1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. The Man Booker International Prize dla Olgi Tokarczuk za powieść "Bieguni"

The Man Booker International Prize dla Olgi Tokarczuk za powieść "Bieguni"

The Man Booker International Prize to nagroda powszechnie znana wszystkim powieściopisarzom czy też fanom literatury, prawdziwe wyróżnienie dla najwybitniejszych dzieł literackich przełożonych na język angielski z całego świata.

Międzynarodowa Nagroda Bookera wywodzi się z  Wielkiej Brytanii i tam też od 1969 do 2014 roku była przyznawana tylko autorom pochodzenia brytyjskiego, czy też z Irlandii lub Zimbabwe. Ostatnie jej edycje przybrały już otwartą formę dla wszystkich autorów piszących po angielsku. Została ustanowiona w 2005 roku i była przyznawana co dwa lata, aż do 2016 roku kiedy to połączono ją z nagrodą dla zagranicznej powieści „Independent”. Od tamtej pory jest przyznawana rokrocznie, w wysokości 50 000 funtów, które są dzielone po równo między autora powieści i jej anglojęzycznego tłumacza. Do Międzynarodowej Nagrody Bookera był nominowany m.in.  Stanisław Lem (2005), jednak to Olga Tokarczuk była pierwszą Polką wśród pisarzy i pisarek, której udało się dotrzeć do finału, a co za tym idzie, pierwszą Polką, która tą nagrodę zdobyła. 

OLGA TOKARCZUK, FENOMEN FILOZOFICZNEJ GŁĘBI I SZTUKI OPOWIADANIA

To co można powiedzieć o Oldze Tokarczuk, gdy już przebrniemy przez nagrody takie jak Literacka Nagroda Nike (otrzymana przez nią dwukrotnie!),  nagroda Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek czy też nagroda Fundacji im. Kościelskich, którymi została uhonorowana, to to, że urodziła się w Sulechowie i lubi Junga, a w dodatku zna się na filozofii, wiedzy tajemnej i psychologii z racji tego, że ją studiowała.

Istotne jest to, że być może wszystkie te czynniki miały wpływ na stanie się przez Olgę niekwestionowanym odkryciem literackim ostatnich lat, ale przede wszystkim pisarką cenioną zarówno przez najsurowszych krytyków jak i publikę oraz fenomenem dobrego smaku i sprawności pisarskiej. Tokarczuk tworzy od dawna, można by wręcz rzec, że od zawsze, ponieważ już jako nastolatka próbowała swoich sił w poezji.

Od początku w jej utworach da się odczuć fascynację tym co tajemnicze i niepojęte dla ludzkiego rozumu. Jednak pierwszym prawdziwie głośnym sukcesem była jej trzecia powieść- „Prawiek i inne czasy”, uznawana za szczytowe osiągnięcie nowszej polskiej prozy mitograficznej. Jerzy Sosnowski, znany pisarz i dziennikarz o tej powieści napisał:

Tokarczuk ze skrawków realnej historii buduje mit, to jest historię przesiąkniętą ładem, gdzie wszystkie wydarzenia, także te tragiczne i złe, mają swoje uzasadnienie. 

Później spod jej pióra wyszło wiele interesujących pozycji wielkiej klasy, aż w końcu w 2007 światło dzienne ujrzała powieść „Bieguni”, która jak powiedziała jej tłumaczka Antonia Lloyd-Jones, pozwoliła jej na „zajęcie należnego miejsca wśród najważniejszych pisarzy świata”.

„BIEGUNI”,  A WŁAŚCIWIE „FLIGHTS”

Powieść Olgi Tokarczuk „Bieguni”, choć tytuł może zdawać się mylący, nie jest książką podróżniczą. Trafniejsze byłoby określenie jej jako swoistego studium psychologii podróży i jej fenomenu. Odważna książka, w której autorka opowiada zarówno o sobie jak i swoim widzeniu świata.

Tytuł książki odwołuje się do odłamu rosyjskich staroobrzędców, biegunów, uznawanych poniekąd za prawosławną sektę, która uważała iż pozostawanie człowieka w jednym miejscu naraża go na ataki zła, którym świat jest przesiąknięty. Aby więc tego uniknąć, konieczne jest nieustanne przemieszczanie się, które służy zbawieniu duszy.

W podobny sposób, do ciągłej ruchliwości zmotywowani są bohaterowie poszczególnych wątków powieści „Bieguni”. W książce pojawiają się więc postacie o bardzo zróżnicowanych historiach i motywach - kobieta opiekująca się dzieckiem z niepełnosprawnością, która pod wpływem doznanego w cerkwi objawienia nie wraca już do domu, australijska badaczka po latach wracająca do Polski do swojego śmiertelnie chorego przyjaciela, matka, która w trakcie wczasów w Chorwacji odchodzi wraz ze swoim dzieckiem od męża a nawet podróż serca Chopina transportowanego do Polski.

Problematyką utworu jest więc sytuacja egzystencjalna człowieka  w podróży, całe zjawisko ruchliwości i niepokojów z nim związanych, a konstrukcja jego fabuły została zbudowana na zasadzie przeplatających się, pozornie ze sobą niepowiązanych wątków. Uhonorowana Literacką Nagrodą Nike „Bieguni” to jedna z najgłośniejszych i najszerzej komentowanych powieści ostatnich lat, której tłumaczenia podjęła się znakomita tłumaczka Jennifer Croft, która też bardzo aktywnie propagowała twórczość Tokarczuk poza granicami Polski, nadając jej anglojęzyczny tytuł „Flights”.

W 2017 roku ukazała się na Wyspach Brytyjskich nakładem wydawnictwa Fitzcarraldo Editions. Mimo, że jury Międzynarodowego Bookera podkreślało literackie walory wszystkich nominowanych książek, nie ukrywali zachwytu nad prozą Olgi Tokarczuk. - "Bieguni" to absolutnie niezwykła książka. Śpiewa, buzuje, skrzy się radością i doskonałością. Ubogaci życie każdego, kto ją przeczyta - powiedział krytyk literacki i juror Tim Martin.

Jesteśmy dumni, że książki naszych autorów spotykają się z takim odbiorem na całym świecie.

Partnerem publikacji jest księgarnia internetowa Nieprzeczytane.pl. Sprawdź: 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Decyzja Trybunału wywołała w Polakach gniew - cytaty z wypowiedzi autorytetów

Symbolem protestu stał się czerwony piorun. (Fot. Rafał Milach/Forum)
Symbolem protestu stał się czerwony piorun. (Fot. Rafał Milach/Forum)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
"Nienawiść rodzi nienawiść, agresja rodzi agresję". Te słowa Siostry Małgorzaty Chmielewskiej zapadają głęboko w serce, są jak czerwona błyskawica, która stała się symbolem tysięcy protestujących Polek i Polaków po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Zamęt, który widać na ulicach panuje również w naszych sercach i umysłach, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się temu, co o bieżącej sytuacji mówią i piszą nasze autorytety, osoby których zdanie jest ważne dla wielu Polek i Polaków.

Siostra Małgorzata Chmielewska

„Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcia tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy. Los osób niepełnosprawnych i rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi jest większości społeczeństwa i rządzącym obojętny” - napisała siostra Małgorzata Chmielewska.

Żródło: Facebook Chleb Życia - Siostra Małgorzata Chmielewska Żródło: Facebook Chleb Życia - Siostra Małgorzata Chmielewska

Z bloga Siostry Małgorzaty Chmielewskiej: "Proszę Was, ja stara kobieta. Nie używajcie przemocy w walce o cokolwiek, co uważacie za słuszne. Nie dajcie się sprowokować do przemocy. Nie dajcie się złu. Jeśli uważasz, że to, o co walczysz jest dobrem, nie używaj zła do osiągnięcia celu. Dość pogardy, obrzucania się błotem, nienawiści. Proszę, nie zadawajcie bólu, nawet jeśli czujecie się skrzywdzeni. Nie depczcie tego, co dla innych jest święte lub po prostu ważne. Tak nie wygrywa Prawda i Dobro. Nienawiść rodzi nienawiść, agresja rodzi agresję".

Olga Tokarczuk

"Religijny fundamentalizm zawsze niósł tylko cierpienie, tortury i śmierć. Znamy to już z historii. Pamiętacie próbę wody? Podejrzaną o czary kobietę wiązano i wrzucano do wody. Jeżeli uratowała się, sąd uznawał ją za winną. Kiedy zaś tonęła, była niewinna i odzyskiwała szacunek. Podobnie dziś - bez winy i godne szacunku mają być te kobiety, które zostaną skazane na urodzenie zdeformowanego i/lub niezdolnego do życia dziecka.

Rządzący uwikłali polskie państwo w inkwizycyjne prawo. To kolejna odsłona wojny prowadzonej od wieków przez patriarchat przeciwko kobietom, tym razem pod pretekstem ochrony życia. Obsesyjna nienawiść do kobiet, do ich ciała, kompulsywna potrzeba kontroli seksualności i rozrodczości, bierze się z przeczuwanej własnej słabości. Patriarchat to kolos na glinianych nogach.

Nie oszukujmy się - ten system cynicznie będzie wykorzystywał każdy moment kryzysu, wojny, epidemii, żeby cofnąć kobiety do kuchni, kościoła i kołyski. Prawa kobiet nie są dane raz na zawsze. Musimy ich strzec, jak każdej innej zdobyczy poszerzającej zakres swobód obywatelskich i ludzkiej godności. Od dziś wszyscy jesteśmy wojowniczkami."

Facebook Olgi Tokarczuk

Fot. Facebook Olgi Tokarczuk Fot. Facebook Olgi Tokarczuk

Martyna Wojciechowska

"Wstydzę się przed kobietami, którym tyle opowiadałam, że się da, że mogą wszystko, że muszą walczyć o swoje prawa. Wstyd mi przed całym światem, że żyję w kraju, w którym nie przestrzega się praw człowieka. I jestem przerażona tym, jaki los szykujemy dla córek. M. (z felietonu dla "Wysokich Obcasów")

Małgorzata Kożuchowska

- Ludzie, którzy kierują się dekalogiem i wierzą w to, co niesie ze sobą wiara w Boga, wiedzą, jaki powinien być wybór i dla nich on jest prosty. Natomiast nie możemy zapominać, że w Polsce i na świecie żyją nie tylko tacy ludzie jak my, oni mają inne zdanie, wyznają inne wartości, nie wierzą. Oni również mają prawo do szacunku – stwierdziła Małgorzata Kożuchowska w programie „Wydarzenia” na antenie stacji Polsat.

Jerzy Owsiak

"Do Jarosława Kaczyńskiego. Czy uważa Pan, że tysiące policjantów rozwiąże problem, który Pan stworzył w Polsce? Czy uważa Pan, że potraktowanie gazem łzawiącym głównie kobiet, które demonstrowały przed Pana domem, jest skuteczną na to odpowiedzią? Że tylko siłowa i coraz bardziej bezwzględna akcja policji da Panu poczucie, że problemu nie ma? Historia Polski jest naszpikowana podobnymi zdarzeniami i zawsze jest to kwestia czasu - takie działania kończą się klęską. Proszę o powstrzymanie tej eskalacji zła i nienawiści z pańskiej strony! Proszę ustąpić i wycofać się z polityki - przeprosić Polki i Polaków i zrobić wszystko, aby zakopać ten topór wojenny!"

Maciej Stuhr

— Te sześć godzin znów obudziło we mnie wiarę i nadzieję. Zobaczyłem przechodzącą obok mnie siłę, entuzjazm i potworną wściekłość. Autentyczną wściekłość tysięcy młodych ludzi — mówił w rozmowie z "Vivą" aktor, pytany o to, co czuł, kiedy utknął w samochodzie wśród tłumu protestujących.

                                     

Stuhr ocenił, że u młodych ludzi "jest wiara, potężna siła", a szczególnie u kobiet rozbudziło się coś, czego szczególnie brakowało opozycji przez pięć lat. — Czekaliśmy na coś takiego, co nas zmobilizuje, zjednoczy i da swój bardzo konkretny, ostry, mocny i autentyczny, podkreślam to słowo, głos i wymiar — powiedział.

Prof. Ewa Łętowska

"W czasie zarazy fundujemy sobie coś, co skłóci część społeczeństwa. Sędzia orzekając zawsze powinien mieć na względzie skutki, jakie ma jego orzeczenie. Mam wrażenie, że tych skutków chyba w odpowiednio dalekowzroczny sposób nie wzięto pod uwagę - mówiła w "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Ewa Łętowska, pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich i sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, odnosząc się do orzeczenia TK w sprawie aborcji.

- Nie chcę tu teraz wchodzić w nierozstrzygalną kwestię - wybór czy "pro life". Ale chcę powiedzieć co innego - że sędzia orzekając zawsze powinien mieć na względzie skutki, jakie ma jego orzeczenie - dodała.

Ks. Adam Boniecki

„Wyrok TK wywołał gwałtowny sprzeciw. Tysiące protestujących wyszło – mimo pandemii – na ulice. Pytacie, przeciw czemu protestują? Przecież nie przeciw dopuszczaniu do urodzenia dzieci niepełnosprawnych.”

Szczepan Twardoch

"(...) Szansę na powodzenie ma protest radykalny w swojej retoryce, ale też radykalnie pokojowy. Białoruś, nie BLM. "Wypierdalać" tak, bo to hasło proste, nośne i treściwe, "to jest wojna" - już niekoniecznie, przynajmniej z tej prowincjonalnej perspektywy (...)".

Zbigniew Hołdys

"Gdy my, mężczyźni, mówimy "kobieta", każdy widzi w swojej głowie kogoś innego. Każdy ma jakiś utajniony ideał, często spowity snem, marzeniem, wyobrażeniem - nie konkretem. Kiedy dziś protestują, mówimy "dzielne", "piękne", "wspaniałe", "odważne", "najważniejsze". Ja też tak mówię, codziennie, o swojej żonie. Ale jednocześnie nic o ich świecie nie wiemy.

Przeczytałem wywiad Angeliki Swobody z Remigiuszem Grzelą o jego książce "Z kim tak ci będzie źle, jak ze mną" o związku niezwykłej aktorki Kaliny Jędrusik z pisarzem Stanisławem Dygatem, a w nim taki fragment:

"Kiedy urodziła dziecko, które nie przeżyło, zabrał je ze szpitala i pochował. Nigdy nie powiedział Kalinie, gdzie to zrobił, bo uważał, że nie powinna tego wiedzieć. Nie pozwolił jej też pożegnać się z dzieckiem i przeżyć żałoby. Właśnie dzisiaj brzmi to donośnie: facet decydujący o prawie kobiety, jej głosie, nawet o jej prawie do żałoby. Beznadziejnie okrutne. Kilka osób mówiło mi, że Kalina wracała do tego, podobno mówiła o córeczce "Ewa". I że żałuje, że nawet nie może pójść na jej grób."

  1. Kultura

Amerykańska poetka Louise Glück z Literacką Nagrodą Nobla 2020

Literacka nagroda Nobla 2020 trafiła do amerykańskiej poetki  Louise Glück. (Fot. screen Instagram @apeksha.news)
Literacka nagroda Nobla 2020 trafiła do amerykańskiej poetki Louise Glück. (Fot. screen Instagram @apeksha.news)
W tym roku Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury otrzymała amerykańska poetka Louise Glück. Akademia Szwedzka wyróżniła ją za "niemożliwy do pomylenia poetycki głos, którego surowe piękno przekształca indywidualną egzystencję w uniwersalne doświadczenie". 

Louise Glück to amerykańska poetka i eseistka. Jest laureatką wielu najważniejszych nagród literackich w Stanach Zjednoczonych, m.in.: National Humanities Medal, Pulitzer Prize, National Book Award, National Book Critics Circle Award i Bollingen Prize. Dziś do jej kolekcji dołączyła ta najważniejsza - Literacka Nagroda Nobla.

https://www.facebook.com/nobelprize/posts/10157747426519103

Louise Glück urodziła się w Nowym Jorku, obecnie mieszka w Cambridge w stanie Massachusetts. Oprócz pisania, jest adiunktem na Uniwersytecie Yale w New Haven w Connecticut. Literacko debiutowała w 1968 roku tomem "Firstborn" i wkrótce została uznana za jedną z najwybitniejszych poetek amerykańskiej literatury współczesnej. W Polsce jej wiersze ukazały się w antologii "Dzikie brzoskwinie" (2003, Wydawnictwo Sic!), pierwszej w naszym kraju antologii poezji amerykańskiej pisanej przez kobiety.

77-letnia amerykańska poetka opublikowała dotąd dwanaście zbiorów poezji i kilka tomów esejów o poezji. W swojej twórczości podnosi ważne tematy związane z wsłuchiwaniem się w samego siebie, wpływem dzieciństwa na dorosłe życie, życiem rodzinnym, samoakceptacją. Inspiracje czerpie z mitów i motywów klasycznych. Jej poezja jest szczera, bezkompromisowa, bez zbędnego koloryzowania rzeczywistości, a „komizm łączy z kąśliwym dowcipem”. Louise Glück odbierze nagrodę Nobla jako 16 kobieta oraz druga, po nagrodzonej w 1993 roku Toni Morrison, amerykanka.

W ubiegłym roku literacką nagrodę Nobla dzieliło dwoje laureatów. Za 2018 rok otrzymała ją Olga Tokarczuk za „narracyjną wyobraźnię, która z encyklopedyczną pasją ujawnia przekraczanie granic jako formę życia”. Natomiast za rok 2019 uhonorowano Austriaka Petera Handke „za wpływową pracę, która z językową pomysłowością badała peryferie i specyfikę ludzkiego doświadczenia”.

  1. Styl Życia

Tam, gdzie pieprz rośnie - o podróży szlakiem króla przypraw opowiada Anna Janowska

Każda podróż otwiera na ludzi, nowe historie, smaki, zapachy, wydarzenia. (Fot. Getty Images)
Każda podróż otwiera na ludzi, nowe historie, smaki, zapachy, wydarzenia. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 13 Zdjęć
Można powiedzieć, że cały rok swojego życia podporządkowała jednej małej roślince. Do tego stopnia, że przyjaciele zaczęli nazywać ją spice girl.

Można powiedzieć, że cały rok swojego życia podporządkowała jednej małej roślince. Do tego stopnia, że przyjaciele zaczęli nazywać ją spice girl. Co skłoniło ją do podróży szlakiem pieprzu i napisania o nim książki "Monsun przychodzi dwa razy. Podróż szlakiem pieprzu przez Keralę, Oman i Zanzibar"? Anna Janowska opowiada nam o wyprawie przez Keralę, Oman i Zanzibar.

Artykuł archiwalny, książka "Monsun przychodzi dwa razy. Podróż szlakiem pieprzu przez Keralę, Oman i Zanzibar" została wydana w 2016 roku.

Wybrałaś się w podróż, której motywem przewodnim, a wręcz kompasem był pieprz. W swojej książce odkrywasz jego historię, kulturę z nim związaną. Jak zaczęła się twoja fascynacja tą drobną rośliną, którą większość z nas traktuje jedynie jako pospolitą przyprawę?
Zaintrygowało mnie, że pieprz, coś dziś tak codziennego i mało istotnego, kiedyś był niezwykle cenny i ważny. Sprawiał, że ludzie wsiadali na statki, przepływali oceany, walczyli z piratami, ruszali w nieznane, przemierzali pustynie. Był niesamowicie interesującym wyzwaniem. Europa długo nie wiedziała, gdzie i jak on rośnie. Marco Polo pisał, że pochodzi z wysp, których jest dokładnie 7444. Starożytni wierzyli, że rośnie na drzewach strzeżonych przez jadowite węże. A jedyny sposób, by go zebrać, to podpalić ten las i wygonić gady. Długi czas monopol na handel tą przyprawą mieli kupcy arabscy, a także ci z republiki Genui i Wenecji. Neron tak uwielbiał pieprz, że jako przysmak jadał posypaną nim pajdę chleba z... miodem. Cała masa fenomenalnych historii powstała tylko dlatego, że Europa rozsmakowała się w pieprzu. Lubię wydarzenia i rzeczy z pozoru mało ważne, ale po bliższym przyjrzeniu kryjące w sobie wiele ciekawostek. Dlatego ruszyłam śladem pieprzu, przez Keralę w Indiach, Oman i Zanzibar.

Od czego zaczęłaś zgłębianie jego tajemnic?
Od plantacji pieprzu. Już sam proces uprawy jest niezwykle ciekawy. Pieprz jest pnączem. Dobrym towarzyszem plantacji kawy i herbaty. Gdy pojechałam do Kerali, okazało się, że panuje tam kryzys pieprzowy. Uprawy z nieznanych przyczyn umierały. Trafiłam w sam środek dramatu. Ludzie, którzy trudnili się uprawą pieprzu od pokoleń, nagle musieli zmagać się z jego zanikaniem. Pieprz usycha, bo monsun przynosi coraz mniej opadów. A to efekt zbyt wielu upraw, wycięcia dżungli i ocieplenia klimatu, więc można powiedzieć, że sam człowiek do tego doprowadził.

Czyli już na początku temat okazał się bardziej złożony, niż można by przypuszczać. Jak to jest brać udział w wędrówce, która ma swój temat przewodni? Bardziej cię to ograniczało, czy wręcz przeciwnie – wciąż otwierało na nowe?
W takiej podróży historie same pączkują, a szlaki się rozgałęziają. Łapiąc jakiś wątek, nie wiesz, do czego cię doprowadzi. Na przykład temat zdrowotnych właściwości pieprzu i innych przypraw, ich zastosowania w medycynie ajurwedyjskiej – tradycyjnej, hinduskiej wiedzy opartej na ziołach i roślinach, doprowadził mnie do szpitala ajurwedycznego w Kerali. Inny wątek zawiódł mnie do Omanu – na początku wcale nie planowałam tam jechać. Ale im więcej dowiadywałam się o tym kraju, tym bardziej byłam przekonana, że jeśli tam nie pojadę, to ta opowieść i podróż będzie niepełna. To nie była moja pierwsza wyprawa, ale przyznam, zaczęło mnie już trochę nudzić podróżowanie bez celu. Kiedy interesujesz się wszystkim, to tak naprawdę nie poznajesz nic. Wracasz z głową pełną wszystkiego i niczego jednocześnie. Odkryłam, że dużo bardziej fascynujące są wyprawy po coś. Bo wtedy możesz się skupić na tej rzeczy. Paradoksalnie to ułatwia wyjazd, bo go porządkuje. Nie miotam się bez sensu, dużo więcej poznaję i głębiej przeżywam.

Cel pozwala lepiej sfokusować się na tym, co najważniejsze?
Właśnie. Podążasz drogą, w której odkrywasz, że temat ma drugie i trzecie dno. Na przykład dzięki temu podejściu trafiłam w mieście Sur na samym krańcu Omanu, na czubku Półwyspu Arabskiego, do ostatniego zakładu szkutniczego. Przekazywany z ojca na syna działał tu od pokoleń. Ich statki pływały do Chin, Ameryki, przez ocean. Dziś robią dwie łodzie dhow w ciągu roku dla bogatych szejków. Tradycyjnymi metodami. W Indiach też buduje się dhow. Drewniane, z trójkątnym żaglem wykorzystującym monsunowe wiatry. Tradycyjną metodą, bez gwoździ – elementy łączy się tylko kołkami. Szkutnicy pracują bez planów, szkiców, projektów. Ci ludzie mają ten fach we krwi. Konstruktor, którego poznałam w Kerali, nigdy żadnej łodzi nie narysował. Wszystko miał w głowie. Gdy tam byłam, czułam, że może właśnie obserwuję ostatnich przedstawicieli zawodu, który odchodzi do lamusa.

Jakie jeszcze perełki odkryłaś po drodze?
Na każdym kroku fascynował mnie zamrożony świat przeszłości. Oman był dla mnie wielką niespodzianką. Trochę obawiałam się tam jechać sama, a niepotrzebnie. Spotkała mnie niesamowita gościnność i serdeczność. W najlepszym wydaniu. Ujmująco ciepli i przyjaźni ludzie. Podążając starożytnym szlakiem w Omanie, ciągle czułam zapach rodem z katolickiego kościoła. W kraju muzułmańskim? Dziwne. Okazało się, że to tam rosną... kadzidłowce, których żywica wydziela woń znaną nam z kościołów w Polsce. Oman od dawien dawna handlował kadzidłem. Same kadzidłowce też są niezwykle interesujące. Poskręcane, rachityczne, rosną tam, gdzie już nic nie ma – na pustyni. Cierpią. Krzyczą. I płaczą żywicą.

W życiu Omańczyków kadziło jest obecne cały czas – zawsze gdzieś się tli. Gdy do domu przychodzą goście, gospodarze wrzucają na palące się drewno kilka grudek żywicy. Dymem z kadzidła perfumują sobie ubrania, na jego bazie komponują też niezwykłe pachnidła. Żują żywicę z kadzidłowca, gdy boli ich gardło, stosują też jako remedium na stawy i żołądek. Z każdym nowym wątkiem pojawiał się cały ocean zależności i powiązań.

Skąd to zamiłowanie do grzebania w historii?
Właściwie nigdy nie przepadałam za historią – wydawała mi się śmiertelnie nudna i na dodatek podbijana trudnymi do zapamiętania datami. Ale swojej książki nie mogłam stworzyć bez niej. Musiałam zdobyć wiedzę, przefiltrować ją i tak odkryłam w sobie... pasję historyczną. Można znaleźć sposób na ciekawe opowiedzenie przeszłości, na przykład przez jej uczłowieczanie. O Vasco da Gamie pisałam nie jako o wielkim odkrywcy, ale jako o człowieku ze wszystkimi jego słabostkami. Zdarzało mu się być okrutnikiem, ignorantem, ale i tak go polubiłam. Cieszyły mnie ciekawostki historyczne, do których udało mi się dotrzeć.

Zaciekawiło mnie, że podczas pobytu w Indiach przeszłaś terapię ajurwedyczną. Jak wspominasz to doświadczenie?
Do szpitala ajurwedycznego Kalari Kovilakom, a de facto ekskluzywnego hotelu, trafiłam na tydzień. Cały swój świat trzeba zostawić za drzwiami. I to dosłownie. Nie możesz nawet nosić swoich ubrań. Dostajesz białe szaty. Pozbawiają cię też twojej codziennej rutyny – i tworzą nową, na którą składają się medytacja, joga, zabiegi ajurwedyczne, a wieczorami wykłady albo pokazy tańca czy tradycyjnej muzyki. Zostajesz wyrwana ze swoich kolein i oddajesz zdrowie i swoje problemy w ręce lekarzy, którzy przeprowadzają panczakarmę, rytuał oczyszczania. To najwyraźniej działa, bo niektórzy wracają tam regularnie. Ja też po ajurwedycznej terapii czułam się świetnie. Dobrze rozumiem chęć powrotu do tego miejsca. Gdy zdarza mi się, że padam ze zmęczenia i piętrzą mi się problemy, to tęsknię za tym, jak się czułam po tygodniu pobytu w tym szpitalu.

Spotkałam tam wielu Europejczyków, którzy szukali uspokojenia po problemach z alkoholem, terapii onkologicznej czy poważnych operacjach. A niektórzy chcieli po prostu schudnąć albo znaleźć czas dla siebie. Przeróżni ludzie, których przywiodło na południe Indii nie tyle poszukiwanie taniej duchowości, co próba zadbania o siebie. Oraz znalezienia tego, czego nie ma w medycynie europejskiej, a jest w ajurwedzie – holistycznego spojrzenia na człowieka. Dusza, ciało, głowa, mózg i emocje – to wszystko jest w niej jednością. Nawet gdy boli cię kolano, to ajurweda i tak zaczyna od głowy.

Czy podróż śladami pieprzu spowodowała w tobie jakieś zmiany, pozostawiła trwały ślad?
Podróż zawsze na nas wpływa. Gdy jesteś w drodze, więcej się dzieje. Jeden dzień jest niepodobny do drugiego, nie ma rutyny, a czas w magiczny sposób się rozciąga. Niekiedy, wracając do domu po miesięcznej wyprawie, mam wrażenie, że trwała ona rok. Każda podróż to też eksperyment na własnym organizmie. Bo jesteś nagle sam. Musisz zmagać się ze sobą i ze swoimi problemami. Radzić sobie w nowych sytuacjach.

Ja sobie nie wyobrażam życia bez wędrówki po świecie. Dzięki niej wiele się dowiedziałam nie tylko o innych, ale przede wszystkim o sobie samej. Nie miałabym tej wiedzy, gdybym została w domu. Może to zabrzmieć banalnie, ale w moim odczuciu każda wyprawa zdejmuje z oczu jakieś klapki i poszerza horyzonty. Otwiera na ludzi, nowe historie, smaki, zapachy, wydarzenia. Ci, którzy nie podróżują, bardzo dużo tracą. Tak wiele, że moim zdaniem zajęcia z globtroterki powinny być obowiązkowe w szkole podstawowej.

  1. Kultura

Olga Tokarczuk założyła swoją fundację

Olga Tokarczuk na oficjalnej inauguracji działalności swojej fundacji. (Fot. Krzysztof Zatycki/Forum)
Olga Tokarczuk na oficjalnej inauguracji działalności swojej fundacji. (Fot. Krzysztof Zatycki/Forum)
Olga Tokarczuk zainaugurowała działalność swojej fundacji. Jej głównym celem będzie wspieranie twórczości kobiet, a także ochrona podstawowych praw człowieka i praw zwierząt. Noblistka zdradziła również datę premiery swojej najnowszej książki. 

"Fundacja Olgi Tokarczuk powstaje w niespokojnych i zaskakujących czasach, w których na naszych oczach zmienia się rzeczywistość: znikają znane drogowskazy i stałe punkty orientacyjne, ale też otwierają się inne perspektywy i możliwości. Potrzebne stają się nowe pomysły i idee. Chcemy stworzyć przestrzeń do międzynarodowej rozmowy o nadchodzących latach; miejsce umożliwiające łączenie tych dziedzin i energii życia, które na pozór wydają się być od siebie niezależne i odległe. Będziemy wspierać takie inicjatywy kulturalne, artystyczne, naukowe i obywatelskie, które pokazują odmienne punkty widzenia, szukają nowych formuł dla życia społecznego, tworzą pionierskie rozwiązania" - czytamy na stronie Fundacji Olgi Tokarczuk.

Działanie fundacji zainaugurowała sama Olga Tokarczuk w sobotę, 4 października, podczas konferencji prasowej we Wrocławiu. Noblistka przedstawiła członków zarządu oraz główne cele fundacji i jej pierwsze inicjatywy.

Do zarządu Tokarczuk wybrała "ludzi, którym ufa, których szanuje i których kocha". Zatem prezesem został Grzegorz Zygadło, prywatnie mąż noblistki. Funkcję wiceprezeski objęła jej przyjaciółka, Izabella Kaluta. Członkiem zarządu jest także syn Olgi Tokarczuk, Zbyszko Fingas. Natomiast w radzie fundacji zasiadają m.in. Agnieszka Holland i Irek Grin, dyrektor Wrocławskiego Domu Literatury. Przyszła siedziba fundacji będzie mieściła się we Wrocławiu, w willi przy ulicy Krzyckiej 29.

Działalność fundacji Olgi Tokarczuk ma opierać się na czterech filarach: „Przyszłość”, „Równość”, „Twórczość” i „Czułość”. Szczególnie ważne dla noblistki kwestie to otwartość myślenia i działania, dlatego polityka kulturalna fundacji jest nieodłącznie związana z zasadami demokracji, wolności słowa, swobodnej wymiany myśli i solidarności społecznej. Dlatego też fundacja w szczególny sposób wspiera twórczość kobiet, m.in. poprzez programy stypendialne: „Kosmiczna odyseja” – wspierający przyszłość artystyczną, naukową, zawodową młodych dziewcząt oraz „What if women made films…”– program rezydencji dla scenarzystek 40+.

Inne inicjatywy Fundacji to m.in. projekt "Ex-centrum", w którym Agnieszka Holland, Marian Turski, Anda Rottenberg, Ewa Bińczyk, Urszula Zajączkowska i Zbigniew Mikołejko zaproponują – zgodnie z najlepszymi tradycjami futurologii - nowe pojęcia dla opisania zbliżającej się zmiany. Ich teksty są publikowane na łamach tygodnika „Polityka”, a rozmowy z nimi można obejrzeć w Internecie. W przyszłej siedzibie Fundacji wystartuje „Własny pokój”, program międzynarodowych rezydencji dla ludzi pióra, w tym pisarzy, scenarzystów, reporterów, tłumaczy czy naukowców. „Jak zdobyć Nagrodę Nobla?” to projekt, na który złożą się m.in: konkursy dla uczniów, scenariusze lekcji i materiały dydaktyczne dla nauczycieli, a także poradnik z dobrymi praktykami czytelniczymi. Pod hasłem „Zezwierzęcej” odbędzie się cykl debat poświęconych prawom zwierząt – pierwsza pt. "Prawo ludzi/prawa zwierząt".

Podczas spotkania we Wrocławiu Olga Tokarczuk poinformowała również, że 12 listopada ukaże się jej pierwsza książka po otrzymaniu literackiej Nagrody Nobla. "Czuły narrator" ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Na książkę składa się 12 esejów i wykładów, m.in. mowa noblowska Tokarczuk, które mają być pewnego rodzaju zaproszeniem za kulisy twórczości noblistki.

  1. Kultura

Olga Tokarczuk z kolejną nagrodą literacką

Olga Tokarczuk na ceremonii wręczenia Nagród  Nobla za rok 2018. (Fot. Andrzej Hulimka/Forum)
Olga Tokarczuk na ceremonii wręczenia Nagród Nobla za rok 2018. (Fot. Andrzej Hulimka/Forum)
Olga Tokarczuk dostała nagrodę „La storia in un romanzo 2020” na włoskim festiwalu książki Pordenonelegge. W poprzednich latach laureatami tej nagrody byli między innymi: Umberto Eco, Art Spiegelman, Ian McEwan i Swiatłana Aleksijewicz.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, polska noblistka została wyróżniona za "wykraczające poza ramy, wspaniałe i zaskakujące powieści" oraz wprowadzanie tematów historycznych do literatury pięknej. Jury festiwalu doceniło również, że w swojej twórczości nie unika tematów związanych z bolączkami współczesnego świata - prawami zwierząt, feminizmem, prawami mniejszości, a jednocześnie podkreśla, że "zmiana jest bardziej szlachetna niż stabilność".

"Jestem szczęśliwa, dlatego że ta nagroda pokazuje, że literatura działa. To, co napisałam wiele kilometrów stąd, w lasach na północy Polski, nagle jest rozumiane, docenione na południu we Włoszech i czytelnicy są w stanie zrozumieć to, co próbowałam wyrazić w swoim języku innym niż wasz. Dziękuję wszystkim tłumaczom świata, że potrafią, niczym posłannicy Hermesa, przewodzić, przekazywać informacje z jednego języka, jednej kultury na drugą" - powiedziała Olga Tokarczuk 19 września, podczas odbierania nagrody.

Festiwal książki „La storia in un romanzo” odbywa się od 13 lat, a główna nagroda jest przyznawana dla najwybitniejszych współczesnych pisarzy i dziennikarzy. W ubiegłym roku nagrodę przyznano Swiatłanie Aleksijewicz, autorce książek: "Czarnobyl", "Afganistan", "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety". Laureatami poprzednich edycji byli między innymi Umberto Eco, Art Spiegelman, Ian McEwan.