Wychodzę z założenia, że książka, którą czyta się jednym tchem, powinna porywać od samego początku, wzbudzać emocje, trzymać w napięciu i nie dawać powodu do nudy. To wszystko znajdziesz w tych czterech thrillerach. Jeśli szukasz lektury, której nie porzucisz po kilku stronach, te tytuły będą dobrym wyborem.
Przyrównywana do Freidy McFadden Alicja Sinicka nazywana jest polską królową thrillerów domestic noir. Jej najnowsza książka „Za ścianą” udowadnia, dlaczego autorka zasłużyła na to miano.
Bohaterką powieści jest Aurelia Milewska, która po śmierci narzeczonego szuka dla siebie nowego miejsca, gdzie mogłaby mieszkać i prowadzić pracownię fotograficzną. Szczęście ewidentnie się do niej uśmiecha, bo trafia na ofertę sprzedaży połówki bliźniaka we Wschowie – i to za okazyjną cenę. Dopiero po sfinalizowaniu formalności z właścicielem, Konradem Zalewskim, na jaw wychodzi informacja, że to właśnie w tym domu dwa lata wcześniej zginęła tragicznie jego żona Agnieszka. Uczucie dyskomfortu potęguje jeszcze snująca się jak cień Greta, pomoc domowa. Aurelia zaczyna podejrzewać, że śmierć żony właściciela mogła nie być nieszczęśliwym wypadkiem, tymczasem między nią a Konradem pojawia się trudne do zignorowania uczucie.
Przeczytałam tę książkę w jeden wieczór, bo jak już zaczęłam, to nie mogłam się oderwać. Od samego początku intryguje, buduje gęsty, niepokojący klimat i trzyma w napięciu, a lekki, ciekawy styl sprawia, że przez fabułę po prostu się płynie. Wisienką na torcie jest zaskakujące zakończenie.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Książki, od których nie można się oderwać. Są tak dobre, że będziesz żałowała, że skończyłaś czytać
Za każdym razem, gdy sięgam po nową książkę Sebastiana Fitzka, jestem pewna, że czymś mnie zaskoczy. W każdym kolejnym thrillerze przechodzi bowiem samego siebie w wymyślaniu coraz to bardziej pogmatwanej fabuły. Jeśli więc lubisz psychothrillery, możesz śmiało dodać „Zaproszenie” na swoją listę.
Marla Lindberg przyjmuje zaproszenie na zjazd absolwentów i wyrusza na długi weekend w Alpach. Nie wszystko jednak układa się po jej myśli. Wkrótce po przyjeździe do zaśnieżonego górskiego hotelu orientuje się, że znalazła się w pułapce. Bo jeśli coś może być bardziej niebezpieczne niż opuszczenie budynku nocą podczas śnieżnej zamieci, to pozostanie w nim… Zwłaszcza że Marla nie może ufać własnym wspomnieniom. Te, które uważała za krystalicznie czyste, okazują się fałszywe, a jej mózg nieustannie płata jej figle. Cierpi przy tym na tzw. ślepotę twarzy, przez co nie zawsze potrafi rozpoznać nawet najbliższych. Kiedy w hotelu zaczyna słyszeć znajomy, świszczący kaszel, przeszłość ponownie daje o sobie znać. Czy tym razem Marla zdoła odróżnić prawdę od własnych wyobrażeń?
„Zaproszenie” to thriller o zaufaniu, manipulacji i niebezpiecznej potrzebie przynależności, w którym autor znowu udowadnia, że potrafi namieszać czytelnikowi w głowie. A choć tym razem książka wydaje mi się momentami nieco przekombinowana, i tak świetnie się przy niej bawiłam. Wciąga od samego początku, trzyma w napięciu do końca, buduje mroczny, nieco klaustrofobiczny klimat i jest kwintesencją nieprzewidywalności. Nigdy nie wiesz, w którą stronę pójdzie Sebastian Fitzek – i chyba właśnie to najbardziej przyciąga do jego twórczości.
(Fot. materiały prasowe)
„Wow… Czytałam cały dzień, nie mogąc się doczekać, aż poznam zakończenie tej historii” – wyznała Freida McFadden, a ja mogę się pod tym w pełni podpisać. „Wyjazd służbowy” to znakomity debiut Jessie Garcii, który połkniesz na raz.
Dwie nieznajome bohaterki i jeden tajemniczy mężczyzna – co wyniknie z tego połączenia? Jasmine i Stephanie siedzą obok siebie w samolocie do Denver. Pierwsza ucieka od agresywnego partnera, dla drugiej to kolejna podróż służbowa. Choć prawie nic ich nie łączy, obie pragną innego życia. Po kilku dniach kobiety wysyłają bliskim podobnego SMS-a, w którym piszą, że poznały cudownego mężczyznę Trenta McCarthy’ego, z którym planują spędzić romantyczny tydzień w Atlancie. Kolejne wiadomości są jednak coraz bardziej niepokojące, aż w końcu kontakt całkiem się urywa, a kobiety znikają bez śladu. Przyjaciele gorączkowo poszukują zaginionych, a pytań przybywa szybciej niż odpowiedzi. Gdzie są Jasmine i Stephanie? Co łączy je z Trentem? I kto tak naprawdę jest po drugiej stronie telefonu?
W tym thrillerze nic nie jest takie, jakie się wydaje, a choć mniej więcej w połowie książki będziesz myślała, że wiesz, w którym kierunku zmierza ta historia, końcówka może cię bardzo zaskoczyć. To książka o niebanalnym pomyśle, którą czyta się błyskawicznie – nie ma opcji, że będziesz się przy niej nudzić. A choć w kilku momentach fabuła wydaje się nieco naciągana, frajda z lektury jest tak duża, że łatwo przymknąć na to oko.
(Fot. materiały prasowe)
Najnowsza (na ten moment) powieść Freidy McFadden, „Nieproszona”, dopiero czeka na mojej liście lektur, dlatego dziś polecam twojej uwadze „Wypadek”. W tej książce akcent przesuwa się z „kto kłamie” na „jak wydostać się z tej sytuacji” i właśnie dlatego napięcie można tu kroić nożem.
Samotna i ciężarna Tegan postanawia raz na zawsze zostawić wszystko za sobą. Wyrusza samochodem do swojego brata, ale śnieżyca skutecznie uniemożliwia jej dotarcie do celu. Zamiast znaleźć się w bezpiecznym miejscu, zostaje uwięziona w uszkodzonym samochodzie ze złamaną kostką – i to w samym środku głuszy. Niespodziewanie na drodze pojawia się mężczyzna, który zabiera ją do swojego domu, gdzie czeka jego żona. Tegan jest przekonana, że przeczeka załamanie pogody i rankiem szybko trafi do szpitala. Jednak coś zaczyna być zdecydowanie nie tak…
Tym razem królowa plot twistów nie polega wyłącznie na kolejnych fabularnych zaskoczeniach. W „Wypadku” mocniej stawia na poczucie klaustrofobii, bezradności i lęku o bohaterkę. Nie oznacza to jednak, że autorka nie ma dla nas niespodzianek – po prostu moim zdaniem większy nacisk kładzie tu na psychologiczną grę. Dla jednych będzie to atut, dla innych – minus. Mnie takie podejście przekonało i nie mogłam oderwać się od lektury.
(Fot. materiały prasowe)