1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Elisabeth Moss: Chciałabym, żeby „Opowieść podręcznej” była tylko fantazją

Elisabeth Moss: Chciałabym, żeby „Opowieść podręcznej” była tylko fantazją

Elisabeth Moss w
Elisabeth Moss w "Opowieści Podręcznej". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Niepozorna? Wystarczy jeden charakterystyczny uśmiech, a już nie sposób jej zapomnieć. Ostatnie kilka lat to dla Elisabeth Moss pasmo zawodowych sukcesów. Sama deklaruje, że zawdzięcza to raczej cierpliwości i konsekwencji niż talentowi: – Dość szybko zorientowałam się, do jakich ról, mimo ambicji, nie powinnam startować. W aktorstwie ważne jest, żeby jak najszybciej przestać się łudzić.

Lubisz horrory?
Uwielbiam [śmiech]. Od zawsze chciałam być w nich tą uciekającą, przerażoną i krzyczącą dziewczyną.

Mam w to uwierzyć?
Oczywiście żartuję. Chociaż naprawdę lubię takie mroczne klimaty.

Dlaczego?
Po prostu lubię brać udział w filmach, które komentują współczesny świat. Tak właśnie odbieram najlepsze horrory. Przypomnij sobie „Lśnienie” Kubricka czy „Egzorcystę” Friedkina – jest w nich o wiele więcej niż tylko to, co widać na powierzchni. Poza tym dla mnie horrory to komfortowa przestrzeń, w której mogę szczerze egzorcyzmować moje emocje. Bohaterki, które w nich gram, inspirują mnie do bycia silniejszą kobietą i orędowniczką spraw, które uważam za ważne. Inna rzecz, że na tych planach, na przykład serialu „Opowieść podręcznej”, odkryłam, że można się całkiem dobrze bawić. Zdarzało się, że w przerwach między ujęciami z Maxem Minghellą [serialowym Nickiem, z którym główna bohaterka kolaboruje i z którym jest uczuciowo związana – przyp. red.] śpiewaliśmy sobie piosenki Taylor Swift. Widzę twoją minę i rozumiem, że dla wielu widzów serial „Opowieść podręcznej” jest trudny do zniesienia, zbyt brutalny. Że nie mogą pogodzić się z traktowaniem kobiet jako reproduktorek, seksualnych niewolnic, pozbawionych jakichkolwiek praw, ale myślę, że równoważymy to innymi elementami. Serial bywa romantyczny, piękny i smutny jednocześnie. To nieprawda, że nie można się na nim śmiać. Ważne, by pozostawać w zgodzie z prawdą tej historii, dalekiej od uproszczonych schematów.

Zaintrygowałaś mnie twierdzeniem, że grane przez ciebie bohaterki pomagają ci w stawaniu się silniejszą kobietą. Myślę, że można to powiedzieć nie tylko o twoich rolach w filmach grozy czy serialu „Opowieść podręcznej”, ale też o ostatnich projektach, w których wzięłaś udział –„Niewidzialnym człowieku” czy „Shirley”. Mylę się?
W „Niewidzialnym człowieku” gram kobietę doprowadzoną do szaleństwa przez mężczyznę, który ją terroryzuje. Chociaż moja bohaterka ciągle powtarza: „Nie jestem szalona”, wszyscy myślą, że naprawdę postradała zmysły. Ten film robi z niewidzialności metaforę… przemocy domowej. To bardzo ważny temat. To, że nie widać, że kobieta jest bita, nie znaczy, że ktoś nie stosuje wobec niej przemocy psychicznej. Zależy mi, żeby ten problem nie był bagatelizowany i żeby kobiety odważyły się o tym mówić. W „Shirley” gram z kolei – po raz pierwszy w życiu, co było dla mnie sporym wyzwaniem – autentyczną postać, autorkę powieści grozy Shirley Jackson. Żeby przełamać własny strach, zagrałam po prostu moją wersję Shirley. Kobietę silną, już nie ofiarę, ale manipulatorkę, prowokatorkę. To, że Shirley zawodowo zajmuje się pisaniem horrorów, że góruje intelektualnie nad mężczyznami, wprowadza narrację feministyczną. Ta postać to mieszanka szaleństwa, samotności, smutku, rozpaczy i wszystkich tych emocji, w których się odnajduję także prywatnie. Jest we mnie dużo z tej postaci.

Masz już na swoim koncie mocne feministyczne role, choćby te w serialach „Mad Men” i „Tajemnice Laketop”.
Myślę, że po prostu ciągnie mnie do takich bohaterek. Niestety, przyszło nam żyć w świecie zdominowanym przez mężczyzn i zmiana tego modelu jest dużym wyzwaniem.

Stałaś się głosem kobiet walczących o swoje prawa, wspierasz ruch #MeToo. Tymczasem Kościół scjentologiczny, do którego należysz, te wartości odrzuca. Nie ma w tym sprzeczności?
Wiara to kwestia zbyt skomplikowana, by wyjaśnić ją w jednym wywiadzie. Prawda jest taka, że w przeciwieństwie do wielu innych gwiazd, takich jak Tom Cruise czy John Travolta, ja scjentologii nie wybrałam. Moi rodzice, muzycy, należeli do Kościoła scjentologicznego. W naszym domu religia była więc obecna na równi z jam session. Jako dorastająca dziewczyna zdecydowanie częściej słuchałam George’a Gershwina niż Nirvany. A właściwie nie… Nie chcę o tym mówić. Wybacz, ale to moja osobista sprawa. Mówiąc szczerze, mam bardzo małą kontrolę nad tym, co jest moje, prywatne, a co nie. Chciałabym zachować prywatność, choćby w tak niewielkim zakresie, ponieważ w przeciwnym razie naprawdę nie zostanie mi już nic osobistego.

Problem w tym, że scjentologia piętnuje homoseksualizm, a kobietom przypisuje podrzędną rolę.
Nikt nie wytykałby mi hipokryzji, gdybym była katoliczką, prawda? Na Instagramie nakłaniałam do głosowania w wyborach prezydenckich. Nie boję się mówić, że nie po drodze mi z polityką Donalda Trumpa. Podkreślam, że wierzę w wolność – zarówno wolność słowa, jak i wolność kochania, kogo się chce, czy wiary w to, co się chce. Gdy zaczynamy mówić: „nie możesz tak myśleć”, „nie możesz tak mówić” czy „nie możesz w to wierzyć”, rodzą się problemy. Wtedy zaczynasz żyć w Gilead.

„Opowieść podręcznej” nabiera dziś bardzo ostrej wymowy politycznej.
To prawda. Kiedy Margaret Atwood pisała tę powieść w 1985 roku, już wtedy uważała, że jej wizja wcale nie jest nierealna. Chciałabym, żeby „Opowieść...” była tylko fantazją. Niestety, stała się aktualna w czasach prezydentury Trumpa i władzy prawicowych populistów w wielu innych krajach świata. Na naszych oczach powstają patriarchalne fundamentalizmy. W Teksasie prawo antyaborcyjne znów było dyskutowane w senacie. Ten film jest opowieścią feministyczną, choć Atwood woli, żeby mówić o tym jako o historii łamania praw człowieka. Gdyby była facetem, to w ogóle nikt by o feminizmie nie mówił. Tak to już jest, a ja cieszę się, że gram w filmach, które zabierają głos w ważnych sprawach. Życie jest za krótkie, by je marnować i rozmieniać na drobne. Ten film prowokuje dyskusję na temat sytuacji politycznej kobiet w Stanach i na całym świecie.

Przyjmując tę rolę, zdawałaś sobie sprawę, jak wielką bierzesz na siebie odpowiedzialność?
Na planie „Tajemnic Laketop” przeczytałam książkę Margaret Atwood, a potem scenariusz serialu, który mnie zachwycił. Widziałam także wcześniejszą adaptację Volkera Schlöndorffa z Natashą Richardson. Zobaczyłam, że szykuje mi się rola inna niż wszystkie dotychczasowe. To kreacja, o której marzy każda aktorka, bo ta postać niesie w sobie wielką historię. Były jednak trudne sceny. Na przykład ta, w której moja Offred musi oddać swoje ciało Komendantowi. To był gwałt, a nie seks za zgodą obu stron. Pokazaliśmy to w sposób bezduszny, bez erotyki, jako coś wstrętnego. To nie było przyjemne doświadczenie do zagrania ani dla mnie, ani dla Josepha Fiennesa. Narracja „Opowieści podręcznej” prowadzona jest z punktu widzenia Offred. Także dlatego adaptacja książki była dla nas tak dużym wyzwaniem. Stąd liczne zbliżenia mojej twarzy – ujęcia były kręcone z tak bliska, że nie mogłam się ruszyć, inaczej uderzyłabym głową w kamerę.

Przy okazji zadebiutowałaś jako reżyserka. Niedawno zrealizowałaś trzeci odcinek czwartego sezonu.
Jestem podekscytowana, że dostałam tę szansę. Wiele to dla mnie znaczy. Już to, że byłam producentem wykonawczym tego serialu przez ostatnie trzy lata, sprawiało mi wielką frajdę. Mogłam uczyć się od reżyserów na planie. Mam szczęście, że pracujemy z najlepszą obsadą i ekipą na świecie.

Masz za sobą nieprawdopodobnie intensywny czas zawodowy. Dla niektórych izolacja była czasem odpoczynku, dla ciebie, jak słyszałam, raczej źródłem stresu.
Nie popadam w depresję, bo nie mam na to, co się dzieje, żadnego wpływu. Wszyscy moi koledzy aktorzy są w podobnej sytuacji. Na szczęście na festiwalu w Sundance i na Berlinale tuż przed pandemią odbyły się premiery „Shirley”. Przełożony został za to „Kurier francuski z Liberty, Kansas Evening Sun”. Z kolei „Niewidzialny człowiek” miał premierę pod koniec lutego w USA i w Australii, ale nie wszedł do kin w innych krajach. No i przesunięto czwarty sezon „Opowieści podręcznej”. Szczególnie mocno odczułam wpływ koronawirusa na ten serial, bo odpowiadałam tutaj także za produkcję. Każdy chciał wrócić do pracy, ponieważ kochamy to, co robimy, ale są też ludzie, którzy muszą utrzymać swoje rodziny i chronić siebie. Dlatego producenci, moi koledzy, przyczynili się do powstania funduszu dla naszej ekipy. Pieniądze pochodzą z naszych własnych kieszeni. To są dla nas nowe sytuacje, natomiast zdajemy sobie sprawę, że wszyscy jedziemy na jednym wózku.

Podobno kiedy grasz w „Opowieści…”, bardzo trudno ci wygospodarować czas na granie gdzie indziej. Jakim cudem udaje się przyjmować inne propozycje?
Kiedy kręcimy serial, zwykle mam dwa tygodnie wolnego raz na sześć lub siedem miesięcy. Jedną z takich przerw wykorzystałam, żeby zagrać niewielką rolę w „Kurierze francuskim z Liberty…” Wesa Andersona. Pojechałam do Francji i kręciłam dwa dni. Było to surrealistyczne przeżycie. Czułam, jakbym dosłownie wchodziła do filmu Wesa, w świat jego niesamowitej wyobraźni. Nawet poza planem wszyscy aktorzy wyglądali, jakby byli wciąż w filmie Wesa. To było jak dziwny sen. I wszyscy byli dla siebie szalenie mili. Na planie ktoś czytał, ktoś słuchał muzyki, kulturalnie rozmawiano, konsumowano croissanty.

Elisabeth Moss: Czekałam dość długo na swoją szansę, ale byłam cierpliwa i konsekwentna. (Fot. Rich Fury/Getty Images/Gallo Images) Elisabeth Moss: Czekałam dość długo na swoją szansę, ale byłam cierpliwa i konsekwentna. (Fot. Rich Fury/Getty Images/Gallo Images)

Od dziecka wiedziałaś, że chcesz być aktorką?
Urodziłam się w Los Angeles. Dorastałam w domu, w którym zawsze ceniło się sztukę. Mama grała na harmonijce w zespole bluesowym, a ojciec był menedżerem muzyków. Chciałam zostać profesjonalną tancerką, uczyłam się baletu, ale to aktorstwo okazało się moim przeznaczeniem. Jako siedmiolatka wystąpiłam w serialu „Jackie Collins: Uśmiechy losu”. Grałam od dziecka, ale pierwsze filmy nie przyniosły mi wielkiego uznania widzów. To, co zyskałam, to pewność, że właśnie tą drogą chcę podążać. Sporo wystałam się na castingach, zaliczyłam naprawdę wiele porażek, zagrałam mnóstwo ról drugo- i trzecioplanowych, wystąpiłam w wielu serialach. Czekałam dość długo na swoją szansę, ale byłam cierpliwa i konsekwentna. Nigdy nie powiedziałabym o sobie, że jestem utalentowana, ale te dwie cechy mam na pewno. Dość szybko zorientowałam się także, do jakich ról – mimo ambicji – nie powinnam startować. W aktorstwie jest ważne, żeby jak najszybciej przestać się łudzić.

Twoje życie prywatne jest barwne tak  jak serial?
Moje prawdziwe życie jest inne – intensywne, ale poukładane… z małymi przygodami. Przez ostatnie dwa lata pracowałam bez przerwy. Nie lubię odmawiać, bo boję się, że propozycja może się nie powtórzyć. Wynajmuję apartamenty w Hollywood i na Manhattanie, mieszkam z dwoma rudymi kotami o wdzięcznych imionach Ethel i Lucy i pozostaję w bardzo bliskiej relacji z mamą i młodszym bratem. Kiedy kręcę film, całkowicie koncentruję się na pracy. Wieczorem często jadam samotnie kolację w domu i idę spać, żeby wcześnie rano być na planie. Staram się, jak tylko to możliwe, upraszczać rzeczy, brać je takimi, jakie są. Tyle że w moim wykonaniu wygląda to mniej więcej tak: kiedy ogromna ćma wleciała raz do mojej sypialni i usiadła na okładce „Trafnego wyboru” J.K. Rowling, to po prostu wyrzuciłam obie za okno…

Podbijasz Instagram. Jesteś celebrytką?
Nie interesuje mnie życie celebrytki, chciałabym pozostać zwykłą osobą. A nie jest łatwo to osiągnąć, jeśli zaczyna się być coraz bardziej sławnym. Dlatego założyłam konto na Instagramie. Mój profil śledzi prawie 450 tysięcy fanów. Wrzucam zdjęcia z planu, ale zdarza mi się także pokazywać kadry z życia prywatnego. Instagram stał się moją codziennością. Mimo wszystko nadal kiedy widzę się na zdjęciach paparazzich, jak wychodzę z restauracji – jestem zaskoczona. Wydaje mi się to dziwaczne. Myślę wtedy, że widocznie nie było nikogo innego do sfotografowania tej nocy. Natomiast w przeciwieństwie do wielu celebrytów nie zamieszczam na Instagramie zdjęć z wakacji, prywatnych imprez czy płatnej współpracy. Daję tam wyłącznie relacje z planów filmowych, studiów telewizyjnych i branżowych eventów. Od czasu do czasu pojawi się fotka zrobiona na meczu bejsbolowym albo życzenia dla młodszego brata. Zdjęć partnerów nie publikuję.

Kto jeszcze jest na twojej liście marzeń, jeśli chodzi o reżyserów? Zawsze chciałam pracować z Wesem Andersonem, Martinem Scorsesem i braćmi Coen. Właśnie skreśliłam z listy Wesa, ale chciałabym ponownie z nim współpracować. Wciąż pojawiają się nowi reżyserzy, których podziwiam, jak Jennifer Kent i Alma Har’el. Wierzę, że sporo jeszcze przede mną.

Elisabeth Moss
, rocznik 1982. Amerykańska aktorka telewizyjna i filmowa. Popularność przyniosły jej role w serialach „Mad Men”, „Tajemnice Laketop” i „Opowieść podręcznej”. Ostatnio zagrała m.in. w thrillerze „Niewidzialny człowiek” (dostępny na VOD), a także w biograficznym dramacie „Shirley”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Hipnotyzujący, magiczny, iskrzący dowcipem – „Śniegu już nigdy nie będzie” w kinach od 4 czerwca

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Śniegu już nigdy nie będzie". Na zdjęciu Alec Utgoff. (Fot. materiały prasowe)
„Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta to jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów roku. Prezentowany na międzynarodowych festiwalach film zdążył zachwycić już polskie i międzynarodowe media. Satyryczna opowieść na pograniczu magii i realizmu zabiera widza w wyjątkową podróż w głąb samego siebie.

„Tytułowy śnieg może się wieloznacznie kojarzyć – chociażby ze śmiertelnym żywiołem albo poczuciem bezpieczeństwa, baśniowym powrotem do krainy dzieciństwa. Choć dziś zapewne najbardziej kojarzy się ze zniszczeniem, jakie człowiek wywołał w eko klimacie ziemi, doprowadzając do zmian, przez które śnieg widuje się coraz rzadziej. Bohaterowie naszego filmu, w większości skupieni na własnym, małym, wygodnym świecie, zbyt dużo o tym nie rozmyślają, jednak nie wiedząc czemu zmagają się z poczuciem jakiejś wewnętrznej, duchowej pustki i niezrozumiała tęsknotą za czymś nieokreślonym. Są to różne tęsknoty, za bliskością, dotykiem, seksem, zrozumieniem, wolnością. Są bogaci, syci od strony materialnej, ale głodni duchowo, choć w sposób zupełnie nieuświadomiony. Ich fantazje ogniskują się w jednym – obcym przybyszu, w którym przeglądają się jak w lustrze. On przynosi im wytchnienie. Trudno powiedzieć czy to iluzoryczne, czy prawdziwe doświadczenie, tak jak trudno czasem odróżnić nam własną projekcję od rzeczywistości. Czy magiczny las, do którego przenosi ich przybysz, jest tylko wytworem ich lęków i pragnień, czy istnieje naprawdę. Film nasz, mamy nadzieję, skrywa jakąś tajemnicę, chcieliśmy pobudzić widzów do głębszej refleksji na temat kondycji współczesnego Europejczyka. Zagrać na indywidualnych skojarzeniach, nienachalnie zadać parę pytań, bez tezy i z humorem” – mówią twórcy filmu Małgorzata Szumowska i Michał Englert.

Pewnego mglistego poranka w mieście pojawia się ON – atrakcyjny mężczyzna z prawdziwego, egzotycznego wschodu. Żenia, bo tak brzmi jego imię, ma dar. Jego ręce leczą, a oczy zaglądają w dusze samotnych kobiet. Mężczyzna zatrudnia się jako masażysta na bogatym osiedlu pod miastem. Pracując dla ludzi odgrodzonych murem od „gorszego” świata, poznaje ich historie i osobiste dramaty. Wkrótce niezwykłe zdolności Żeni odmienią życie każdego z nich.

W obsadzie obok Aleca Utgoffa, ukraińsko-angielskiej gwiazdy netflixowego hitu „Stranger Things” i filmu „Mission: Impossible – Rogue Nation”, wystąpiło znakomite grono cenionych polskich aktorek i aktorów: Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Weronika Rosati, Katarzyna Figura, Andrzej Chyra, Łukasz Simlat i Krzysztof Czeczot.

  1. Kultura

Seriale prawnicze na Netflix, HBO i nie tylko – co warto obejrzeć? Najlepsze tytuły o prawnikach

Fot. kadr z serialu
Fot. kadr z serialu "Zadzwoń do Saula", BEW
Seriale o prawnikach cieszą się ogromną popularnością wśród widzów na całym świecie. Wciągający świat wymiaru sprawiedliwości to jednak nie tylko konkretne sprawy klientów, ale również wciągające życie prywatne głównych bohaterów, które przyniosło ogromną popularność także naszych rodzimych produkcji prawniczych, takich jak "Magda M.", czy "Prawo Agaty". Które z seriali prawniczych polecamy szczególnie?

”Suits”

Dostępny na platformie Netflix serial o prawnikach „Suits” to jeden z najpopularniejszych i najbardziej docenianych show na świecie. Nie tylko za sprawą występującej w nim Meghan Markle, która nim stała się księżną Sussexu znana była przede wszystkim z roli Rachel, ale przede wszystkim ze względu na inne podejście do stereotypowego świata prawników. „Suits” to historia Mike'a Rossa - młodego, inteligentnego chłopaka, który został wyrzucony z college'u, i który pomimo tego zostaje zatrudniony u jednego z najlepszych nowojorskich prawników Harveya Spectera. Mike posiada wyjątkowe zdolności, w tym m.in. fotograficzną pamięć, która dotychczas umożliwiała mu zdawanie egzaminów za innych studentów, za co zresztą wydalono go z uczelni. Rozpoczynając pracę u Harveya musi jednak udowodnić, że dyplom Harvarda to nie wszystko, co powinien reprezentować sobą dobry prawnik.

„Ally McBeal”

Wśród nieco zapomnianych, ale równie popularnych kilkanaście lat temu seriali o prawnikach znajdziemy także „Ally McBeal” - prawniczkę, która zaczyna pracę w kancelarii, w której pracownikiem jest m.in... jej były chłopak. Serial zyskał miano kultowego dzięki szczególnie ciekawym postaciom - nie tylko samej, nieco postrzelonej Ally, ale również Fisha, Ally czy Elaine, czyli reszcie bohaterów, którzy pojawiają się w serialu. Tytułowa Ally to jednak postać nie tylko zwariowana, za wszelką cenę szukająca szczęścia w miłości, ale też wrażliwa, subtelna i delikatna. „Ally McBeal” to jeden z najlepszych seriali o prawnikach - choć wszyscy są tam zdrowo postrzeleni (prawnicy, sędziowie, klienci), perypetie i niecodzienne problemy bohaterów ogląda się nie tylko z zaciekawieniem, ale i lekką nostalgią za starymi, dobrymi produkcjami z przełomu wieków.

„Orły z Bostonu”

Serial prawniczy o nieco innej fabule niż „Suits”, czy „Ally McBeal” będący spin-offem popularnego „The Practice”. Osią serialu są tu przede wszystkim relacje między bostońskimi prawnikami oraz sprawy, którymi się zajmują poruszające istotne społecznie problemy m.in. prawo do aborcji czy kwestie związane z posiadaniem broni. Poważne, budzące kontrowersje problemy przeplatają się tu ze świetnym poczuciem humoru dwóch głównych bohaterów - Alana Shore'a i Danny'ego Crane'a, którzy często w absurdalny sposób komentują smutną, brutalną rzeczywistość. „Orły z Bostonu” zyskały dużą popularność właśnie dzięki dwóm głównym bohaterom granym przez Jamesa Spadera i Williama Shatnera, którzy uczynili go jednym z najlepszych seriali o prawnikach w historii.

„Sprawa idealna”

Dostępny na HBO GO serial prawniczy „Sprawa idealna” to spin-off równie świetnie przyjętej „Żony idealnej”. W serialu poznajemy niejaką Diane Lockhart, wziętą prawniczkę, która pracuje w prestiżowej kancelarii. Z czasem dołącza do niej chrześnica, którą Diane wprowadza w prawniczy świat. W związku z bankructwem firmy inwestycyjnej ojca dziewczyny dochodzi do przełomowego momentu w życiu Diane, która traci wszelkie oszczędności i pracę. Razem z chrześnicą zmuszone są podjąć pracę w zupełnie innym miejscu. „Sprawa idealna” okrzyknięta została jednym z najciekawszych seriali o prawnikach podobnych do „Suits”, w którym ukazywane są nie tylko same sprawy i batalie sądowe, ale również poruszane ważne i trudne tematy.

„Sposób na morderstwo”

Dostępny na Netflixie serial opowiadający o grupie ambitnych studentów prawa, którzy wraz z wykładowczynią prawa karnego zostają wplątani w sprawę morderstwa. Jednym z powodów, dla których warto sięgnąć po tę produkcję jest rola Violi Davis - niezwykle charyzmatycznej, inteligentnej i porywającej prawniczki i pani profesor, która ostatecznie musi znaleźć sposób na morderstwo, którego sama nie popełniła. Plusem serialu jest duża różnorodność, jeśli chodzi o wątki, bohaterów (jedni są ciekawsi, inni mniej, ale wszyscy odmienni charakterologicznie) i akcję, która trzyma w napięciu aż do samego zakończenia szóstego sezonu.

„Zadzwoń do Saula”

Spin-off genialnego i świetnie ocenianego „Breaking Bad” okrzyknięto jednym z najlepszych seriali o prawnikach, który trzyma w napięciu bardziej niż najmocniejsze filmy Quentina Tarantino. „Zadzwoń do Saula” to opowieść o podrzędnym prawniku Jimmym McGillu, który ima się samych nieciekawych spraw i zleceń. Dopiero z czasem mężczyzna zmienia się w znanego nam z „Breaking Bad” Saula Goodmana, który nie boi się szemranych interesów i problematycznych, nielegalnych spraw. Serial ma w zasadzie dwojakie zadanie - opowiedzenie historii sprzed czasów, w których Walter White zajął się produkcją narkotyków oraz wprowadzenie nas w świat Saula i zrozumienie, jak tworzyła się jego kariera.

  1. Kultura

Polskie seriale kryminalne – do obejrzenia na Netflix

Bogusław Linda jako podinspektor Marek Kaszowski w serialu
Bogusław Linda jako podinspektor Marek Kaszowski w serialu "Paradoks". (Fot. screen z serialu "Paradoks")
Seriale kryminalne w Polsce cieszą się dwutorową popularnością – widzowie uwielbiają je oglądać, a filmowcy uwielbiają je tworzyć, co zresztą bardzo dobrze im wychodzi. Dla tych, którzy pragną poznać zawiłe historie i mroczne zbrodnie pośród naszych rodzimych krajobrazów, przedstawiamy polskie seriale kryminalne – 8 tytułów dostępnych na platformie Netflix.

”Rojst”

„Rojst” to polski serial kryminalny, z którego wręcz bije ponury, męczący i nad wyraz dojmujący klimat PRL-u, co niewątpliwie jest jego największą zaletą. Na uznanie zasługuje również obsada, a właściwie dwie główne role – genialny aktorski duet – Andrzeja Seweryna jako dziennikarza lokalnej gazety oraz Dawida Ogrodnika w roli początkującego redaktora. „Rojst” rozgrywa się w małym miasteczku w Polsce, w latach 80-tych. Dwóch dziennikarzy ma wątpliwości co do sposobu, w jaki lokalna policja rozwiązuje sprawę morderstwa prostytutki i komunistycznego działacza. Rozpoczynają własne śledztwo – pełne trudnych emocji, zawiłych (a jakże!) historii i zwrotów akcji. Jeszcze w 2021 roku na platformę Netflix ma trafić kontynuacja serialu – „Rojst'97”. Reżyserem obu sezonów jest Jan Holoubek.

„W głębi lasu”

„W głębi lasu” był drugim, po „1983” Agnieszki Holland, polskim serialem oryginalnym na platformie Netflix. Jego fabuła obejmuje dwa wymiary czasowe: rok 1994 oraz 2019. Opowieść w zaskakujący sposób przedstawia losy warszawskiego prokuratora, Pawła Kopińskiego (w tej roli Grzegorz Damięcki), który mimo upływu lat nie potrafi otrząsnąć się po stracie ukochanej siostry, zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach podczas obozu letniego. Niespodziewane odnalezienie ciała, którego śmierć zdaje się powiązana ze zniknięciem dziewczyny, może w końcu doprowadzić do przełomu w śledztwie. Nadzieję na rozwiązanie sprawy przyćmiewają jednak głęboko skrywane rodzinne tajemnice. „W głębi lasu” jest adaptacją bestsellerowego thrillera Harlana Cobena o tym samym tytule.

„Paradoks”

„Paradoks” jest dostępny na platformie „Netflix” od kilku miesięcy i, choć powstał blisko 10 lat temu, wielu widzów twierdzi, że bije nowe polskie seriale kryminalne na głowę. Być może to zasługa jego klimatu, rodem z kultowych polskich filmów kryminalnych, niebanalnej historii i intrygujących postaci, na czele z inspektorem Markiem Kaszowskim, brawurowo zagranym przez Bogusława Lindę. To właśnie wokół jego postaci oraz podkomisarz Joanny Majewskiej (Anna Grycewicz), funkcjonariuszki Biura Służby Wewnętrznej, zbudowana jest cała historia serialu. Majewska zostaje skierowana do zespołu Kaszowskiego, aby przy okazji badania wybranych spraw kryminalnych przeprowadzić śledztwo dotyczące samego inspektora. Każdy odcinek opisuje jedną, tajemniczą sprawę z niedalekiej przeszłości. Relacje dwójki głównych postaci ewoluują na przestrzeni serialu. Początkowo cechuje je wyraźna wzajemna niechęć, z czasem zaczynają nabierać do siebie wzajemnego szacunku, aby wreszcie obdarzyć się zaufaniem, a nawet szczerą, choć wciąż skrywaną sympatią.

„Instynkt”

Polskie serialne kryminalne najczęściej opierają swoje historie na silnej i tajemniczej postaci płci męskiej, w tym serialu jest inaczej. Anna Oster (w tej roli świetna Danuta Stenka) to obdarzona wyjątkową intuicją, tajemnicza pani komisarz z wydziału dochodzeniowo-śledczego stołecznej komendy policji. Wspierana przez swojego partnera, podkomisarza Krzysztofa Tarkowskiego (Szymon Bobrowski), musi wyjaśnić nie tylko zagadki kolejnych zbrodni, ale i intrygującą tajemnicę swojej przeszłości. Mimo doskonałego instynktu i sprawności w rozwiązywaniu kolejnych zagadek, Oster nie potrafi odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących własnego życia, a praca w wydziale będzie tym trudniejsza, że z inspektorem Janem Rogożem (Paweł Królikowski) łączy ją tajemnicza przeszłość.

„Znaki”

Małe miasteczko w malowniczych plenerach Gór Sowich i makabryczna zbrodnia, której ofiarą jest młoda kobieta. Tajemniczą i okrutną egzekucją żyją media w całej Polsce. Śledztwo podąża w wielu kierunkach, jednak sprawa nie zostaje rozwiązana. Po latach, w tej samej miejscowości, dochodzi do kolejnej zbrodni. Śledztwo prowadzi komisarz Trela (Andrzej Konopka), który, by dotrzeć do prawdy, musi przełamać zmowę milczenia panującą w miasteczku. I choć fabuła i motyw serialu wydaje się dość powszechny i często wykorzystywany przez polskie seriale kryminalne, „Znaki” całkowicie odbiegają od schematu. Dodajmy do tego piękne zdjęcia krajobrazów Gór Sowich, niezłe dialogi, zupełnie nieoczywiste rozwiązanie zagadki i... wątki mistyczne. „Znaki” to serial, który zdecydowanie warto zobaczyć.

„Ultraviolet”

„Ultraviolet” to polski serial kryminalny inspirowany książką "The Skeleton Crew", autorstwa Deborah Halber. Za jego reżyserię odpowiadają Jan Komasa i Sławomir Fabicki. Główną bohaterką jest trzydziestoletnia Ola Serafin, którą osobiste przejścia zmusiły do opuszczenia Londynu i powrotu do rodzinnej Łodzi, w której staje się świadkiem wypadku. Rozpoczyna się śledztwo. Policja uznaje, że było to samobójstwo. Młoda dziewczyna nie zgadza się z tym i po zamknięciu sprawy przyłącza się do grupy detektywów amatorów, działających pod pseudonimem Ultraviolet. Grupa za pomocą nowoczesnych technologii rozwiązuje zagadki kryminalne, których nie jest w stanie wyjaśnić policja.

„Prokurator”

„Prokurator” to kolejny polski serial kryminalny sprzed lat, który, po ukazaniu się na platformie Netflix, zyskał nowe grono miłośników. Kazimierz Proch (Jacek Koman), tytułowy prokurator, jest człowiekiem doświadczonym, opanowanym, wyznającym zasadę "prawo jest jedno" i nieco staroświeckim. Jego świat to zagadki kryminalne, układanie puzzli, muzyka słuchana na starym walkmanie i wspomnienia z przeszłości, o której stara się zapomnieć, a która dogoni go w najmniej spodziewanym momencie. Jego partnerem jest komisarz Witold Kielak (Wojciech Zieliński) – energiczny i porywczy, niecierpliwy i żywiołowy ekstrawertyk. Razem tworzą duet przeciwieństw, które to doprowadzają ich do rozwiązań nawet najbardziej tajemniczych zabójstw. Współautorem scenariusza „Prokuratora” jest Zygmunt Miłoszewski.

„Zbrodnia”

„Zbrodnia” to z kolei adaptacja dwóch powieści (kolejno dwa sezonu serialu) skandynawskiej pisarki Viveki Sten: „Na spokojnych wodach” oraz „W zamkniętym kręgu”. Wiodący spokojne życie mieszkańcy malowniczego nadbałtyckiego miasteczka są wstrząśnięci, gdy dochodzi tam do serii przerażających zabójstw. Prawniczka, Agnieszka Lubczyńska (Magdalena Boczarska), która wraz z rodziną wypoczywa nad polskim morzem, odkrywa zwłoki topielca. Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz "z przeszłością", Tomek Nowiński (Wojtek Zieliński), który zna Agnieszkę jeszcze z liceum. Ponowne spotkanie bohaterów po latach i sprawa zagadkowych morderstw spowodują, że ich dotychczasowe życie odmieni się diametralnie. Śledztwo komplikuje się, kiedy policja odnajduje kolejne ofiary. W drugim sezonie podczas corocznych wyścigów konnych, na mecie od postrzału w klatkę piersiową, ginie zwycięzca finałowej gonitwy – prezes znanej trójmiejskiej fundacji i ceniony prawnik. Cień podejrzeń pada na jego najbliższych współpracowników. Śledztwo ponownie trafia w ręce komisarza Tomasza Nowińskiego.

  1. Kultura

„Przyjaciele: Spotkanie po latach” – wszystko, co warto wiedzieć o odcinku specjalnym serialu

W odcinku specjalnym
W odcinku specjalnym "Przyjaciół", odtwórcy głównych ról, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach wspólnie celebrować będą uwielbiany przez wszystkich serial. (Fot. materiały prasowe HBO)
Na tę wiadomość czekali niemalże wszyscy. Serialowi „Przyjaciele”, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach wracają do kultowego studia nagrań, aby wspólnie celebrować uwielbiany przez wszystkich serial. Poniżej zdradzamy wszystkie szczegóły dotyczące produkcji.

”Przyjaciele” to jeden z najbardziej cenionych seriali komediowych w historii telewizji. Produkcja, której lata emisji przypadły na lata 1994-2004, stała się prawdziwym fenomenem i zyskała pokaźne grono fanów na całym świecie. Serial docenili jednak nie tylko widzowie, ale też krytycy. „Przyjaciół” nagrodzono bowiem wieloma nagrodami Emmy i Złotym Globem. To inteligentna komedia, która zagląda w serca i umysły grupy przyjaciół mieszkających w Nowym Jorku. W rolach głównych wystąpili Jennifer Aniston (Rachel), Courteney Cox (Monica), Lisa Kudrow (Phoebe), Matt LeBlanc (Joey), Matthew Perry (Chandler) oraz David Schwimmer (Ross). Twórcami serialu są natomiast Marta Kauffman oraz David Crane, którzy wraz z Kevinem Brightem pełnili także obowiązki producentów wykonawczych. Łącznie powstało dziesięć sezonów, czyli 236 odcinków.

Od momentu zakończenia emisji „Przyjaciół” w 2004 roku, w mediach co chwilę krążyły plotki na temat kontynuacji serialu, o czym marzyła zdecydowana większość jego fanów. Sami twórcy jednak milczeli jak zaklęci, a odtwórcy głównych ról wielokrotnie podkreślali, że pomimo miłych wspomnień związanych z produkcją i ogromnego sentymentu nie zamierzają wracać na plan zdjęciowy. Na przeciw oczekiwaniom widzów na całym świecie, wyszła w końcu stacja HBO, która w lutym ubiegłego roku ogłosiła w oficjalnym komunikacie prasowym, że pracuje nad długo wyczekiwanym wielkim powrotem serialu. Początkowo owiany tajemnicą projekt miał zadebiutować na nowo powstałej platformie HBO Max w 2020 roku. Wiadomo było jedynie, że ma być to wspominkowy odcinek specjalny. Całe przedsięwzięcie wstrzymała jednak pandemia koronawirusa, a premierę przesunięto na maj 2021 roku. Później etapami odkrywano kolejne karty.

Dziś wiemy już, że serialowi „Przyjaciele”, czyli Jennifer Aniston, Courteney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry i David Schwimmer, po 17 latach powrócą do studia nagrań Warner Bros w Burbank, aby wspólnie celebrować uwielbiany przez wszystkich serial. Nagrany przy udziale publiczności odcinek specjalny zatytułowany „Przyjaciele: Spotkanie po latach” będzie pewnego rodzaju podróżą sentymentalną, w której aktorzy odwiedzą plan, ponownie odegrają kultowe sceny, sprawdzą własną wiedzę na temat serialu i powspominają dawne czasy. W programie pojawi się również wielu wyjątkowych gości, m.in. David Beckham, Justin Bieber, James Corden, Cindy Crawford, Cara Delevingne, Lady Gaga, a także aktorzy znani z ról drugoplanowych i epizodycznych: Tom Selleck (Richard), James Michael Tyler (Gunter), Maggie Wheeler (Janice) oraz Reese Witherspoon (Jill). Liczymy na dobrą zabawę i masę wzruszeń.

Odcinek specjalny będzie dostępny również dla rodzimej widowni. Polska premiera programu odbędzie się w HBO GO równolegle z premierą amerykańską, czyli 27 maja. Na platformie dostępne są również wszystkie odcinki serialu.

  1. Kultura

Netflix ogłosił datę premiery 5. sezonu serialu "Dom z papieru"

Znamy datę premiery 5. sezonu serialu
Znamy datę premiery 5. sezonu serialu "Dom z papieru". (Fot. materiały prasowe Netflix)
Netflix ujawnił datę premiery ostatniego sezonu serialu "Dom z papieru". Najsłynniejszy napad w historii platformy dobiegnie końca pod koniec tego roku.

”Zbliża się koniec napadu” - to zdanie zapowiada nowy sezon jednego z najpopularniejszych seriali Netflixa „Dom z papieru”. O tym, że trwają pracę nad piątym sezonem hiszpańskiej produkcji, mówiono już od kilku miesięcy. Dziś poznaliśmy oficjalną datę premiery - 5. sezon serialu „Dom z papieru” ukaże się 3 września, zostanie jednak podzielony na dwie, pięcioodcinkowe części. Na drugą z nich będziemy musieli poczekać do 3 grudnia.

„Kiedy zaczęliśmy pisać 5. część w środku pandemii, czuliśmy, że musimy zmienić to, czego oczekiwano od 10-odcinkowego sezonu i wykorzystaliśmy wszelkie dostępne narzędzia, aby dać poczucie finału sezonu lub finału serialu już w pierwszej części. Zdecydowaliśmy się na agresywny styl, stawiając nasz gang złodziei na krawędzi. W drugiej części skupiamy się bardziej na emocjonalnej sytuacji bohaterów. To podróż po ich sentymentalnej mapie, która łączy nas bezpośrednio z ich odejściem”- powiedział Álex Pina, twórca serialu.

W 5. sezonie „Domu z papieru” gang jest zamknięty w Banku Hiszpanii od ponad 100 godzin. Udało im się uratować Lizbonę, ale ich najmroczniejszy moment nadchodzi po utracie jednego ze swoich. Profesor został schwytany przez Sierrę i po raz pierwszy nie ma planu ucieczki. Kiedy wydaje się, że już nic więcej nie może pójść źle, na scenie pojawia się wróg, który jest znacznie potężniejszy niż ktokolwiek, z kim się spotkali: wojsko. Zbliża się koniec największego napadu w historii, a to, co zaczęło się jako rabunek, zamieni się w wojnę.

Pedro Alonso jako Berlin w 5. sezonie serialu 'Dom z papieru'. (Fot. materiały prasowe Netflix)Pedro Alonso jako Berlin w 5. sezonie serialu "Dom z papieru". (Fot. materiały prasowe Netflix)

Wśród aktorów odgrywających główne role ponownie pojawią się: Úrsula Coberó (Tokio), Álvaro Morte (Profesor) , Itziar Ituño (Lizbona), Pedro Alonso (Berlin), Miguel Herrán (Rio), Jaime Lorente (Denver), Esther Acebo (Sztokholm), Enrique Arce (Arturo), Darko Peric (Helsinki), Hovik Keuchkerian (Bogota), Luka Peros (Marsylia), Belén Cuesta (Manila), Fernando Cayo (pułkownik Tamayo), Rodrigo de la Serna (Palermo), Najwa Nimri (inspektor Sierra), José Manuel Poga (Gandia) i inni. Do gwiazdorskiej obsady dołączą również Miguel Ángel Silvestre („Sky Rojo”, „Sense8”) i Patrick Criado (nominacja do nagrody Goya za rolę w „Wielkiej hiszpańskiej rodzinie”, „Życie bez pozwolenia”).