1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Orgazm – co zrobić, by go ulepszyć?

Musi stać się jasne, że to mężczyzna, a nie jego erekcja czy jej długość, daje kobiecie orgazm. Mężczyzna otwarty i pozbawiony uprzedzeń co do jakości orgazmu. (Fot. iStock)
„Każda kobieta, która nie ma neurologicznych lub fizycznych problemów zmuszających ją do przyjmowania leków działających na centralny układ nerwowy, może mieć orgazm: wystarczy wiedzieć, jak to zrobić!” – pisze psycholożka i seksuolożka Nada Loffredi w swojej książce „Sztuka kochania po włosku” (wyd. Znak). Skupia się w niej nie tylko na kobietach, lecz także na męskiej seksualności i orgazmie.

Pewnego razu w barze, jedząc kanapki, rozmawiają o tym, że on po seksie na pierwszej randce po prostu wychodzi. Sally mówi mu, że takie zachowanie to afront wobec wszystkich kobiet. Harry protestuje, twierdząc, że żadna dotąd nie narzekała. Sally prowokuje go, mówiąc, że nie może mieć pewności, czy jego okazjonalne partnerki nie udawały. Harry się złości: on to wie i koniec. „Wszyscy mężczyźni przysięgają, że im się to nigdy nie zdarzyło, a wszystkim kobietom zdarza się udawać. Dodaj dwa do dwóch!”. „I myślisz, że nie umiem rozpoznać różnicy?” – pyta arogancko Harry. Sally zaczyna w tym momencie jęczeć i wzdychać. Z początku on pyta: „Wszystko w porządku?”, po chwili jednak zaczyna rozumieć. „O Boże, jak pięknie!” – woła ona, wzdychając coraz głośniej, a potem zaczyna rytmicznie uderzać dłońmi o blat, wołając: „Tak, tak, tak” i odchylając głowę do tyłu. Wszyscy klienci zaczynają się jej przyglądać. Harry chciałby zapaść się pod ziemię ze wstydu. „Jeszcze, jeszcze, ach! ach! ach!” – piszczy coraz głośniej i uderza dłońmi coraz mocniej. Potem, kiedy napięcie zdaje się uspokajać, Sally, jak gdyby nigdy nic, bierze do ręki widelec i wraca do jedzenia. A starsza pani siedząca przy stoliku obok mówi do kelnera: „Dla mnie to samo”.

To jedna z kluczowych scen filmu „Kiedy Harry poznał Sally” – komedii romantycznej z 1989 roku, która zyskała wielką popularność wśród widzów, ponieważ potrafiła zgrabnie połączyć wszystkie tematy dotyczące relacji intymnej, erotycznej i przyjacielskiej między kobietą a mężczyzną w dowolnej epoce. Opisana scena zaś stała się obowiązkowym punktem odniesienia w każdej dyskusji o tym, że kobiety udają orgazmy. Czy tak właśnie jest? Czy każda kobieta co najmniej raz udawała, a mężczyźni nie potrafią tego rozpoznać?

Kobieta „udaje”, żeby nie zranić partnera? Prawdziwy orgazm można rozpoznać

Mężczyźni są przekonani, że kobiety udają ze względu na brak zainteresowania, po to, by jak najszybciej zakończyć stosunek lub, co najtrafniejsze, nie chcąc zranić partnera. Tak naprawdę kobieta udaje, żeby nie zranić samej siebie, żeby jak najlepiej wypaść przed swoim partnerem i zostać docenioną. Amerykańskie badanie z 2019 roku dotyczące symulacji orgazmu i jej przyczyn (autorstwa Herbenicka i innych) wykazało, że około 68 procent kobiet udawało orgazm co najmniej raz w życiu. Spokojnie jednak – kobiety nie udają przez całe życie ani we wszystkich relacjach. A nawet jeśli mężczyźni doskonale wiedzą, że to się zdarza, dobrze się bronią przed tą wiedzą, utrzymując, że zdarza się to wszystkim, tylko nie im.

Ale czy udawanie orgazmu jest aż takie łatwe? Scena z Kiedy Harry poznał Sally pokazuje crescendo, które poprzedza prawdziwy orgazm i jego zewnętrzną manifestację. U kobiety odruch orgazmiczny objawia się serią skurczów wszystkich mięśni otaczających waginę i krocze po odpowiedniej, bezpośredniej lub pośredniej, stymulacji łechtaczki. Skurcze te zachodzą w interwałach długości około 0,8 sekundy i zazwyczaj dają ogromną przyjemność – podobnie jak u mężczyzny. Liczba skurczów może się różnić i docierają one do szyjki macicy i samej macicy. Może ich być od trzech do dwunastu, co bardzo zależy od zdolności kobiety do oddania się przyjemności – podobnie jak intensywność przyjemności podczas orgazmu. To jednak jeszcze nie koniec! Włącza się całe ciało: bicie serca przyspiesza do 120–160 uderzeń na minutę, a ciśnienie wzrasta o 20–40 mmHg. W chwili orgazmu kobieta, podobnie jak mężczyzna, niemal traci przytomność – oto, czemu uznaje się to za moment, w którym jesteśmy wyjątkowo wrażliwi.

Jeśli kobietom udaje się jednak udawać orgazm i nie dać się na tym przyłapać, powodem są nie tyle ich niezwykłe zdolności aktorskie, ile brak skupienia u mężczyzny. Jak można wyczytać z opisu orgazmu, wcale nie jest tak trudno rozpoznać prawdziwy kobiecy orgazm. Oprócz zaczerwienienia spowodowanego rozszerzeniem naczyń krwionośnych i skurczów macicy, które mężczyzna czuje wokół penisa, jeśli rzecz dzieje się podczas penetracji, mogą się również zdarzyć spazmy dłoni i stóp, to znaczy mimowolne skurcze kończyn górnych i dolnych, których nie sposób wywołać celowo. Powiedziałabym jednak mężczyznom, żeby raczej aktywnie wsłuchiwali się w swoją kobietę, niż prowadzili śledztwo: także na tej płaszczyźnie najważniejsza jest komunikacja!

Z drugiej strony, kobiecy orgazm nigdy nie był szczególnie „popularny” i dlatego udawanie go nie komplikuje zbytnio relacji. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, to, że kobieta może być podniecona dość długo, ze szczytem w samym środku intensywnego plateau, sprawia, że prawdziwy orgazm łatwo przegapić. Ponadto w odróżnieniu od męskiego orgazmu i ejakulacji, których funkcje są doskonale znane i niepodważalne, orgazm kobiecy ma wiele aktywatorów dających się sprowadzić do dwóch „mistycznych” kategorii: pochwa czy łechtaczka?

Jesteś pochwowa czy łechtaczkowa?

Wyjaśnijmy coś sobie: jest jedna przyczyna wyzwalająca orgazm.

Zaczyna się on od bezpośredniej lub pośredniej stymulacji łechtaczki i wyraża się poprzez skurcze mięśni macicy. Zanim jednak przeprowadzono liczne eksperymentalne badania na temat kobiecej fizjologii, sądzono, że kobieta może mieć orgazm łechtaczkowy (niedojrzały) lub pochwowy (dojrzały).

Dodałabym, że wszystkie fazy kobiecej i męskiej reakcji można na siebie nałożyć. Stymulacja waginy także u kobiety powoduje podwyższone krążenie krwi w łechtaczce, podobnie jak to się dzieje z męskim penisem, a orgazm kobiecy charakteryzują takie same skurcze jak orgazm męski.

Zasadnicza różnica tkwi w jednoczesnej obecności ejakulacji u mężczyzny. A jednak dla wielu kobiet pozostaje tajemnicą, czemu kobiety nie są w stanie osiągnąć orgazmu poprzez penetrację.

Chociaż statystycznie najnormalniejsze jest osiąganie orgazmu poprzez bezpośrednią stymulację łechtaczki, samym kobietom trudno to zaakceptować i dążą do tak zwanego orgazmu pochwowego. Jednak ta mniejszość, która osiąga orgazm poprzez niebezpośrednią stymulację łechtaczki, ma najprawdopodobniej budowę, która pozwala na rozciągnięcie warg sromowych mniejszych na napletek łechtaczki, a także niższy „próg” orgazmicznej receptywności. Nie istnieją różne rodzaje orgazmu, tylko różne lokalizacje przyjemności, a jedyny unerwiony organ zdolny doprowadzić do odruchu orgazmu to łechtaczka i, ewentualnie, punkt G, znajdujący się wewnątrz pochwy, który – gdy podlega odpowiedniej stymulacji – potrafi doprowadzić do kobiecej ejakulacji, tak jak w tym przypadku:

„Droga Pani Doktor,

mam dwadzieścia trzy lata i od ośmiu pozostaję aktywna seksualnie. Zawsze trudno mi było osiągnąć orgazm i do dzisiaj nie mam pewności, czy go doświadczam, czy nie. Trzy lata temu miałam partnera, z którym za każdym razem podczas seksu miałam orgazm, czemu towarzyszyła najprawdziwsza ejakulacja. Byłam go wtedy pewna. Nie kochaliśmy się jednak, a nasz związek trwał tylko trzy miesiące. Dotąd nie byłam w żadnym związku dłużej niż trzy miesiące, ale od pół roku spotykam się z chłopakiem, którego kocham, i bardzo dobrze się dogadujemy pod względem seksualnym, czuję silne podniecenie i lubię uprawiać z nim seks, a jednak wciąż nie wiem, czy naprawdę mam orgazm. Czasem obawiam się, że cierpię na anorgazmię, ale potem przypominam sobie tamtego partnera i wiem, że tak nie jest. Czy to możliwe, że potrafię osiągać orgazmy jedynie z towarzyszeniem ejakulacji? I dlaczego miałam je tylko z mężczyzną, z którym nie łączyły mnie głębsze uczucia?”.

Czasami, jak w opisanym przypadku, kobiety nie potrafią sobie wyjaśnić własnych reakcji. Wytłumaczenie jest jednak na wyciągnięcie ręki: jej brak zaangażowania emocjonalnego i jego brak seksualnych skrupułów pozwoliły jej pozbyć się zahamowań i podczas stosunku całkowicie się uwolnić.

Jako że była to historia oparta wyłącznie na seksie, ona nie czuła się negatywnie oceniana, a ponadto miała szczęście trafić na partnera, który stymulował ją stosownie do potrzeb: to, że doświadczyła ejakulacji, pozwala sądzić, że chłopak zdołał pobudzić jej punkt G.

Na koniec zaprosiłabym mężczyzn do refleksji […]. Musi stać się jasne, że to mężczyzna, a nie jego erekcja czy jej długość, daje kobiecie orgazm. Mężczyzna otwarty i pozbawiony uprzedzeń co do jakości orgazmu, mężczyzna, który zaprasza kobietę, by podczas stosunku sama się dotykała, pozwala jej czuć się pożądaną i, last but not least, posiada pewne techniczne umiejętności, które obejmują wykorzystanie innych części ciała niż tylko penis!

Męski orgazm to nie tylko ejakulacja

Orgazm to wspaniały, niezwykle skomplikowany mechaniczny akt, rodzący się z połączenia różnych czynników (fizyczno-chemicznych, neuroendokrynologicznych i psychologicznych), których finalnym efektem jest ejakulacja. Orgazm i ejakulacja u mężczyzny nie są jednym i tym samym, chociaż zachodzą w tym samym momencie. Mężczyzna może mieć wytrysk zawsze, ale nie zawsze ma prawdziwy orgazm – takie sytuacje zdarzają się znacznie częściej, niż się to kobietom wydaje. Podczas gdy wytrysk rozgrywa się na poziomie rdzenia kręgowego, odczucie orgazmu przychodzi z mózgu. Niezależnie od obecności ejakulacji intensywność orgazmu u mężczyzny motywuje go do kolejnych stosunków z tą samą kobietą. Doświadczenia seksualne u mężczyzn – dokładnie tak samo jak u kobiet! – nie są bowiem takie same z każdą partnerką.

Podczas gdy łatwo ustalić, czy mężczyzna ma problemy z wytryskiem, znacznie trudniej ustalić, czy naprawdę przeżywa orgazmy.

Co może zatem zrobić mężczyzna, samodzielnie lub podczas stosunku z drugą osobą, by uczynić swój orgazm bardziej godnym zapamiętania?

  • Zrelaksować się: nauczyć się relaksować poprzez ćwiczenia treningu autogenicznego czy dowolną technikę medytacyjną.
  • Wykonywać ćwiczenia fizyczne: wzmocnić mięśnie odpowiadające za orgazm poprzez ćwiczenia mięśni Kegla, to znaczy spinanie i rozluźnianie kilka razy dziennie mięśnia łonowo-guzicznego (by je spiąć, należy zachowywać się tak, jakby chciało się powstrzymać siusiu).
  • Fantazjować: rozwijać wyobraźnię, czytając powieści lub oglądając filmy erotyczne.
  • Masturbować się: stosunkowo często i bez oczekiwań.

Co można robić w parze, by ulepszyć orgazm?

  • Pieścić się: znacznie wydłużyć czas gry wstępnej.
  • Bawić się: oddawać się ciekawym zabawom erotycznym.
  • Dotykać się: masturbować się na oczach partnerki albo w pokoju obok, wiedząc, że w tym samym czasie ona również się masturbuje.
  • Podniecać się: wybierać najbardziej ekscytujące pozycje, jak ta od tyłu albo ta na misjonarza.
  • Nie wymagać: celem penetracji nie powinien być orgazm (współżycie pozbawione oczekiwań).
  • Zbliżenie techniką dopasowania: w pozycji na misjonarza penis penetruje pochwę, mężczyzna nie porusza się jednak w sposób klasyczny, lecz pozwala ciału ześliznąć się na ciało partnerki; pozycja ta sprzyja pocieraniu łona jej łechtaczką, a przede wszystkim ułatwia mężczyźnie rozluźnienie, zmniejszając lęk i faworyzując jednoczesny orgazm.

Dodatkowe punkty dla kobiet:

  • Podniecać się: nie dopuszczajcie do penetracji, jeśli nie macie pewności, że jesteście odpowiednio nawilżone.
  • Przyjmować odpowiednią pozycję: wybierać pozycje, które pozwalają na jednoczesną stymulację łechtaczki – samodzielną lub przez partnera – to znaczy penetrację od tyłu; także pozycja, w której kobieta jest na górze, ułatwia orgazm, bo pozwala ustabilizować rytm i ciągłość, a także umożliwia pocieranie łechtaczką o łono mężczyzny.
  • Symulować: „symulacja” skurczów typowych dla orgazmu podczas stosunku z penetracją ułatwia i wzmacnia przyjemność.
  • Dojść: stymulować łechtaczkę manualnie, aż zbliży się orgazm, a następnie pozwolić porwać się przyjemności, poruszając się w rytm stosunku.

Strategie i pozycje, które sprzyjają kobiecemu orgazmowi

Z ewolucyjnego punktu widzenia kobiecy orgazm to prawdziwa tajemnica, której biolodzy wciąż nie potrafią jednoznacznie wyjaśnić. Podczas gdy u mężczyzny orgazm służy do wywołania wytrysku, który musi wstrzyknąć plemniki do macicy i zapłodnić kobietę, u niej nie ma podobnego praktycznego celu. Skomplikowany mechanizm neurofizjologiczny kobiecego orgazmu nie służy do wywołania owulacji ani do zapłodnienia. Po co więc natura tak marnuje zasoby? Być może dlatego, że natura chciała obdarzyć kobietę szczyptą raju w jej własnym ciele. Te poetyckie określenia sięgają kilku wieków: już od dawna używa się określenia petite mort, żeby opisać poorgazmiczny stan osłabienia świadomości.

Orgazm osiąga się, przede wszystkim znając swoje ciało i swoje seksualne imaginarium: lektura książek erotycznych czy oglądanie takich filmów samotnie lub razem z partnerem pozwalają je powiększyć. Podobnie jak głęboka znajomość osobistych reakcji erotycznych zdobyta dzięki masturbacji, także przy użyciu wibratora, który potrafi bezpośrednio stymulować łechtaczkę, zwiększając prawdopodobieństwo osiągnięcia rozkoszy. Podczas stosunku z partnerem osiągnięcie orgazmu ułatwiają takie pozycje, które pozwalają na samodzielną masturbację lub stymulację przez partnera. Wreszcie: wzmacnianie mięśni wokół pochwy poprzez ćwiczenia mięśni Kegla zwiększa zdolność do orgazmu.

Orgazm to refleks, który rozpoczyna się od stymulacji łechtaczki i objawia się skurczami mięśni pochwy: wszystkie kobiety są w stanie go osiągnąć, o ile nie cierpią na zaburzenia centralnego lub obwodowego układu nerwowego. Trudne może być natomiast zmniejszenie i wyeliminowanie mimowolnej kontroli odruchu poprzez skupienie kobiety na wrażeniach zwiastujących orgazm.

Co może zrobić kobieta samodzielnie, żeby ułatwić sobie osiągnięcie orgazmu?

  • Uczyć się: najważniejsze jest to, by kobieta wzięła na siebie odpowiedzialność za swoją przyjemność, przede wszystkim ucząc się swojej reakcji seksualnej poprzez lektury o seksualności.
  • Zrelaksować się: nauczyć się relaksować dzięki autogenicznemu treningowi i dowolnym technikom medytacyjnym.
  • Ćwiczyć: wzmocnić mięśniową platformę orgazmiczną za pomocą ćwiczeń mięśni Kegla, to znaczy kilka razy dziennie napinając i rozluźniając mięśnie otaczające pochwę (napina się je wtedy, kiedy powstrzymuje się siusiu, a rozluźnia – udając, że chce się wypchnąć coś z pochwy).
  • Poznać samą siebie: obserwacja i eksploracja własnych narządów płciowych jest bardzo ważna, by zrozumieć odczuwane wrażenia i by zyskać większą „pewność” co do zbyt często „negowanych” części ciała.
  • Stymulować: stymulowanie przyjemnych wrażeń na całym ciele za pomocą ciepłego prysznica – ze szczególnym uwzględnieniem narządów płciowych wewnątrz i na zewnątrz.
  • Fantazjować: rozwijać wyobraźnię, czytając powieści lub oglądając filmy erotyczne.

Czy mężczyzna w łóżku jest egoistą?

Kobiety często obwiniają mężczyzn o bycie egoistami. Typowa ilustrująca ten stereotyp scena wygląda tak, że mężczyzna przejmuje inicjatywę, obraca kobietę w każdą możliwą stronę, dochodzi, po czym odwraca się i zasypia. Idealizuje się z kolei – i to nie tylko w erotycznych powieścidłach – idealny stosunek, w którym kochankowie są altruistami, zainteresowanymi sprawianiem przyjemności partnerowi.

Powiedzmy to sobie szczerze: trudno o większą bzdurę. Co się dzieje naprawdę? W rzeczywistości już w czasie orgazmu mężczyzna i kobieta oddalają się od siebie, zwłaszcza kiedy osiągają go jednocześnie: prawdziwy orgazm, czy jak mówi eleganckie określenie – la petite mort, zakłada egoizm właśnie dlatego, że to moment intensywnych odczuć „subiektywnych”, którym przeszkodzić może każde rozproszenie, choćby myśl o partnerze. Zdarza się również tak, że kobieta, zamiast naśladować egoistyczne zachowanie mężczyzny, pozostaje pasywna i zmienia się w agresywną ofiarę. W ten sposób jej niezadowolenie ze stosunku wzrasta, a kolejne razy stają się coraz gorsze.

Trzeba też dodać, że kobieta osiąga przyjemność w innym czasie. Przed orgazmem, w trakcie orgazmu i po orgazmie. Po wytrysku mężczyzna wkracza w tak zwany okres refrakcji, który może trwać od kilku minut do kilku godzin (zależnie od wieku), kiedy nawet przy odpowiedniej stymulacji nie może mieć kolejnej erekcji. U kobiet okres refrakcji działa inaczej, ponieważ ekscytacja spada mniej gwałtownie – poza niektórymi przypadkami […]

Pamiętajmy, że kiedy osiągamy orgazm, którego funkcją jest właśnie wyładowanie seksualnego napięcia, pożądanie wcale nie musi całkowicie wygasnąć, a partner czy partnerka mogą poświęcić się przyjemności drugiej osoby, odkładając na chwilę na bok własny „egoizm”. Wystarczy pogodnie, bez oskarżeń zmierzyć się z tematem, starając się razem znaleźć sposób, by zgrać czas swoich orgazmów. Dobrą zasadą jest również doprowadzanie do orgazmu tego partnera, który potrzebuje więcej czasu.

Fragmenty pochodzą z książki „Sztuka kochania po włosku. Jak czerpać przyjemność z seksu” Nady Loffredi. Wybór, skróty i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Nada Loffredi, psycholożka, seksuolożka, psychoterapeutka. Ekspertka włoskiej edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Wykładowczyni na prestiżowym Uniwersytecie „La Sapienza” w Rzymie. Prowadzi blog D.Repubblica.it, gdzie odpowiada na pytania internautów dotyczące seksu, intymności i związków.

W swojej książce – czerpiąc z doświadczeń z pracy z pacjentami i popkultury – obala mity i stereotypy krążące wokół seksualności. Odchodzi od średniej statystycznej – porusza z jednej strony problemy powszechne (powielane w filmach, do których się odnosi!), z drugiej bardzo indywidualne, przez co jej książka jest świetnym poradnikiem dla każdego, kto chce czerpać radość z miłości.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze