fbpx

Szwajcaria. W sercu śnieżnych gór

Szwajcaria. W sercu śnieżnych gór
Please Add Photos <br> to your Gallery
Zobacz galerię Zdjęć
www.mojaszwajcaria.pl


Majestatyczne lodowce, strzeliste szczyty gór, malownicze doliny – takie widoki to kwintesencja szwajcarskiego krajobrazu. Tak wygląda raj wielbicieli białego szaleństwa. Nie tylko nart zjazdowych, snowboardu czy biegówek.

Zaczęło się od Johannesa Badrutta. W 1864 roku postanowił namówić swoich angielskich gości, którzy dotąd przyjeżdżali do jego hotelu Kulm w Sankt Moritz jedynie latem, aby zabawili u niego dłużej. Przekonywał, że zima w dolinie Engadyny to nie to samo co angielska plucha. Zaryzykował – obiecał zwrot kosztów podróży wszystkim niezadowolonym – i wygrał, bo goście zachwyceni bajkowymi widokami w Alpach zostali do Wielkanocy. To wydarzenie uważa się za początek zimowej turystyki, w tym roku Szwajcaria obchodzi 150. rocznicę tego wydarzenia, a to znaczy, że zimowa oferta dla odwiedzających ją turystów będzie jeszcze bardziej atrakcyjna.

WŚRÓD GWIAZD

Sankt Moritz do dziś pozostaje jednym z najbardziej znanych i popularnych zimowych kurortów na świecie. Przyjeżdżają tu gwiazdy, politycy, nawet król Szwecji Karol Gustaw. Jak przez 150 lat udało się utrzymać najlepszą markę? W regionie znajduje się 88 tras narciarskich o łącznej długości 350 km i 57 wyciągów, a to oznacza wyeliminowanie tłoku i kolejek pod stokami. Do tego liczne tory saneczkowe, piesze szlaki wędrowne i trasy do narciarstwa biegowego (w sumie 200 km). Bez względu na stopień zaawansowania narciarskich czy snowboardowych umiejętności każdy znajdzie tu trasy dla siebie. Najdłuższy zjazd ma ponad 10 km długości. Ci, którzy preferują nocny tryb życia, mają do dyspozycji oświetlone nocą trasy.

Atutem bez wątpienia jest też pogoda – słońce świeci tu 320 dni w roku, co jest szwajcarskim rekordem. Jeśli pojawia się mróz, powietrze w Engadynie zaczyna się mienić w słońcu, jakby składało się z milionów delikatnych, śniegowych gwiazdek. Jeśli gdzieś uczyć się jazdy na nartach to właśnie tutaj – pierwsza szkółka narciarska w Szwajcarii powstała w Sankt Moritz już w 1929 roku. Kompetencje instruktorów niezmiennie pozostają na wysokim poziomie. Wśród nauczycieli narciarstwa można spotkać ciekawe osobowości, m.in. byłego zwycięzcę olimpiady czy byłego członka Bundesratu.

GWARANCJA ŚNIEGU

Poważnym konkurentem Sankt Moritz jest Davos – największy ośrodek górski i sportowy w Alpach i najwyżej położone w Alpach miasto (1560 m n.p.m.). Może i nie ma tu tyle słońca co w Sankt Moritz, ale miejscowy klimat daje gwarancję śniegu od końca listopada do kwietnia. Miasto zasłynęło jako uzdrowisko, to pobyt w Davos zainspirował Thomasa Manna do napisania „Czarodziejskiej góry”. Goście mają do wyboru 54 kolejki i wyciągi, 320 km tras zjazdowych, 75 km tras do narciarstwa biegowego, dwa sztuczne lodowiska i największe w Europie naturalne lodowisko. Do tego pięć torów saneczkowych o długości od 2,5 do 8,6 km. Właśnie w Davos odbył się pierwszy oficjalny wyścig saneczkowy (w 1883 roku!). Davos Klosters to przede wszystkim centrum narciarstwa, ale znajdują się tu także najlepsze ośrodki snowboardowe, takie jak a z dwiema rampami (jedna jest podświetlana nocą). Na przełomie grudnia i stycznia można oglądać zawody we freestyle’u, a nawet wziąć w nich udział, bo runda kwalifikacyjna jest otwarta dla każdego.

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI

W Szwajcarii bez trudu znajdziemy hotele, które pamiętają pionierów zimowej turystyki w Alpach. W takich miejscach doświadcza się historii na własnej skórze, warto zaznaczyć, że nie rezygnuje się przy tym ani trochę z najwyższego komfortu. Oto kilka przykładów z nadzwyczaj bogatej oferty. Wspomniany Kulm, w którym ze wszystkich pokojów roztaczają się widoki na góry albo Jezioro Sankt Moritz.

Pięciogwiazdkowy Waldhaus w miejscowości Sils–Maria (10 km od gwarnego Sankt Moritz), który jest zarządzany przez tę samą rodzinę od 1908 roku – być może dzięki temu udało się w nim zachować oryginalny wystrój wnętrz. Trzygwiazdkowy hotel Du Pillon z 1860 roku, pełen oryginalnych dzieł sztuki, z widokiem na lodowiec Diablerets. Pamiętacie ze szkoły wiersz Adama Mickiewicza „Na Alpach w Splügen? Wieszcz napisał go w 1829 r. podczas wycieczki w Alpy. 31 lat później w ty samym Splügen powstało schronisko służące pionierom, dziś to przytulny Hotel Alte Herberge Weiss Kreuz. Na koniec piękny secesyjny hotel Saratz w Pontresinie, który powstał w 1865 r., jakby przenisiony z belle époque.

NA KAŻDĄ KIESZEŃ

Ale Szwajcaria to nie tylko luksusowe hotele, warto sprawdzić ofertę niewielkich rodzinnych pensjonatów albo wybrać coś dla siebie z szerokiej oferty mieszkań i domów pod wynajem. Taki wariant sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy chcemy posmakować zimowego szaleństwa w towarzystwie znajomych lub w gronie zaprzyjaźnionych rodzin.

Inna propozycja to hostele (często oferują także mniejsze pokoje) albo zorganizowane wyjazdy, które zwierają pełen pakiet – przejazd, nocleg i ski-pass. Jeśli nie chcemy wypoczywać stacjonarnie, rozważmy ofertę licznych schronisk górskich. To pomysł dla tych, którzy ponad wygodę (śpimy we własnym śpiworze) stawiają piękne widoki, ciszę i spokój.