Trzymaj się prosto, czyli jak nasza postawa ciała wpływa na to, jak widzą nas inni?

Dobrze jest zauważyć, kiedy przyjmujemy bezsilną pozę i umieć ją skorygować. (fot. iStock)

Twoja postawa – to jak siedzisz, chodzisz lub stoisz – sprawia, że inni uznają cię za pewną siebie albo zastraszoną, niespokojną. Jakkolwiek się sprawy mają, możesz to zmienić. Chociażby przyjmując pozę Wonder Woman.

Jestem przekonana, że na początku było nie słowo, lecz gest” – powiedziała kiedyś balerina Maja Plisiecka. – „Gest rozumieją wszyscy, nie potrzeba niczego innego, żadnych słów”. Niedawno miałam gościa z zagranicy. Nie rozumiał ani słowa po polski, ale kiedy przysłuchiwał się rozmowom, nie miał wątpliwości, jaki mają one charakter – czy bardziej oficjalny czy prywatny. Czy rozmówcy są sobie życzliwi, czy raczej nastawieni niechętnie. I ile w tym wszystkim prawdy, a ile trzymania fason. Owszem, jest jeszcze ton głosu, który wiele zdradza. Ale są tez na przykład ruchy powiek – ponoć kiedy ktoś zaczyna mrugać, znaczy to, że coś mu się nie podoba, czuje napięcie…

Amy Cuddy, psycholożka i autorka książki „Wstań!”, podaje bardziej wyraziste przykłady. Kiedy odczuwamy wstręt, marszczymy nos i unosimy górną wargę. W momencie zaskoczenia wytrzeszczamy oczy, wznosimy brwi i lekko otwieramy usta. A zwycięstwo? Jakby to było, gdybyś wygrała wyścig, załóżmy bieg? Przecinasz linię mety, zrywasz wstęgę… Prawdopodobnie unosisz energicznie ręce w górę, zadzierasz podbródek, wypinasz pierś. To typowa poza komunikująca triumf. W momencie wygranej przyjmują ją ludzie różnych kultur przyjmują ją ludzie z różnych kultur i środowisk (również ci, którzy przez całe życie byli niewidomi). Powiedzmy sobie szczerze: nie sposób śpiewać „We Are The Champions” ze zgarbioną sylwetką i wzrokiem utkwionym w ziemię. Na podobnej zasadzie trudno powiedzieć: „Mam depresję” czy „Jestem nieszczęśliwa”, wyrzucając do góry pięść… A gdyby tak postawa wyprzedzała twoje emocje? Gdybyś przyjmując ją, mogła regulować swoje samopoczucie?

Wygląda na to, że to możliwe: nie tylko umysł wpływa na ciało, również odwrotnie! Jeśli oglądałaś kiedyś zawody gimnastyczne, zauważyłaś zapewne, że zawodnicy po podejściu do maty dokonują swego rodzaju prezentacji. Jak wygląda? Hm, wyciągają ręce nad głową na kształt V, unoszą podbródek, wypinają pierś… A przecież to jest moment, kiedy prawdopodobnie są pod wpływem stresu! Być może, stojąc przy tej macie (obserwowani przez sędziów, trenera i publiczność), czują się nie do końca pewnie… Mimo to wykonują gest triumfu, dumy. Przekazują komunikat: „Jestem kimś. Jestem zwycięzcą”.

Zdaniem Cuddy zwycięstwo i wypływająca z niego duma kojarzą się z władzą, dominacją. Może widziałaś jak to wygląda w świecie zwierząt. Szympans staje wyprostowany, nierzadko trzymając w łapach kawałki drewna (by kończyny sprawiały wrażenie dłuższych), wstrzymuje oddech, napina klatkę piersiową, stroszy sierść. Pawie rozkładają ogon. Kobra unosi się, nadyma, głośno syczy. We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z ekspansywnym, otwartym językiem ciała.

Zauważyłaś pewnie, że zawodnicy po podejściu do maty unoszą ręce nad głową na kształt V, podnoszą podbródek, wypinają pierś… (fot. iStock)

Weź się pod boki

Sporo mówi się o otwartej i zamkniętej postawie ciała i o tym, co one implikują, Amy Cuddy stosuje nieco inny podział: na pozy władcze i bezsilne. Jak wyglądają te pierwsze? Na przykład stoisz stabilnie, w rozkroku, z dłońmi opartymi na biodrach i lekko uniesionym podbródkiem. Tak właśnie prezentuje się komiksowa Wonder Woman. Albo stojąc przy biurku, opierasz na nim dłonie. Siedzące pozy władcze nie wyglądają szczególnie elegancko: klatka piersiowa ma być otwarta, więc rozkładasz szeroko ramiona (możesz spleść dłonie na karku). Jeśli stopy oparte są na podłodze, pozostajesz w rozkroku. W przeciwnym razie kładziesz je na stole czy biurku, opierasz jedną z nóg na kolanie drugiej. Tak czy inaczej: jesteś rozparta.

Uspokajamy: to pozy ćwiczebne i nie należy ich raczej przyjmować w obecności innych osób. Chodzi o skontaktowanie się z energią, której często nam brakuje. Bo czujemy się niepewne, przytłoczone, zdominowane. Jak zapewnia autorka „Wstań!”, władcza poza daje znacznie więcej niż powiedzenie sobie: „jestem odważna”, „jestem wielka”, „stać mnie na wszystko”. Zwłaszcza jeśli w to nie wierzysz. To dlatego, zdaniem Cuddy, afirmacje często nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Poprzez postawy ciała „podchodzimy” umysł z innego poziomu, w bardziej bezpośredni sposób. Pojawia się więcej przestrzeni. Czujesz się zmobilizowana, gotowa do działania. Do konfrontacji.

Załóżmy, że starasz się o pracę i idziesz na rozmowę kwalifikacyjną. Albo czeka cię ważna prezentacja. Chcesz dodać sobie animuszu lub – posługując się terminologią Cuddy – zwiększyć swoją obecność. To jasne, że podczas spotkania nie będziesz się rozpierać, bo wprawiałabyś innych w zakłopotanie i nie wywarła dobrego wrażenia. Ale wystarczy, że wcześniej wygospodarujesz chwilę (choćby w toalecie), weźmiesz się pod boki, spojrzysz zdecydowanie przed siebie… Zresztą spróbuj! Czy nie wywołuje to w tobie uczucia mocy? Nie daje poczucia, że masz to „coś”, co czyni cię wyjątkową?

Kiedy dobrze jest sięgać po pozy władcze? Przed ważnym spotkaniem, negocjacjami, przesłuchaniem, wystąpieniem, rywalizacją. Przed wkraczaniem w nowe sytuacje, nowe środowisko, kiedy mamy poznać innych ludzi, zacząć się posługiwać obcym językiem. Wtedy, gdy prosimy o pomoc, kończymy związek, rzucamy pracę, czekamy na ważną wiadomość. Ale też, gdy mamy po prostu gorszy nastrój. I wystarczą raptem dwie minuty!

A w trakcie wydarzenia, które jest dla ciebie wyzwaniem? Pamiętaj o silnej, wyprostowanej, otwartej postawie, tyle że już nie tak bojowej. Chodzi o to, żeby siedzieć bądź stać prosto (czasem wystarczy ściągnąć łopatki i lekko unieść głowę). Ważny jest tez powolny, miarowy oddech i oparcie stóp o podłoże (bez krzyżowania ich w kostkach). W pewnych sytuacjach nie zaszkodzi odwołać się do otwartej gestykulacji – wyraża jednocześnie siłę i życzliwość. Podczas wystąpień publicznych możemy odchodzić od mównicy, przemieszczać się po sali (byle nie dreptać i kręcić się w koło).

Pozostać ze sobą

Co do póz bezsilnych: chyba domyślasz się, jak wyglądają. Zamykasz klatkę piersiową, ściskasz ręce, krzyżujesz nogi. Kulisz się, kurczysz, jakbyś chciała zwinąć się w kłębek i wrócić do pozycji płodowej. Nie zawsze musi to wyglądać szczególnie drastycznie. Lubię obserwować piłkarzy, którzy przymierzają się do strzelenia rzutów karnych. Zwykle potrafię przewidzieć, który spudłuje: podchodzi do piłki z opuszczoną głową, przykurczonymi ramionami… Widać, że przytłacza go odpowiedzialność, boi się, nie wierzy. Amy Cuddy wspomina o bardzo specyficznym geście obronnym, jakim jest owijanie dłoni wokół szyi. Wykonujemy go, kiedy czujemy się bardzo niezręcznie, mamy uczucie zagrożenia. To atawistyczny odruch – służy osłonięciu tętnicy szyjnej przed zębami drapieżnika (nawet gdyby miał być nim gburowaty szef).

Warto nauczyć się zauważać, kiedy przyjmujemy bezsilną pozę i korygować ją wtedy. Dobrze też wiedzieć, że wielogodzinne pochylanie się nad urządzeniami elektrycznymi (czyli garbienie się) działa tak samo jak poza bezsilna. Generuje negatywne myśli, również pod własnym adresem, tłumi zapał i kreatywność. Niełatwo w takiej sytuacji mówić o obecności. A bez niej trudno, żeby inni postrzegali cię jako osobę wiarygodną i skuteczną. Cuddy twierdzi, że jeśli nie jesteś obecna, nie czujesz własnej mocy, nie bardzo możesz przekonać do siebie innych.