1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Meksykanie – mistrzowie towarzyskości i pozytywności

W Meksyku do pomocy pierwsza jest rodzina, a latynoskie rodziny są naprawdę duże. (Fot. iStock)
Są mistrzami towarzyskości i pozytywności. W knajpkach i restauracjach wszędzie siedzą duże grupy osób, śmiejące się, przekrzykujące muzykę i tańczące salsę. Są też bardzo rodzinni i tradycjonalistyczni. I choć figura macho nadal nie znikła z meksykańskiego krajobrazu, to już w domach i plemionach – panuje matriarchat.

Meksykanie są mili, otwarci, ciepli. Jeśli ktoś był w ich kraju, na pewno zauważył, że na zakupy potrzeba tu sporo czasu, bo sprzedawca pogawędzi z tobą nie tylko o pogodzie czy pomidorach, które kupujesz, ale też opowie o swoich dzieciach, a nawet zaprosi cię na kolację do domu. Może tak minąć i godzina... Meksykanie rozmawiają też ze sobą w windzie, nie uciekają wzrokiem, nie wpatrują się nerwowo w telefon.

– Na powitanie rzucamy się sobie w ramiona, jest przytulanie, są buziaki. Jesteśmy przyzwyczajeni do dotyku – potwierdza Iliana Ramirez. Z wykształcenia jest chemikiem farmakologiem, z doświadczenia wykładowcą uniwersyteckim w dziedzinie m.in. farmakologii i biologii molekularnej. Prywatnie – żoną Mateusza Grzesiaka, konsultanta, wykładowcy i terapeuty. Iliana, która od wielu lat mieszka w Polsce, zauważa, że w porównaniu z jej rodakami mamy zdecydowanie więcej dystansu wobec siebie nawzajem i mniej zaufania. Jesteśmy też bardziej formalni, nawet w kontaktach z bliskimi. Śmieje się, że jeśli w Polsce umawiasz się z koleżanką, to sprawdzasz w grafiku, kiedy masz czas i zapisujesz, że w piątek o dziewiętnastej. W jej rodzinnym kraju do rodziny czy przyjaciół można wpaść w każdej chwili bez zapowiadania się.

Jedno z najbardziej kolorowych miast, Guanajuato (Fot. iStock)

To nie jest dramatyzowanie

– W kraju, z którego pochodzę, ludzie są nauczeni okazywania sobie emocji, co dla Polaka może wyglądać nawet nieco dramatycznie, ale my przede wszystkim wyrażamy pozytywne uczucia – mówi Iliana. – W Polsce ludzie komunikują się bezpośrednio, nieważne, czy mówią coś miłego, czy wręcz przeciwnie. W Meksykuje kiedy na przykład spotykamy się z długo niewidzianą koleżanką, która przytyła i wygląda na zmęczoną, wykrzykujemy na powitanie: „Cześć, jak super wyglądasz!”. To konwencja kulturowa – nie chcemy nikomu robić przykrości.

Mateusz, mąż Iliany uważa, że to może być postrzegane jako nieszczere, ale tak samo niektórzy Latynosi mogą poczuć, że mówiący wprost to, co myślą Polacy, nie biorą pod uwagę tego, co inno czują. – My wszystko, co chcemy powiedzieć, przepuszczamy najpierw przez filtr. Zastanawiamy się, czy to zrani drugą osobę, czy nie... Jeśli uznamy, że może być jej przykro, rezygnujemy. Dla mnie to nie jest kłamstwo. Jestem nauczona, że nawet kiedy przekazuję złe wiadomości, znajduję sposób, żeby nie sprawiać bólu. To dbanie o emocje drugiej strony. Poza tym, czasem nie trzeba o czymś nieprzyjemnym mówić, jeśli nie jest to ważne.

Dodaje jednak, że kiedy przyjaciółka zwierza jej się, że ma poważny kryzys w małżeństwie, nie pociesza jej zdawkowo słowami: „Wszystko będzie dobrze”, tylko stara się pomóc.

We wspólnocie tkwi siła

Do pomocy w Meksyku pierwsza jest rodzina – ona jest absolutnie najważniejsza.

Kiedy meksykańska dziewczynka kończy 15 lat, ubiera się ją jak księżniczkę i urządza wielką imprezę. Jeśli rodziców na to nie stać, reszta rodziny i przyjaciele robią zrzutkę. Ktoś potrzebuje opieki do dziecka? Oprowadza je do cioci czy babci lub kogoś bliskiego, bo nasze rodziny są naprawdę duże. Meksykanie zawsze mają wokół jakąś grupę przyjaciół, która wesprze w razie potrzeby na różne sposoby.

Przekąski to ważny element meksykańskiej kuchni. (Fot. iStock)

Iliana nie rozumie, co to znaczy Matka Polka. Gdy słyszy, że to kobieta poświęcająca się dla dzieci, wyręczająca w obowiązkach męża i matkująca całej rodzinie, mówi że to chyba przez tą postawę Meksykanie uważają Polki za względnie dominujące. W życiu codziennym meksykańska kobieta jest bardziej pasywna, miękka. W sprawach ważniejszych żona nie ma ostatniego słowa, ale babcia, zwłaszcza matka męża, już tak. Matka Meksykanka nie jest tak bardzo przytłoczona obowiązkami jak Matka Polka, bo nie dość, że rzadko pracuje, to jeszcze ma szeroką sieć wsparcia w rodzinie, zwłaszcza ze strony kobiet, z której chętnie korzysta. W domu u babci często jest mnóstwo dzieciaków. One bawią się i robią, co chcą, panuje harmider i dużo luzu.

Kiedy kobieta słucha kobiety

Od kilku lat w Meksyku – podobnie jak w Polsce – w środowisku rozwojowym modne są kręgi kobiet. Meksykanki też medytują, wykonują rytuały, rozwijają cię duchowo – Kiedy zaczęłam pracować w Polsce, prowadząc warsztaty z meksykańską tradycja dbania o swoje ciało i ducha, przychodziły do mnie prawie same kobiety – opowiada. – Zawsze po ćwiczeniach medytacyjnych opowiadałyśmy sobie, czego doświadczyłyśmy. Wszystkie jesteśmy kobietami i niezależnie od pochodzenia, jest w nas wspólna część, która ma te same potrzeby. Uważam, że ważne jest, żeby dowiedzieć się, że inne kobiety mają podobne przeżycia, czują niemal tak samo. Świadomość, że nie jesteśmy z naszymi przemyślneiniami czy odczuciami odosobnione, jest uwalniająca, pomaga pozbyć się napięcia. Już samo opowiedzenie innej kobiecie swojej historii, łagodzi skutki stresu, bo wpływa kojąco na układ nerwowy. Tak działa fizjologia. Kiedy kobieta słucha innej kobiety – w tle wydarza się psychoterapeutyczny proces. Jesteśmy dla siebie wzajemnie nauczycielkami.

W Meksyku nowoczesność miesza się z tradycją. Obie się uzupełniają i godnie obok siebie funkcjonują. Tak jak sama Iliana, która łączy naukowe wykształcenie medyczne z meksykańską tradycją uzdrawiania. Warto dodać, że poza Meksykiem nowoczesnym i światowym, w kraju jest ponad 50 tradycyjnych plemion, część z nich stanowią same kobiety. Każde plemię ma swoją szamankę uzdrowicielkę i panuje w nich matriarchat. Co więcej, Meksykanie wierzą, że każdy ma swojego osobistego przewodnika, który jest przy nich na stałe. Podobną rolę odgrywają zwierzęta mocy. To tradycja.

W Meksyku nowoczesność miesza się z tradycją. (Fot. iStock)

– Zostałam wychowana w rodzinie curanderos, więc z tradycjami tego typu miałam do czynienia od dziecka. Na przykład moja babcia i mama mówiły o zimnej i ciepłej energii jedzenia – mówi Iliana Ramirez. – Wiadomo było, że wieczorem nie należy jeść potraw wychładzających. Każda kobieta w Meksyku wie, że podczas okresu nie wolno jeść arbuza i owoców cytrusowych i że na napięcie przedmiesiączkowe pomaga okrężny masaż podbrzusza. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, dlaczego tak robimy, ale zostało to przekazane przez inne kobiety z rodziny i jest kulturowo kultywowane.

Iliana zauważa, że w Polsce kobiety często rozmawiają o intuicji. Rozpoznają jej działanie po silnym przeczuciu. Sama z niej korzysta jako wewnętrznego głosu. Jako przykład podaje sytuację sprzed 12 lat. Pisała wtedy pracę doktorską i kiedy Mateusz prowadził szkolenia, jeździła z nim ze swoim laptopem, żeby pracować obok niego. Pewnego dnia się obudziła i poczuła, że chce zostać w domu. I mimo że jej racjonalna część przekonywała ją by z nim pojechać, to jednak została. Półtorej godziny później odebrała wiadomość, że Mateusz miał wypadek. Samochód, którym jechał został uderzony od strony miejsca pasażera. Jemu się nic nie stało, ale gdyby Iliana z nim jechała, zdarzyłaby się jej krzywda.

– Kiedy mam przeczucie, słucham tego głosu, naprawdę mu ufam, nie racjonalizuję. Każdy ma intuicję, a ja dzięki babci i mamie nauczyłam się ją zauważać. Zawierzenie jej w Meksyku jest czymś naturalnym – opowiada Iliana Ramirez.

Serenady pod oknem

W mitologii Azteków kobiece bóstwa odgrywały ważną rolę, reprezentowały sprawy wymykające się praktycznym objaśnieniom, świat tajemnic i ciemności. Z męskimi bogami tworzyły pełen harmonii, spójny kosmos. Niepodważalnym szacunkiem cieszyła się również pozycja matki – żywicielki, opiekunki, konstruktorki, domowej lekarki, wychowawczyni – pisze w książce „No pasa nada! Nic się nie dzieje” Beata Kowalik. Autorka zauważa, że w codziennym życiu Meksykanek od wieków główną rolą była funkcja reprodukcyjna, która sterowała ich aktywnościami bardziej ku domowi, mężczyznom przyznając zadania poszukiwania pożywienia, zarabiania, udziału w wojnach, obronę domostwa. Brak równowagi w relacji nadawał w sposób naturalny większą władzę mężczyźnie jako temu, który jest aktywny, ma kontakty i funkcjonuje w sferze silniejszej, publicznej. Zarówno w potocznych rozważaniach, jak i dyskursie akademickim pojawia się obraz Meksyku jako kraju trzymających władzę mężczyzn, kraju machos.

W Meksyku mieszka ponad 50 plemion, niektóre z nich stanowią same kobiety. (Fot. iStock)

– Tak było kiedyś. Obecnie Meksykanki z wielkich miast coraz bardziej skoncentrowane są na sobie, coraz częściej na karierze, obserwuję to, bo pracuję ze światem biznesu. Te żyjące na wsiach z reguły uzyskują najwyżej wykształcenie średnie i wychodzą za mąż najlepiej za mężczyznę, który ma dom i stałą pracę – mówi Iliana Ramirez.

Czy meksykański partner różni się od polskiego? Bardzo! – odpowiada Iliana, śmiejąc się głośno. Polacy w porównaniu z Meksykanami są jej zdaniem, są bardziej bezpośredni i asertywni. Na początku pobytu w Polsce podobała mi się możliwość mówienia tego, co czuję, bo w Meksyku trudniej jest mówić o negatywnych emocjach i o tym, co się nie podoba. Te emocje są tłumione i później wybuchają w postaci dramatycznych dyskusji, do których w Polsce raczej nie dochodzi. O czym otwarci, emocjonalni i wyluzowani Meksykanie nie mówią? O seksie.

– Meksykanie nigdy nie mówią o nim wprost. Mamy nawet swój tajemny język, albur – wyjaśnia Iliana. – Dzięki niemu rozmawiamy o seksie... nie mówiąc o nim.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze