Nominacje Nike 2013 – wywiad z Zośką Papużanką

Zwycięzcę Nagrody Literackiej Nike poznamy w październiku. Kilka dni temu jury ogłosiło nazwiska 20 nominowanych. Wśród nich znalazła się Zośka Papużanka za powieść „Szopka”. Czym jest dla autorki ta nominacja i w jaki sposób się o niej dowiedziała, opowiada w wywiadzie dla Zwierciadlo.pl

Zośka Papużanka na stoisku Świata Książki na Warszawskich Targach Książki, fot.Łukasz Kasprzycki

Kilka dni temu zostałaś nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Co było silniejsze, gdy się dowiedziałaś, zaskoczenie czy radość?

Zaskoczenie, na pewno zaskoczenie. Gdy do mnie zadzwoniono, odbierałam właśnie dzieci ze szkoły. Szukałam telefonu, który dzwonił w torebce, i nie mogłam go znaleźć, zdenerwowałam się, bo wszystkie rzeczy z torebki wypadły na ziemię. To była bardzo komiczna sytuacja. W ogóle się nie spodziewałam żadnej nominacji: ani do „Paszportów”, ani do „Nike”. Cieszę się, że ludzie czytają „Szopkę”.

Na ile nagroda jest dla ciebie ważna? Czy już ta nominacja jest wyróżnieniem?

W przypadku takiej nagrody, jak Paszporty „Polityki” czy Nagroda Literacka Nike, już sama nominacja jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. To bardzo znaczące nagrody, od lat śledzę kariery i rozwój pisarzy, którzy je otrzymali. Zobaczyć swoje nazwisko wśród nazwisk ludzi, których książki czytam i bardzo cenię, jest dla mnie wielką niespodzianką.

A jakie masz sygnały od czytelników? Co mówią ci, którzy już „Szopkę” przeczytali?

Ludzie przede wszystkim chcą o tej książce rozmawiać. Zazwyczaj nie przychodzą z gotową formułą, zadają pytania, a jeśli nawet mają swoje bardzo określone poglądy, to są one bardzo różne. Stało się coś, co mnie bardzo cieszy, i czego sama – jako czytelniczka – poszukuję; okazało się, że książka stwarza różne możliwości odczytania.

Czytelnicy bardzo różnie odczytują powieść. Czy ty sama też odkrywasz w niej coś, o czym nie myślałaś albo czego nie uświadamiałaś sobie w czasie pisania?

Byłam niedawno gościem na Festiwalu Książki i spotkaniu debiutantów w Budapeszcie. Podczas spotkania ze studentami polonistyki na uniwersytecie tłumacz polskiej literatury i krytyk, Lajos Pálfalvi, spytał, czy imię mojego bohatera – Maciuś – jest nawiązaniem do książki Janusza Korczaka. Oczywiście nie pomyślałam o tym w trakcie pisania, ale taka sugestia, taki trop jest ciekawy – dziecko, które myśli jak dorosły, i mój Maciuś – dorosły, który na zawsze pozostaje dzieckiem.

Czy przywiązałaś się do któregoś z bohaterów na tyle, żeby umieścić go w jakiejś kolejnej powieści?

Nie wiem, o czym będzie, czy będzie i kiedy będzie następna książka. Ale jako czytelnik nie lubię książek z tymi samymi bohaterami. Lubię, gdy autor pisze za każdym razem coś innego i nieco inaczej. I pewnie sama też będę chciała tak zrobić.