1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. „Pijani” Wyrypajewa w Teatrze Dramatycznym

„Pijani” Wyrypajewa w Teatrze Dramatycznym

Teatr Dramatyczny/ fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Teatr Dramatyczny/ fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska
Spektakl „Pijani” Iwana Wyrypajewa a w Teatrze Dramatycznym nie jest zabawną komedyjką o tym, co ludzie robią pod wpływem alkoholu, a dającym wiele do myślenia komediodramatem.

Po alkoholu, tracąc kontrolę nad sobą, nieraz mówimy najszczerzej o tym, co nas boli, czego pragniemy i co w życiu przegapiliśmy. Jak bohaterowie„Pijanych” Iwana Wyrypajewa. Spektakl rosyjskiego dramaturga w Teatrze Dramatycznym nie jest zabawną komedyjką o tym, co ludzie robią „na rauszu”, a dającym wiele do myślenia komediodramatem.

Reżyser Wojciech Urbański dobrze poprowadził swoich w większości młodych aktorów. Granie pijanego na granicy utraty przytomności, ale wciąż walczącego o zachowanie trzeźwości jest trudnym zadaniem. Wszyscy bohaterowie poszczególnych scen poradzili sobie z tym świetnie. Szczególnie zapada w pamięć rozmowa dwóch mężczyzn: Łukasza Lewandowskiego (Gustava) i Sławomira Grzymkowskiego (Karla) o istocie bycia mężczyzną w związku i w życiu oraz znakomity finał z udziałem Macieja Wyczańskiego (Marek) z Martyną Byczkowską (Rosą). Wyczański jako bufonowaty nieco szef festiwalu filmowego i prostytutka Rosa, która nałogowo ogląda filmy, rozmawiają o głodzie miłości i samotności w wielkim mieście, tak jakby znali się od lat. A spotkali się przecież przypadkiem, pijani, na ulicy nad ranem. Ich rozmowa przypomina chwilami dialogi pasażerów pociągu, którzy mogą bezkarnie zwierzać się sobie wzajemnie z życiowych  sekretów, świadomi, że prawdopodobnie już nigdy się nie spotkają. Karl jest śmiertelnie chory, ofiarowuje więc bez wahania Rosie siebie, swoją uwagę i miłość, bo w razie odrzucenia nic przecież nie traci. Mając przed sobą kilka miesięcy życia, spróbuje wszystkiego, by nie pozostać tylko ze swoim bólem i strachem.

Dwie pary małżeńskie, które upijają się na nudnej kolacji, nagle zdają sobie sprawę, jak niewiele ich łączy. W końcu zrozpaczona, świetna jak zawsze Agnieszka Warchulska (Lore) dzwoni po pogotowie, by tratować męża (znakomity Łukasz Lewandowski) planującego odejść do przypadkowo spotkanej na ulicy Laury (Martyna Kowalik). Dziewczyna wyznaje mężczyźnie miłość, a on, oczarowany tymi zwierzeniami, nie potrafiąc zostawić jej samej, na chwilę zapomina zupełnie o histeryzującej obok żonie. Lore zdradziła go z jego najlepszym kumplem, więc w sumie nic nie powstrzymuje Gustava przed odwetem. Zwłaszcza że właśnie dowiedział się o zdradzie i nie czuje nic – rutyna i nuda związku wypaliła go od środka. Kiedy przerażona Lore pyta: „Ale co będzie, gdy wytrzeźwiejesz i spojrzysz na nas zupełnie inaczej?”, odpowiada jak automat:  „Nic , będzie tylko zupełnie inaczej. Nie tak jak dawniej”. Wydaje się, jakby na naszych oczach ich związek i cały świat rozpadał się, bo po chwili scalić się na nowo. Bez cienia emocji i poczucia jakiejkolwiek straty.

Grupa młodych mężczyzn świętuje wieczór kawalerski jednego z nich i przed knajpą poznają zrozpaczoną Marthę (Agata Różycka). Ta wraca z wesela przyjaciółki, która właśnie wydała się za jej byłego narzeczonego. Z lęku przed tym, co ma się wydarzyć następnego dnia, przyszły pan młody bierze z nią fikcyjny ślub.

To nie są historie wyssane z palca. Każdy z nas zna kogoś, kto kiedyś przeżył coś podobnego. Dlatego śmiech w tym spektaklu miesza się ze łzami smutku, a chwilami wręcz przerażenia. Pozornie oderwane zdania, takie jak „słoń jest miłością”, „kot jest przestępcą”, „trudno nie kłamać, gdy pracuje się w bankowości”, które padają na początku spektaklu, powoli ustępują poważnym „bebechowatym rozmowom” o sensie życia, miłości i śmierci.

Jeśli dodamy do tego świetną scenografię, która dzięki obrotowej scenie przenosi nas co chwila w inne miejsce akcji, i nowoczesną muzykę, budująca nastrój poszczególnych sekwencji, to mamy pełen obraz tego, co Wyrypajew wraz z zespołem Teatru Dramatycznego potrafi wyczarować na scenie.

Serdecznie ten spektakl polecam wszystkim, którzy szukają w teatrze mądrej opowieści o współczesności. Bo poza zapadającymi w pamięć obrazami, dojrzałym przesłaniem i świetnie zagranymi scenami, czeka ich także spotkanie z dobrą literaturą. Dostaną smaczne, odpowiednio doprawione i odrobinę egzotyczne danie. Ze szczyptą rosyjskiej nostalgii i melancholii, co ja bardzo sobie cenię i na co zawsze w tekstach tego dramaturga czekam.

 „Pijani”, Iwan Wyrypajew, reż. Wojciech Urbański, premiera 11 maja 2018,  Teatr Dramatyczny w Warszawie

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Teatr na sylwestra. Jakie spektakle online warto obejrzeć?

Aleksandra Popławska w spektaklu TR Warszawa
Aleksandra Popławska w spektaklu TR Warszawa "Między nami dobrze jest". (Fot. materiały prasowe TR Warszawa)
Przed nami sylwestrowa noc - zupełnie inna, niż w poprzednich latach. Zamiast hucznego świętowania proponujemy więc wieczór ze sztuką teatralną online. Bo przecież dobry teatr to rozrywka doskonała. 

Teatr Kwadrat, "Ślub doskonały"

Wyłącznie w sylwestrowy wieczór, na platformie VOD Teatru Kwadrat „Ślub doskonały”, czyli znakomita farsa brytyjskiego dramaturga Robina Hawdona w gwiazdorskiej obsadzie sprzed lat. Rejestracja przedstawienia odbyła się na scenie Teatru Kwadrat 22 grudnia 2018 r., gdy w słynnym spektaklu wystąpili po raz ostatni Paweł Małaszyński, Andrzej Nejman, Marta Żmuda Trzebiatowska i Katarzyna Glinka.

Spektakl online dostępny na platformie VOD Teatru Kwadrat wyłącznie 31.12.2020 r. w godz. 20.00 – 23.59. Cena biletu: 39zł. Obsada: Paweł Małaszyński, Andrzej Nejman, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Katarzyna Glinka. Ilona Chojnowska, Aldona Jankowska, Andrzej Grabarczyk. 

Teatr Powszechny, "Dobrobyt"

fot. Szymon Rogiński https://www.powszechny.com/spektakle/dobrobyt,s1715.html

Opublikowany przez Teatr Powszechny Wtorek, 22 grudnia 2020

Historia młodej pary, która otrzymuje zaproszenie na weekendowy pobyt w ekskluzywnym spa. Hotel położony w nadmorskim, zimnym klimacie, otoczony surową przyrodą, to zhierarchizowany system, w którym każdy zna swoje miejsce. Młody mężczyzna szybko dostosowuje się do wewnętrznych zasad hotelu, a obietnica płynących z tego korzyści przesłania jego trzeźwy osąd. Przeciw podporządkowaniu się występuje jednak kobieta – jej opór wywołuje nieoczekiwane następstwa. Spektakl o tym, jak nasza osobowość na każdym kroku ulega manipulacjom, które wymusza system polityczno-gospodarczy nagradzający oportunizm komfortem. Według logiki tego systemu działają nie tylko dyktatury, ale także kapitalizm współczesnych demokracji. Jak na razie, jedyną alternatywą jest wykluczenie, samotność i autoagresja.

Spektakl online dostępny na platformie VOD Teatru Powszechnego 31.12 o godzinie 19:00. Cena biletu: 30zł. Obsada: Klara Bielawka, Arkadiusz Brykalski, Anna Ilczuk, Michał Jarmicki, Wiktor Loga-Skarczewski, Natalia Łągiewczyk, Ewa Skibińska.

Teatr Powszechny, "Ronja, córka zbójnika"

Teatr Powszechny przygotował również propozycję dla najmłodszych widzów. Bohaterka kultowej powieści Astrid Lindgren jest „dzieckiem lasu”, żyje w symbiozie z przyrodą, jest wyczulona na potrzeby i cierpienie zwierząt, w relacjach z ludźmi kieruje się braterstwem i wrażliwością. Musi jednak odnaleźć się w świecie ludzi zarządzanym przez zbójników. Jakie przygody czekają Ronję? Czy jej uczucie do Birka przetrwa mimo konfliktu dwóch zwaśnionych rodów zbójnickich? Czy dzieci mogą wykazać się większą odwagą i otwartością niż dorośli? „Mówili o lesie. Ale nim sama nie zobaczyła, jak jest mroczny i zadziwiający ze swymi szumiącymi drzewami, nie rozumiała, czym jest las. I teraz śmiała się cichutko tylko dlatego, że istnieją rzeki i lasy. Prawie nie była w stanie tego pojąć – oto istnieją ogromne drzewa i wielka woda, i one żyją; czyż na samą myśl o tym można się nie uśmiechać?”

Spektakl online dostępny na platformie VOD Teatru Powszechnego 31.12 o godzinie 16:00. Cena biletu: 30zł. Obsada: Klara Bielawka, Aleksandra Bożek, Michał Czachor, Mamadou Góo Bâ, Andrzej Kłak, Mateusz Łasowski, Oskar Stoczyński, Kazimierz Wysota.

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, "Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale"

"Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale" to opera komiczna we dwóch aktach oryginalnie przez Wojciecha Bogusławskiego napisana z muzyką Jana Stefaniego, a właściwie singspiel, czyli śpiewogra inspirowana Mozartem i jego "Uprowadzeniem z Seraju" i "Czarodziejskim fletem". Wystawiona po raz pierwszy w 1794 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie, i od tego momentu pojawia się regularnie na polskich scenach i w repertuarze opery narodowej, a przez Leona Schillera okrzyknięta została pierwszą operą narodową. Narodowość tego dzieła opiera się na próbie uchwycenia wiejskiego krajobrazu, na wesołych i rubasznych scenach gdzie Krakowiacy, śpiewając uprawiają ziemie i śpiewając biją się za nią. Miłość, intrygi, konflikt klanów, śpiew i taniec. Brzmi to prawie jak scenariusz na musical country albo polskie West Side Story. Bliższy nam aniżeli wydaje się na pierwszy rzut oka.

Transmisja online na stronie internetowej teatru im. J. Słowackiego 31 grudnia, godz. 20:00. Cena biletu: 29zł. Obsada: Tomasz Wysocki, Ewelina Cassette, Dorota Godzic, Lidia Bogaczówna, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Agnieszka Kościelniak, Alina Szczegielniak, Mateusz Bieryt, Dominik Stroka, Bożena Zawiślak-Dolny, Daniel Malchar, Antoni Milancej, Rafał Szumera,  Karol Kubasiewicz, Karolina Kazoń, Oskar Malinowski. 

TR Warszawa, "Między nami dobrze jest"

To jeden z największych przebojów TR Warszawa – oblegany przez widzów, chwalony przez krytykę i wielokrotnie nagradzany na festiwalach spektaklem "Między nami dobrze jest" to śmieszny i poruszający portret podzielonego polskiego społeczeństwa, przytłoczonego ciężarem traumatycznej historii, rozdartego między narodową dumę i poczucie wstydu. Za pomocą szalonego, pełnego inwencji języka i ostrego jak brzytwa humoru Masłowska portretuje współczesną Polskę, w której nuworysze, pseudoartyści i medialni celebryci spotykają się z rozczarowaną młodzieżą i żyjącymi na skraju ubóstwa ludźmi z klasy pracującej. Wszyscy próbują utrzymać się na powierzchni toksycznej mieszaniny komercji, katolickiego nacjonalizmu i idealizowanej tragicznej przeszłości. Spektakl Grzegorza Jarzyny, zastępcy dyr. ds. artystycznych TR Warszawa i jednego z najważniejszych polskich reżyserów, oparty jest na sztuce Doroty Masłowskiej – laureatki Nagrody Literackiej NIKE.

Transmisja online na platformie TR Warszawa 31 grudnia o godz. 20:00. Cena biletu: 49,90zł. Obsada: Aleksandra Popławska, Lech Łotocki, Magdalena Kuta, Maria Maj, Natalia Kalita, Agnieszka Podsiadlik, Justyna Wasilewska, Adam Woronowicz, Rafał Maćkowiak.

Teatr Studio, "Powrót Tamary"

Cezary Tomaszewski wraca do jednego z najbardziej legendarnych przedstawień w historii Teatru Studio, wystawionej oryginalnie w 1990 roku „Tamary”. I odnajduje jej mroczną tajemnicę, ukrytą pod powierzchnią atrakcyjnej fabuły opowieść o narodzinach faszyzmu. Rok 1919. Gabriele D’Annunzio wraz z weteranami pierwszej wojny światowej zajmuje Rijekę i na niewiele ponad rok powołuje niezależną Regencję Carnaro. Ten gest jest odpowiedzią na niezrealizowane aspiracje Włochów tego regionu, którzy wpuszczają poetę-żołnierza do miasta i nazywają go swoim Il Comendante. Wolne miasto Fiume staje się państwem, którego konstytucja zakłada organizację życia społecznego przez muzykę, dni rozpoczynają się odczytami poezji z balkonu, mieszkańcy sami siebie nazywają piratami, a co za tym idzie w modę wchodzą czarne koszule z trupimi czaszkami. Rok 1927. Polska malarka Tamara Łempicka odwiedza D’Annunzia w jego posiadłości - Vittoriale degli Italiani – podarowanej mu przez Benito Mussoliniego. Prowadzący namiętną korespondencję z Tamarą poeta liczy na bliższe spotkanie. Jak dokumentuje jednak jedna z wielu kochanek Il Comendante – Aelis Mazoyer, Łempicka nie ulega zalotom artysty. Rok 1990. W warszawskim teatrze Studio Waldemar Dąbrowski produkuje, a Maciej Wojtyszko reżyseruje pierwszy prawdziwie „kapitalistyczny” spektakl w Polsce. „Tamara” na podstawie dramatu Johna Krizanca staje się wydarzeniem dla aspirujących do miana elity mieszkańców Warszawy. Spektakl przyciąga swoją nieoczywistą formą – grany jest w całym teatrze, a widzowie mogą śledzić wybraną postać i jej losy. W ramach spektaklu przewidziana jest kolacja organizowana przez hotel Holiday Inn. Odbija się to na cenach biletów – gdyby spektakl odbywał się dziś, trzeba by było zapłacić za niego około 400 zł. W przedstawieniu kwestie dotyczące sentymentu, jakim bohaterowie obdarzają czasy Regencji Carnaro, a także wątki dotyczące rodzącego się faszyzmu włoskiego ustępują wątkom obyczajowym i sensacyjnym. Rok 2020. Sto lat po zajęciu Rijeki i trzydzieści po premierze „Tamary”. W teatrze Studio powstaje spektakl w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego opierający się na fenomenie przedstawienia z 1990 roku i wydobywający z niego zaniechane wątki. Młody faszyzm lat 20. sąsiaduje tu bezpośrednio z młodym kapitalizmem lat 90.

Transmisja online na platformie VOD Teatru Studio 31.12.2020 od godziny 19:00. Cena biletu: 20zł. Obsada: Jan Peszek, Sonia Roszczuk, Monika Świtaj, Dominika Biernat, Monika Obara, Marcin Pempuś, Bartosz Porczyk, Marta Zięba, Filip Perkowski, Mateusz Smoliński. 

Studio Buffo, koncert sylwestrowo-noworoczny

  1. Kultura

Facet w kryzysie. Monodram "Agamemnon" w Teatrze Słowackiego w Krakowie

Fot. Bartek Barczyk
Fot. Bartek Barczyk
Pomimo rygorystycznych obostrzeń i braku możliwości realizacji programu artystycznego w obecności publiczności, krakowski Teatr im. Juliusza Słowackiego nie poddaje się. W piątek 18 grudnia będzie miała miejsce premiera – na żywo, transmitowana online ze Sceny Domu Machin. To monodram „Agamemnon” w reżyserii Szymona Kaczmarka. 

Ojciec, władca, mąż, dowódca. Ten mityczny archetyp stanowi dla Rodrigo Garcíi punt wyjścia w starciu z publicznością. Sam tytuł powoduje, że bohater jego tekstu staje się kimś więcej niż robiącym zakupy ojcem rodziny. Przypomina Michaela Douglasa z filmu "Upadek", któremu poszczają wszelkie hamulce. Nie jest w stanie znieść kłamstw, płytkości i małości otaczającej go rzeczywistości. Poddaje brutalnej terapii wszelkie więzi społeczne i rodzinne. Ktoś tu nie wytrzymuje? W kimś odzywa się głęboko skrywana frustracja? Ktoś tu nie daje rady? Ale czy tylko o ekscesy tutaj chodzi?

Obserwujemy rodzaj intymnego rodzinnego eksperymentu, który, choć drastyczny, powoduje rodzaj antycznego katharsis. Ma doprowadzić nas do oczyszczenia. Ma rozbroić tykające w nas bomby. Ta antyczna funkcja teatru jest miarą tego tekstu. Monolog, jeden aktor, potok słów i gestów. Na scenie ojciec i jego rodzina, którą stanowią hiperrealistyczne sylikonowe lalki. To monodram Marcina Kalisza. Agamemnon jest dziwaczną czarną komedią z wielkim potencjałem komicznym oraz ostrą jak żyletka diagnozą rzeczywistości. Bo czy można zbudować model współczesnego świata przy użyciu skrzydełek z KFC? Nasz bohater próbuje.

Więcej informacji o spektaklu oraz zakup dostępu do streamingu na stronie teatrwkrakowie.pl.

  1. Kultura

"Jestem kim chcesz" - pierwszy audiomusical w Polsce

Audiomusical
Audiomusical "Jestem kim chcesz" jest dostępny od 2 listopada w Audiotece. (Fot. materiały prasowe)
"Jestem kim chcesz" to pierwszy w Polsce audiomusical, czyli wyjątkowe połączenie audiobooka z musicalem. Widowisko zostało oparte na motywach "Pigmaliona" George’a Bernarda Shawa - na postawie tego samego dzieła powstał niegdyś amerykański musical "My fair lady".

Audiomusical “Jestem kim chcesz” powstał w ramach akcji "Usłysz kulturę". Dzieło z autorskim tekstem, librettem i muzyką stworzyli artyści Teatru Muzycznego Roma oraz Audioteki.

Akcja widowiska dzieje się w swingującym Londynie lat 60'. Z rewolucją obyczajową, społeczną i kulturalną doskonale korespondującą z bieżącymi problemami i kryzysem wartości. To z jednej strony bardzo dobrze znana historia na motywach “Pigmaliona” George’a Bernarda Shawa, z drugiej wibrujący energią i bardzo współczesnym przesłaniem musical. Profesor fonetyki Henry Higgins twierdzi, że dzięki lekcjom muzyki, wymowy i dobrych manier każda osoba jest w stanie wejść na towarzyskie salony. Zakład z przyjacielem doprowadza do eksperymentu na żywej osobie - młodej, krzykliwej i wulgarnej kwiaciarce. Pigmalion porusza wciąż aktualny problem podziałów społecznych i polaryzacji poglądów - To prosty komunikat - “chcę żebyś myślał i mówił tak, jak ja”. Shaw obnaża ten mechanizm i ze wspaniałą lekkością drwi zarówno z naiwnych aspiracji, jak i snobistycznych urojeń - mówi Bartosz Szpak, reżyser musicalu, autor libretta i tekstów piosenek. Jak dodaje, nie chciał zwyczajnie przenieść akcji do roku 2020, dlatego wybrał lata 60-te i swingujący Londyn. Z rewolucją obyczajową, społeczną i kulturalną doskonale korespondującą z bieżącymi problemami i kryzysem wartości.

- Audiomusical to zupełnie nowy format, coś czego do tej pory jeszcze nie było. Jestem przekonany, że efekt końcowy będzie fantastyczny, bo talent naszych artystów gwarantuje sukces, czego dowodzą produkcje na deskach Teatru Muzycznego Romy, w których występują. To nasz pierwszy wspólny projekt z Audioteką i mam nadzieję, że będą kolejne - mówi Wojciech Kępczyński, Dyrektor Naczelny TM Roma.

Kompozytorką i producentką muzyki jest Marta Zalewska - wokalistka, multiinstrumentalistka, kompozytorka i autorka tekstów. - Starałam się stworzyć utwory, które oddadzą klimat i estetykę tamtego bardzo inspirującego okresu w muzyce i sztuce - mówi Marta Zalewska. - We współpracy z Błażejem Domańskim, odpowiedzialnym za miks i mastering, użyliśmy mikrofonów, wzmacniaczy i instrumentów z epoki. Wszystkie utwory nagraliśmy na taśmę. Dzięki temu uzyskaliśmy analogowe brzmienie, na którym mi zależało - wyjaśnia.

W audiomusicalu zagrali artyści związani z Teatrem Muzycznym Roma, m.in Marta Masza Wągrocka, Wojciech Paszkowski i Adam Krylik. W rolę narratora wcieli się Krzysztof Banaszyk.

Audiomusical jest dostępny od 2 listopada w Audiotece - bezpłatnie w odcinkach dla subskrybentów Audioteka Klub, oraz od razu w całości płatnie.

  1. Kultura

Wrześniowe premiery w Teatrze Słowackiego w Krakowie

"Jedzonko" (fot. Bartek Barczyk dla Teatr w Krakowie)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Po miesiącach izolacji i funkcjonowania w świecie wirtualnym wszyscy potrzebujemy sztuki. We wrześniu Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zaprasza zatem na dwie wyjątkowe premiery. 

"Jedzonko"

Reżyseria: Katarzyna Szyngiera Scenariusz: Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera, Mirosław Wlekły Obsada: Lidia Bogaczówna, Marta Konarska, Agnieszka Kościelniak, Katarzyna Zawiślak – Dolny,  Karol Kubasiewicz, Sławomir Rokita, Feliks Szajnert i gościnnie Maciej Pesta Premiera: 11 września 2020 Spektakle: 12, 13, 15 września oraz 13, 14, 15 i 16 października

Tematem spektaklu jest jedzenie, a czasem jedzonko - to czym się delektujemy, obżeramy, co konsumujemy, pochłaniamy, wcinamy. Skąd się wzięło w naszym koszyku, lodówce i na naszym stole. Jaką drogę przeszło i z jakim kosztem się wiąże. Zadaniem twórców jest ukazanie nieoczywistych linii pomiędzy codziennością aktów konsumpcji, a globalnymi procesami.

'Jedzonko' (fot. Bartek Barczyk dla Teatr w Krakowie) "Jedzonko" (fot. Bartek Barczyk dla Teatr w Krakowie)

"Ludwiczek"

Tekst i reżyseria: Daniel Malchar, Rafał Szumski Obsada: Ewelina Cassette, Karolina Kazoń, Karolina Kamińska,  Alina Szczegielniak, Tomasz Międzik, Daniel Malchar, Antoni Milancej, Rafał Szumera Premiera: 18 września 2020 Spektakle: 19, 20 i 22 września

Tragiczna legenda! Marmurowy pomnik muzyki europejskiej, o którym słyszał prawie każdy. To jego życiem i twórczością jest inspirowana muzyczna  baśń. To on musi się zmierzyć ze światem zanieczyszczonej audiosfery, w którym coraz mniej wrażliwości i miejsca na refleksję. Czy ten głuchy geniusz sprzed wieków jest w stanie poradzić sobie w tym świecie nastawionym na komercję i schlebianie gustom?

'Ludwiczek' (fot. Bartek Barczyk dla Teatr w Krakowie) "Ludwiczek" (fot. Bartek Barczyk dla Teatr w Krakowie)

  1. Kultura

Beata Jewiarz: "Poezja ma potencjał zmiany"

Zapowiedź spektaklu
Zapowiedź spektaklu "Sen". (Fot. Piotr Filutowski)
W czwartek, 18 czerwca, w ramach akcji "Łąka Leśmiana" organizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, na profilu Facebookowym muzeum będzie można obejrzeć spektakl muzyczno-poetycki „Sen” autorstwa Beaty Jewiarz. Zmysłowe wiersze Bolesława Leśmiana w autorskim wyborze twórczyni spektaklu nabierają nowych, nieodkrytych dotąd znaczeń. Z Beatą Jewiarz autorką spektaklu "Sen" rozmawia Joanna Ruszczyk. 

W czwartek, 18 czerwca, w ramach akcji "Łąka Leśmiana" organizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, na profilu Facebookowym muzeum będzie można obejrzeć spektakl muzyczno-poetycki „Sen” autorstwa Beaty Jewiarz. Zmysłowe wiersze Bolesława Leśmiana w autorskim wyborze twórczyni spektaklu nabierają nowych, nieodkrytych dotąd znaczeń.

Z autorką spektaklu rozmawia: Joanna Ruszczyk

Jesteś w jakimś szczególnym momencie życia, że podjęłaś taki temat? „Sen” jest o kobiecie, która pragnie miłości, bliskości, ale tego nie dostaje mając blisko siebie mężczyznę.
Niewątpliwie każdy z nas pragnie być kochanym. Ale nie każdemu to się udaje. Nasze relacje uczuciowe mają różne przebiegi. W doświadczeniach związkowych, po lepszych i gorszych przeżyciach, przychodzi taki moment, że jest się bardziej świadomym, czego się pragnie od życia i od mężczyzny. Postawienie sobie tych pytań w moim wypadku okazało się bardzo wyzwalające i oczyszczające. Przyszło więcej spokoju, bo wiem czego pragnę dla siebie i co jest wartością w relacji. Bohaterka spektaklu, którą gram, faktycznie jest manifestacją wielkiej tęsknoty, pragnienia spełnienia się w relacji. Ale, kiedy partner, którego gra Arek Brykalski, daje jej znać, że jest za szybą, nie do wzięcia, ona przyjmuje to. „Sen” jest też o samotności kobiety. W wierszu „Panna Anna” jest jasne wskazanie, że mówi kobieta samotna. Ta kobieta pragnie, ma odwagę sięgnąć po pożądanie, ale to nie daje jej spełnienia, ukojenia. „Strój” jest o gwałcie, przemocy, w ogóle o przekroczeniach. O samotności człowieka w obliczu przemocy, kiedy jako ofiara zostaje sam. Przejmujące. Dekady mijają, zmieniają się epoki, a to jest niestety cały czas aktualny temat. W wierszu „Fragment” dokonuje się przemiana bohaterki. Ona sama przed sobą mówi”: „Chcę tego, co jest w moich snach! Pragnę być wolna”.  I idzie w zgodzie z tym dalej. W wierszu „Sen” kończącym spektakl, partner wspiera ją po przyjacielsku, żeby poszła tą drogą.

Nic z miłości nie wychodzi.
Być może tak ma być. Nie wiemy tego. Uczymy się sami siebie w relacjach, poznajemy siebie bliżej. Kolejne spotkania powodują- chcę w to wierzyć- zmiany w nas. Jeśli mamy oczywiście otwartość na zmianę, bo to nie jest wcale oczywiste, nie każdy ją ma.

Ty ją masz?
Myślę, że tak. Mam potrzebę rozwoju wspólnie z drugim człowiekiem. Można czerpać jednocześnie zachowując to, co dla nas ważne, nie rezygnować na rzecz partnera z siebie.

Czy nastąpiła w twoim życiu taka zmiana? Przełom?
Pracuję nad tym.

„Sen” to twoja historia?
Historia jest budowana z wierszy, które wybrałam z całej twórczości Leśmiana. Z kilkuset wierszy 18 tworzy spektakl. Myślę, że w jakimś sensie tak. Nie bez powodu dokonujemy takich a nie innych twórczych wyborów.

Tak, ale ponieważ uciekasz trochę w uniwersalność, to dopytuję. Dlaczego Leśmian? Przyznam, że pomyślałam: Leśmian!? Liceum.
Ja też Leśmiana, jak większość z nas, doświadczyłam poprzez ballady w liceum. Później było długo nic. Studiowałam aktorstwo, mogłam przecież do Leśmiana wracać. Na pierwszym roku wybrałam jedną z jego ballad do interpretacji i potem pustka. Pięć lat temu miałam moment ogromnego zafascynowania twórczością poetów japońskich, haiku, i stworzyłam książkę „Be Haiku”. Praca nad nim rzuciła mnie w stronę Leśmiana. Poczułam, że muszę przeczytać wszystkie jego wiersze. Przeczytałam. Cztery tomy. I pomyślałam, że to jest moje. Łączy obszary, które są mi bliskie: natura-człowiek, namiętność-samotność, zmysłowość- duchowość. Duże, uniwersalne tematy. Poszukiwanie metafizyki. Leśmian jest zmysłowy, namiętny, ma umiłowanie do rytmu. Córka Leśmiana opowiadała anegdotę, że układał rytm i do niego dokładał słowa. Ciekawe byłoby zobaczyć Leśmiana na parkiecie, jak z tym jego umiłowaniem rytmu pracowało mu ciało, męska zmysłowość. Szkoda, że nie mogłaś doświadczyć „Snu” bezpośrednio– chwilę po premierze wybuchła pandemia i spektakl został zawieszony. Muzyka Maćka Golińskiego jest w nim bardzo ważna i wizualizacje Justyny Stoszek, która w sposób szalenie zmysłowy czuje przyrodę i potrafi graficznie o tym opowiedzieć. 18 czerwca premiera on-line rejestracji spektaklu “Sen”. Będzie pokazywany w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Przy kolejnym projekcie z Leśmianem chciałabym jeszcze bardziej pójść w cielesność.

W taniec?
Dołożyć więcej zmysłowości wynikającej z ciała. Te wiersze mają taki potencjał. Czułość Leśmiana na przyrodę jest wielka. Jak on potrafi żonglować obrazami: złocę się w lesie, bujne kosmaciny, za siódmą gęstwiną… To jest uwodzicielskie. To sprawiło, że ja w swojej tęsknocie za namiętnością, może za jakimś pragnieniem niespełnionym, postanowiłam jako kobieta, która skończyła 40 lat, opowiedzieć o tym. Otworzyć się. To się jeszcze do końca nie dokonało, to jest coś, co będzie kolejnym etapem rozwoju i myślenia o Leśmianie teatralnie. Teraz w kulturze wszystko się przewartościowuje. Instytucjom brak finansów. W wielu wypadkach to walka o byt. Mamy kryzys. Ale pomysł jest. Leśmian w formie jazzowej, muzycznej i Leśmian w formie cielesnej. Wyobrażam sobie wiersz, wokół którego opowiedziana jest historia. Poprzez ciało, muzykę, obraz.

Skojarzyło mi się z filmem „Touch me not” Adiny Pintilie.
Tak, to piękna opowieść, zrobił na mnie ogromne wrażenie!

Było w nim coś przełamującego, był taki fizyczny. Jak dotyk.
Żyjemy w kulturze Zachodu, która stawia na pierwszym miejscu umysł. Ciało traktujemy estetycznie, ma być piękne, młode, jest narzędziem, ma do czegoś posłużyć. Często ma marketingowy kontekst. A my przecież jesteśmy też - a może przede wszystkim – ciałem. Kiedy przychodzi choroba, to okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zrobić podstawowych rzeczy. Fizyczność determinuje naszą codzienność, a my to niebywale lekceważymy. Jak się czujemy z naszym ciałem? Czy je lubimy? Jak je czujemy w kontakcie z innym ciałem, co to nam robi? Czy lubimy dotyk? Jaki? To są ważne doświadczenia, ale to jakoś nie funkcjonuje. Mało jest wrażliwości na to. Mało jest uważności na ciało.

Dlaczego? Czy odcięcie od ciała nie ma związku z odcięciem od natury?
Zawsze byłam blisko natury. Tematy związane z przyrodą, ochroną przyrody zawsze mi grały. Niezależnie od okoliczności. Z dzieciństwa pamiętam jak chodziłam do pobliskiego lasu na spacery, szukałam samotności i ukojenia w naturze. Chodziłam nad tzw. kamieniołom, gdzie był widok całej doliny i pamiętam to jako bardzo przyjemne, piękne uczucie bycia w spokoju i ciszy. Jako dziennikarka od ponad dwóch lat intensywnie zajmuje się kryzysem klimatycznym w różnych aspektach.

Doskonale wiem, bo słucham twoich audycji. Czasem spotykamy się też na interwencjach w obronie drzew i się wspieramy. Stare drzewa w mieście są wycinane jako zagrażające bezpieczeństwu, urzędnicy boją się odpowiedzialności prawnej. A przed nami upale lato, susza… Przydałaby się zmiana w stosunku do natury, także prawna.
Przez urbanizację, kapitalizm, konsumpcję zapomnieliśmy, skąd jesteśmy. To jest też związane z ciałem. Rozmawiałam dzisiaj z panami, którzy przycinają pielęgnacyjnie drzewa na Mokotowie, o tym, czy człowiek powinien decydować, co się dzieje na ziemi? Jeden z nich twierdził, że świat należy do nas. Ja się z tym nie zgadzam. Historia Ziemi to 4,5 miliarda lat, jako gatunek zajmujemy ostatnie sekundy tej niebywałej historii. Najlepiej, jeśli bylibyśmy w czułej relacji z naturą. Jesteśmy od niej uzależnieni, jesteśmy jej częścią. Nieustająco grzebiemy w ziemi, korzystamy z surowców - jak się skończą - co dalej? Jest nas bardzo dużo, to niesie wzrost zanieczyszczenia, wzrost konsumpcji itd. W 2018 roku zaczęło wrzeć: co z przyszłością Ziemi? Mamy naprawdę niewiele czasu, może tylko dziesięć lat, żeby zatrzymać procesy związane chociażby z emisją CO2, żeby temperatura powierzchni Ziemi przestała się podnosić. Dla mnie to najważniejszy społecznie temat. Sypie nam się dom, nie ma ważniejszej sprawy. Przyjęłam sporą dawkę wiedzy od ekspertów, konkretnych danych, prognoz, analiz… Ta wiedza jest przytłaczająca. Pomyślałam: co ja mogę zrobić w tej sprawie?

Co możesz?
Ważna jest edukacja. Prowadzę projekt artystyczno-edukacyjny „Naturalnie pozytywni” z młodzieżą na Wawrze (dzielnica Warszawy). Z powodu pandemii został zatrzymany. W efekcie mamy posadzić tam drzewa. Rozmawiamy z ekspertami, m.in. z dendrolożką Marzeną Suchocką, czy Sławkiem Brzózkiem. Mam poczucie, że jednostkowo jesteśmy w stanie budować zmianę. W audycjach rozmawiam o tym. Cieszę się, że słuchacze mogą dostać taki przekaz. Pytanie, co się dzieje po drugiej stronie? Czy ludzie wchodzą w działanie? Czy czują, że coś się dzieje, że powinni włączyć w swoje życie nowe nawyki?

Myślę, że to dość powolny proces i nie możemy liczyć na szybkie efekty, choć sytuacja tego wymaga. Ludzie wypierają zmianę klimatyczną i konsekwencje, które nas czekają.
Jestem idealistką, chce wierzyć że coś się dzieje po drugiej stronie. Poza tym zdaje sobie sprawę, że przyjęcie wiedzy w jakiej kondycji jest dzisiaj natura, jest bardzo trudne. W moim wypadku wymagało to kilka miesięcy bezpośrednich rozmów z ekspertami, a potem jeszcze kilka razy musiałam doświadczyć tzw. małej śmierci, żeby na poziomie nie tylko umysłu, ale przede wszystkim serca zrozumieć, że jest źle.

Musimy się w rozwoju gospodarczym zatrzymać i głęboko przekształcić system. Teraz za sprawą pandemii gospodarka zwolniła. Spadły emisje, natura odżyła. Ale jednocześnie, jak sama wspomniałaś, mamy kryzys. Ludzie tracą pracę. Jeśli nie zmienimy systemu, to konsekwencje pandemii, czy degradacji środowiska będą ponosić najsłabsi, najbiedniejsi.
To, co aktualnie doświadczamy w związku z pandemią koronawirusa, jest trailerem przed tym, co nam się przydarzy za kilka lat, może dekad, jak te wszystkie procesy klimatyczne zaczną przyspieszać. Ponad 98% naukowców jest zgodnych, że to się dzieje. Mamy potężny kryzys klimatyczny! Rządy poszczególnych państw muszą podjąć odważne decyzje, to musi się zadziać na poziomie systemowym. To, co Unia Europejska robi w sprawie Nowego Zielonego Ładu to dobry kierunek. Ograniczenie emisji, zielone inwestycje w gospodarce, wprowadzenie zakazu produkcji niektórych plastikowych rzeczy, jak małe łyżeczki, mieszadełka itd. Ale problem ten dotyczy całego świata. Stara Europa nie wystarczy, żeby zatrzymać kryzys klimatyczny.

Łyżeczki i mieszadełka to drobnostki. Myślę, że problem jest w tym, że politycy nie chcą głębokich zmian, tylko kosmetyczne, w obrębie konsumpcjonizmu i gospodarczego rozwoju. Cwaniakują. Słyszałaś o tym, że wycinane są na dużą skalę lasy, bo drewno mieszane z węglem jest kwalifikowane jako OZE? I to jest usankcjonowane prawnie przez UE! Koncerny energetyczne zaczęły inwestować w wytwórnie peletu. Nowy biznes. Natura? Planeta? Dopiero jak dostaniemy obuchem w łeb, to coś zaczniemy zmieniać.
Wierzę, że Europa będzie podążała drogą Nowego Zielonego Ładu. Czy pandemia jest w stanie nas czegoś nauczyć? Nie ma się co łudzić, powrócimy do starego modelu konsumpcji. To są nasze małe przyjemności, nawyki. Ale możemy bardziej świadomie podchodzić do różnych procesów. Możemy bardziej zwracać uwagę na to, co kupujemy. Skąd to pochodzi? Przecież ubrania są głównie produkowane w Bangladeszu, czy Indiach. Ludzie pracują w strasznych warunkach, są wykorzystywani. To nie jest OK. Jak się ma wiedzę, to inaczej się podchodzi do tego. Pojawiają się pytania: czy potrzebuję aż tyle? Można kupować ubrania z drugiego obiegu.

I wracamy do natury. Została nam pustka po kontakcie z nią. Zapychamy ją konsumowaniem.
Nadal możemy coś z tym zrobić. Wzrost świadomości społecznej jest ważny. Zobacz, jak długo trwa proces przyzwyczajania się do segregowania odpadów. Na początku w 2013 roku oburzaliśmy się, że musimy segregować, nie byliśmy na to przygotowani. Teraz mamy drugą rewolucję i podział na pięć frakcji. Nadal mamy z tym kłopot, nadal jesteśmy nieprzygotowani.

U mnie w kamienicy, gdzie są biura, zakład fryzjerski, knajpa, jakieś show roomy większość nie segreguje. Zwróciłam uwagę sąsiadom - fryzjerom, odpowiedzieli, że czują się atakowani i, że mogą płacić więcej za niesegregowanie. Frustrujące.
Nie widzą sensu tego. A ta historia jest bardzo prosta: chodzi o odzysk surowców, żeby pozyskiwać ich mniej z ziemi, wykorzystywać to, co mamy i włączać surowce ponownie do obiegu. Możemy zmienić swoje małe nawyki na koszt wielkiej zmiany. Jeżeli te nawyki zmieni 38 milionów Polaków, to skala robi się gigantyczna. Wierzę, że jesteśmy w stanie różne procesy korzystne dla nas i natury uruchomić. Powinniśmy mieć do niej partnerski stosunek. O tym też jest spektakl „Sen”. Natura za czasów Leśmiana była jeszcze dzika, nieokiełzana. Przemysł dopiero się rozkręcał.

Fizyczność, seksualność to też natura przecież! Dlaczego nie zdecydowałaś się spełnić miłości w spektaklu?
Chyba nie byłam gotowa jako kobieta doprowadzić do tego spełnienia. Chciałam zawieszenia. Wyrażenia potrzeby, ale nie pójścia na ostro. W spektaklu na pierwszym miejscu jest poezja, co też nie jest oczywiste w obliczu tego, że mamy wokół bardzo intensywne, szybkie przyjemności. Takie jak np. seriale. Mają swoje struktury emocjonalne, są doskonale zagrane, zrealizowane. Mocne emocje. Buch! Buch! Buch! A poezja… Syntetycznie opowiada o świecie, o nas i ciekawe jest się z tym zmierzyć. Z tym co czujemy. Ten proces uruchomi się wtedy, kiedy przyjmiemy, że poezja ma potencjał zmiany. Spektakl kończy tytułowy wiersz „Sen”– bohaterowie są blisko, ale nie wiadomo, co dalej? To jest otwarte. Leśmian zakochał się w Teodorze Lebenthal w wieku 40 lat. Bywał wtedy w Iłży i  właśnie tam, w letnich okolicznościach przyrody, spełnia się płomienna namiętność w „Malinowym chruśniaku”. I to jest cały Leśmian. Na miłość zawsze jest dobry czas. I na zmiany.