1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Bohater Igor Brudny w kolejnej odsłonie „Zarazy” Przemysława Piotrowskiego

Okładka książki „Zaraza” (Wydawnictwo Czarna Owca) i Przemysław Piotrowski (Fot. Dariusz Biczyński/ materiały prasowe)
Wydawało się, że historia Igora Brudnego zamknęła się w trylogii, jednak uważniejsi i bardziej zaangażowani czytelnicy Przemysława Piotrowskiego mieli wątpliwości. Czas pokazał, że słuszne, bo poraniony na ciele i duszy Igor Brudny dostał od losu (a właściwie od autora) drugą szansę i wyszedł cało z wypadku. A poważny życiowy kryzys stał się nowym otwarciem, okazją do zawodowej wolty.

Duża w tym zasługa życiowej towarzyszki Igora – Julii Zawadzkiej, która go do tej zmiany zachęciła. Samej Julii pisarz daje zresztą wreszcie trochę więcej pola do działania. Akcja „Zarazy” toczy się w Zielonej Górze (Brudny nie miałby zresztą w Warszawie dokąd wrócić) i krąży wokół morderstw prostytutek, które są w pewien sposób niewidoczne społecznie. Całej sytuacji grozy dodaje fakt, że ofiary zostały pozbawione krwi. No cóż, świat Przemysława Piotrowskiego, jest bardzo mroczny...

Rozmowa z autorem:

Zaskoczył pan czytelników, którzy pożegnali się w poprzednie powieści pożegnali się już z komisarzem Igorem Brudnym... Skąd pomysł na taką zawodową woltę? Czy chodziło też i to, żeby dać mu szansę na większy rozmach w działaniu, na który jako policjant nie mógł sobie pozwolić?
Polubiłem Igora Brudnego, polubili go także czytelnicy, więc zostawiłem sobie furtkę, która pozwoliła mi na to, żeby znów się pojawiał.

Kiedy kończyłem „Cheruba”, miałem już plan na kolejny tom. Chciałem jednak w pewien osób odpocząć się od jego postaci, zatem przed „Zarazą” napisałem dwie inne książki. A co do zawodowych zmian, to formalnie nadal jest policjantem, choć zaczyna już pracować na własną rękę. To człowiek, który zawsze działał na krawędzi, naginał procedury, więc myślałem nie tyle o tym, żeby pozwolić mu na więcej, choć w rezultacie, przynosi to taki rezultat, a o tym, żeby jak zawsze książka różniła się od poprzedniej części, a zmiana zawodowa daje dużo nowych możliwości.

Tworzy pan fikcję, jednak osadzoną w kontekście społecznym. Tym razem ofiarą są prostytutki. Skąd taki temat?
Zwrot tzw. zwykłego człowieka ledwo zatrzymuje się na prostytutkach takich jak moje bohaterki, stojące gdzie na skraju dróg. Nikt nie zastanawia się, kim są, co je skłoniło do takiego wyboru. Ja natomiast wiem, że to zwykle nie jest żaden wybór, bo wiele z nich to cudzoziemki, które myślały, że jadą do normalnej pracy jak sprzedawczynie, modelki czy opiekunki osób starszych. Tymczasem same zyskują „opiekuna”, który w pełni je kontroluje. Poznałem kiedyś dość dobrze ten temat i akurat wpisał się w fabułę, więc go wykorzystałem.

Tworzy pan fikcję, jednak opartą na faktach. Jak obcowanie z taką mroczną sfera wpływa na pana?
Czuję się trochę jak psycholog, Im więcej wiem, im więcej osób, które mają za sobą doświadczenie przestępstwa, tym bardziej uwalniam się od oceniania, bo naprawdę nie ma reguły. Ile ludzi, tyle osobistych historii…

Przemysław Piotrowski, były dziennikarz sportowy, a potem śledczy w „Gazecie Lubuskiej”. Postać komisarza Igora Brudnego stworzył w 2020 r.; w powieści „Zaraza” bohater pojawia się po raz czwarty.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze