Porozmawiajmy o pokusie w związku

123rf.com

Ludzie często robią to, na co mają ochotę, ale fundują sobie potem wyrzuty sumienia. I to tak duże, by niejako anulowały to, co się zdarzyło. Moim zdaniem trzeba być wobec siebie uczciwym, powiedzieć: „Zrobiłem to, bo tego chciałem”. Zawsze mówię, że jeśli się zdradzamy, to znaczy, że w naszym związku zabrakło spoiwa – więc nad nim popracujmy, a jeśli się nie da, to się rozstańmy.

Hierarchie potrzeb i wartości zmieniają się w ciągu życia.

Zdecydowanie. Swoją drogą ciekawe, czy pary o tym rozmawiają. Że na przykład ja inaczej teraz podchodzę do majątku albo wychowania dzieci. I co ty na to?

Wracając do fascynacji, może jest z nią tak, że czasem pociąga nas sam człowiek, a czasem chodzi o pewną jakość, którą ktoś w sobie ma. Może warto pomyśleć, czy i jak moglibyśmy sobie dostarczyć jej w inny sposób?

Mądre, proszę pani! Bardzo wielu ludzi pociąga możliwość wejścia w wyższe sfery, cokolwiek to znaczy. Podrywa mnie dziewczyna, u której nigdy nie miałbym szansy, więc jak tu odmówić? Ona sama nie jest nawet tak bardzo ważna, jest tylko nośnikiem pewnej jakości. Nie na darmo psychologowie powtarzają, że nie zakochujemy się w kimś, a we własnych marzeniach i projekcjach. Choć może nie warto mówić o tym, w czym się zakochujemy, tylko czego pożądamy.

Jeśli pożądam kogoś, kto nie jest moim partnerem, jeśli przeżywam właśnie jakąś silną fascynację – co mogę z tym zrobić?

Na pewno jeżeli przeżywasz taką fascynację średnio trzy razy w roku, to powinnaś czy powinieneś zdać sobie sprawę z tego, że to jest u ciebie nałogowe. Ty się nakręcasz tym, że to tak cię kręci – nie mówię tu o seksoholizmie, tylko o takim stanie, kiedy idziesz lasem i wszędzie widzisz borowiki. A przecież psiaki też tam rosną. Natomiast jeżeli żyjesz sobie spokojnie wiele lat i nagle spotykasz cudownego człowieka, a on spotyka ciebie i w dodatku to narasta i nie mija – to myślę, że trzeba o to zawalczyć. A przynajmniej to uszanować.

 

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »