fbpx

Kiedy, jak i z kim warto się całować?

Kiedy, jak i z kim warto się całować?
Całujemy się, aby wyrazić uczucie, adorację, szacunek i miłość. Aby świętować początki i pożegnania. Ponieważ nam zależy. To wszystko prowadzi do oszałamiającej liczby aktywności w mózgu i wielu zmian w ciele. (Fot. Getty Images)

Wydawać by się mogło, że nie ma nic bardziej oczywistego niż pocałunek zakochanych. A jednak jest on nie tylko umiejętnością, od której mocno zależy rozwój relacji, ale i przedmiotem naukowych badań. Kiedy, jak i z kim warto się całować, sprawdzamy z pomocą amerykańskiej popularyzatorki nauki Sheril Kirshenbaum.

W swojej książce „The Science of Kissing” Sheril Kirshenbaum, popularyzatorka nauki oraz pracowniczka naukowa Center of International Energy and Environmental Policy na Uniwersytecie w Teksasie, wyjaśnia, że pocałunek ma dla nas ogromne znaczenie. „Całujemy się, żeby wyrazić uczucie, adorację, szacunek i miłość. Całujemy się, żeby świętować nowe początki i na pożegnanie. Całujemy się, ponieważ nam zależy albo tak właśnie chcemy się zachować. To wszystko prowadzi do oszałamiającej liczby aktywności w mózgu i wielu złożonych zmian w ciele” – pisze. Przywołane przez Kirshenbaum badania z Butler University w Indianapolis, pokazują, że większość z nas potrafi przywołać wiele szczegółów swojego pierwszego pocałunku. A większość z 500 respondentów pamięta to doświadczenie lepiej niż pierwszy seks.

Pocałować czy powąchać?

Pytanie o to, czemu się całujemy i co dla nas znaczą pocałunki, Kirshenbaum zadała sobie kilkanaście lat temu. Jej esej z 2008 roku pod tym samym tytułem, pod jakim potem ukazała się książka, wywołał poruszenie wśród czytelników, ale i naukowców. Okazało się, że do tej pory nikt się tym tematem kompleksowo nie zajmował. Nic dziwnego, przecież całowanie jest takie… oczywiste. I bardziej niż to, dlaczego się całujemy, przeciętną osobę interesuje raczej, by całować się umiejętnie i by udany pierwszy pocałunek był obietnicą równie ekscytującego ciągu dalszego. „W badaniach dotyczących wagi pocałunku 59 procent mężczyzn i 66 procent kobiet przyznało, że zakończyli dobrze zapowiadający się związek właśnie z powodu kiepskiego pierwszego pocałunku. Naprawdę zwracamy uwagę na takie rzeczy” − stwierdziła Kirshenbaum w wywiadzie dla radia NPR. Może zatem warto się dowiedzieć, od czego zależy jakość i powodzenie pocałunku, skoro tak nam na nim zależy.

Co ciekawe, ten niezwykły akt nie ma nawet oficjalnej naukowej definicji, więc na potrzeby książki naukowczyni stworzyła swoją własną, uznając, że: „pocałunek to przyciskanie ust do ust lub innej części ciała drugiej osoby, ale także do rzeczy”. Jednak autorka wkrótce miała się przekonać, że ani całowanie się nie jest jednoznacznie oczywiste, ani jego powszechność, bo zależnie od kultury i szerokości geograficznej ludzie wyrażają swoje uczucia w bardzo różny sposób.

Badania historyczne, do których dotarła Kirshenbaum, pokazują, że zwyczaj całowania się przed epoką odkryć geograficznych był doświadczeniem raczej typowo europejskim. I przyjął się niemal wszędzie dopiero wraz z odkrywaniem kolejnych lądów i narzucaniem zamieszkującym je ludom europejskich obyczajów. Do tego czasu poza Europą okazywano sobie bliskość, wąchając się po twarzy, liżąc po niej, przytulając czy wymieniając mocny uścisk dłoni, które uprzednio trzymano pod pachami. Brytyjski odkrywca William Winwood Reade w wydanej w 1864 roku książce „Savage Africa” przywołał wspomnienie próby pocałowania córki króla afrykańskiego plemienia. Gdy chciał dać jej całusa, dziewczyna zerwała się i uciekła, bo − jak się potem okazało − bała się, że zamierza ją ugryźć.

Co z tego wynika?

Po pierwsze, to, jak się całujemy, może zależeć od kręgu kulturowego, z którego pochodzimy. Dla Azjatów, w tym zwłaszcza Japończyków i Chińczyków, całowanie się w miejscu publicznym do niedawna było niedopuszczalne, traktowane niczym naruszenie protokołu obyczajowego. Czasy się zmieniają, wszyscy oglądamy hollywoodzkie komedie romantyczne, więc i na ulicach tych krajów pocałunki są już bardziej powszechne, ale warto zdawać sobie sprawę, że nie każdemu całowanie się w miejscu publicznym sprawi przyjemność i zareaguje na nie równie entuzjastycznie co my.

Zanim zaczniemy się całować, warto zapytać o zgodę. Bo są ludzie, którzy całować się nie lubią, brzydzą się tym albo nie daje im to żadnej satysfakcji czy radości. Albo lubią całować się tylko w określony sposób. Niezupełnie tak jak my. Badania pokazują, że kobiety wolą delikatne pocałunki w usta, a niekoniecznie ich mokrą wersję angażującą ślinę. Za to mężczyźni wręcz przeciwnie, przekazują swoją ślinę obficie (to że u nich równie obficie się wydziela, ma też związek z testosteronem) i badają językiem ślinę partnerki, co ma swoje biologiczne uzasadnienie, choć niekoniecznie uspokoi tych z nas, którzy bardzo mokrych pocałunków nie lubią. Fakt, że niektórym pocałunek wydaje się obrzydliwy, można wytłumaczyć tym, że przekazujemy sobie całą masę flory bakteryjnej, czasem z niechcianymi konsekwencjami, wśród których wirusowa opryszczka może okazać się najłagodniejsza.

Po drugie, uważnie przyjrzyjmy się osobie, z którą chcemy się całować. Wąchanie się po twarzy czy niuchanie, popularne niegdyś w innych kulturach, miało wiele sensu, bo poprzez zapach można ocenić kondycję zdrowotną potencjalnego kandydata do bliższego poznania. „Zapach odgrywa ogromną rolę przy pocałunku. Kiedy kogoś całujemy, angażujemy w to wszystkie swoje zmysły. Zamiast interesować się jedynie wizualną informacją, jaką przekazuje nam na swój temat druga strona, na równi angażujemy nasz węch, zmysł smaku czy dotyku” – wyjaśniała we wspomnianym już wywiadzie radiowym Sheril Kirshenbaum. Cytowany przez autorkę profesor Gordon Gallup, psycholog z Nowojorskiego Uniwersytetu Stanowego w Albany, tłumaczy, że pocałunek dla kobiety jest swego rodzaju testem, czy kontynuować znajomość, czy sobie odpuścić. Jeśli pocałunek jej się nie spodoba, prawdopodobnie uzna, że nie są z partnerem kompatybilni i szkoda marnować czasu i energii na dłuższą relację. Z kolei pocałunek, który dobrze smakuje i odpowiada nam intensywnością, sprawia, że chcemy kontynuować relację.

Jak wiemy z badań, dla kobiet istotną rolę w wyborze partnera do całowania odgrywa higiena jamy ustnej. Zadbane zęby są dowodem zdrowia osobnika, ale też jego stosunku do higieny – brzmi to jak wykład z podręcznika wychowania seksualnego dla młodzieży z lat 80., ale jednak zwracamy na to uwagę.

Sheril Kirshenbaum pisze wprost: „dobrze prezentuj swoje mocne strony, zadbaj o to, by nie było słabych”. Zatem postawmy na zdrowe, ładne zęby, zadbany wygląd i przyjemny zapach, nie tylko z jamy ustnej. Nie bez kozery wśród kobiet wciąż najpopularniejszym kosmetykiem kolorowym obok maskary jest szminka. I to przeważnie ta w kolorze czerwonym. Badania pokazują, że mężczyźni wolą i chętniej wybierają kobiety o pełnych, czerwonych ustach. To tłumaczy też popularne zabiegi medycyny estetycznej, korygujące kształt tej okolicy naszej twarzy. Ale uwaga, przesada nie jest nagradzana. To znaczy Angelina Jolie jeszcze tak, ale wargi nieproporcjonalne do reszty naszego oblicza – już nie. Wprawdzie mężczyźni zdecydowanie bardziej niż na przyjemny zapach z ust zwracają uwagę na ładną twarz czy atrakcyjne ciało i wygląd, ale wszystko ma swoje granice.

Rodzi się tu nieoczekiwane pytanie: a co jeśli partnerka nie lubi się całować? Co zrobić z tzw. rozwojem akcji? Jedynie jedna na siedem zapytanych kobiet przyznała, że mogłaby pójść do łóżka z kimś, kogo wcześniej nigdy nie pocałowała. Mężczyźni nie byli tak wstrzemięźliwi i nie stawiali pocałunku jako warunku koniecznego.

Wszystko według planu

Wiemy już, że nieudany pocałunek może wszystko zepsuć, a brak pocałunku nie satysfakcjonuje kobiety. Co zatem robi na pierwszej randce? Kirshenbaum daje dwie rady: najpierw poznaj lepiej osobę, którą chcesz pocałować, i nie spiesz się. Można tu posiłkować się badaniami, które mówią o tym, że im dłużej czekamy na przyjemność, tym większa wydaje się po otrzymaniu. Ale też lepsza znajomość naszego partnera czy partnerki może ustrzec przed niepożądanym zachowaniem typu: „chwycił ją za głowę na przystanku autobusowym i językiem zbadał jej migdałki”. Brzmi okropnie, ale jak głosi angielskie powiedzenie „timing is everything”, czyli w wolnym tłumaczeniu: ważny jest właściwy moment. Zwłaszcza że dobry pocałunek wyzwoli w nas chociażby endorfiny, czyli hormony szczęścia, a ten nieudany albo czyniony w pośpiechu, w stresie − podniesie poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, i po fakcie nie będzie nam się dobrze kojarzył.

I tu dochodzimy do bardzo ważnego punktu. Im lepiej zaplanowany pocałunek, tym więcej korzyści ze sobą niesie. Dobry – buduje w nas poczucie satysfakcji i bezpieczeństwa, a przy tym relaksuje. Ale także, uwaga, uruchamia prawdziwy koktajl hormonalny, który może zawyrokować o tym, czy związek przetrwa, czy nie. Kirshenbaum tłumaczy to tym, że nasze usta są wypełnione wrażliwymi zakończeniami nerwowymi, więc już delikatne dotknięcie uruchamia całą kaskadę sygnałów i informacji, które fruną do naszego mózgu. Wargi to czułe strefy erogenne, za pomocą których interpretujemy świat.

Co się dokładnie dzieje, gdy pocałunek jest udany? Otóż poza endorfinami uwalniają się kolejne hormony: dopamina sprawia, że czujemy się jak w niebie i oczywiście chcemy więcej, więc będziemy szukać okazji, by znowu się tak poczuć. Chcemy więcej pocałunków z tą konkretną osobą. Dopamina idzie w parze z oksytocyną, hormonem przywiązania i czułości, więc partner czy partnerka zaczynają nam się naprawdę dobrze kojarzyć. Nie możemy przestać o niej czy o nim myśleć – tu już wchodzi serotonina, czyli mówiąc językiem romansu: obdarzamy jego lub ją uczuciem.

Teraz, by utrzymać jak najdłużej efekt nagrody po tym, gdy zastosowaliśmy się do wszystkich wskazówek, warto nie ustawać w staraniach. Czyli być jak najlepszym całującym każdego dnia. Ale też rozmawiać, dużo i często: o sobie, o naszym związku, o naszych pocałunkach, czyli stale pracować nad relacją. No i całować się często i długo. Może nie tak długo jak para, która pobiła rekord pocałunku w 2005 roku – trwał on 31 godzin i 30 minut – ale regularnie i spontanicznie. Jak pokazały badania przeprowadzone w Niemczech Zachodnich w latach 80. XX wieku, mężczyźni, którzy całowali swoje żony przed pójściem do pracy, żyli przeciętnie 5 lat dłużej i zarabiali 20–30 proc. więcej niż ci, którzy wychodzili z domu bez pożegnalnego całusa. Psychologowie tłumaczą, że nie chodzi tu o sam pocałunek, raczej o troskę i bliskość, które sprawiały, że osoby te zaczynały od razu pozytywnie postrzegań swój dzień, co też prowadziło je w stronę zdrowszego stylu życia.

Wiemy już, jak silne emocje i hormony wyzwala pocałunek oraz jak dużym ryzykiem błędu jest obarczony. Czy zatem jego naukowy charakter powinien odtąd zupełnie przesłonić ten miłosny? Innymi słowy: czy powinniśmy podchodzić do niego jak do codziennego rytuału ścielenia łóżka?

Sheril Kirshenbaum uspokaja:

„Nie rezygnujcie z romantyzmu. Pocałunek może być jednym z najbardziej niezwykłych doświadczeń między dwojgiem ludzi, a zrozumienie biologii, jaka za nim stoi, może tylko pomóc ulepszyć nam każdy taki moment”

Na koniec, żeby nie zepsuć tej wyjątkowej chwili, dodam: jeśli nie wiemy, czy osoba, którą chcemy pocałować, woli przekręcić głowę w lewo czy w prawo − autorka radzi wybrać to drugie. Także na ten temat zrobiono badania i dwie trzecie respondentów, niezależnie od bycia lewo- czy praworęcznym podczas pocałunku przekręca głowę w prawo.

Czy pocałunek to seks?

  • Wargi są bardzo wrażliwe, i jest w nich więcej zakończeń nerwowych
    (10 tysięcy) niż w łechtaczce (8 tysięcy), co pozwala osiągnąć orgazm w czasie pocałunków. Jak mówi Kamasutra, usta kobiety odzwierciedlają jej wargi sromowe, więc nacisk na nie prowadzi do odczuwania przyjemności w dolnych częściach ciała.
  • Podczas tzw. francuskiego pocałunku (popularnie zwanego „pocałunkiem z języczkiem”) mężczyźni wraz ze śliną przekazują partnerce lub partnerowi swój testosteron, a ten może skutecznie podnieść poziom libido. Nic dziwnego, że według wielu seksuologów pocałunki odzwierciedlają nasz temperament seksualny.
  • Jeśli mamy ochotę na seks, to warto podkręcić atmosferę odpowiednim pocałunkiem. Szczególnie polecane są następujące pozycje: stojąc twarzami do siebie, partnerzy dotykają się klatkami piersiowymi (lub jedno z nich, siada drugiemu na kolanach) albo delikatne całowanie skóry partnera czy partnerki w okolicach ust, na szyi lub obsypywanie pocałunkami całego ciała z pominięciem ust. Oczywiście, numerem jeden, który jasno wyraża intencje, jest francuski pocałunek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze