Uzdrawiająca moc seksu

Wszystko, co wprawia człowieka w błogostan, jest uzdrawiające. (Fot. iStock)

Nie wyleczyłam nikogo z cukrzycy seksem, ale wiem, że czułość, pocałunki, pieszczoty są słodkie. Czyli kiedy ich nie mamy, brak nam w życiu słodyczy. I to sprawia, że sięgamy po… czekoladki. No, a nadmierna ich konsumpcja – wiadomo – prowadzi do cukrzycy. Wniosek? Seks to zdrowie, dosłownie – przekonuje psycholożka Katarzyna Miller.

Jeśli wierzyć mediom, to nie powinniśmy wychodzić z łóżka. Seks leczy i działa profilaktycznie. Na przykład: podczas orgazmu wytwarzane są podobno limfocyty typu T, które wzmacniają odporność.
W sensie medycznym nie jestem fachowcem, ale jako psycholożka powiem, że nie ma znaczenia, czy te limfocyty powstają podczas orgazmu, czy nie. Ważne jest to, że wszystko, co wprawia człowieka w błogostan, ma moc uzdrawiania. A orgazm na pewno należy do tych cudownych przeżyć, które dają nam szczęście, poczucie spełnienia. Samo zdrowie.

Skoro seks działa leczniczo, to może „epidemie” chorób cywilizacyjnych to skutek ochłodzenia namiętności?
Prawdą jest, że mamy za mało radości, błogości, spokoju, a udany seks to „dawca” takich przeżyć. Po seksie lepiej się śpi, spokojniej myśli, ma się więcej tolerancji dla innych i dystansu do świata. Z czasem człowiek znowu zbiera napięcia, złość, ale orgazm sprawia, że energia ponownie płynie przez nasze ciała bez zakłóceń, nigdzie nie jest blokowana.

Może warto podsunąć artykuł o leczniczej mocy seksu partnerowi, który seksu ostatnio nie lubi?
Jeśli podsuniesz leniowi seksualnemu artykuł o tym, że dzięki orgazmowi może coś zyskać, że zdecydowanie dłużej będzie mógł liczyć na swoją gotowość seksualną, to jest szansa, że obudzisz w nim apetyt na seks. Warto wspomnieć mu także, jak wielką przyjemność tobie przynosi seks z nim, jaka jesteś wtedy szczęśliwa. Dzięki temu poczuje się jak superman, a to mężczyźni lubią najbardziej. Ale nie myśl, że skłonisz go do igraszek w łóżku, gadając o swoim zdrowiu…

Naprawdę nie warto powiedzieć, że dzięki uprawianiu seksu kobieta nie ma żylaków, torbieli na macicy itd.?
Chodzi o to, by wiedział, że on także będzie miał z tego seksu korzyść. Z całym szacunkiem, ale samym brakiem żylaków go nie przekonasz. Powiem więcej, ich wizją możesz raczej wpędzić go w poczucie winy, że przez swoje zaniechanie tobie szkodzi. Uważałabym więc z tym podrzucaniem lektur. To może go przekonać do seksu, ale jest ryzyko, że do seksu z… sąsiadką!

I wtedy ona nie będzie miała żylaków! To niesprawiedliwe…
Właśnie, dlatego lepiej przyjrzeć się relacji, co takiego się w niej dzieje, że seksu w ogóle nie ma. Ja jestem zdania, że kiedy seks się w związku skończył albo zdarza się bardzo rzadko, trzeba sięgnąć po czułość, mówić sobie miłe rzeczy, robić to, co druga strona lubi. Bo dlaczego seks znika z sypialni? Znika, bo albo człowiek jest bardzo chory, albo bardzo zmęczony, czyli z powodów od niego nie do końca zależnych. A jeśli takich powodów nie ma, to oznacza, że coś się w parze zaczyna psuć. Być może powiedzieli sobie zbyt dużo nieprzyjemnych rzeczy, być może od bardzo dawna nie zrobili dla siebie nawzajem nic miłego, nie chwalili siebie? A więc może on/ona chętnie usłyszy w łóżku: „Ty poleż, a ja cię pomasuję”. Trzeba to wspólne życie posłodzić, a potem chwilę poczekać, popatrzeć…

Właśnie, posłodzić! Podobno podczas seksu wydziela się hormon DHEA wpływający na gospodarkę insulinową, czyli seks zakończony orgazmem może zapobiegać cukrzycy typu 2.
Nie wyleczyłam nikogo z cukrzycy seksem, ale wiem, że miłość, czułość, pocałunki, pieszczoty są słodkie. Czyli kiedy ich nie mamy, brak nam w życiu słodyczy. I to sprawia, że zaczynamy sięgać po czekoladki, ciasta, cukierki. No, a nadmierna konsumpcja słodkiego – wiadomo – otwiera drzwi do cukrzycy.

Jeśli wciąż wszystkich do seksu nie przekonałyśmy, to mam jeszcze jeden powód: seks zwalcza czkawkę! Mary Roach, autorka książki „Bzyk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu”, twierdzi, że pewien mężczyzna zwątpił już, że cokolwiek go od czkawki uwolni, gdy niespodziewanie pomógł seks z żoną!
Seks wymusza pogłębienie oddechu i jest swoistym masażem przepony, więc może i na czkawkę pomóc. Jeśli to seks z miłości, to na pewno wyjdzie na zdrowie! Oczywiście, trzeba tu zaznaczyć, że nigdy nie wyjdzie na zdrowie taki seks, do którego siłą się kogoś zmusza.

Ale bywa, że żona nie rozwiąże problemu czkawki męża, bo… głowa ją boli.
Na głowę żony, o ile nie jest to migrena, pomogą endorfiny, które wydzielają się podczas seksu, one działają przeciwbólowo. Tym bardziej że zwykle w sypialni nie mamy do czynienia z migreną! Głowa boli kobietę wtedy, kiedy chce partnera ukarać, bo był niemiły, bo spóźnił się na kolację… No więc kiedy ona (czy też on, bo to zdarza się i mężczyźnie) powie: „Dziś nie, bo boli mnie głowa”, wtedy trzeba pogłaskać, trzeba powiedzieć: „To ja cię w tę bolącą głowę pocałuję”. Bywa, że po takiej reakcji seks będzie mógł uleczyć oboje partnerów…

Mężczyźni mówią częściej: „Nie, bo mam stres w pracy”, a przecież seks na stres działa bardzo dobrze!
Czasem z seksem, podobnie jak z pójściem na siłownię, bywa tak, że trzeba przełamać w sobie pewien bezwład – zacząć, a potem samo pójdzie. Kiedy już uda się pokonać tę pierwszą blokadę, zaczniemy się całować i dotykać, może się okazać, że poczujemy się naprawdę świetnie.

Uzdrawiająca moc seksu
Po seksie lepiej się śpi, spokojniej myśli, ma się więcej tolerancji dla innych i dystansu do świata. (Fot. iStock)

Czyli dla zdrowia warto, nawet kiedy zupełnie nie mamy ochoty, pozwolić partnerowi, by nas dotknął, pocałował… I odwrotnie – zmęczonego i zniechęconego partnera pogładzić po plecach, pocałować.
Tak, tylko że Polki nie są tak odważne, boimy się odrzucenia, dlatego jesteśmy bardzo zachowawcze. Wolimy się „obudować” dziećmi, domem, czystością, gotowaniem obiadów i nauczyć się żyć bez seksu, byle tylko nie narazić się na: „Nie chcę ciebie”. Wolimy wziąć leki na żylaki czy czkawkę niż uwodzić partnera! I jesteśmy nieszczęśliwi. To widać od razu, kiedy para wchodzi do mojego gabinetu. Seks jest ważnym elementem dobrostanu, więc gdy ludzie są tacy rozświetleni od wewnątrz, roześmiani, szczęśliwi, to ewidentnie związane jest z udanym seksem. No i rzeczywiście, kiedy dopytuję, słyszę: „Tak, wyjechaliśmy bez dzieci na weekend, spędziliśmy w łóżku dwa dni!”.

W domu seksu nie uprawiają?
Też o to pytam, a wtedy zazwyczaj kobieta mówi: „Przecież wiadomo, że przy dzieciach nie można?!”. Co to znaczy, że przy dzieciach nie można? To bzdura… Dzieci powinny wiedzieć, że rodzice się kochają, także fizycznie. Na drzwiach sypialni wywiesza się kartkę: „Nie przeszkadzać”. Dzieci powinny uczyć się, że seks jest dobry, że seks – jak wynika z naszej rozmowy – to także zdrowie!

Świetna pamięć i kreatywność! Bo seks poprawia krążenie i pobudza korę mózgową… Ale powiem od razu, że znam kobiety, które powiedzą: „Dajcie mi spokój, ja nie mam czasu na seks”.
Taka reakcja wynika zazwyczaj ze wstydu. Kobiety wstydzą się, bo albo seks jest ich zdaniem „fu”, albo go nie uprawiają. Boją się poprosić partnera o bliskość, boją się, że on odmówi albo że coś złego sobie o niej pomyśli. Tak w Polsce wychowywane są kobiety. A przecież jeśli seks jest udany, to siadamy bliżej siebie, ocieramy się o siebie, dotykamy, jest nam razem dobrze, idziemy przez życie tanecznym krokiem, bo ciało jest luźne, lekkie…

Właśnie, czytałam, że brak seksu to bóle stawów.
Bo te czasem biorą się z napięcia, ze stresu, a seks jest jak taniec – relaksuje. Kiedy często tańczymy, całe ciało jest elastyczne.

Lecząca moc seksu polega także na tym, że pomaga on znosić trudne, a nawet dramatyczne sytuacje życiowe, bo wzmacnia naszą odporność psychiczną.
Tak, to prawda, bo dzięki udanemu seksowi czujemy się tak, jakbyśmy na swoim koncie posiadali duże rezerwy finansowe. I słusznie, bo wtedy rzeczywiście mamy rezerwy… energetyczne! Udany seks to zazwyczaj także udane partnerstwo. A więc poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, świadomość, że nie jest się samemu w obliczu ewentualnych kłopotów czy nawet tragedii. Jak masz spłacony kredyt, to się nie denerwujesz przyszłością. Jak masz partnera, a z nim udany seks, to jesteś spokojna, bo czujesz, że dasz radę.

A w drugą stronę to też działa? Czy udany seks leczy konflikty emocjonalne w parze?
Znam pary, które nawet jak się bardzo kłócą, mają udany seks. Może nawet wtedy jest on bardziej namiętny. Bo jak się kłócą, a potem kochają, to się cieszą, że znowu są razem. Pamiętajmy, że seks to także uroda i długowieczność… Ludzie, którzy dożywają setki, często kochają się i po osiemdziesiątce. To daje im masę energii, radości życia. Tacy kochankowie chodzą razem w góry, wciąż są aktywni fizycznie i intelektualnie. To wspaniali rodzice i dziadkowie, bo spełnieni i zajęci swoim życiem nie wiszą na bliskich, nie marudzą. Długo żyją, bo potrafią to życie świętować.

Seks to świętowanie życia?!
Życia samego w sobie. Przecież seks to także prokreacja. Orgazm to drzwi do przepływu energii, dusz, czego kto tam chce – między kolejnymi pokoleniami.

Tylko co my teraz powiemy samotnym ludziom?

Są kobiety, które żyją same i mówią, że seksu zupełnie im nie brakuje. I ja im wierzę. Są też takie, które przyznają, że fajnie, gdyby seks był, ale jak nie ma, to trudno. Przecież pozostaje jeszcze masturbacja. I z tego, co mi wiadomo, ona również działa prozdrowotnie. Prawie tak samo jak seks partnerski.