fragmencie, tam szukając istoty przesłania sennego. I, co ogromnie ważne, pracujemy ze snem wielopłaszczyznowo, wykorzystując ruch, obraz, dźwięk, odczucia, a nawet związki z otaczającą rzeczywistością. Najlepszym i jedynym ekspertem od snu jest ten, kto śni. Tylko on wie, jaki sens mają symbole i wydarzenia ze snu oraz to, jak wiążą się z jego życiem. Terapeuta jedynie prowadzi klienta w podróży odczytywania znaczeń sennych. Samodzielna interpretacja snu może być jednak problematyczna. Jung mówił, że trudno jest oglądać własne plecy, a właśnie coś takiego ukazuje się nam w snach.

Sen o syrence

Ja: Prowadzę we śnie syrenkę, taką, jaką miał kiedyś mój dziadek. Boję się, bo nie wiem, gdzie są hamulce. W końcu zatrzymuję się na ukwieconej łące.

Jarosław Józefowicz: Podczas pracy ze snem nie rozpatrujemy go w sposób przyczynowo-skutkowy. Na przykład: śniło ci się, że nie wiesz gdzie są hamulce, sprawdź ich sprawność. Szukamy znaczenia ważnego dla naszej psychiki. Zwracamy uwagę na jak największą liczbę szczegółów, na atmosferę snu.

Co było dla ciebie najbardziej energetyczne?

– Jazda bez hamulców.

– Jak ci się jechało bez hamulców?

– Bałam się, ale to było nawet fajne.

– Co było w tym fajnego?

– Płynność tej jazdy, lekki wiatr. Przypomniało mi się dzieciństwo, które spędziłam u dziadków. Byłam wtedy wolna w tym znaczeniu, że mogłam być sobą, byłam akceptowana, chroniona. Tam byłam dziewczynką w sukieneczce, która nigdy nie weszła na drzewo. Bałam się psów, a rozbite kolano zawsze było tragedią. Potem musiałam ukrywać swoją delikatność.

– To, o czym teraz powiedziałaś, jest ważne. To kontekst snu, o którym wiesz tylko ty, bo jest związany z twoją historią życiową. Istotny wydaje się motyw hamulców – najpierw nie wiedziałaś gdzie są, potem je znalazłaś. To, co w śnie straszy cię, ale jest też trochę fajne, to jazda bez hamulców. To doświadczenie zbadałbym głębiej. Jak się czułaś, jadąc bez hamulców?

– To uczucie kojarzy mi się z wolnością, nieskrępowaniem.

Mówiąc to, zrobiłaś ruch głową w bok i wydałaś dźwięk „czcz!”. Wzmocnij ten sygnał, powtarzaj „czcz” częściej i głośniej.

– Kiedy robię to szybciej, tracę atmosferę jazdy ze snu. Ta jazda, mimo lęku, była dosyć bezpieczna i przyjemna.

– Co mogłabyś zrobić, żeby w życiu czuć się wolna i dosyć bezpieczna jednocześnie?

– Nie bać się przyznawać do słabości. Wtedy nie musiałabym się bronić, ukrywając swoją delikatność. Byłabym bardziej sobą, czułabym się wolna. W życiu często jestem odważna, staję do konfrontacji, a to tylko część mojej osobowości.

– To sygnał od nieświadomości, znaczenie jazdy bez hamulców: uznaj swoją słabość i delikatność.

Sen o pociągu

Ja: W dzieciństwie często śniło mi się, że błądzę w lesie, jestem sama i bardzo się boję. Nagle nadjeżdża pociąg. Czuję się uratowana, wsiadam, ale znów zaczynam się bać. Nie wiem, dokąd pociąg jedzie. Chcę wysiąść, zastanawiam się jak i w tym momencie się budzę.

Jarosław Józefowicz: Co cię najbardziej porusza w tym śnie?

– Poczucie, że nie chcę jechać w nieznane. To jest straszne. Bardzo chcę wysiąść.

– Identyfikujesz się z osobą, która chce, ale się boi. Tak być może postępujesz w życiu – wycofujesz się, odchodzisz. Boisz się podróży nie wiadomo dokąd. Jest tym, czego chcesz uniknąć. Ciekawe, czy jest w tym coś ważnego? Czego bałaś się we śnie, jadąc pociągiem?

– Tego, że nie wiem, jak się skończy ta podróż. Czułam się porwana, w pułapce. Chciałam wysiąść, ale pociąg jechał zbyt szybko.

– Jak to jest być porwanym?

– To poczucie zagrożenia.

– Zwykle to, co zagraża i sprawia trudność, jest obszarem możliwości wzrostu. To, o czym mówisz, kojarzy mi się ze spontanicznością, odpuszczeniem kontroli. Czy używasz ich w życiu?

– Tak, ale w życiu zawodowym. W tej sferze ryzykuję, sięgam po nowe. Gorzej z życiem uczuciowym. Oddać się komuś bez kontroli, obdarzyć zaufaniem – to dla mnie zbyt trudne. Ale ostatnio czuję, że to mnie pociąga…

– To pierwsze kroki do tego, aby spontaniczność zaistniała w twoim świecie wewnętrznym.

To naprawdę zadziwiające, jak nasze doświadczenia są ze sobą połączone, jak ta sama wiadomość dobija się do nas w różnych wymiarach życia. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że stoi za tym jakaś większa, trudna do określenia siła. Coś, co Jung nazywał Twórcą Snów, a co w pracy z procesem nazywamy śniącym ciałem.

Jak samodzielnie pracować ze snem – przykład

1. Przypomnij sobie ważny sen – teraźniejszy, z dzieciństwa czy powracający, powtarzający się. Przykład: Śni mi się często, że biję się z mężczyzną wyraźnie ode mnie silniejszym. Najpierw się kłócimy, potem szarpiemy. W końcu on wykręca mi rękę, a ja się poddaję. Albo walka kończy się tym, że zaczyna się ze mną całować.

2. Co postrzegasz w tym śnie jako najważniejsze, najdziwniejsze, najstraszniejsze? – Straszna jest gwałtowność i namiętność tego mężczyzny.

3. Postaraj się dotrzeć do głównej jakości snu, do tego, co nie jest twoim codziennym „ja”, jakością, z którą się nie utożsamiasz, z tym, co jest dla ciebie trudne. – Ten mężczyzna wie, czego ode mnie chce. Działa bez zbędnych emocji czy lęków. On nie jest agresywny, tylko silny i konsekwentny.

4. Wyraź tę jakość bazgrołem energetycznym, czyli spontanicznym, prostym rysunkiem. – Pionowa strzała.

5. Stwórz postać na podstawie jakości wyrażonej tym bazgrołem. – Wyprostowany żołnierz na warcie.

6. Stań się na chwilę taką postacią. Zrób to wiarygodnie, używając ruchu, postawy ciała aż do momentu, gdy poczujesz, jak to jest takim być.

7. Zastanów się, gdzie i w jaki sposób powinnaś w życiu być taka jak ta postać. – W relacjach z ludźmi mogłabym mówić bardziej wprost to, co czuję. Nie bać się odrzucenia.

Ćwiczenie przygotował Jarosław Józefowicz, psycholog, psychoterapeuta z Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces w Warszawie; www.akademiapop.org

Osoby, które chcą spróbować samodzielnej pracy ze snem, powinny skupić się na wyszukaniu w nim kluczowej emocji, uczucia, czegoś energetycznego – tego, co najsilniej działa.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze