fbpx

Relacja z Warszawskiego Festiwalu Filmowego

Relacja z Warszawskiego Festiwalu Filmowego
mat.pras.SOLOPAN

29 edycja WFF już za nami. Nagrodę główną, Warsaw Grand Prix, zdobył, wcześniej uhonorowany Złotymi Lwami, film „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Nagroda za Najlepszą Reżyserię trafiła do rąk Zazy Urushadze, twórcy „Mandarynek”, a producenci „Hazardzisty” otrzymali Specjalną Nagrodę Jury. O nagrodzonych obrazach jest i jeszcze będzie słychać. My zwracamy uwagę na trzy inne produkcje, które na pewno warto polecić.
Wydarzeniem czwartkowego wieczoru był niewątpliwie film chińskiego reżysera Jia Zhang-Ke, pod tytułem „Dotyk grzechu”. Największa sala w warszawskim Multikinie została wypełniona po brzegi, w dużej części rodakami reżysera, który osobiście powitał festiwalowych widzów.

„Dotyk grzechu” otrzymał nagrodę podczas tegorocznej edycji festiwalu w Cannes za najlepszy scenariusz. Jednocześnie o obrazie Jia Zhang-Ke zrobiło się głośno, bo to kino mocne, wyjątkowo brutalne i pełne przemocy. Trwający ponad dwie godziny obraz przedstawia współczesne Chiny w ich pędzie do nowoczesności, gwałtownego rozwoju i nienadążających za tym zmian społecznych. Przez kolejne prowincje, z północy na południe prowadzi nas czwórka bohaterów, zagubionych w zbyt szybko zmieniającej się rzeczywistości: górnik, który po zamknięciu kopalni przez skorumpowane władze rozpoczyna prywatną zemstę; młody bezrobotny, który w desperacji staje się przestępcą; recepcjonistka w spa, upokorzona i pobita dzień wcześniej przez żonę jej kochanka; młody chłopak niemogący odnaleźć się ani w wielkiej fabryce, ani w luksusowym hotelu. W Chinach widzianych oczami reżysera najskuteczniejszym prawem wobec gwałtownie zachodzących przemian jest prawo pięści. Jia Zhang-Ke pokazuje, że chaotycznie wprowadzane zmiany ekonomiczne i drapieżny wolny rynek niszczy nie tylko ducha społeczności, ale także życie ludzi.

againstgravity.pl

 

Zupełnie inny w klimacie i tematyce jest dramat włoskiej aktorki i reżyserki Valerii Golino pod tytułem „Miele” (Miód). Miele to zawodowy pseudonim głównej bohaterki, która występuje tu jako anioł śmierci. Jej praca polega na dostarczaniu pragnącym śmierci, nieuleczalnie chorym specyfików, które pomogą im szybko i bezboleśnie pożegnać się z życiem. Praca wymaga wielu podróży (do Meksyku, gdzie Miele zdobywa nielegalne barbiturany), jest też wyczerpująca psychicznie (każdy pacjent to inny przypadek, inna, wzruszająca historia życia), wreszcie nielegalna, więc Miele zachowuje informacje o swojej pracy dla siebie. Sytuacja zmienia się, gdy jednym z jej klientów staje się emerytowany inżynier. Starzec fascynuje Miele, w końcu między tą dwójką zawiązuje się nietypowa przyjaźń, która wpłynie mocno na życie obojga. Bardzo poruszający obraz, także dlatego, że przybliża trudny temat eutanazji na życzenie, w Polsce nielegalnej.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Niewątpliwym odkryciem tegorocznego festiwalu jest filipiński obraz „Mokra robota”, w reżyserii Erika Matti. Oparty na prawdziwych wydarzeniach scenariusz opowiada historię więźniów, którzy otrzymują nielegalne przepustki, by dokonywać zabójstw na zlecenie. Nie wiedzą, dlaczego dana osoba ma zginąć, nie zastanawiają się, czy jest to chiński biznesmen, szefowa rzeźni czy niepozorny starzec, a także – kto zleca im tytułową robotę. Okazuje się, że są narzędziem w rękach skorumpowanych polityków, co odkrywa młody policjant, sam także uwikłany w sieć zależności. Wątki coraz bardziej zagęszczają się, powstaje schizofreniczny układ, w którym każdy może okazać się potencjalnym wrogiem i zabójcą. Obrazu dopełnia chaos ulic Manilii. To wstrząsający thriller kryminalny, ze świetną ścieżką dźwiękową i wyraziście zarysowanymi postaciami. Znakomity.

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>