1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Sztuka
  4. >
  5. Polski Balet Narodowy – jak stał się samodzielną siłą na europejskiej scenie baletowej?

Polski Balet Narodowy – jak stał się samodzielną siłą na europejskiej scenie baletowej?

Krzysztof Pastor z zespołem podczas przygotowań do hamburskiego wystawienia „Burzy” według Williama Shakespeare’a (Fot. Ewa Krasucka)
Krzysztof Pastor z zespołem podczas przygotowań do hamburskiego wystawienia „Burzy” według Williama Shakespeare’a (Fot. Ewa Krasucka)
Zmiana nazwy najpierw przełożyła się na większą autonomię. Była stanowczym sygnałem, że balet jest osobną, niezależną formą ekspresji artystycznej. Ale to także symboliczne podkreślenie wysokiej rangi, którą dziś potwierdza międzynarodowy zespół utalentowanych tancerzy i tancerek, chętnych, by pracować w Warszawie. Kto tańczy w Polskim Balecie Narodowym?

Spis treści:

  1. Kariera w balecie: pasja, dyscyplina i odporność na stres
  2. Polski Balet Narodowy: Warszawa celem dla tancerzy z całego świata
  3. PBN Junior: jak młodzi tancerze przygotowują się do zawodowej kariery
  4. „Popkulturowe przedstawienia baletu, z filmem „Czarny łabędź” na czele, sprzyjają schematycznemu myśleniu”

Artykuł pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 04/2026

Trudna to profesja, potwornie niewdzięczna. Wiele zabiera, a oddaje tylko przez chwilę, bo prób jest więcej niż występów, a do tego nie da się wychodzić na scenę w nieskończoność – według serwisu dance.net średni wiek, w którym zawodowi tancerze i zawodowe tancerki przechodzą na emeryturę, wynosi 35 lat. Złośliwi dodaliby w tym miejscu, że to i tak o połowę mniej niż średnia wieku statystycznego widza przedstawień baletowych.

Balet wydaje się z pozoru sztuką z przeszłości. Hermetycznym światem, zamkniętym dla młodszej widowni. Pudło. Ostatnie dane najbardziej cenionych światowych baletów pokazują, że spektakle z coraz większym powodzeniem przyciągają młodą publiczność.

Topnieje ortodoksyjne podejście do repertuaru, twórcy chętnie poddają odważnym, autorskim rewizjom klasyczne dzieła.

Dowodem nowego spojrzenia na, zdawałoby się, przebrzmiałą opowieść, był „Prometeusz”. Balet zrealizowany w choreografii Krzysztofa Pastora. Tak, w przedstawieniu wykorzystano kompozycje Mozarta, ale i utwory Philipa Glassa, neoklasyka, znanego z minimalistycznych, medytacyjnych, repetytywnych struktur. „Prometeusza” zagrano po raz pierwszy w czerwcu 2025 roku i zarówno ten spektakl, jak i rosnąca liczba zgłoszeń do najbardziej prestiżowych szkół i konkursów baletowych znakomicie potwierdziły prognozy globalnego renesansu baletu.

Polski Balet Narodowy też regularnie rekrutuje młode, utalentowane osoby z całego świata, a w różnorodności kultur drzemie siła obecnego zespołu PBN. – Wielokulturowość odbija się choćby w etyce pracy, którą jedni przejmują od innych – wyjaśnia Krzysztof Pastor, dyrektor Polskiego Baletu Narodowego, kiedyś słynny tancerz baletowy, dziś ceniony choreograf.

– W skrócie: tancerze i tancerki, które i którzy przyjeżdżają do nas z Korei Południowej czy z Japonii, wyróżniają się wyjątkową dyscypliną, a to w tym zawodzie ważne. Ale w tańcu nie chodzi wyłącznie o kontrolę i determinację w pracy. Ci ludzie są młodzi, pełni życia, przez to niezwykle kreatywni. Podchodzą do każdego projektu z entuzjazmem, wnoszą nową energię do spektakli już funkcjonujących w naszym repertuarze. To też dobrze wpływa na atmosferę w zespole, nawet mimo wyzwań, bo wiadomo, że to zawód, w którym panuje duża konkurencja, nie każdy tancerz będzie solistą. Nie każdy zostanie wybrany, choć każdy by chciał. To też aspekt pracy w balecie, który trzeba zaakceptować – kontynuuje.

Polski Balet Narodowy podczas jednej z prób (Fot. Ewa Krasucka) Polski Balet Narodowy podczas jednej z prób (Fot. Ewa Krasucka)

Kariera w balecie: pasja, dyscyplina i odporność na stres

Technika. Doświadczenie. Odporność na stres. To na pewno zwiększa szansę na sukces. Pytam Krzysztofa Pastora, czy tancerzom – skoro większość z nich spędzi karierę, pracując na zespół, a niekoniecznie na siebie – przydaje się wyrazista osobowość. Albo bardziej dosadnie: czy tancerz albo tancerka musi mieć charakter? – Oczywiście – odpowiada bez zawahania – to wręcz konieczne, żeby go miał, bo często charyzma jest siłą napędową rozwoju tancerza czy tancerki. Sprawia, że idą do przodu, robią karierę, publiczność ich zauważa. Osobowość tancerza, nawet takiego o nieco niższych umiejętnościach technicznych, może dodać niezwykłości całemu przedstawieniu. Wydarzy się coś, czego się nie spodziewaliśmy. Coś nas poruszy. Wywoła emocje.

Kilkanaście lat temu osobowość zyskał sam balet, ten w Polsce. Krzysztof Pastor objął stanowisko szefa zespołu baletowego w 2009 roku. I od samego początku zabiegał, by ten zespół, który do tej pory był integralną częścią opery i działał pod nazwą Balet Teatru Wielkiego, stał się wreszcie osobnym, niezależnym pionem w instytucji.

To wtedy zmieniono szyld na Polski Balet Narodowy, wzbudzający większy respekt, ale przede wszystkim wysyłający w świat słuszny komunikat, że zespół jest głodny własnego repertuaru i ma kompetencje, by go tworzyć.

– Balety narodowe działają na całym świecie, to określenie na pewno podnosi rangę zespołu, ale mnie, gdy zabiegałem o zmianę nazwy, chodziło przede wszystkim właśnie o autonomię – potwierdza Krzysztof Pastor. – Zależało mi, żeby podkreślić, bo nie dla wszystkich to mogło być zrozumiałe, że balet sam w sobie jest odrębną formą sztuki, nie wyłącznie elementem spektakli operowych, a zespół nie jest firmą usługową, która dostarcza fragmentów choreograficznych do oper. Tworzymy pełnoprawne, kompletne przedstawienia, pracujemy ze scenografem, muzyka bywa pisana na potrzeby nowego spektaklu. Dostałem możliwość decydowania o profilu zespołu, o wyborze repertuaru, o wyborze tancerzy i tancerek. Taka sprawczość – przede wszystkim artystyczna, ale też administracyjna – jest warunkiem, żeby zespół mógł się rozwijać.

Polski Balet Narodowy: Warszawa celem dla tancerzy z całego świata

A poza tym Polski Balet Narodowy to brzmi dumnie. Rozpala wyobraźnię młodych tancerzy i tancerek, wzmacnia pozycję negocjacyjną samego baletu. Gdy pytam cztery młode osoby związane z zespołem PBN od sezonu lub dwóch, a więc niezbyt długo, wszystkie zgodnie przyznają, że chciały tu tańczyć.

Cormac McDonald (Fot. Ewa Krasucka) Cormac McDonald (Fot. Ewa Krasucka)

– To mój pierwszy etat, więc jeszcze oswajam się z tym, jak wygląda życie zawodowego tancerza baletowego – mówi Cormac McDonald, który urodził się i dorastał w Melbourne. Wcześniej tańczył w The Australian Ballet i Queensland Ballet, a od 2024 roku jest na stałe związany z Polskim Baletem Narodowym. – Już sama okazała scena, na której mogę tańczyć, sprawia, że doświadczenie pracy w Warszawie jest naprawdę wyjątkowe. Czuję wdzięczność.

Hye Ji Kang, solistka w zespole PBN, jest wychowanką konserwatorium w Seulu, a przez ostatnich osiem lat tańczyła w Fińskim Balecie Narodowym. – Dołączyłam do zespołu z Helsinek jako bardzo młoda dziewczyna. Miałam 16 lat, nawet nie mogłam samodzielnie podpisać kontraktu, rodzice musieli zrobić to za mnie – opowiada Kang, która dołączyła do warszawskiego zespołu w sierpniu 2025 roku. – Po ośmiu latach pracy w jednym zespole poczułam, że potrzebuję zmiany. Kariera tancerki jest krótka, a ja chcę w tym niedługim czasie doświadczyć jak najwięcej, tańczyć w nowych miejscach, z nowymi ludźmi.

Z kolei Bogdan Verbovoy, pierwszy solista w Polskim Balecie Narodowym, wcześniej tańczył w narodowym zespole baletowym w rodzinnym Kazachstanie. – Krzysztof Pastor wypatrzył mnie podczas Grand Prix w Budapeszcie i zaprosił na audycję. Nie miałem wątpliwości, że chcę pracować w Warszawie. Podoba mi się repertuar, teatr jest piękny, ludzie świetni – mówi Verbovoy, który w polskim zespole błyszczy nie tylko ze względu na talent, ale i naturalne zdolności przywódcze.

– Nie wiem, czy jestem urodzonym liderem, ale lubię wyzwania, a tańcząc główne role, trzeba prezentować odpowiedni poziom, bo to ty prowadzisz przedstawienie i to na ciebie zwraca się największą uwagę. Mam w sobie ducha rywalizacji. Od początku kariery baletowej chętnie brałem udział w konkursach i gdy kończyłem na podium, ale jako drugi czy trzeci, nie byłem usatysfakcjonowany. W 2024 roku startowałem w czterech różnych międzynarodowych konkursach, we wszystkich zdobyłem złoto. Mówię to, żeby pokazać, że lubię i potrafię ciężko pracować, ale też nie rywalizuję z osobami z zespołu. Uczę się od lepszych ode mnie, obserwuję bardziej doświadczonych tancerzy, bo są dla mnie inspiracją.

Bogdan Verbovoy (Fot. Ewa Krasucka) Bogdan Verbovoy (Fot. Ewa Krasucka)

PBN Junior: jak młodzi tancerze przygotowują się do zawodowej kariery

O pracy w Polskim Balecie Narodowym nieustająco marzą też uczennice krajowych szkół baletowych. Jak Jagoda Świderska, która kilka miesięcy temu dołączyła do głównego teamu. – To najlepszy zespół w Polsce, więc wiele z nas ma ambicje, żeby się do niego dostać – mówi tancerka. – Jeszcze jako uczennica szkoły baletowej miałam okazję brać udział w spektaklach. Podobało mi się, jak wyglądają próby, jaka panuje tu atmosfera. Od początkujących tancerek nie wymaga się, żeby znały wszystko na pamięć. Tłumaczy się ze spokojem, powtarza. Mnie z każdym rokiem wyjście na scenę czy bycie obserwowaną na próbach stresuje mniej właśnie dlatego, że gdy byłam w warszawskiej szkole, tancerki baletu okazywały mi dużo życzliwości.

Jagoda Świderska najpierw była związana z PBN Junior, czyli zespołem juniorskim Polskiego Baletu Narodowego. To specjalna inicjatywa, która ma przygotować absolwentki i absolwentów szkół baletowych do pracy w zawodowych zespołach. Wprowadza w detale przygotowania spektaklu, zapoznaje z zasadami obowiązującymi na próbach i podczas występu, wreszcie oswaja z wielką sceną i widownią, bo zespół juniorski wystawia własny repertuar.

Jagoda Świderska (fot. Ewa Krasucka) Jagoda Świderska (fot. Ewa Krasucka)

– W szkole baletowej często pracuje się indywidualnie, prowadzący pilnuje, więc nie trzeba wielkiej samodyscypliny. W dużym zespole baletowym, gdzie tańczy 85 osób, każdy musi już upilnować się sam. Na treningach i próbach trzeba intensywnie myśleć, dokonywać wyborów, to są naprawdę dorosłe decyzje – tłumaczy Krzysztof Pastor. – Stworzyliśmy grupę juniorską na wzór podobnych zespołów działających przy baletach narodowych w innych krajach, żeby ułatwić młodym tancerkom i tancerzom przejście ze szkoły do dużego zespołu. Pracują pod okiem znakomitych artystów i pedagogów, stopniowo uczą się odpowiedzialności.

Czy każdy, podobnie jak Jagoda Świderska, awansuje z grupy juniorskiej do zespołu podstawowego? – Nie, ale dzięki pracy pod okiem naszych tancerzy juniorzy zyskują większą konkurencyjność wobec osób, które przyjeżdżają na przesłuchania do PBN z innych krajów. Rozwijamy ich wszechstronność – odpowiada Krzysztof Pastor.

„Popkulturowe przedstawienia baletu, z filmem „Czarny łabędź” na czele, sprzyjają schematycznemu myśleniu”

– Zawsze chciałam pracować za granicą, bo czułam, że tylko jeśli wyjadę, będę mogła w pełni być sobą – opowiada Koreanka Hye Ji Kang. – Azjatycka kultura wymaga uprzejmości i kurtuazji, emocjonalnego dystansu, nie można się zdradzać z przeżywaniem różnych nastrojów. Do tego szkoły baletowe w Korei są bardzo wymagające. Presja, którą nakłada się na młode osoby, obowiązkowo wysyłane na konkursy tańca, jest gigantyczna. Dzieciaki są doprowadzane na skraj swoich możliwości. Wydaje mi się, że w europejskich szkołach jest więcej luzu.

Hye Ji Kang na swoją pierwszą lekcję baletu poszła w wieku 12 lat. Pierwszy kontrakt z zawodowym zespołem podpisała cztery lata później, co świadczy o jej talencie. Wcześniej uprawiała taniec współczesny, tradycyjne tańce koreańskie.

– To nie technika była dla mnie najtrudniejsza, ale stres związany z wyjściem na scenę. Można być świetną tancerką w sali baletowej, ale jeśli nie potrafisz poradzić sobie z napięciem, z którym wiąże się występ na scenie, to nie ma znaczenia, jak świetnie tańczyłaś na próbach.

Hye Ji Kang (Fot. Ewa Krasucka) Hye Ji Kang (Fot. Ewa Krasucka)

Australijczyk Cormac McDonald też przywędrował do baletu z innego świata. – Gdy miałem trzy czy cztery lata, zacząłem trenować męską gimnastykę artystyczną, ale jestem zbyt wysoki – dziś mam 190 centymetrów wzrostu – żeby profesjonalnie uprawiać tę dyscyplinę. Gdy ciało wyrosło z ulubionego sportu, jeden z pacjentów mojego ojca, który jest fizjoterapeutą, zasugerował zajęcia baletowe. Zawsze kochałem muzykę i ruch – wspomina i zaraz dodaje ze śmiechem: – Jako 10-latek zacząłem tańczyć i od tamtej pory nie obejrzałem się za siebie. Szybko okazało się, że balet wypełnił lukę w moim życiu. Jest sposobem wyrażania siebie, a do tego pozostaję aktywny fizycznie.

Bogdan Verbovoy zaczął tańczyć w wieku dziewięciu lat. – W szkole baletowej w Kazachstanie to standard – wyjaśnia. – Wcześniej grałem na pianinie, a mój nauczyciel widział, że jestem wrażliwy na dźwięki, reaguję ruchem. Balet był dobrą przestrzenią, żeby rozwijać te zdolności. A poza tym rodzice żartują, że od dziecka lubiłem zwracać na siebie uwagę.

Pytam Bogdana, jak reagowali rówieśnicy na chłopaka, który tańczy. – Pojawiały się różne komentarze, ale byłem zbyt pochłonięty treningami, żeby się przejmować. Szkoła baletowa zajmowała mi tyle czasu, że nie spędzałem go zbyt wiele z rówieśnikami. Pewnie część komentarzy nawet do mnie nie docierała.

– Stereotyp chłopaka z baletu? Jasne, że ludzie lubią komentować, ale nikt mnie nigdy nie gnębił za to, że tańczę – dopowiada Cormac McDonald. – Zresztą pasja zawsze była dla mnie ważniejsza niż opinie innych ludzi, a od bliskich dostawałem wyłącznie wsparcie.

Popkulturowe przedstawienia baletu, z filmem „Czarny łabędź” na czele, sprzyjają schematycznemu myśleniu, w którym nie ma miejsca na szacunek wobec siły, determinacji i opanowania profesjonalnych tancerzy i tancerek, bo respekt wypiera niezdrowa ekscytacja domniemaną i zawsze toksyczną rywalizacją.

– Świadomość rośnie, ale niestety wciąż są osoby, które myślą, że bycie baletnicą jest proste. Nic nie robimy, tylko występujemy. Mało kto wie, ile prób i pracy stoi za każdym występem. I są też tacy, którzy myśląc o tancerkach baletowych, widzą zakrwawione stopy, zniszczone podczas nieludzkich treningów. To też nieprawda – mówi Jagoda Świderska.

To jak to jest z baletem? Wydaje nam się, że sporo o nim wiemy, ale nie doceniamy tego, co zasługuje na największy zachwyt? – Balet jest bardzo specyficzną dziedziną sztuki, bo z jednej strony potrzeba dyscypliny i samokontroli, również wiedzy, a z drugiej konieczna jest kreatywność i może nawet odrobina szaleństwa – mówi Krzysztof Pastor. – Nawet jeśli dyscyplina i szaleństwo wzajemnie sobie przeczą.

Szaleństwem byłoby nie zobaczyć na scenie zespołu Polskiego Baletu Narodowego.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE