1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. W krzywym zwierciadle: pociąg seksualny

W krzywym zwierciadle: pociąg seksualny

Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Życie dziś tak pędzi, że czasem nasze relacje, w tym seksualne, skazane są na jakieś pendolino, choć bardziej by pasowało napisać „popędolino”.

Macieju, Macieju (że tak sobie pozwolę dodać odwagi autorowi na samym wstępie), zapełniasz te zacne szpalty od kilkunastu lat, opowiadasz niby o najważniejszych sprawach, a o „tym” jakoś cicho i głucho. Ani słowa wręcz. A przecież seks to chodliwy temat, czytelnika na niego chwycić łatwiej niż rybę na robaka, cóż więc cię powstrzymuje? Pewnie trochę strach, że napisze się coś nie tak. A już najgorzej dla piszącego, jakby mu się wydawało, że pisze o wszystkich, a jednak nie do końca byłaby to prawda. Jeśliby bowiem zacząć taki felieton od słów: „Kogóż z nas nie podnieca zapach koziego mleka!”, mogłoby się okazać, że zdanie to więcej powie o autorze, niżby zamierzał, a jego chęć nawiązania więzi z czytelnikiem mogłaby niechcący spalić na panewce, i to na samym wstępie.

Zacznę zatem dość bezpiecznie od stwierdzenia, że do udanego seksu potrzebny jest pociąg. I nie chodzi mi tu o oddawanie się uciechom na torach, choć ponoć są tego amatorzy. Ale jednocześnie możemy skorzystać z metafory kolejowej do opisu kilku zjawisk z interesującej nas dziedziny. Dla niektórych, zwłaszcza młodych podróżników, miłość fizyczna może kojarzyć się z ekspresem. I pewnie nie są to najmilsze skojarzenia. Cóż nam bowiem po pociągu, dla którego stacja początkowa jest jednocześnie końcową?! Żal zarówno konduktora takiego pociągu, jak i pasażerki, która czasem nawet nie zdąży się zorientować, że ekspres już dojechał...

Z drugiej strony – życie dziś tak pędzi, że czasem nasze relacje, w tym seksualne, skazane są na jakieś pendolino (choć bardziej by pasowało napisać „popędolino”). Jeśli komfortowo i do celu, to nawet zawrotna szybkość nie musi być przykra dla podróżnych i obsługi takiego pociągu. Nie wiem tylko, co ze strefą ciszy, bo z tym może być problem. Ja tam osobiście wolę takie pendolino od pośpiesznego, gdzie ani komfortu, ani stanu tantrycznego nie da się zaznać. Ani to nie staje na żądanie, ani nie stuka z impetem. Ni to, ni siamto. Jeśli już mamy ochotę na długą, poważną podróż, to warto zdecydować się na pociąg osobowy. Już samo to słówko „osobowy” podoba mi się w tym kontekście. W pendolino to człowiek się może nawet twarzy nie przyjrzeć i kłopotów sobie narobić. A tu spokojnie, z rozmysłem, delektujemy się każdą chwilą. Jest czas, są stacje, pociąg staje niemal na każde zawołanie. Tunel, wiadukt, zwrotnice, wodospady, pagórki, doliny – wszystko w swoim czasie. Na drugim krańcu przygód miłosno-kolejowych znajduje się pociąg towarowy. Jeśli ogarnie nas pociąg towarowy, obrońcy cnót wszelakich nie będą zachwyceni. Towar to towar, nie ma tu miejsca na humanistyczne uniesienia... Raczej dużo hałasu, ostre tarcie, zgrzyty, piski, smar, zapachy dyskusyjne, ubrudzić się łatwo – generalnie taka podróż to duże ryzyko. Możesz myśleć, że na lawecie octavia albo felicia, a tu czołg z wielką lufą, i co poradzisz... Tylko na własne życzenie.

Generalnie jednak pociągi wszelakie prowadzą do niepomiernej radości i niezapomnianych chwil. Zwłaszcza gdy podróżuje się w miłym towarzystwie. Wtedy czy pendolino, czy osobowy, nie ma aż takiego znaczenia. Szczególnie gdy chce się jechać na koniec świata. Zresztą, nieważne dokąd, ważne z kim lub do kogo. Ważne też, żeby nie do siebie. Jeżdżenie samotnie pociągiem jest idiotyczne i kompletnie bez sensu. Właściwie jedynym znanym człowiekiem, który ma swój pociąg i jeździ do siebie, jest Władimir Władimirowicz Putin. I to chyba mówi samo za siebie.

Maciej Stuhr, aktor. Wszechstronny. Gra, jak nie pisze. Pisze, jak nie gra.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze