fbpx

To jest dopiero nius!

Mój Boże! Jakie ja mam szczęście, że publikuję w prasie! Sam nie zdaję sobie do końca sprawy z mocy, jaką daje mi fakt pojawiania się moich myśli na łamach poczytnego magazynu. A przecież zamiast zabawiać Państwa jakimiś głupotami, mógłbym wykorzystać tę moc do rzeczy naprawdę interesujących!

Gdybym na ten przykład opisał, jak wyhodowałem i przekazałem dalej wirusa końskiej grypy, gdybym, dajmy na to, przedstawił teorię „Jak po wrzasku stewardes rozpoznać zbliżającą się katastrofę lotniczą”, gdybym poświęcił choć swój felieton tematowi „Trzymanie biało-czerwonego szalika z napisem AKSLOP a polityka wewnętrzna prezydenta RP”, zapewniłbym sobie nie tylko zaszczytne miejsce w panteonie rodzimych publicystów, ale kto wie, być może nawet zwiększyłbym nakład „Zwierciadła”! Fakt prasowy bowiem oprócz ogromnej mocy ma również swoje prawa. Kogóż zainteresowałby nius, że ktoś wczoraj zmarł na raka albo zawał serca. Mimo że pewnie wczoraj przypadków takich było niestety tysiące, to właśnie jedna jedyna wczorajsza ofiara świńskiej grypy zasługuje na czołówkę wiadomości. Fakt, że w miniony weekend na polskich drogach zginęły 43 osoby, jest jedynie smutną statystyką. Dwie ofiary katastrofy awionetki stają się obok tego spektakularnym niusem.

W lawinie niusów o różnej mocy natknąłem się na wiadomość o pewnej odległej planecie, która kręci się nie w tę mańkę, co powinna. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że ma się obracać z lewa w prawo, a ona jakby nigdy nic hula sobie à rebours, vice versa i faux pas!* (*niepotrzebne skreślić). Naukowcy podejrzewają, że przyczyną może być inne ciało niebieskie, które przeleciawszy zbyt blisko, zmieniło kierunek ruchu planety. Pomyślałem, co by to było, gdyby, nie daj Boże, takie ciało przeleciało koło naszej matki Ziemi. Myśl o zmianie kierunku jej ruchu nie dawała mi spokoju. Jakby to było, gdyby słońce pojawiało się o świcie na dotychczasowym zachodzie, a chowało się za łanami ukraińskich i białoruskich zbóż? Po postawieniu sobie tego prostego pytania pojawia się od razu konstatacja porażająca swoją oczywistością – w takiej sytuacji stalibyśmy się natychmiast Europą Zachodnią! I to jest dopiero nius! W chwili zmiany kierunku ruchu Ziemi natychmiast weszlibyśmy na przykład do strefy euro, złotówki zaś stałyby się narodową walutą Hiszpanii. Wicepremier Schetyna nie nadążyłby z przecinaniem wstęg otwierających nowe odcinki autostrad. Wyjazd na Zachód na wakacje nie byłby już odtąd zarezerwowany jedynie dla najbogatszych, a Lwów, Mińsk czy Odessa przeżyłyby prawdziwy renesans.

Po zachłyśnięciu się tą ideą przestraszyłem się, że mogą nas jednak spotkać także pewne niedogodności… Jak wiadomo, na Zachodzie właściwie nie spotyka się szyldów, napisów, tablic, plakatów, billboardów o treści takiej, jak: „Mięso. Drób. Wędliny”, „Skup europalet” czy „Używana odzież zachodnia”, jak również „Baterie, skarpety, wędzonka”. Przez pewien czas polscy mieszkańcy Europy Zachodniej mogliby się więc czuć nieco zagubieni, nie mając pewności, czy w danym przybytku dostaną drób, skarpetę czy europaletę.

Problemem może również okazać się doprowadzenie naszych wiosek, miasteczek i metropolii do porządku oraz dostosowanie wyglądu do skojarzeń z zachodem Europy. Niektóre domy trzeba by jednak otynkować, z czego dużą część taką ilością tynku, żeby nadać zdobyczom polskiej architektury jakikolwiek kształt.

Kiedy zaś pomyślałem o wyzwolonych feministkach, które nie zechcą rodzić polskich dzieci, o dzikich hordach kolorowej imigracji, która zaleje nasze polskie fabryki, stocznie i kopalnie, o tym, że być może po takim fakcie Polak będzie musiał czytać od prawej do lewej, jak, nie przymierzając, jakiś Żyd czy inny Arab, a w końcu o tradycyjnych polskich weselach po homoseksualnych ślubach, doszedłem do wniosku, że nasz biedny statystyczny Kowalski, w swoim zatynkowanym domu, z europaletą zamiast wędzonki w ręku, może tego po prostu nie zdzierżyć.

W imieniu statystycznego Kowalskiego domagam się więc niusów dotyczących jedynie prawdopodobieństwa trafienia w Ziemię dużego ciała niebieskiego. Przelatywaniom ciał obok statystyczny Kowalski mówi zdecydowane NIE!