Co trzeba zrobić, by ukraść jedno z najsłynniejszych dzieł sztuki na świecie? W „Vinci” okazuje się, że nie potrzeba widowiskowych pościgów ani akcji. Wystarczą sprytny plan, zgrana ekipa i bohaterowie, którym trudno nie kibicować. Juliusz Machulski połączył to wszystko w jedną z najlepszych polskich komedii kryminalnych.
(Fot. Materiały prasowe)
Po kilku latach spędzonych w więzieniu Cuma (Robert Więckiewicz) niespodziewanie odzyskuje wolność. Wkrótce otrzymuje propozycję kradzieży jednego z najsłynniejszych dzieł sztuki – „Damy z łasiczką" Leonarda da Vinci z Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Aby plan miał szansę powodzenia, musi ponownie skompletować dawną ekipę i przekonać do współpracy Juliana „Szerszenia” Wolniewicza (Borys Szyc), który zdążył całkowicie odmienić swoje życie.
Z pozoru wszystko wydaje się dokładnie zaplanowane, jednak kolejne wydarzenia szybko pokazują, że nawet najlepiej przygotowany skok może wymknąć się spod kontroli.
Każdy z bohaterów ma własne motywacje, a zaufanie okazuje się równie ważne jak sam plan. Juliusz Machulski umiejętnie dawkuje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy intrygi i nie zdradzając wszystkich kart aż do finału. To właśnie dzięki tej lekkości i pomysłowości „Vinci” ogląda się bardziej jak inteligentną grę między bohaterami niż klasyczne kino sensacyjne.
(Fot. Materiały prasowe)
Robert Więckiewicz i Borys Szyc tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych duetów w polskim kinie początku XXI wieku. Obok nich na ekranie pojawiają się również Marcin Dorociński, Kamilla Baar, Jan Machulski i Łukasz Simlat. Każda z postaci wnosi do filmu własny temperament, a relacje między bohaterami sprawiają, że historia nie opiera się wyłącznie na samym skoku.
Dużym atutem filmu są także błyskotliwe dialogi i lekkość, z jaką twórcy łączą elementy komedii z kinem sensacyjnym. Humor nigdy nie dominuje nad fabułą, lecz naturalnie ją uzupełnia, dzięki czemu kolejne sceny ogląda się z niegasnącym zainteresowaniem. To właśnie chemia między bohaterami sprawia, że „Vinci” zapada w pamięć nie tylko jako film o kradzieży, ale także jako opowieść o przyjaźni, zaufaniu i lojalności.
(Fot. Materiały prasowe)
Choć osią fabuły jest spektakularny plan kradzieży dzieła sztuki, „Vinci” opowiada również o lojalności, przyjaźni i drugich szansach. Juliusz Machulski udowadnia, że nawet kino o złodziejach może mieć w sobie dużo ciepła i dystansu, nie rezygnując przy tym z dobrze skonstruowanej intrygi.
To jeden z tych filmów, do których chce się wracać. Świetnie napisani bohaterowie, krakowski klimat i historia pełna nieoczywistych zwrotów akcji sprawiają, że „Vinci” nawet po latach ogląda się z taką samą przyjemnością.
To polska komedia kryminalna, która udowadnia, że dobry scenariusz, wyraziste postacie i inteligentny humor nigdy się nie starzeją.
(Fot. Materiały prasowe)
Film jest dostępny na platformie Netflix, HBO Max oraz Player.