fbpx

Czego pragną kobiety – rozmowa z autorką reportażu o życiu emocjonalnym i seksualnym Amerykanek

Czego pragną kobiety - rozmowa z autorką reportażu o życiu emocjonalnym i seksualnym Amerykanek
Lisa Taddeo (Fot. East News)

Nie znam osoby, która zdecydowałaby się opowiedzieć partnerowi wszystko o sobie – mówi Lisa Taddeo, pisarka, autorka reportażu o życiu emocjonalnym i seksualnym współczesnych Amerykanek pt. „Trzy kobiety”.

Myślałam, że piszę skromną książeczkę – powiedziałaś, dziwiąc się, że jest wokół niej tyle zamieszania. A to przecież książka o pragnieniach, romansach i pożądaniu trzech kobiet, o ich seksualnych doświadczeniach.
Na początku moi przyjaciele bali się, że po cichu będę pisać o nich, choć nigdy nie przyszłoby mi to do głowy. A teraz, kiedy książka już się ukazała, ci sami ludzie przychodzą do …mnie i pytają, dlaczego uznałam, że nie są wystarczająco ciekawi, by o nich napisać! Bo jak się okazuje… każdy chce rozmawiać o seksie! Ale co innego pogawędzić sobie, a co… innego mówić ze świadomością, że potem twoja intymna historia znajdzie się w książce. Bo wtedy zwykle pada: „Jednak nie pisz o tym”.

Zanim znalazłaś Line i pozostałe bohaterki, odbyłaś setki rozmów z kobietami. Pamiętasz niektóre z nich?
Pamiętam kobietę, której historia miała znaleźć się w książce, ale odmówiła publikacji, gdy się zakochała i postanowiła wyjść za mąż. Była szczęśliwa w tym związku, ale jednocześnie nie chciała, by to, co mi opowiedziała o sobie, wyszło na jaw. To była bardzo ciekawa postać, na wiele sposobów nieustraszona, a jednocześnie żyjąca w strachu. Znam osoby, które czują się bezpieczne w związku, ale mimo to nie mówią o sobie partnerom wszystkiego, jakby nie do końca im ufały albo wstydziły się pewnych rzeczy. Właściwie to nie znam nikogo, kto zdecydowałby się opowiedzieć partnerowi o sobie wszystko. Druga rzecz, zaskakująca, to świadomość, że wiele kobiet, z którymi rozmawiałam, okazało się mieć bardzo ekscytujące życie seksualne.

Co masz na myśli?
Podobały im się rzeczy, których bym się po nich nie spodziewała, co dużo mówi o mnie, ale też pokazuje, że nasze życie seksualne jest dużo bardziej urozmaicone, niż nam się zdaje. Kobiety te miały bogate erotyczne pragnienia, jak seks pozamałżeński, związywanie albo żeby ktoś mówił im świństwa podczas seksu, chciały spróbować otwartego związku albo swingowania (swingingu).
Zdaję sobie sprawę, że to, jacy jesteśmy w sypialni, ma wiele wspólnego z tym, jak dorastaliśmy, z kim mieliśmy kontakt. Na co dzień kobiety nie mówią otwarcie o swoich fantazjach, bo nie chcą być oceniane. Dlatego chętnie opowiadają o tym, co mężczyźni im robią, ale czują, że nie mogą przyznać, czego one chcą. Łatwiej powiedzieć, czego się nie chce w seksie, niż na co się ma ochotę.

Twoje poszukiwania odpowiednich bohaterek okazały się owocne. Trzy tytułowe kobiety to 17-letnia Maggie, która miała romans z nauczycielem z liceum; Sloane, właścicielka restauracji w nadmorskim kurorcie, która uprawia seks z innymi mężczyznami, podczas gdy jej mąż patrzy; i Lina, która po dziesięciu latach nieudanego małżeństwa odnajduje swojego pierwszego chłopaka i wdaje się w romans. Podobno twoje czytelniczki najbardziej utożsamiają się z Liną…
Reakcje na historie Liny były w zasadzie dwie. Z jednej strony ogromna wdzięczność, że Lina powiedziała to, co jest doświadczeniem wielu kobiet: że nie jest szaleństwem jechać cztery godziny, by spędzić kwadrans z mężczyzną. I choć ta obsesja zabiera ci cały dzień, to jest wszystko, o czym jesteś w stanie myśleć. Z drugiej strony – pojawiły się przerażone osoby, które uznały, że Lina jest ofi‚arą swojej obsesji. Ale ja tak nigdy o niej nie myślałam.

Co o niej myślisz?
To kobieta, która bierze los w swoje ręce, pozwala sobie na… realizację potrzeb i daje sobie przestrzeń na pasję i namiętność. Tu nie chodzi o to, co ona robi, ale raczej jak bardzo jest konkretna w opisie tego, jak czuje się w każdym momencie swojego życia. Lina została zgwałcona jako nastolatka, a potem wyszła za mąż za mężczyznę, który niemal przez dekadę emocjonalnie i seksualnie ja zaniedbywał. Dlatego gdy odnowiła znajomość z miłością z liceum, nagle odkryła swoje ciało, jego możliwości. Odpoczywała, będąc ze swoim kochankiem. Dla mnie Lina jest emisariuszka swojej własnej seksualności, bo to ona ją kontrolowała, jej seksualną wolność była w jej rękach.

Lina wpisuje się trochę w stereotyp amerykańskiej kury domowej, mieszkającej w domku na przedmieściu, która ma dużo czasu, widocznie na tyle dużo, żeby pozwolić sobie na romans.
Była gospodynią domową, ale bez pieniędzy. Owszem, miała ładny mały domek, ale ładny jak na standardy miasteczka w Indianie. Jej mąż pracował na poczcie, a ona opiekowała się swoimi dziećmi, bo okazało się, że mniej pieniędzy wydadzą, gdy ona zostanie w domu, niż gdyby miała pójść do pracy i zatrudnić opiekunkę. Gdy zaczęła spotykać się z Ethanem, swoją licealną miłością, musiała tym dokładniej liczyć pieniądze, bo nie mogła przekroczyć limitu wydawanego na benzynę. Każdy dodatkowy dolar, który przeznaczała w supermarkecie na ciuchy dla dzieci czy jedzenie, był ponad to, na co mogli sobie z mężem pozwolić.

Lina żyje w małżeństwie, w którym mąż nie chce jej dotykać ani całować. Z kolei Sloane sypia z innymi mężczyznami, bo to kreci jej męża. Nie wydaje ci się, że te małżeństwa są dalekie od romantycznej wizji miłości?
Przypadek Liny jest zupełnie inny niż Sloane. Lina bała się poprosić o coś męża, bo nie chciała usłyszeć, że tego nie dostanie, że to się nie wydarzy. I zamiast zapytać, czy może ją dziś pocałować, wkurzała się na niego i wysyłała go do garażu, żeby posprzątał czy zmienił opony. Bo inaczej jest zostać odrzuconym, gdy jesteś zła, wkurzona, a inaczej, gdy jesteś słaba, wystawiona na zranienie. Lina miała nieudane życie małżeńskie, nie było seksu, ale nie było też miedzy nimi komunikacji. Jej mąż nie był zainteresowany intymnością, byciem blisko. Dziś są w separacji.
Z kolei małżeństwo Sloane uważam za jedno z najszczęśliwszych, jakie widziałam. Choć wiem, że trudno to dostrzec, bo jest inne od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Masz na myśli, że to nietypowe, gdy ludzie, którzy się kochają i maja udany seks, sypiają na swoich oczach też z innymi, bo to ich podnieca?
Richard, mąż Sloane, powiedział jej, że to ona jest jego fantazją, i robił wszystko, by czuła się mocno przez niego kochana. I owszem, robiła dla niego różne rzeczy, wpuszczała innych ludzi do ich sypialni, ale oboje traktowali to jako ożywienie ich życia seksualnego. Sloane nie czuła się do tego przymuszana. Nigdy też siebie nie oszukiwali i zawsze otwarcie z sobą rozmawiali o tym, co robią. Zdaje sobie sprawę, że to może być dezorientujące, ale jak w każdym małżeństwie nic nie jest tylko proste, tylko smutne czy tylko szczęśliwe.

No tak, już samo pojecie szczęśliwego małżeństwa nie dla każdego znaczy to samo.
Na przykład ja i mój mąż jesteśmy ze sobą szczęśliwi, kocham go, ale tak często się kłócimy, że są dni, kiedy nie powiedziałabym, że jest mi z nim dobrze. Często pary nie chcą opowiadać o wielu rzeczach, które dzieją się w ich związku, bo to delikatne, wrażliwe tematy, a potem nagle rozchodzą się nie wiadomo dlaczego. Ja akurat lubię rozmawiać o ciemnej stronie związku, bo wydaje mi się, że jak będę mówiła tylko o pozytywach, to wszystko się rozpadnie.

A gdyby Sloane powiedziała mężowi, że nie chce innych ludzi w łóżku?
Nie sadzę, żeby to coś zmieniło. To nie był warunek bycia razem, po prostu takie sytuacje go podniecały, a jej to nie przeszkadzało. Sloane przyznała, że czasem rzeczywiście kręcił ją seks z innym facetem w małżeńskim łóżku, a czasem nie. Dla niej też to było dezorientujące. Wydaje mi się, że niektórzy, ja także, przywiązują wagę do seksu. Ale dla niej seks miał inne znaczenie, uprawianie go z innymi mężczyznami nie obrzydzało jej. Wyświadczała Richardowi przysługę. To tak, jakby inna kobieta robiła przyjemność mężowi, składając mu pranie.

To chyba jednak dwie różne rzeczy…
Dla jednej kobiety złożenie za swojego męża prania będzie dużym wysiłkiem. Dla mnie to nic wielkiego, za to seks wiąże się u mnie z silnymi emocjami. Ale są kobiety, dla których sama „czynność seksualna” nie ma nic wspólnego z uczuciem. Sloane uważała, że nic jej nie kosztuje sypianie z innymi, skoro sprawia radość mężowi.

W pewnym momencie Sloane mówi ci, że chciałaby, żeby jej mąż był bardziej obecny w domu, pomagał jej, że jest zmęczona koniecznością pamiętania o wszystkim. Rysa na szkle?
Nie chodzi o to, że on jej nie pomagał, raczej o to, że nie robił tego na sto procent. Wydaje mi się, że kobiety są bardzo skoncentrowane na detalach, zależy nam, żeby wszystko zostało wykonane tak, jak chcemy, w sposób, jaki uważamy zasłuszny. I o to chodziło Sloane. Gdy zostawiam córkę z mężem, to chce, żeby zjadła obiad dokładnie o trzeciej popołudniu, żeby punktualnie dotarła na przyjecie urodzinowe i żeby miała ze sobą prezent. Mój mąż genialnie zajmuje się córką, ale da jej jeść za późno, zapomni prezentu, no i spóźnia się na imprezę. Dlatego czasem wole zapłacić opiekunce, bo wiem, że ona dokładnie spełni moja prośbę. Codziennie spisuję listę rzeczy do zrobienia i tylko odhaczam kolejne czynności. Mój mąż pewnie nigdy w swoim życiu nie zrobił takiej listy i co chwila czegoś zapomina, czym doprowadza mnie do szaleństwa. Ale nie chce być żoną, która mówi mężowi: „Wiem, że chcesz się ze mną kochać, ale nie mam siły być seksowna, bo nie pozmywałeś dziś naczyń”. I Sloane też nie chciała taka być.

A co jest złego w powiedzeniu: „Cały dzień dziś sprzątałam, nie mam siły na seks, ale jak ty posprzątasz jutro, to na pewno będę miała więcej ochoty”?
Kobieta po prostu nie chce mówić mężczyźnie, co ten ma robić, nie chce zrzędzić, bo jest jego dziewczyną, a nie matka! A gdy to się często zdarza, zmienia się układ ról w związku, ona źle się z tym czuje, on ma wrażenie, że ona mu dokucza, tworzy się zamknięty krąg. Dlatego kobiety boja się czasem o coś poprosić, bo nie wiedza, jak się do tego zabrać bez
szkody dla związku.

Powiedziałaś, że kobiety chcą, żeby coś zostało zrobione tak, jak one tego chcą. Czy chodzi o to, że skoro często nie mają kontroli nad swoim życiem, to chociaż w tych pracach domowych mogą uznać, że mają?
To bardzo istotne pytanie, szczególnie w przypadku Liny, bo skoro jej mąż nie chciał jej dotykać czy całować w usta, to ona „za kare” kazała mu sprzątać garaż albo zmywać naczynia. Ale myślę, że to nie jest kwestia płci, niektórzy po prostu potrzebują dobrej organizacji, żeby poczuć się bezpiecznie.
Jeśli ta druga osoba czuje się bardziej kochana, gdy zrobimy to, o co nas poprosi, w sposób, na jakim jej zależy, to czemu mamy tego nie zrobić?!

Czego nauczyłaś się o kobietach podczas tych ośmiu lat pracy nad książką?
Przede wszystkim tego, że kobiety chcą być widziane i rozumiane, gdy chodzi o ich potrzeby i pragnienia. Dotarło też do mnie, że nadal bardzo surowo oceniamy inne kobiety i robimy to z tysiąca powodów, nie tylko ze zwykłej zazdrości. I nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi.

Każda z nas ocenia?
Przyznam z przykrością, że jedyne osoby, które tego nie robią, to te, które same są poddawane ostremu osadowi. Jak Maggie. Jej lokalna społeczność niemal odwróciła się od niej. Przyjaciółki, które z początku wysłuchiwały jej szlochów, po jakimś czasie zaczęły mieć jej dość. Nagle przylgnęła do niej łatka puszczalskiej. I takie osoby jak Maggie raczej nie oceniają innych, bo dobrze znają ból i cierpienie, jakie wiążą się z takim osadem, a wierz mi, kobiety potrafią być dla siebie bardzo surowe.

„Nie pokazuj innym kobietom, że jesteś szczęśliwa”, to słowa twojej matki, które przekazała ci przed swoja śmiercią. Mocne.
Myślę, że jest w tych słowach wiele prawdy. Trudno jest patrzeć na szczęście drugiej osoby, gdy samemu jest się w dołku, pojawiają się zazdrość, ocena. Czy można tego nie czuć i pozostać w przyjaźni z osobą, której jednak zazdrościmy? A może postawić na uczciwość i przyznać, że teraz nam ciężko, że zazdrościmy komuś sukcesu? W ogóle wiele związków, przyjaźni opiera się dziś na skrajnościach: nie znosimy mężczyzn albo ich kochamy, nie ma nic pomiędzy. Niuanse nie istnieją, także w relacjach miedzy kobietami.

Podczas pracy nad książką zostałaś matka, dziś twoja córka ma kilka lat. Jak to na ciebie wpłynęło?
Uświadomiłam sobie, jak bardzo chce dziecka, gdy poroniłam pierwszą, zresztą nieplanowaną, ciążę. Świadomość tej straty wstrząsnęła mną i sprawiła, że poczułam się mocniej związana z innymi kobietami, ich bólem i stratą. Pamiętam, że kiedy drugi raz zaszłam w ciążę, bardzo chciałam, żeby to była dziewczynka. I gdy okazało się, że będę miała córkę, płakałam ze szczęścia, to był najwspanialszy moment w moim życiu. Myślę, że nauczyłam się w tym czasie tyle o kobietach, że mam co przekazać mojej córce. I zrobię to!

Lisa Taddeo, rocznik 1980; amerykańska pisarka i dziennikarka. Za zbiór opowiadań „42” otrzymała prestiżową Pushcart Prize. Jej książkowy reportaż „Trzy kobiety” zaraz po publikacji znalazł się na pierwszym miejscu listy bestsellerów „New York Timesa”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze