1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Oprah Winfrey: Duchowa przewodniczka milionów

Oprah Winfrey: Duchowa przewodniczka milionów

Nie chce być prezydentem USA. Woli sprawowany od 30 lat rząd dusz i tytuł królowej mediów. W rankingu ikon popkultury kanału VH1 zajęła pierwsze miejsce, przebijając Supermana i Elvisa Presleya, „Newsweek” uznał ją za najważniejszą osobę w biznesie wydawniczym oraz mediach, „The American Spectator” – za najpotężniejszą kobietę świata. „Time” dał jej tytuł najbardziej wpływowej kobiety XX wieku. 

W czerwcu pani Winfrey po raz pierwszy trafiła na listę 500 najbogatszych ludzi świata, sporządzaną przez agencję Bloomberga. Awans zawdzięcza wykupieniu 10% udziałów w firmie Weight Watchers, która pomaga klientom schudnąć, dostarczając gotowe niskokaloryczne posiłki. Oprah dokonała transakcji wkrótce po tym, jak została rzeczniczką WW, a ponieważ Amerykanki wierzą we wszystko, co im powie była gospodyni najpopularniejszego talk-show wszech czasów, cena akcji wzrosła ponaddwukrotnie. Dodatkowy zastrzyk finansowy dało jej podpisanie kontraktu z Apple, które śladem innych firm technologicznych wzięło się do produkcji własnych treści medialnych. W sumie przez ostatnie pół roku wartość majątku Winfrey wzrosła o 427 milionów dolarów, do 4,02 miliarda, co oznacza, że zostawiła daleko w tyle na przykład Donalda Trumpa.

Niestety, pierwsza dama telewizji nie zawalczy z nowojorskim magnatem o Biały Dom, choć po jej przemówieniu na gali Złotych Globów Internet rozgrzał się do czerwoności od spekulacji, że ma taki zamiar. „Chcę, by wszystkie dziewczęta, które mnie słuchają, wiedziały, że na horyzoncie wstaje nowy dzień – grzmiała gwiazda, odbierając Nagrodę im. Cecila B. DeMille’a. – Dzięki uporowi i odwadze wspaniałych kobiet oraz fenomenalnych mężczyzn nastaną czasy, w których nikt już nie będzie musiał mówić »Me too«.”

Ewentualny start Winfrey w wyborach poparły hollywoodzkie znakomitości, m.in. Meryl Streep i Tom Hanks, i demokratyczni aktywiści, tacy jak Jesse Jackson. Jednak Oprah nie przejawiała entuzjazmu, a ostatecznie ucięła gdybania w wywiadzie dla magazynu „InStyle”. „Zawsze zdawałam sobie sprawę z własnych ograniczeń i wiem, że akurat do polityki zupełnie się nie nadaję – stwierdziła. – Nie mam ku temu wrodzonych predyspozycji. Moim powołaniem jest słuchanie innych i opowiadanie o ich doświadczeniach”.

Śmiech i łzy

Winfrey słucha innych od roku 1978, kiedy szefowie lokalnej stacji w Baltimore powierzyli jej współprowadzenie porannego talk-show „People Are Talking”. Wcześniej próbowała sił w dziennikarstwie informacyjnym, lecz okazała się zbyt żywiołowa: nie umiała opanować emocji, zachować niezbędnych przy czytaniu wiadomości pozorów obiektywizmu. Pierwszą posadę prezenterki newsów w Nashville dostała, mając zaledwie 19 lat, i szybko ją straciła, ponieważ parsknęła na wizji śmiechem. Nieco dłużej poprowadziła wieczorny dziennik, ale tym razem zgubił ją płacz. Natomiast w talk-show błyskawicznie zaczęła grać pierwsze skrzypce. Była bezpośrednia, nie krępowała się zadawać gościom osobistych pytań, łatwo nawiązywała z nimi kontakt. Zwerbowana przez sieć ABC Oprah przeniosła się do Chicago, gdzie odniosła sukces jeszcze bardziej spektakularny. W ciągu paru miesięcy wyprzedziła najpopularniejszy na tamtejszym rynku show Phila Donahue’a z konkurencyjnego CBS. Nestor gadanej telewizji musiał salwować się ucieczką do Nowego Jorku, zaś 8 września 1986 r. na antenę wszedł autorski „Oprah Winfrey Show” i nie schodził z niej przez ćwierć wieku.

32-letnia gospodyni nie wymyśliła formuły telewizyjnego tabloidu. Jednak zrewolucjonizowała ów gatunek. Z natury szczera i otwarta zarażała gości spontanicznością, oni zaś – często nieoczekiwanie dla samych siebie – wyznawali publicznie najbardziej wstydliwe sekrety.

Po pierwszym sezonie jej fenomenem zainteresował się najbardziej wówczas opiniotwórczy amerykański magazyn „Time”. „Mało kto oczekiwał, że ta młoda dama wyjdzie na prowadzenie w branży zdominowanej przez białych mężczyzn – pisał spec od rozrywki Richard Zoglin. – Brak zawziętości nadrabia zwykłą ludzką ciekawością, poczuciem humoru, a ponad wszystko empatią. Prowadzi nie tyle talk-show, ile raczej terapię grupową”. Zapraszała lekarzy, dyplomatów, duchownych. Nie wypytywała o romanse i sukcesy zawodowe, tylko o osobiste doświadczenia w kwestiach ważnych społecznie, takich jak: walka z rakiem, seksualne nękanie, uzależnienia, działalność charytatywna. Z jej inicjatywy Kongres przegłosował, a prezydent Bill Clinton podpisał w 1993 r. „ustawę Oprah” o stworzeniu ogólnokrajowej bazy danych z nazwiskami osób skazanych za molestowanie nieletnich.

Empatia nie oznaczała braku asertywności. Winfrey wynegocjowała najbardziej lukratywny kontrakt w historii telewizji. Nie tylko zgarniała 60 proc. dochodów reklamowych „Oprah Winfrey Show”, ale również uzyskała wyłączność na jego produkcję. Zarabiała 275 milionów dolarów rocznie. W oparciu o program zbudowała medialne miniimperium zatrudniające 12,5 tys. osób: wytwórnię Harpo Studios, pismo „O. The Oprah Magazine” (nakład 2,3 miliona egzemplarzy) i stację telewizyjną Oprah Winfrey Network (OWN). A zaczynała przecież od mniej niż zera.

Ludzie i karaluchy

Urodziła się w miasteczku Kosciusko (w stanie Missisipi) 29 stycznia 1954 roku, gdy na Południu obowiązywała jeszcze rygorystyczna segregacja rasowa, a bojówkarze Ku Klux Klanu mordowali Murzynów ośmielających się zagłosować w wyborach. Czarni musieli chodzić do innych niż biali kościołów, restauracji, kin i teatrów, korzystać z oddzielnych toalet, fontanienek wody pitnej, przymierzalni. Formalnie bariery zostały zniesione pod koniec lat 60., w praktyce trwały. Oprah była pierwszą czarnoskórą kobietą, która przebiła barierę dzielącą grupy etniczne, a równocześnie szklany sufit uniemożliwiający paniom awans zawodowy powyżej określonego poziomu. Sukces zawdzięczała wyjątkowemu splotowi cech charakteru, inteligencji oraz życiowych doświadczeń. Jej matka Vernita po urodzeniu dziewczynki w wieku 19 lat wyjechała na Północ, zostawiając niemowlę babci Hattie Mae. Niestety, u Hattie bieda aż piszczała. Babcia za najskuteczniejsze narzędzie wychowawcze uważała kij. Oprah chodziła w ogrodniczkach z worka po kartoflach, inne dzieci wyśmiewały ją i przezywały „Worówą”, więc musiała bawić się sama. Hodowała w pudełku po butach karaluchy, miała lalkę zrobioną z kukurydzianej kolby, a przede wszystkim czytała książki.

Potem było coraz gorzej. Matka zabrała ją do Milwaukee, gdzie dziesięcioletnie dziecko zgwałcili wujek, następnie kuzyn i znajomy rodziny. O makabrycznych przeżyciach opowiedziała na antenie w 1986 r., ujawniając, że kiedy wcześniej poskarżyła się matce, ta jej nie uwierzyła. Z kolei cztery lata później jej przyrodnia siostra Patricia Lloyd za 19 tys. dolarów sprzedała brukowcowi „The National Enquirer” informację, że mając 14 lat, Winfrey urodziła chłopca, który zaraz zmarł (lub był martwy przed przyjściem na świat).

„Trzy dni leżałam w łóżku i płakałam – napisała gwiazda w ≫O…≪. – Czułam się zdradzona, zdruzgotana, zraniona. Jak ona mogła to zrobić? O ciąży wiedzieli tylko członkowie rodziny i najbliżsi przyjaciele. Od dziesiątego do 14. roku życia byłam molestowana, przez co jako nastolatka stałam się bardzo aktywna seksualnie i zaszłam w ciążę. Przez lata myślałam, że jeśli sekret wyjdzie na jaw, wszyscy będą mnie wytykać palcami”.

Kiedy potępienie nie nastąpiło, Oprah była zaskoczona, szczęśliwa i zła na siebie. „20 lat żyłam w strachu, który okazał się być nieuzasadniony – mówiła. – Ujawnienie prawdy sprawiło, że odzyskałam spokój ducha”. Co rzadko zdarza się w branży rozrywkowej, od 32 lat żyje w związku z jednym partnerem, szefem organizacji charytatywnej Athletes Against Drugs Stedmanem Grahamem. Pytana o receptę na długotrwałe pożycie odparła: „Jest lojalny, jest kochany, jest przyjacielem i ma metr dziewięćdziesiąt osiem wzrostu”.

Natomiast – świadoma psychicznych blizn – nigdy nie zdecydowała się na drugie dziecko czy choćby adopcję. „Rodzice nie przygotowali mnie do macierzyństwa i mam poczucie, że nie nadaję się na matkę” – przyznała, rozmawiając z BBC.

Tajemnica sukcesu 

Za dobre stopnie dostała federalne stypendium umożliwiające naukę w ekskluzywnym prywatnym liceum na przedmieściach, lecz biali rówieśnicy traktowali ją jak śmiecia. Zaczęła kraść matce pieniądze na lepsze ciuchy, spotykała się ze starszymi chłopakami, żeby koleżanki zazdrościły, i ostatecznie Vernita oddała ją na wychowanie ojcu Vernonowi mieszkającemu w Nashville. Były żołnierz ukrócił młodzieńcze wybryki Oprah, dziewczyna znów wzięła się do nauki.

Zdobywała nie tylko nagrody za najlepsze świadectwa, ale także tytuł Najpopularniejszej z Dziewczyn oraz drugie miejsce w ogólnokrajowej olimpiadzie oratorskiej. Mając 17 lat, wygrała konkurs piękności Miss Black Tennessee i nim poszła na studia, pracowała już w lokalnej stacji radiowej. Babcia nie była zdziwiona. Wspominała, że „od trzeciego roku życia Oprah traktowała świat jak estradę[…]. Robiła wywiady ze swoją kukurydzianą lalką i ptakami na płocie”. Można przypuszczać, że właśnie trauma dzieciństwa pomogła prezenterce prowadzić talk-show, w którym obcy ludzie spowiadali się z najskrytszych tajemnic. Wiedzieli, że rozmówczyni ich nie potępi, bo przeżyła gorsze rzeczy i sama też nie była święta. Ale tak naprawdę bezprecedensowa kariera Oprah jest wypadkową paru czynników, a głównie pracowitości i siły przebicia. „Musisz mieć odwagę wypowiedzenia słów: ≫Nie pozwolę się traktować w ten sposób≪ - stwierdziła Winfrey w wywiadzie dla ≫Guardiana≪. – To cała tajemnica sukcesu”.

Oprah nie tylko zapoczątkowała modę na publiczne wyznawanie wstydliwych sekretów, ale przełamała również wiele tabu obyczajowych, zapraszając do programu gejów, lesbijki, transwestytów, nosicieli HIV. Ponieważ występowała o godz. 16, jej publiczność stanowiły gospodynie domowe, emerytki i bezrobotne. Pod nie dobierała tematy: jak zdobyć serce ukochanego, wygrać w lotto, zgubić kilogramy. Książki, które polecała w ramach emitowanego co miesiąc Klubu Książki Oprah Winfrey, automatycznie trafiały na szczyt list bestsellerów.

Ostatecznie program przeobraził się w niemal religijne misterium, podczas którego skruszeni grzesznicy kajali się i dostępowali odkupienia. Kapłanka potrafiła ich przekonać, że nie uwolnią się od brzemienia samopogardy, dopóki szczerze nie opowiedzą wszystkiego, włącznie z najbardziej intymnymi szczegółami. Byłego gubernatora New Jersey Jamesa E. McGreeveya, który zrezygnował ze stanowiska po rozstaniu z żoną i ujawnieniu homoseksualizmu, skłoniła do wyjawienia, gdzie, kiedy i jak spotykał się potajemnie z mężczyznami, by uprawiać seks. Potem oboje płakali.

„Oprah Winfrey Show” był jednym z najbardziej dochodowych produktow CBS. Sieć eksportowała go do 145 krajow świata. W samych Stanach przyciągał do telewizorow 42 miliony pań

tygodniowo. Rekordy oglądalności pobił show z Michaelem Jacksonem ujawniającym, że cierpi na bielactwo, zrobił sobie operację nosa, a ojciec bił go i zmuszał do pracy ponad siły. Około 300 osob, ktore w roku 2004 oglądały program w studiu, po otworzeniu pudełeczek z tradycyjnie rozdawanymi przez gospodynię upominkami, znalazło kluczyki do samochodu. Niespodzianka kosztowała ją 7 milionow dolarow.

Oprah to potęga

Cała Ameryka kibicowała zmaganiom Winfrey z tuszą. W pewnym momencie przekroczyła wagę 108 kg. Podobnie jak mniej znane kobiety nie mogła sobie poradzić z efektem jo-jo. „Przebiła się w społeczeństwie uznającym otyłość za synonim brzydoty i świecie mediow lansujących standardową nijakość ciała i ducha – pisał założony przez legendarną Glorię Steinem feministyczny tygodnik ≫≫Ms.≪.≪– Dzięki olśniewającym kreacjom, niewymuszonej mowie ciała i radosnej zmysłowości jej krągłość zaczęliśmy postrzegać jako superseksowną”.

W rankingu ikon popkultury kanału VH1 Oprah zajęła pierwsze miejsce, przebijając Supermana i Elvisa Presleya „Newsweek” uznał ją za najważniejszą osobę w biznesie wydawniczym oraz mediach, „The American Spectator” – za najpotężniejszą kobietę świata. „Time” dał jej tytuł najbardziej wpływowej kobiety XX wieku. Między innymi dlatego, że wciąż wywiera duży wpływ na politykę.

Po ośmiu latach rządów Billa Clintona względy królowej mediów zyskał demokratyczny kandydat na prezydenta Al Gore. W całej krasie zaprezentowała wówczas swój talent zaszczepiania widzom entuzjazmu i wydobywania z rozmówców człowieczeństwa. Zdołała pokazać jednego z najbardziej sztywnych i bezbarwnych amerykańskich polityków jako postać niemal ciekawą. Poparcie większości kobiet zawdzięczał właśnie Winfrey.

O ile Gore’a popierała półoficjalnie, całkiem otwarcie udzieliła błogosławieństwa Obamie. 9 grudnia 2007 roku wystąpiła z nim w Iowa, gdzie odbywają się pierwsze prawybory, oraz w Karolinie Południowej. Tam, parafrazując Martina Luthera Kinga, zakrzyknęła: „Nie musimy już tylko marzyć. Przy urnach możemy obrócić marzenie w rzeczywistość”. Zdaniem analityków w samych tylko prawyborach przysporzyła Obamie około miliona głosów, które zdecydowały o nominacji do Białego Domu.

Nigdy się nie cenzurowała, co ze względu na jej ogromne wpływy miało czasem zaskakujące konsekwencje. Gdy zaproszony do programu obrońca zwierząt stwierdził, że amerykańskie krowy są karmione zmielonymi szczątkami innych zwierząt, i taka metoda tuczu wywołała epidemię encefalopatii wśród krów brytyjskich, Winfrey wykrzyknęła: „Dziękuję, od dziś koniec z hamburgerami!”, a miliony gospodyń okrzyk ów podchwyciły. W rezultacie hodowcy bydła zażądali odszkodowań za wywołanie ogólnokrajowej paniki i spadek cen wołowiny. Przed gmachem sądu farmerzy trzymali transparenty: „Oprah to jedyna wściekła krowa w kraju”, lecz po procesie zapadło orzeczenie, że wolność słowa jest ważniejsza niż ich dochody.

Ostatni odcinek „Oprah Winfrey Show” oglądała cała Ameryka na ulicznych telebimach, w domowym zaciszu, restauracjach, barach, a nawet kinach. Sieć CBS poniosła nokautującą stratę. I nie chodziło tylko o dochody z reklam, lecz także opłat licencyjnych płaconych przez setki światowych telewizji. Płakali wydawcy książek, producenci dietetycznej żywności, specjaliści od samonaprawy cielesnej, duchowej, moralnej i w ogóle wszelakiej. Drugiego takiego forum do lansowania swoich produktów i usług już nie znajdą.

„Oprah to potęga i nie ma osoby, która mogłaby ją zastąpić” – twierdzi medioznawcza Larry Gerbrandt. Fanki przełączyły się na kanał kablowy OWN, kupują magazyn „O...”, lecz to nie to samo. Winfrey pojawia się czasem na antenie, by poprowadzić ważny wywiad, jednak urwał się stały, codzienny kontakt z widzami. Duchowa przewodniczka milionów przestała na bieżąco komentować najważniejsze dla kobiet zjawiska czy wydarzenia. Jednoosobowa supermarka, jedna z najpotężniejszych w Ameryce, stała się pomnikiem. Ale żywym, wciąż aktywnym. I potrafiącym zaskakiwać.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).