1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Zero Waste: jak zmniejszyć ilość produkowanych śmieci w domu?

Zero Waste: jak zmniejszyć ilość produkowanych śmieci w domu?

fot. iStock
fot. iStock
Bea Johnson postawiła na swoim. koszty życia jej rodziny spadły o 40 procent, a śmieci Johnsonów z całego roku mieszczą się w jednym słoiku. Łatwo nie było.

Po miesiącach mycia włosów sodą i octem Bea wyglądała jak miotła, a jej mąż nie mógł już znieść wszechobecnego w domu zapachu winegretu. Klapą zakończyła się próba zastąpienia papieru toaletowego mchem.

Barbie zostaje ascetką
Z zewnątrz dom rodziny Johnsonów w kalifornijskim miasteczku Mill Valley wygląda jak wszystkie inne w okolicy. Po wejściu do środka wydaje się jednak, że został on opuszczony. Wszędzie jest biało i – biorąc pod uwagę, że mieszka tam małżeństwo z dwoma nastoletnimi synami i psem – niepokojąco czysto. Kuchenne blaty są puste, a pod zlewem, zamiast przepełnionego śmietnika, stoi samotna butelka octu. To tylko pozornie smutny widok, bo dzięki zionącemu pustką mieszkaniu Johnsonowie cieszą się pełnią życia. Mają tylko to, co potrzeba, a swoje szczęście mierzą ilością generowanych przez siebie odpadów. Im jest ich mniej, tym lepiej im się żyje.

„Zanim zmieniłam swoje życie, robiłam sobie botoks, nosiłam tipsy i farbowałam włosy” – wyznaje pochodząca z Francji Bea Johnson. Do USA przyjechała w wieku 18 lat, parę lat później wyszła za mąż za Scotta. Zamieszkali w olbrzymim domu na przedmieściach, który Bea bezustannie zaopatrywała w „niezbędne” produkty. „Byłam po uszy pod wpływem reklam. Wierzyłam, że potrzebuję tych wszystkich rzeczy. W rezultacie miałam więc na przykład pełną szafę środków do czyszczenia – jeden do luster, drugi do podłóg, trzeci do zlewów i jeszcze kilka do Bóg wie czego. Na dodatek wszystkie były chemiczne i toksyczne” – wspomina Bea.

Zmiany zapoczątkowała w 2006 roku rodzinna decyzja o przeprowadzce. Mieszkając na przedmieściach, Johnsonowie stale musieli jeździć samochodem – do sklepu, do szkoły, do kina. Postanowili zamieszkać w miejscu, z którego będą mogli wszędzie dojść na piechotę. Na czas poszukiwań nowego domu wynajęli mniejsze mieszkanie, do którego wprowadzili się z podstawowymi rzeczami, resztę zdeponowali w magazynie. „Mieszkając tam przez rok, zorientowaliśmy się, że niczego nam nie brakuje. Na dodatek w magiczny sposób zyskaliśmy przestrzeń i czas na to, co najważniejsze, czyli na wspólne spędzanie czasu – na pikniki w parku i wycieczki za miasto” – opowiada Bea. Chcieli, żeby tak zostało, dlatego do nowego domu wprowadzili się z jedną piątą dobytku. 80 procent swoich rzeczy oddali lub sprzedali, zostawili sobie niezbędne minimum. Bea zrezygnowała z prenumerat magazynów, bez mrugnięcia okiem sprzedała swój pierścionek zaręczynowy i rodzinne pamiątki. Wtedy okazało się, że to, co w większości zagraca ich dom, to śmieci, czyli przede wszystkim opakowania. I te znalazły się więc na czarnej liście, co zmusiło Bea do szukania nieopakowanych i biodegradowalnych zamienników… praktycznie wszystkiego. I tu zaczęły się schody.

Zobacz też: Pierścionki srebrne

Wyboiste początki sprawiły, że Scott nastawił się do całej koncepcji dość sceptycznie. Zmienił stanowisko, kiedy okazało się, że już w pierwszym roku nowego życia ich domowe wydatki zmniejszyły się o 40 procent. „Wtedy miałam go już na pokładzie” – wyznaje z dumą Bea.

Nie patrzeć sprzedawcom w oczy
Po ośmiu latach Johnsonowie dopracowali swój styl życia do perfekcji, stając się ucieleśnieniem filozofii zero waste, która zachęca do bardziej racjonalnego podejścia do zasobów. Do jej głównych założeń zalicza się stawianie na ponowne wykorzystywanie produktów i traktowanie wysypisk i spalarni jako ostateczności. Można pomyśleć, że to jak nurkowanie w oceanie znoju i wyrzeczeń. Nic podobnego!

„Nasze życie stało się o wiele łatwiejsze – przekonuje Bea. – Najtrudniejsze są początki, bo trzeba zacząć od przejrzenia każdej szuflady w domu i od szczerej refleksji nad tym, co tak naprawdę jest nam potrzebne”.

Bea zdradza, że zachowaniu pustego śmietnika sprzyja przestrzeganie trzech zasad. Po pierwsze, trzeba wyeliminować z użycia wszelkie produkty jednorazowego użytku.

„Są one wymysłem żądnych zysku producentów” – grzmi. „Nie tęsknię za jednorazówkami! Nie muszę ich kupować, taszczyć do domu, rozpakowywać, a potem wyrzucać. Co za wspaniała oszczędność czasu, energii i pieniędzy! Zastępników jednorazówek nie brakuje ” – dodaje Bea.

Druga zasada zakłada kupowanie tylko tych produktów, które nie mają opakowań. Bo te ostatnie trafiają na śmietnik najszybciej. Bea przyznaje, że kiedy dziś wchodzi do supermarketu, widzi już tylko to, co jest nieopakowane. Zachęca do bojkotowania opakowań poprzez kupowanie używanych rzeczy, kupowanie hurtowe i chodzenie do sklepów ze słoikami i torebkami z tkaniny.

„Przyznaję, że trzeba mieć jaja, żeby pójść do sklepu z własnym słoikiem na ser. Cała sztuczka polega na tym, żeby nie patrzeć sprzedawcom w oczy” – śmieje się Bea i pociesza, że w ślad za jej nowymi nawykami zmieniają się też zwykle przyzwyczajenia sklepowego personelu.

Ostatnia z trzech zasad dotyczy umiejętności mówienia „nie” – nie dla wizytówek, nie dla reklamowych długopisów i ulotek, nie dla darmowych upominków w promocji. „Musieliśmy wytrenować nawet naszych najbliższych. Dziś nikt nie przynosi nam prezentów. Wiedzą, że wystarczy nam butelka wina, bo sami wciąż pijemy tylko jeden gatunek, który przywozimy sobie z pobliskiej rozlewni” – przyznaje Bea.

Bez opakowań
Wino z kanistrów, woda do picia z kranu i jeden dzień w roku przeznaczony na robienie przetworów – to tylko trzy z wielu pomysłów Johnsonów na odcięcie się od śmieci. Bea wciąż wymyśla nowe rozwiązania. Jedzenie w lodówce trzyma w przezroczystych pojemnikach, dzięki czemu od razu widzi, co ma, a czego jej brakuje. Mrozi kości i resztki warzyw na wywary, mrozi też świeczki, bo dzięki temu dłużej się palą. Ma nawet autorskie patenty na make-up i pielęgnację urody. Oczy maluje sproszkowanymi spalonymi migdałami, jako różu na policzki używa kakao, usta podkreśla sokiem z buraka, a zamiast klasycznej nici dentystycznej używa nici jedwabiu.

„Oprócz ewidentnego pobudzenia kreatywności dobrowolne zmniejszenie ilości generowanych przez nas śmieci przynosi wiele innych korzyści. Wychodzi nam przede wszystkim na zdrowie, bo przetworzone produkty zastępujemy naturalnymi, mamy mniej sprzątania i więcej czasu” – uważa Bea.

Zredukowanie ilości śmieci to przede wszystkim oczywisty ukłon w stronę środowiska, które cierpi na naszej rozrzutności. W 2015 roku w Polsce przypadało 280 kg śmieci na osobę (o 5 proc. więcej niż w roku 2014), z czego około 60 proc. wylądowało na wysypiskach.

W obliczu przepełnienia tych ostatnich zero waste powoli staje się światową koniecznością, dlatego nowe trendy w podejściu do odpadów widać już dziś na poziomie przedsiębiorców, gmin, miast, a nawet państw. Na całym świecie rozkwita handel hurtowy i powstają sklepy oferujące produkty bez opakowań. San Francisco do 2020 roku zamierza stać się w pełni bezodpadowym miastem, a w Szwecji, gdzie część odpadów przerabia się na biogaz, ostatnie wysypisko zamknięto w 2005 roku. Widać też zmiany w myśleniu zwykłych konsumentów, które w dużym stopniu są zasługą rodziny Johnsonów. Za sprawą prowadzonego przez siebie bloga i przetłumaczonej na 12 języków książki „Zero Waste Home” Bea dociera bowiem ze swoimi pomysłami do ludzi na całym świecie. Położenie większego nacisku na bycie i doświadczanie zamiast na posiadanie wciąż bywa jednak postrzegane jako ekstrawagancja. To pewnie dlatego Bea spotyka się też z opiniami, że swoim skrajnym minimalizmem krzywdzi własne dzieci. Niejeden dałby się jednak za taką krzywdę pokroić – Johnsonów stać dziś bowiem na wakacje i atrakcje, o jakich wcześniej nawet nie marzyli. Stało się to możliwe dzięki przeciwstawieniu się schematom i pójściu pod prąd. Bo z prądem, jak głosił poeta, płyną tylko śmieci.

Zasada 5R
Bea proponuje, żeby recykling traktować jako ostateczność. Jej wzór postępowania opiera się na pięciu punktach z zachowaniem następującej kolejności:

REFUSE odmawiaj tego, czego nie potrzebujesz.

REDUCE ograniczaj to, czego używasz.

REUSE ponownie wykorzystuj używane rzeczy.

RECYCLE przeznaczaj na recykling to, czego nie możesz sobie odmówić, czego nie możesz ograniczyć albo nie możesz użyć ponownie.

ROT to, co zostanie, kompostuj.

Jak zmniejszyć ilość domowych śmieci?
KUCHNIA
  • Zrezygnuj z jednorazówek – papierowe ręczniki zastąp szmatkami, kanapki pakuj w kuchenne ręczniki albo wkładaj do stalowych pojemników, zrezygnuj z toreb na śmieci.
  • Kupuj hurtowo, zaopatruj się w sklepach bezodpadowych, na zakupy zabieraj torby wielokrotnego użytku, słoiki (np. na sery), butelki (np. na oliwę), poszewkę na poduszkę (na chleb).
  • Rób jak najwięcej sam (np. musztardę, majonez, sos do sałaty, dżem, humus, ciastka, sos pomidorowy).
  • Kupuj na bazarach – tamtejsze owoce i warzywa nie mają na sobie naklejek, możesz tam też oddać sprzedawcom pojemniki na jajka.
  • Pokochaj wodę z kranu.
  • Zmień przeznaczenie koszy na odpady– większy przeznacz na kompost, a mniejszy na zwykłe śmieci.
ŁAZIENKA
  • Używaj pakowanego w papier, w 100 procentach recyklingowanego papieru toaletowego.
  • Używaj kamienia ałun jako dezodorantu.
  • Używaj niepakowanego mydła w kostce do mycia ciała i twarzy.
  • Zamień tradycyjną szczoteczkę do zębów na biodegradowalną (np. bambusową).
GARDEROBA
  • Ogranicz liczbę rzeczy w szafie.
  • Kupuj rzeczy używane.
  • Po kupieniu butów zostaw pudełko w sklepie.
  • Ubrania, których nie nosisz, zużyj na szmaty albo oddaj potrzebującym.
  • Naucz się podstawowych trików, takich jak łatanie dziur, zszywanie czy skracanie.
CZYSZCZENIE
  • Wybieraj naturalne środki czyszczące: mydło kastylijskie świetnie nadaje się do mycia podłóg i zlewów, soda oczyszczona do usuwania wszelkiego rodzaju zabrudzeń, a ocet do usuwania pleśni.
  • Zamiast chemicznych odplamiaczy wypróbuj mydło marsylskie, płyn do mycia naczyń, kredę, cytrynę albo ocet.
 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Na czym polega zrównoważona moda?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Idea zrównoważonej mody łączy w sobie ochronę środowiska, odpowiedzialność społeczną, a także ekorozwój w branży odzieżowej. To jednak kwestia dotycząca nie tylko projektantów i producentów kolekcji. Każda z nas może podejść do swojej garderoby w odpowiedzialny sposób. Jakie pytania warto sobie zadać w tym celu?

Czego potrzebuję?

Niektórym odpowiedzialne podejście do ubioru kojarzy się z zupełną rezygnacją z zakupów lub wyrzutami sumienia związanymi z każdą nową rzeczą. Nic bardziej mylnego! Nie pozwól na to, żeby uwrażliwienie na dobro naszej planety odebrało ci radość z komponowania stylizacji, które są pewną formą naszej ekspresji. W zrównoważonej modzie nie chodzi o to, żeby całkowicie zapomnieć o zakupach, a raczej podejść do nich w rozsądny sposób. Na początek – jeszcze przed odwiedzeniem sklepu (również tego internetowego) – warto więc przejrzeć rzeczy, które już masz w szafie i zastanowić się, czego rzeczywiście potrzebujesz.

Czy to dobre dla mnie i środowiska?

Niektórzy styliści proponują, aby myśląc o nowym elemencie garderoby od razu zadać sobie pytanie, czy będzie on współgrał z tym, co mamy już w szafie. Jeśli nie, istnie duże prawdopodobieństwo, że ostatecznie możesz rzadko korzystać z tej rzeczy, bo uznasz, że do niczego nie pasuje. Warto w takiej sytuacji dobrze przemyśleć taki zakup. A może lepiej zdecydować się na nieco inny wybór, który w zestawieniu z twoimi rzeczami otworzy ci drzwi do zupełnie nowych stylizacji?

Kiedy już wiesz, o co chciałabyś uzupełnić swoją garderobę – czyli co będzie korzystne dla ciebie, zadaj sobie pytanie, czy będzie to dobre również dla środowiska. Polskie firmy odzieżowe coraz częściej proponują kolekcje bardziej ekologiczne. Wśród propozycji marek należących do polskiej firmy odzieżowej LPP, czyli Reserved, Mohito, House, Sinsay i Cropp już od 2019 roku dostępna jest i sukcesywnie powiększana linia Eco Aware. Znajdziesz w niej pełen przekrój odzieży – w różnych fasonach, wzorach i kolorach powstałych z dbałością o wykorzystanie bardziej przyjaznych środowisku materiałów, a także minimalizowanie zużycia wody czy energii w procesie produkcji. Znajdują się w niej rzeczy m.in. z tkanin organicznych – bawełny i lnu czy powstałych na bazie odnawialnego surowca – celulozy drzewnej. Zrównoważona moda to kierunek, w którym LPP zmierza sukcesywnie w trosce o środowisko i przyszłe pokolenia, czego przykładem jest wspomniana linia Eco Aware.

Co dalej?

Rozsądne uzupełnienie garderoby to jedna kwestia. Jeśli jednak zależy ci na równowadze w twojej szafie, warto też dbać o swoje ubrania, żeby służyły ci jak najdłużej, a także pomyśleć o rzeczach, z których już nie korzystasz. Może przydadzą się komuś innemu? Koleżanka lubi kolor, w którym kiedyś kupiłaś bluzkę, ale nie czujesz się w niej swobodnie? A może siostra szuka spódnicy, a twoja od lat kurzy się na wieszaku? Sposobów na wykorzystanie rzeczy, które nie są ci już potrzebne, jest wiele. Niektóre polskie firmy odzieżowe, jak np. wspomniane marki LPP, mają w swoich salonach specjalne pojemniki, w których można (niezależnie od metki) pozostawić niepotrzebne rzeczy. Są one następnie przekazywane potrzebującym.

Zrównoważona moda to kwestia, o której warto myśleć w różnych kontekstach i na różnych etapach tworzenia swojej garderoby. Począwszy od dokładnego poznania tego, co już mamy, poprzez planowanie i uzupełnianie jej zawartości oraz dbanie o swoje rzeczy, a skończywszy na znajdowaniu nowego zastosowania lub nowych właścicielek dla ubrań, które nie są nam już potrzebne.

  1. Moda i uroda

5 wyjątkowych składników roślinnych, dzięki którym Twoja cera odzyska naturalny blask

Nowa seria do pielęgnacji twarzy YOPE
Nowa seria do pielęgnacji twarzy YOPE
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Inspirujący świat niezwykłych roślin stoi otworem. Wystarczy zaczerpnąć z jego naturalnej mocy i…. otworzyć szklany słoiczek. Nowa seria do pielęgnacji twarzy Yope jest źródłem niewyczerpanej przyjemności i siły dzikiej przyrody dla pięknej, zdrowej i świetlistej cery.

Przyjazne dla skóry, botaniczne receptury zawierają 100% składników aktywnych, które zostały pozyskane w łagodny sposób, aby zachować ich najcenniejsze właściwości. Piękne z natury i dzikie z wyboru naturalnie niezwykłe kosmetyki do twarzy Yope oddają skórze to, co mają w sobie najlepszego.

Piękna cera w prostych krokach

Troska o piękną cerę zaczyna się od regularnej pielęgnacji, która podąża za rytmem życia każdej kobiety. Zamiast wierzyć obietnicom, warto każdego dnia nawilżać, dokarmiać i chronić skórę. Oczyszczanie, tonizowanie i nawilżanie to podstawowe kroki codziennej rutyny. Celem wieczornych zabiegów jest oczyszczanie, odnowa i regeneracja. Walizkę kosmetyków doskonale zastąpi uniwersalny w swej prostocie rytuał piękna YOPE. Tworzy go dziewięć kosmetyków o bogatym, zrównoważonym składzie, które wzajemnie się uzupełniają. To kompletna linia, która zawiera wszystko, czego potrzeba zdrowej skórze w każdym wieku: aksamitny żel do mycia twarzy, oczyszczająco-pielęgnujący płyn micelarny, mikrozłuszczający tonik z kwasami, mgiełka − hydrolat, aktywne kremy na dzień, na noc i pod oczy oraz dwa serum − nawilżające z algami i rozświetlające z witaminą C.

5 wyjątkowych składników roślinnych dla cery pełnej blasku

Które z niezwykłych składników najlepiej przysłużą się skórze i sprawią, że odzyska ona energię i zdrowy wygląd? Poznaj botaniczne tajniki naturalnej pielęgnacji YOPE.

1. Olej z maku, pozyskiwany z nasion maku, to niezwykle lekki, idealnie wchłaniający się składnik, który doskonale współgra ze skórą. Zawiera nie tylko komplet witamin: A,D,C i E, ale przede wszystkim kwas linolowy, który odpowiada za nawilżenie naskórka i prawidłowy przebieg procesów regeneracji. Właśnie dlatego olej z maku wchodzi w skład receptury kremu na dzień Immunity Glow Yope, który sprawdza się jako świetna baza pod codzienny makijaż, utrzymuje nawilżenie skóry oraz długotrwale ją chroni.

Yope, krem na dzień Yope, krem na dzień

 

2. Bakuchiol to roślinny zamiennik retinolu. Swoją popularność zawdzięcza wszechstronnemu oddziaływaniu na skórę. Polubi się nawet z tą najbardziej delikatną i wrażliwą. Bakuchiol pobudza odnowę i odmładzanie komórek , bez ryzyka podrażnień. Zastosowany w kremie na noc Moon Spa Yope sprawia, że rano cera jest wypoczęta, świetlista i zregenerowana.

Yope, krem na noc Yope, krem na noc

 

3. Algi to wodne rośliny, które swoją energię czerpią ze słońca i mają niezwykłą zdolność wchłaniania cennych składników, występujących w jeziorach, morzach i oceanach. Ich ekstrakty są prawdziwa skarbnicą dobroczynnych dla skóry mikroelementów i witamin. Skoncentrowany unikalny kompleks alg to baza serum Hydro Shot Yope. W składzie tej głęboko nawilżającej esencji znajdują się : algi z kalifornijskiego wybrzeża, które rozświetlają i wygładzają cerę, niebiesko-zielona alga z amerykańskiego jeziora Klamath, zapewniająca ochronę przed zanieczyszczeniami i światłem niebieskim oraz biofermentowany ekstrakt z czerwonej algi z wybrzeża Atlantyku, wzmacniający skórę i działający pobudzająco na produkcję kolagenu w skórze.

Yope, serum algi morskie Yope, serum algi morskie

 

4. Śliwka kakadu to pochodzące z Australii najcenniejsze źródło witaminy C, której zasługi dla świetlistej i zdrowej skóry są widoczne gołym okiem. Stosowana w kosmetykach w postaci ekstraktu działa silnie antyoksydacyjnie, likwidując wolne rodniki i opóźniając procesy starzenia. Dodatkowo delikatnie złuszcza naskórek, rozjaśniając istniejące przebarwienia i hamując występowanie nowych zmian. Serum C-Kick Yope , dzięki zawartości ekstraktu ze śliwki kakadu, i wzbogacone także bogatymi w witaminę C biofermentami z granatu i aceroli, działa jak multiwitaminowy koktajl dla skóry, który działa rozświetlająco przez całą dobę.

Yope, serum z witaminą C Yope, serum z witaminą C

 

5. Kwasy kwiatowe Aha to naturalne botaniczne substancje o właściwościach złuszczających. Ich źródłem są dobrze znane, dziko rosnące rośliny, takie jak stokrotka, hibiskus czy jaśmin. Ich kwiaty poddane łagodnym procesom ekstrakcji i fermentacji zachowują dobroczynne dla skóry właściwości. Tonik złuszczający Aha! Power Yope jest naturalnym połączeniem kwasów kwiatowych Aha i octów owocowych (woda z czerwonej pomarańczy to aż 50% składu toniku), które dają efekt stopniowego, delikatnego rozświetlenia i wygładzenia cery.

Sprawdź, jak działa siła dzikiej natury w czystej postaci.

www.yope.me

  1. Zdrowie

Mięta - jakie ma działanie?

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek, jednak jej zastosowanie jest dużo szersze. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Na całym świecie uprawia się ponad 20 gatunków mięty i jej pochodnych. Mięta ma szerokie działanie na organizm. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom, roślina ta jest doceniana i wykorzystywana od wielu wieków. Jednak zastosowanie mięty nie kończy się na problemach żołądkowych. Jaki potencjał w sobie kryje?

Historia mięty sięga jeszcze czasów starożytnych. Jak głosi jeden z mitów, zioło swoją nazwę zawdzięcza nimfie Minthe, która była kochanką boga Podziemia - Hadesa. Aby uchronić Minthe przed gniewem swojej żony Persefony, Hades zamienił kochankę w ziele o pięknym, intensywnym zapachu i niezwykłych właściwościach. Od tamtej pory uznawał je za święte. W ślad mitycznego boga, ludzie od wieków doceniają potencjał mięty. Egipscy uczniowie nosili na głowach uplecione z liści mięty wieńce, ponieważ wierzono, że roślina rozjaśnia umysł. W pismach Homera można przeczytać o zwyczaju nacierania miętą stołów, co było wówczas uważane za wyraz wielkiej gościnności. A jak dzisiaj wykorzystujemy to wyjątkowe ziele?

Mięta i jej działanie

Najbardziej znaną właściwością mięty jest jej łagodzące działanie na podrażniony żołądek - działa rozkurczająco na mięśnie przewodu pokarmowego, przynosi ulgę od bólu brzucha, wzdęć, zaparć, nudności i innych objawów problemów trawiennych. Zawarty w liściach mięty mentol zwiększa wydzielanie żółci, a zatem jest świetnym suplementem diety, wspomagającym trawienie i odchudzanie.

Co więcej mięta wykazuje działanie antybakteryjne, antywirusowe i wykrztuśne - świetnie sprawdza się w leczeniu dolegliwości dróg oddechowych podczas wszelkiego rodzaju przeziębień i infekcji. Mentol daje charakterystyczny efekt orzeźwienia, więc skutecznie pomoże pozbyć się nieprzyjemnego zapachu z ust. Pomoże także przy leczeniu bezsenności, nerwicy i negatywnych skutków ubocznych stresu, zapewniając odprężenie i spokojny, głęboki sen. Natomiast pocieranie i wdychanie zapachu świeżych listków mięty energetyzuje, usprawnia koncentrację i zapamiętywanie.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta w kosmetyczce

Podbija kosmetykę naturalną swoimi właściwościami dla skóry i włosów. Miętę pieprzową hoduje się przede wszystkim dla wytwarzanego z niej olejku miętowego. Zawiera on wiele cennych składników jak np.: flawonoidy, karoten, witaminy A i C, rutynę, garbniki oraz mentol. Dzięki jego właściwościom przeciwbólowym i relaksującym, można stosować go do masażu głowy i ciała. Oprócz ulgi od bólu i napięć, zadbamy również o kondycję naszej skóry. Mięta ma działanie przeciwbakteryjnie, więc jest skuteczna w walce z trądzikiem, reguluje wydzielanie sebum, zatem sprawdzi się także w pielęgnacji cery tłustej. Po miętowej kuracji, skóra twarzy odzyska blask, będzie gładka i wypoczęta.

W pielęgnacji włosów mięta pomaga w pozbyciu się łupieżu, odzyskaniu ich blasku i zdrowego wyglądu. Dzięki niej, włosy nie puszą się i łatwiej jest je układać. Stosowana bezpośrednio na skórę głowy, przyspiesza ich wzrost.

Mięta znalazła zastosowanie także w branży perfumeryjnej, gdzie dodawana jest jako nuta średnia, nadająca intensywny, orzeźwiający aromat i nieco pikantny ton.

(Fot. iStock) (Fot. iStock)

Mięta - skutki uboczne. Co za dużo, to niezdrowo

Jak każdą substancję czynną, miętę także trzeba stosować z umiarem. Mięta ma silne działanie lecznicze, przez co może powodować równie silne skutki uboczne. Jakie mogą być negatywne skutki picia mięty? Przy dolegliwościach żołądkowych prawidłowe jest spożywanie 3 szklanek naparu dziennie, ale picie takiej ilości przez dłuższy okres czasu może zaszkodzić naszemu układowi pokarmowemu i objawiać się zgagą czy podrażnieniami żołądka. Badania wykazały, że kobiety we wczesnej fazie ciąży mogą spożywać miętę w formie herbaty miętowej w umiarkowanych ilościach. Wypicie od czasu do czasu 2-3 filiżanek nie niesie ryzyka, ale w późniejszym okresie ciąży spożywanie mięty może powodować uczucie zgagi.

Mięta daje też inne skutki uboczne. Dużo częściej niż duże ilości świeżej mięty czy herbaty miętowej, negatywne skutki uboczne powoduje olejek miętowy - jest to substancja bardzo aktywnie i silnie działająca. Przyjmowany doustnie w dużych dawkach, może spowodować ból brzucha, wymioty, zachwianie równowagi czy zaburzenia snu. Natomiast stosowany zewnętrznie może wywołać zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Dlatego też, dla bezpieczeństwa zaleca się rozcieńczanie go olejami (np. oliwą z oliwek, olejkiem jojoba, olejem ze słodkich migdałów czy awokado), a osobom z cerą wrażliwą i naczynkową zupełnie odradza się jego stosowanie. W przypadku kobiet w ciąży, dzieci i osób starszych napar z mięty również wydaje się dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem.

  1. Styl Życia

Zagrożenia raf koralowych - co im zagraża i dlaczego tak ważna jest ich ochrona?

Marta Pietrzak: Woda uświadamia ci, że jesteś tylko częścią większej całości. (Fot. Philippe Lahousse/archiwum domowe Marty Pietrzak)
Marta Pietrzak: Woda uświadamia ci, że jesteś tylko częścią większej całości. (Fot. Philippe Lahousse/archiwum domowe Marty Pietrzak)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Pandemia to wyjątkowy czas dla rafy koralowej. Marta Pietrzak, instruktorka przewodząca grupie nurków w egipskiej Hurghadzie, obserwuje to każdego dnia, z bliska. Mówi, że schodząc pod wodę, czuje się, jakby wchodziła do własnego ogródka. O który trzeba się troszczyć, do czego przekonuje i miejscowych, i turystów.

Dlaczego ochrona raf koralowych jest w naszym interesie, a nie tylko takich krajów jak Egipt?
Bo rafy odpowiadają za oczyszczanie powietrza całej planety. Dużo mówi się o lasach tropikalnych, ale zapominamy, że nie tylko one są płucami Ziemi. Są nimi też morza i oceany, które pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery. Mówię tu między innymi o procesie wbudowywania tego gazu w strukturę pancerzyków zooplanktonu. Ten po śmierci opada na dno i z biegiem lat tworzy grube warstwy wapieni. A wapienie porastają rafy koralowe, które magazynują węgiel w bezpiecznej dla atmosfery postaci. Kolejna sprawa to łańcuch pokarmowy zaczynający się właśnie w rafach. Żyją tam małe rybki, czyli pokarm dla dużych ryb, które z kolei stają się pożywieniem dla ptaków i ssaków, w tym także dla człowieka. I jeśli pada rafa koralowa, automatycznie zaburza się ekosystem.

Rybek nie można dokarmiać?
Nie, bo przestaną czyścić rafę. Zabrudzona obumiera, a one nie mają gdzie płynąć na tarło, bo właśnie wśród korali mają swój dom. Tam znajdują pokarm i mogą się swobodnie rozmnażać.

Podobno podczas pandemii oceany i morza odżyły.
Jeśli mówimy konkretnie o Hurghadzie, tu co innego wpłynęło na polepszenie kondycji rafy: ocieplenie klimatu. Woda w ciągu ostatniej dekady ociepliła się z 29 do 32 stopni. W rezultacie pojawiło się u nas mnóstwo miękkich korali. Takich, które nie mają szkieletu wapiennego, widać, jak się ruszają, one bardzo lubią ciepłą wodę. Natomiast twarde, czyli LPS – wielkopolipowe – i SPS – małopolipowe – to takie, które przypominają kamień. Aż trudno uwierzyć, że są klasyfikowane jako zwierzęta. Zresztą wśród wielu osób nadal pokutuje przekonanie, że to po prostu kolorowe rośliny, które rosną sobie na dnie. Trzeba pamiętać, że korale, które nie przeprowadzają fotosyntezy, nie wyrosną na piasku. Porastają swoich poprzedników, po których został wapienny szkielet. To dlatego mówi się, że rafy „rosną”, bo faktycznie przez miliony lat młode wyrastały na szkieletach starych. A wracając do twojego pytania – w pandemii obserwuję, że dzikie delfiny, jak tylko wyruszamy na morze, natychmiast zaczynają przypływać do naszych łodzi. Najwyraźniej zaakceptowały nas jako część ekosystemu. Problem w tym, że kryzys wywołany koronawirusem spowodował, że młodzi bezrobotni Egipcjanie wypływają w morze wpław, z harpunem w ręku. Płyną kilka kilometrów, co zajmuje im parę godzin, polują na ryby i po zmroku próbują je dostarczyć na ląd, płynąc wpław. Wiele razy zdarzyło mi się wyławiać takiego 20-letniego kłusownika, który resztką sił wdrapywał się na pokład.

W Hurghadzie woda w oceanie w ciągu ostatniej dekady ociepliła się z 29 do 32 stopni. W rezultacie pojawiło się tu mnóstwo miękkich korali. (Fot. Getty Images) W Hurghadzie woda w oceanie w ciągu ostatniej dekady ociepliła się z 29 do 32 stopni. W rezultacie pojawiło się tu mnóstwo miękkich korali. (Fot. Getty Images)

W Egipcie program ochrony rafy działa skutecznie?
W Hurghadzie działa HEPCA, organizacja, która zajmuje się ochroną Morza Czerwonego mającego status parku narodowego. Wydają pozwolenia dla załóg: każda osoba musi przejść testy, żeby pracować jako przewodnik nurków i organizator snurkowania [tj. pływania pod wodą na niewielkiej głębokości lub tuż pod taflą wody, bez butli – przyp. red.]. To oni decydują, gdzie i kiedy można wypływać tak, żeby nie zaburzać życia rafy. Nie ma mowy, że jakaś łódź popłynie sobie w miejsce, gdzie na przykład śpią delfiny. HEPCA organizuje też regularne sprzątania plaż. To krok we właściwym kierunku, ale wiedza na temat ekologii wśród Egipcjan jest nadal niewielka. Oni nie doceniają tego, co mają.

Jak myślisz, dlaczego tak jest?
Egipska rafa jest wyjątkowa, podobna jedynie do tej w Australii. Egipcjanie mają cud natury, ale że mało podróżują, są przekonani, że wszystkie morza na świecie wyglądają tak samo. Jak im pokazałam podwodne zdjęcia z Bałtyku, gdzie dno wygląda, jak wygląda, byli przekonani, że robię sobie z nich żarty.

Co poczułaś, kiedy pierwszy raz zeszłaś tutaj pod wodę?
Wszystkie problemy – opłaty, rachunki, katar dziecka – znikają pod wodą. Jakbym była w stanie nieważkości. Z kolejnymi nurkowaniami miałam coraz więcej przemyśleń. Zastanawiałam się, dlaczego dziki delfin chce do mnie podpłynąć. A może to ten sam, z którym już kiedyś pływałam? Widziałam kiedyś na YouTubie filmik, na którym facet miał swojego błazenka, czyli amphipriona. Pomyślałam sobie: „Kurde, też chcę takiego mieć!”.

I masz?
Mam! Na jednej rafie spędziłam mnóstwo czasu, aż w końcu mieszkający tam błazenek zaczął wychodzić do mnie z korala. Przyzwyczaiłam go do gestu rozkładania rąk. Kiedy podpływałam, on się o mnie ocierał. Mam zdjęcia, na których siedzi mi na palcu jak motyl. Poczułam niesamowite zespolenie ze światem przyrody. Woda uświadamia ci, że jesteś tylko częścią większej całości.

Po tylu latach nie znudziło ci się schodzenie do tego świata?
Nie ma dwóch takich samych nurkowań. Zdarza mi się krzyczeć pod wodą jak dziecko i płakać ze szczęścia. Jak wtedy, kiedy odprowadziłam grupę na łódź i zgłosiłam załodze, że chcę zostać solo pod wodą. Podpłynął do mnie delfin. Był tuż obok mnie, jak nurek koło nurka. Pływaliśmy tak z 15 minut, sięgał tylko po powietrze. Mogłam spojrzeć temu zwierzakowi w oczy, mówiłam: „Jezu, jak fajnie, że jesteś! Ciekawe, o czym myślisz? Aaaa, ty jesteś dziewczynką!”. Wiedziałam, że delfin ma przyjemność z płynięcia obok mnie i wie, że ja mam przyjemność z płynięcia obok niego. Nie dotknęłam go, chociaż mogłam, był tak blisko.

Wiele osób pewnie by dotknęło. Dlatego nurkowanie budzi tak duże kontrowersje. Przeciwnicy uważają, że nurkowie niszczą rafy i zaburzają świat natury.
Rafy zmieniają się w szybkim tempie. Marzę o tym, żeby zobaczyć, jak wyglądały 20 lat temu. A te, które ja oglądam teraz, chcę pokazać moim dzieciom, jak będą większe. Nurkowie mają świadomość postępującej degradacji, dlatego chcemy swoją wiedzę zdobytą pod wodą wykorzystać do ocalenia tego świata. Stąd mój pomysł na szkółkę, w której hodujemy korale. Angażujemy w nią dzieci, którym przekazuję wiedzę na temat tego, jak można korale łączyć, które wymagają opieki, a które należy zostawić samopas. Dziecko hoduje swój koral, a potem co roku dostaje zdjęcie, na którym może zobaczyć, jak on się rozwija. Wierzę, że w ten sposób ocalimy rafy, ale przede wszystkim zwiększymy świadomość ekologiczną.

A twoi pracownicy i klienci, z którymi nurkujesz? Oni też schodzą pod wodę z taką świadomością?
Oczywiście wypadki są nieuniknione, czasem zdarza mi się w coś uderzyć, ale jeżeli nurek płynąłby przy rafie i jej dotykał, natychmiast zostałby odsunięty. Ja czuję się pod wodą tak, jakbym wchodziła do własnego ogródka. Wiem, gdzie mieszka ośmiornica, która nie ma trzech nóg, a gdzie ślepa murena. Pomyśl, co twoja mama zrobiłaby ci, gdybyś wszedł jej do ogródka i nie umiał się w nim zachować.

Twoja załoga składa się wyłącznie z Egipcjan, mężczyzn. Trudno jest być ich szefową?
Na szacunek pracowników musiałam zapracować. Teraz wiedzą, że ze mną nie ma dyskusji. Ale tylko raz zdarzyło mi się nakrzyczeć na pracownika. Był wkurzony, że nie może nic zrobić z tym, że kobieta na niego krzyczy. Kobiecie tutaj nie wypada podnosić głosu na mężczyznę w miejscu publicznym. W domu może. Ba! W domu to norma, ale na ulicy czy w pracy – już nie.

Kiedy zaczęli się z tobą liczyć?
Zaakceptowali moją obecność szybko, ale musiałam sobie wyrobić taką renomę, żeby szanowali też to, co mówię. Nawet kiedy zdałam egzamin na instruktorkę nurkowania i wszyscy na łodzi byli niżsi stopniem ode mnie, nadal pozostawałam kobietą, postrzeganą jako turystka: biała, blondynka. Musiałam pokazać, że faktycznie mam coś w głowie. Pomógł mi Ahmed, szef zespołu, który dzielił się ze mną wiedzą, zabierał na nurkowania. Pokazywał, na co zwracać uwagę, jak i gdzie szukać, żeby były one bardziej interesujące, bezpieczniejsze. Przy nim poczułam komfort bycia w wodzie bez strachu. Teraz czuję się w niej tak, jakbym otwierała drzwi i wchodziła do kolejnego pokoju. Kiedy załoga zobaczyła, że pod wodą jesteśmy na równych prawach, zaczęła szanować moje zdanie.

Egipt poznałaś w dzieciństwie czy dopiero w dorosłości?
Ojca straciłam, kiedy miałam cztery miesiące, a mamę – jak miałam 16 lat. Już jako nastolatka zaczęłam mieszkać sama, z Polski wyleciałam w klasie maturalnej. Pracowałam najpierw między innymi na parkingu jako ticket lady, sprzątałam toalety w centrum handlowym, segregowałam ulotki. Aż w końcu trafiłam do firmy, w której dostrzeżono, że jestem pracowita. No i spędziłam w niej dziesięć lat. Do tego zapisałam się eksternistycznie na biomedycynę. Skończyłam studia, w międzyczasie urodził się mój syn. A potem miałam wypadek. Niefortunnie się przewróciłam na rolkach, naciągnęłam mięśnie od opuszków palców po piąty i szósty krąg szyjny. Nie nadawałam się do pracy. Zaczęłam fizykoterapię, dostawałam chorobowe, ale do firmy nie mogłam już wrócić, woleli wypłacać mi ubezpieczenie. Założyłam własną firmę budowlaną. Przynosiła dobre pieniądze, ale praktycznie nie było mnie w domu. W pewnym momencie zrozumiałam, że pieniądze nie dadzą mi szczęścia. Spakowałam, co miałam pod ręką, i poleciałam na Cypr. Sama. Musiałam odreagować trudny czas, rozchodziłam się wtedy z ojcem Tomka. I ten pobyt był czymś, co zmieniło całe moje życie. Wspaniałe plaże, woda, ciepło po angielskiej depresji. Postanowiłam zostać dłużej, a któregoś dnia zaczęłam nurkować. Poczułam, że to jest to, zrobiłam kurs. Zadzwoniłam do centrum, które akurat potrzebowało pracownika. Moje jedenaste nurkowanie było już nurkowaniem w pracy. A kiedy na Cyprze przyszła zima, poleciałam do Egiptu.

Dlaczego zdecydowałaś się tam zostać?
Pomyślałam sobie: „Boże, po co ja mam wracać na ten Cypr, przecież tam pod wodą nic nie ma!”. Załatwiłam paszport dla syna i przeprowadziłam się z jednym plecakiem.

Nie było problemu z tym, że jesteś singielką z dzieckiem?
Przy najmie mieszkania powiedzieli mi, że żaden mężczyzna nie może mnie odwiedzać. Tu jest tak, że jeżeli przychodzi do mnie pan, żeby naprawić Internet, muszę mieć otwarte drzwi, żeby wszyscy wiedzieli, co się dzieje.

Nie czułaś się z tym źle?
Szczerze mówiąc, to czułam się bezpieczna. A to było dla mnie w nowym kraju bardzo ważne. Jedyny problem, jaki napotkałam, to rasizm w przedszkolu mojego dziecka. Jedno z arabskich dzieci wybrało sobie mojego synka na ofiarę, mówiło, że ma „brudną skórę”.

Musieliśmy zmienić przedszkole.
Po kilku miesiącach zrobiłam kurs na instruktora nurkowania. Poszłam na egzamin, w sali siedziało trzech Egipcjan: dwóch z nich było właścicielami centrów nurkowych, jeden instruktorem, który po wieloletniej przerwie musiał odnowić licencję. No i ja. „Dzień dobry, nazywam się Marta, mam za sobą 200 nurkowań”. Spojrzeli po sobie. Wtedy nie wiedziałam, co mówili, uśmiechałam się ładnie. Teraz wiem, że pytali dyrektora: „Ona naprawdę będzie tu z nami?!” [śmiech]. Jednym z tych mężczyzn, których spotkałam na egzaminie, był Ahmed. Z tych czterech osób tylko ja i on zdaliśmy kurs. Wtedy każde z nas poszło w swoją stronę, ale po jakimś czasie zadzwoniłam do niego, zaczęliśmy współpracę. Weszłam na jego łódź i tak już zostałam. Przeżyliśmy pod wodą kilka takich sytuacji, w których faktycznie musieliśmy sobie bardzo zaufać. Prowadziliśmy na przykład grupę, byliśmy na 30 metrach i nagle odcięło się powietrze. Musieliśmy wyciągać całą ekipę, podawać sobie sprzęt, ja sama go z tych 30 metrów wyciągałam. Zdarzyło się też, że musieliśmy ściągać cały sprzęt pod wodą, bo komputery zostały źle skorygowane. Pokazywał mi wyjście, mówił, że zostanie sam, ale nie zgodziłam się. Kiedy wyszliśmy z wody – ja trzęsąca się, cała sina – ktoś powiedział: „Musicie się bardzo kochać”. Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą: „Ale my nie jesteśmy razem”.

Pod wodą płeć, pochodzenie, seksualność, kolor skóry ani religia nie mają najmniejszego znaczenia. (Fot. Philippe Lahousse/archiwum domowe Marty Pietrzak) Pod wodą płeć, pochodzenie, seksualność, kolor skóry ani religia nie mają najmniejszego znaczenia. (Fot. Philippe Lahousse/archiwum domowe Marty Pietrzak)

Kiedy to się zmieniło?
Kiedy Ahmed zachorował na wirusa dengi, którego roznoszą komary. Pojechałam do niego, na miejscu był jego brat, więc nie byłam sama. Niedługo potem zarządziłam: „Przywieźcie mi mojego syna i poinformujcie doormana na dole (tu w każdej klatce jest taki pilnujący, który ma między innymi zapobiegać nieobyczajnym zachowaniom mieszkańców), że ja z nim zostaję”. Żeby było śmieszniej, kiedy Ahmed wyzdrowiał, ja się rozchorowałam. Zajął się mną tak samo, jak ja nim. Już wtedy wiedzieliśmy, że łączy nas coś więcej. Natomiast ze ślubem było tak, że zdecydowaliśmy, iż nie chcemy się już z naszym związkiem chować, bo ile można, przecież jesteśmy dorośli, stwierdziliśmy więc, że podpiszemy papiery. Nie było białych sukienek ani kwiatków.

Czujesz się zasymilowana? Przywykłaś do różnic kulturowych?
Kobieta może się w Egipcie realizować i prywatnie, i zawodowo. Oczywiście niektóre z nas mogą nie akceptować ceny, jaką się za to płaci. Dla mnie ona jest akceptowalna, bo mój świat i tak jest pod wodą. A tam płeć, pochodzenie, seksualność, kolor skóry ani religia nie mają najmniejszego znaczenia. 

  1. Moda i uroda

Pielęgnacja na wiosnę - najlepsze kosmetyki i akcesoria

Najciekawsze kosmetyki na nadchodzący sezon (fot. Imaxtree)
Najciekawsze kosmetyki na nadchodzący sezon (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 27 Zdjęć
Szukamy największych sojuszników, którzy pomogą nam zadbać o jak najlepszą kondycję i piękny wygląd w nadchodzących miesiącach. Oto oni!

Kompleksowa pomoc włosom osłabionym po zimie i silnie wypadającym to nie tylko stosowanie odpowiednich szamponów i odżywek, ale również wsparcie za pomocą suplementów diety. Na początek warto zastosować szampon z odżywką odpowiedni na tego typu problemy - świetnie sprawdzi się tu nowość od Klorane, czyli szampon z chininą i witaminami z grupy B. Kosmetyki stymulują wzrost włosa dzięki działaniu chininy i przywracają włosom witalność, wytrzymałość i ułatwiają rozczesywanie. Podobnie w przypadku balsamu, którego właściwości pobudzają cebulki włosów i stymulują ich wzrost. Dodatkiem do tej pielęgnacji będzie wsparcie kapsułkami zawierającymi składniki istotne dla zdrowych włosów i paznokci.

Wiosenne nowości do włosów od marki OnlyBio z linii Anti Acne to produkty kompleksowo dbające o skórę mieszaną, trądzikową, wrażliwą problematyczną, a także z przebarwieniami. W skład linii wchodzi m.in. regulujące serum do twarzy, złuszczający krem do twarzy, oczyszczająca pianka do mycia i tonik. Wszystkie kosmetyki zapewnią skórze dogłębne oczyszczenie i nawilżenie, jednocześnie regulując pracę gruczołów łojowych. Sekret skuteczności ich działania tkwi w formule opartej na bazie herbaty matcha, wzbogaconej szałwią i kwasem azelainowym. Warto spróbować.

Zestaw kosmetyków OnlyBio Zestaw kosmetyków OnlyBio

Marki Dyson nie trzeba przedstawiać fankom najnowszych technologii. Zakochane w Dyson Airwrapie, czyli suszarko-lokówce najwyższej jakości, która w kilka minut powoduje, że nasza fryzura wygląda jakbyśmy przed chwilą wyszły od fryzjera, wypróbowałyśmy najnowszy produkt - Dyson Corrale. Nowość marki to innowacyjna prostownica, ale nie taka, jaką znałyśmy dotychczas. Dyson Corrale to urządzenie, które jako pierwsze na świecie wykorzystuje opatentowaną technologię elastycznych płytek wykonanych ze stopu miedzi i manganu. Płytki dopasowują swój kształt, by zebrać włosy, zapewniając tym samym precyzyjną stylizację i redukując uszkodzenia włosów o połowę.

W przeciwieństwie do tradycyjnych prostownic, unikatowe płytki Dyson Corrale wyginają się wokół włosów, aby dopasować się do kształtu pasma i dokładnie je zebrać, zapewniając tym samym większą kontrolę nad wybranym pasmem. Rozkładają ciepło i napięcie równomiernie na kosmyku włosów, dzięki czemu uzyskać można znakomity efekt przy mniejszym uzależnieniu od ciepła. To ważna informacja przede wszystkim dla tych, które z prostownicy korzystają często i martwią się o kondycję włosów po jej częstym stosowaniu. Prostownica Dyson to nasz absolutny must have na ten sezon, w który po prostu warto zainwestować dla dobra naszych włosów, a także... z powodu niezwykłego designu, który sprawia, że to urządzenie po prostu chce się mieć.

Nowość od marki Caudalie to zawierający ponad 97% zmysłowych składników pochodzenia naturalnego i bogaty w fosfolipidy krem, który jest dla skóry jak dotyk kaszmiru. Kosmetyk pozostawia na skórze delikatną nutę bazylii, trawy cytrynowej, rumianku, tymianku i kwiatu pomarańczy, co sprawia, że jeszcze chętniej sięgamy po niego w codziennej pielęgnacji. Oprócz nieziemskiego zapachu, krem niweluje zmarszczki, ujędrnia i wzmacnia skórę.

Krem kaszmir liftingujący Caudalie Krem kaszmir liftingujący Caudalie

Marka MediHeal znana jest ze świetnych masek nawilżających do twarzy, choć w jej portfolio znajduje się też wiele innych dobrych kosmetyków. Jednym z nich jest żel nawilżający do twarzy i ciała, który zapewnia pielęgnację skóry, delikatnie peelinguje i nawilża, nadając skórze ciała wyraźnie gładszy wygląd. Produkt należy nakładać na suchą, oczyszczoną skórę twarzy lub ciała. Wystarczy ją delikatnie wklepać w skórę, aż do całkowitego wchłonięcia. Warto wprowadzić go do codziennej pielęgnacji.

Żel nawilżający MediHeal, cena: 39,99 zł Żel nawilżający MediHeal, cena: 39,99 zł

Jak wiadomo nie od dziś - liczy się wnętrze. Aby o nie zadbać warto sięgnąć po suplementy, które pomogą nam w utrzymaniu promiennej i zdrowej cery. Jest to szczególnie istotne zwłaszcza, gdy wchodzimy w nowy sezon i potrzebne nam głębokie oczyszczenie i przygotowanie skóry na wyższe temperatury. Jednym z polecanych suplementów jest esencja z koenzymem Q10 od marki Herbapol, która ponadto do skutecznej pielęgnacji proponuje użycie wegańskiego serum rozświetlającego i rewitalizującego cerę, maseczkę do twarzy rozjaśniającą i ujędrniającą skórę oraz ciekawe formuły kremów - pod oczy oraz na noc i na dzień, które zmniejszają widoczność porów, koją i przywracają skórze zdrową kondycję.

Ciekawe nowości na nadchodzący sezon proponuje również marka Joanna. Jednym z naszych faworytów jest niezawodny i wykorzystywany przez nas nie tylko w wyjątkowych sytuacjach - suchy szampon Ultra fresh Classic. Formułę szamponu stworzono na bazie skrobi ryżowej, która skutecznie absorbuje nadmiar sebum, zanieczyszczenia i nieprzyjemne zapachy, a przy tym nie obciąża włosów i z łatwością się z nich wyczesuje, nie pozostawiając białych śladów. Po „myciu” fryzura błyskawicznie odzyskuje utraconą objętość, a włosy są przyjemnie miękkie i gładkie w dotyku. Oprócz tego dla wszystkich fanek małych eksperymentów z włosami, marka wprowadziła łagodne pigmenty tonujące, których mogą wypróbować nawet największe laiczki w farbowaniu włosów. Nie zawierają amoniaku, utleniacza i substancji alkalizujących, a mimo to doskonale odświeżają kolor między kolejnymi farbowaniami włosów. To zasługa ultraskoncentrowanych tzw. pigmentów bezpośrednich nowej generacji, które osadzają się na łuskach włosów i tworzą na nich trwały film.

Jeśli nie stosujecie żadnych kosmetyków na noc, warto wypróbować nowość marki Amvi - krem odżywczo-regenerujący do twarzy. Krem w trakcie naszego nocnego odpoczynku przyspiesza regenerację skóry, odżywia i wyrównuje koloryt cery. Ponadto krem daje efekt wypoczętej i pełnej energii cery po przebudzeniu.

Krem odżywczo-regenerujący Amvi, cena: 56,99 zł Krem odżywczo-regenerujący Amvi, cena: 56,99 zł

Balsam do ciała Aloe Fresh to połączenie soku z aloesu ze składnikami, które wzmacniają jego intensywnie nawilżające działanie. Bogaty i naturalny skład nawilży nawet najbardziej wymagającą skórę – suchą i podrażnioną. To idealny produkt do odżywienia i nawilżenia ciała po zimie. Oprócz aloesowego balsamu, marka Yumi proponuje również odżywczy krem pod prysznic, a także soczystą pielęgnację dla rąk w postaci kremu wzbogaconego o regenerujące masło shea, zmiękczający i nawilżający mocznik oraz odżywcze oleje.

Codzienny rytuał pielęgnacji warto wzbogacić o luksusowe, niezwykle lekkie, nawilżające i wygładzające mleczko do ciała, pełne składników odżywczych, AHA i bioaktywnych od marki OSKIA. Systematyczne stosowanie mleczka pozostawia skórę pięknie miękką, gładką i dogłębnie odżywioną. Kosmetyk posiada również właściwości odmładzające - retinol poprawia teksturę i regenerację skóry, a fermentowany magnez, potas, miedź, cynk i żelazo poprawiają zdrowie i wydajność komórek.

OSKIA Renaissance Body Treatment Milk, cena: 225 zł (dostęp: pell.pl) OSKIA Renaissance Body Treatment Milk, cena: 225 zł (dostęp: pell.pl)

Źródło witamin B6, B12, C, E i składników odżywczych, które pozytywnie wpływają na funkcjonowanie całego organizmu znajdziemy w kosmetykach Coco&Almond dostępnych w Aura Naturals. W serii dostępne są m.in. masło, mleczko do ciała i żel do mycia. Kosmetyki regenerują, chronią i łagodzą skórę, a przy tym - obłędnie pachną. Warto zaopatrzyć się w ten zestaw przed nadchodzącym latem.

Żel do mycia ciała Coco&Almond, cena: 19,90 zł Żel do mycia ciała Coco&Almond, cena: 19,90 zł

Nowe naturalne kosmetyki do twarzy beBIO od trenerki i propagatorki zdrowego stylu życia Ewy Chodakowskiej to kremy na dzień, na noc, pod oczy, serum/olejek, a także kosmetyki do oczyszczania twarzy i demakijażu. W linii znajdują się kosmetyki nawilżające dla młodych kobiet, a także odżywczo-regenerujące do cery dojrzałej. W szklanych słoiczkach i tubkach z recyklingu kryje się bogactwo, naturalnych i niezwykle dobroczynnych składników: m.in. ekstrakt i olej z opuncji figowej czyli jedna z najbogatszych substancji przeciwstarzeniowych, nazywana naturalnym, roślinnym botoksem.

Serum beBio, cena: 39,99 zł Serum beBio, cena: 39,99 zł

Ochrona przed nieprzyjemnym zapachem to przede wszystkim wysoce skuteczny antyperspirant o długotrwałym efekcie działania, czyli Etiaxil. Posiada opatentowany, unikalny skład, którego skuteczność została potwierdzona w badaniach klinicznych. Produkt zawiera system ochrony i pielęgnacji skóry Comfort (Cpx), którego innowacyjna formuła zapewnia skórze uczucie komfortu i minimalizuje podrażnienia często występujące przy stosowaniu extra efektywnych antyperspirantów.

Etiaxil, cena: 38,99 zł Etiaxil, cena: 38,99 zł