fbpx

Arundhati Roy: Bogini rzeczy małych

Być pisarką, rzekomo nawet „sławną pisarką”, w kraju, w którym 300 milionów ludzi nie potrafi czytać, to wątpliwy zaszczyt – mówi prawdopodobnie najbardziej obecnie znana autorka i aktywistka Indii, Arundhati Roy.
Jej dotąd jedyna (!) powieść „Bóg rzeczy małych” wstrząsnęła światem – i to jeszcze zanim ukazała się na rynku. Zaczęło się od bitwy wydawców, którym Roy wysłała manuskrypt. Zwycięzca zapłacił jej (nieznanej dotąd szerzej debiutantce) pół miliona funtów zaliczki. Na pewno nie żałował tej inwestycji: po zaledwie miesiącu po wejścia książki na rynek, prawa do niej kupili wydawcy z 18 krajów. Rok później Roy otrzymała „książkowego Oscara”, Booker Prize.

W męskim klubie

Sukces „Boga rzeczy małych” zainteresował też filmowców. Lukratywnych ofert z Hollywood podobno nigdy nie brakowało, ale Roy odrzucała wszystkie czerpiąc z tego niemałą satysfakcję. – Napisałam uparcie obrazową, ale niemożliwą do sfilmowania książkę. Swojemu agentowi mówię, żeby kazał studiom filmowym się płaszczyć i dopiero wtedy im odmawiał – przyznaje z dumnym uśmiechem.

Booker Prize wprowadził ją też do głównie męskiego klubu piszących po angielsku, znanych na całym świecie, indyjskich twórców. Jej historia różni się jednak od wyedukowanych w najlepszych szkołach (często angielskich) Rushdiego, Setha czy Ghosha. Roy była córką dwukrotnie rozwiedzionej kobiety (nieczęsta tam sytuacja), marzącą o ucieczce dziewczyną z małej wioski w Kerali.

Nie wychodź za mąż!

– Chciałam się wyrwać, a nie wychodzić za kogoś stamtąd. Na szczęście nie wszyscy bili się o moją rękę. Byłam dokładnie tym, czego nie chcieli w dziewczynie: chuda, czarna i sprytna – żartuje pisarka, dodając – na widok panny młodej dostawałam wysypki, bo wiedziałam, co to dla niej oznacza. Chyba jako jedyna dziewczyna w Indiach słyszałam od matki „cokolwiek zrobisz, nie wychodź za mąż”. Wychowałam się bez ojca; bez osoby, która mówi, że zaopiekuje się nami, w zamian za to od czasu do czasu nas bijąc.

To właśnie brak ojca sprawił, że Roy nie należała do żadnej kasty, nie miała żadnej religii – „żadnych tradycyjnych, społecznych okularów, które później tak trudno zrzucić”. Od małego rosła w niej uparta i pełna sprzeciwu wobec nierówności aktywistka. Z tego jest dziś znana najbardziej: korzystając ze swojej sławy Roy walczy o prawa wysiedlanych przedstawicieli najniższych warstw społeczeństwa, przypomina o sytuacji Kaszmiru… Słowem, naraża się indyjskiemu rządowi, który już trzykrotnie stawiał ją za to przed sądem.

Głodujący fani

Ona jednak nie ma zamiaru słuchać tych sugerujących, że może przesadza. – Wyobraź sobie, że w pokoju jest 10 osób. 7 głoduje, 1 jest bogata, a dwóm powodzi się nieźle. Ja mówię „spójrzmy na tych głodujących”, a ty „oj, przestań być pesymistką, nie jest źle: spójrz na tych troje”. Naprawdę? – odpowiada zawsze. Swoje umiejętności od lat wykorzystuje więc tworząc (momentami radykalne) polityczne eseje.

Nad tym ostatnim ubolewali przede wszystkim fani jej prozy, głodzeni przez Roy już od 15 lat. Ostatnio znów co prawda żyją nadzieję, bo w 2010 roku pisarka oznajmiła że pracuje nad kolejną powieścią (w której „skupi się na szczegółach”). Jeśli jednak z jakiegoś powodu ta druga powieść nie powstanie, legenda „Boga rzeczy małych” na pewno przetrwa. Nie bez powodu jest on przecież podstawową pozycją prawie każdej listy typu „koniecznie przeczytaj przed śmiercią”…

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze