Monika Olejnik: Nie opuszcza mnie niepewność

Fot. Piotr Porębski/Metaluna

I ktoś to jeszcze słyszał oprócz ciebie?

Cała ekipa, która była w studiu. Depeszę o tym wydarzeniu nadały agencje w różnych, nawet dość egzotycznych krajach. Następnego dnia prezydent do mnie zadzwonił i przeprosił, przysłał róże.

Wiele osób miało mi za złe, że tak szybko, a nawet że w ogóle wybaczyłam prezydentowi, bo ich zdaniem należało skierować tę sprawę do sądu.

Kiedyś Jarosław Kaczyński posądzał mnie o wyłączenie prądu w studiu na Myśliwieckiej. W czasie wywiadu przez chwilę nie było nas słychać na antenie, bo wysiadł agregat. A prezes uważał, że ja to zrobiłam, żeby go ośmieszyć. Drażni mnie to grzebanie w życiu rodziców. Jakie znaczenie ma to, co robili ojcowie, dziadkowie, przyszywana ciocia i ojciec chrzestny? Dlatego bardzo krytykowałam PiS za „dziadka z Wehrmachtu”.

Kto był twoim najtrudniejszym rozmówcą?

Po 2000 operacji chirurg nie pamięta najtrudniejszej…

Czy nie najciekawsze są rozmowy sprzed programu i po, bo ja mam takie doświadczenia.

Nigdy nie rozmawiam z politykami przed programem, to zasada. Zakładam słuchawki i czytam gazety.