fbpx

Sąsiedzkie dźwięki – strach chowa się za wysokim murem

"Sąsiedzkie dźwięki"
Nowe Horyzonty

„Sąsiedzkie dźwięki” Klebera Mendonçy Filho wprowadzają nas w świat brazylijskich zamkniętych osiedli i domów w wieżach, z okien których widać biedną zabudowę faweli. To opowieść o strachu.

"Sąsiedzkie dźwięki"
Nowe Horyzonty/więcej w galerii

W pierwszej scenie kamera podąża za dziewczynką na rolkach, która wprowadza widza w świat przedstawiony – klasy średniej żyjącej na zamkniętym osiedlu. Pierwsze wrażenie jest dość klaustrofobiczne: oto mamy plac zabaw dla dzieci – wybetonowany, otoczony siatką i murem – tak mały, że trudno znaleźć przestrzeń dla własnej zabawy. Od placu – niczym wąskie więzienne korytarze – odchodzą mini uliczki prowadzące do kolejnych budynków tego labiryntu, schowanego przed światem za wielkimi kratami, ogrodzeniami i murem z kamerami. Witajcie w świecie brazylijskiej klasy średniej, która tak bardzo boi się agresji ze strony swoich biedniejszych rodaków, że pieniądze wydaje najchętniej na dodatkową ochronę.

W bardzo spójny sposób reżyser opowiada nam historię życia za kratami na własne życzenie, ludzi, u których odcięcie się od niebezpiecznego świata powoduje agresję, histerię i emocjonalne otępienie. Od pierwszych scen mamy świadomość silnych dysproporcji, jakie występują w świecie przedstawionym: bogaci mieszkają w wieżowcach, biedni w fawelach; bogaci mają jasną skórę; biedni ciemniejszą; bogaci wszędzie poruszają się samochodami; biedni chodzą po ulicach, często na bosaka, no chyba że pracują u bogatych – tam noszą specjalne buty i strój; bogaci trzymają swoje dzieci w domu, zawożąc je na lekcje angielskiego i chińskiego, dzieci biednych bawią się po nocach w koronach nielicznych drzew. Domy biednych znikają powoli, zastępowane przez kolejne wieżowce. Ale to bogaci żyją na ograniczonej przestrzeni swoich wielkich mieszkań i placów zabaw jak klatek, biedni mają za to całą przestrzeń ulicy dla siebie. W zamkniętą przestrzeń może wejść ktoś tylko zaprzyjaźniony albo w mundurze. Może dlatego Sofia, dziewczyna głównego bohatera, choć dobrze im ze sobą, odchodzi, bo czuje, że nie pasuje do krat i bogatej rodziny, która rządzi innymi i chce zburzyć jej dawny dom.

W tym świecie nikt nie spaceruje po ulicach poza swoim osiedlem, wszyscy się znają, a największy niepokój budzi obca twarz na ulicy. Dlatego gdy pewna firma ochroniarska oferuje dodatkową ochronę, wszyscy mieszkańcy z ochotą na nią przystają. I tu pojawia się element niepewności, który Kleber Mendonça Filho umiejętnie buduje za pomocą kolejnych, niepokojących kadrów. Zamknięci niczym w złotej klatce mieszkańcy osiedla mają przerażające sny. Telefon uparcie dzwoni w pustym mieszkaniu, za plecami kochanków przemyka nieoczekiwany gość. W dodatku nie wiadomo, czy wspomniana firma ochroniarska rzeczywiście chroni swoich mieszkańców, czy po prostu ich obserwuje. Napięcie, które pojawia się od pierwszych scen filmu, zdaje się kumulować, by na koniec zaskoczyć nas zupełnie w finale. W ogóle ten film można odczytywać jako opowieść o zbrodni i karze, na co wskazują pierwsze i ostatnie jego kadry, jak i na przypowieść o współczesnej metropolii, w której choć domy pną się wysoko, to na poziomie ulicy wszyscy mieszkańcy wyglądają jak szczury, chowające się za swoimi kratami. Skądś dobiegnie krzyk, zza rogu słychać niepokojące buczenie albo skrzypnięcie podłogi. Mamy przed sobą koszmary senne na jawie egoistycznej klasy średniej w brazylijskiej wersji. A może to po prostu tylko sąsiedzkie dźwięki.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze