Tu dowiemy się, dlaczego musimy sfotografować obiad – czyli jak dogadać się z nastolatkiem

Two women sitting in a bar and staring at mobile phones - Girls watching a video online on portable device

W fotografowaniu jedzenia mógłbym zyskać pewną popularność. O wiele mniejszą niż na fotografiach z siłowni, niemniej i konkurencja też byłaby mniejsza. Instagram aż pęka od facetów z kaloryferami na klatkach piersiowych i muskułami wszędzie, tymczasem zdjęcia jedzenia są popularne głównie u pań. Może gdybym zaczął publikować to jedzenie i jeszcze wciągnął w to dzieci, byłby jakiś sukces wśród nastolatków? – mówi Leszek Talko

Wyobrażam to sobie tak jak filmy szczęśliwych ludzi publikowane na Instagramie. Nastolatki na filmach się wygłupiają, widziałem amerykańskich bliźniaków Dolan. Ci doprowadzają czystą kuchnię do ruiny w ciągu kilkunastu minut, a zamiast coś ugotować, rujnują swoje stroje mąką i ciastem.

W sumie mógłbym zobaczyć w tych rolach swoje dzieci. A przynajmniej siebie. Poza tym upiekłbym dwie pieczenie przy jednym ogniu, a już wiem, jakie te media społecznościowe są czasochłonne. Filmy wrzucałbym na YouTube’a, a zdjęcia gotowych potraw oraz swoje selfie z kuchni – na Instagrama. Są ludzie, którzy wrzucają zdjęcie swojego jedzenia za każdym razem, kiedy coś ugotują lub zamówią w knajpie.

Moi goście jeszcze nigdy nie fotografowali jedzenia, które dostają, i teraz nie wiem, czy to znak, że są mocno starci, że moje jedzenie jest brzydko podane, czy może po prostu im nie smakuje? Krótki kurs fotografowania potraw na Instagrama jest zadziwiająco podobny do sztuki robienia selfie. Zdjęcie muszę zrobić nie z góry, a z punktu położonego nieco nad potrawą, muszę zadbać o dobre oświetlenie, pomaga natłuszczenie potrawy pędzelkiem, a dla profesjonalistów są rady, że warto wrzucić do mikrofalówki trochę bawełnianych wacików, bo ukryte za talerzem będą parować i sprawiać, że to aromatyczna potrawa pachnie niemal namacalnie.

Aha, absolutnie niedopuszczalne jest użycie flesza, który wszystko prześwietli. Mam świadomość, że jestem niszą – mimo wszystko nastolatki w większości robią selfie sobie, a nie jedzeniu – ale co ja poradzę na brak grzywy stojących do góry włosów. Poza tym nastolatki na Zachodzie szaleją za jedzeniem, więc polskie podążają ich tropem, a ja będę na to gotowy.

Rady wydają się z pozoru proste, ale to tylko pozór. W restauracji podjąłem tylko jedną próbę sfotografowania jedzenia. Było to wtedy, gdy dostałem sushi – zdjęcie wyszło jednak nienadzwyczajnie. Założyłem, że to wina słabego światła i zacząłem kursować z talerzem po sali, zbliżając się do okien i próbując ułożyć talerz na parapecie koło jakichś nieznanych ludzi. Po trzech próbach jednak zrezygnowałem, bo gapiła się na mnie już cała sala. Tego nie przewidziałem. Wróciłem do domu i zrobiłem kaczkę po pekińsku. Nie będę zawracał głowy przepisem, dość że chodzi o to, że pierś kaczki podaje się pociętą w paseczki, do tego pokrojone warzywa, sosy oraz chińskie placuszki, w które to się wszystko zawija. Liczyłem na gigantyczny sukces – nie musiałem się martwić reakcją widzów, więc zrobiłem prowizoryczne studio na tarasie. Kaczka wyszła świetnie, ale zapewniła mi tylko 15 lajków.

Nie powiem, byłem zawiedziony, nie takiej kariery się spodziewałem. Wiedziałem jednak, że początku muszą być trudne. Pomogły mi też książki. Otóż z kaczką dałem plamę. Nie wystarczy, że wrzucone na Instagrama zdjęcia mojego jedzenia będą ładne. Muszą nieść ze sobą przesłanie. Rzeczywiście, czytałem o tym przy okazji selfie, ale wyleciało mi to z głowy. Za zdjęciem kaczki po chińsku nie postawiłem żadnego przesłania. Żadne przesłanie nie przychodziło mi jednak do głowy.

(…)

 

Więcej w książce „Nastolatek dla początkujących. Nie daj się wylogować z ich życia” Leszka Talko, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.