fbpx

Wiele twarzy mezoterapii. Nie tylko igły

Wiele twarzy mezoterapii. Nie tylko igły
(Fot. Getty Images)

Część kobiet traktuje ten zabieg lekko: „To tylko mezoterapia”. Przeciwniczki igły mówią: „Ostrzykiwanie – nigdy!”. Co tak naprawdę oznacza termin „mezoterapia” i jakie efekty daje ta metoda, wyjaśnia ekspertka

Założyła pani w swojej klinice Centrum Mezoterapii. Skąd ten pomysł?
Pojęcie mezoterapii funkcjonuje wśród kobiet, ale mam poczucie, że nie jest ono do końca poprawnie rozumiane. Pacjentki często mówią: „Jeśli chodzi o medycynę estetyczną, to ja tylko robiłam sobie mezoterapię”, albo: „Zrobiłam mezoterapię i nie zadziałała”. Mezoterapia to jest metoda przeprowadzania zabiegu. Polega na podaniu śródskórnie (stąd mezo- oznaczające środkowy) różnych substancji. Można je podawać bezigłowo (metodą elektroporacji lub za pomocą ultradźwięków), można igłą, można kaniulą. Co podajemy, to już inna sprawa, mamy szeroki wachlarz możliwości. Dlatego postanowiłam stworzyć miejsce, w którym dobierzemy najlepszą mezoterapię do danego problemu.

Mezoterapia daje coś więcej niż tylko nawilżenie?
Czasem wystarczy tylko nawilżenie, ale możemy też rewitalizować i stymulować skórę, zmniejszając widoczne oznaki starzenia. Zwykle wygląda to tak, że najpierw pojawia się problem ze skórą wokół oczu. Pacjentki w wieku 25–30 lat widzą drobne zmarszczki i chcą poprawić wygląd tej okolicy. Mezoterapię możemy zrobić na przykład na usta, żeby nie były przesuszone. Wtedy pacjentki przez trzy, cztery miesiące nie muszą non stop używać pomadek ochronnych czy błyszczyków. Czasami skóra twarzy wysmagana przez wiatr i słońce lub wysuszona klimatyzacją potrzebuje po prostu nawilżenia. Z kolei jeśli mamy cienką i wiotką skórę, lepiej sprawdzą się produkty stymulujące. W przypadku cienkiej, pergaminowej skóry, pokrytej siecią drobnych zmarszczek, potrzebujemy zabiegu, który sprawi, że poprawi się napięcie skóry. Na rynku jest bardzo dużo preparatów. Zawsze wybieram te, które mają medyczną jakość i gwarantują bezpieczeństwo zabiegu. Potem jednak ważna jest praktyka. Trzeba zrobić kilkanaście zabiegów, żeby zobaczyć, jak realnie sprawdza się produkt, bo nie wszystkie dają takie same efekty u każdego. Ważny jest odpowiedni dobór produktu do skóry.

Wiele kobiet boi się igły.
Rozumiem to. Nie ukrywam, że sama za tym nie przepadam. Jednak gdy pacjentka raz spróbuje, przekonuje się, że warto. Jeśli umówimy się na zabieg po południu, następnego dnia zapominamy o sprawie, a skóra wygląda świetnie. Mezoterapia igłowa ma tę zaletę, że poza podaniem substancji aktywnej dokładnie tam, gdzie jest potrzebna, samo nakłuwanie pobudza skórę do regeneracji. Na rynku dostępne są preparaty, takie jak lubiany przeze mnie Teosyal Redensity 1, który nie wymaga serii zabiegów, wystarczy podać go raz na pół roku, osiem miesięcy.

Czasem po mezoterapii na skórze pojawiają się grudki lub twarz wygląda na obrzmiałą.
Grudki, które utrzymują się od kilku godzin do kilku dni, są naturalne. Preparat potrzebuje czasu, żeby się wchłonąć. Jeśli grudki widoczne są przez dłuższy okres, to znaczy, że produkt został podany za płytko. Podobnie jest z efektem obrzmienia. Niektóre pacjentki go lubią, bo skóra jest bardziej napięta. Jednak zwykle chodzi o to, że preparat z mocniej usieciowanym kwasem hialuronowym lub dodatkiem hydroksyapatytu wapnia został podany równomiernie na całą twarz. Ja zwykle tego typu mezoterapię stosuję do delikatnego rzeźbienia twarzy. Jako wstęp do użycia wypełniaczy.

Wiele twarzy mezoterapii. Nie tylko igły
Agnieszka Bliżanowska specjalista dermatolog, właścicielka kliniki wellderm, centrum mezoterapii.

 

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze