1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Masaż - sposób na stres i na zmarszczki

Masaż - sposób na stres i na zmarszczki

Aplikacja kremu to idealna okazja do automasażu twarzy (Fot. iStock)
Aplikacja kremu to idealna okazja do automasażu twarzy (Fot. iStock)

116 mięśni naszej twarzy, kurcząc się i rozkurczając, przez cały dzień pracuje nad tym, byśmy mogli się uśmiechnąć, zmrużyć oczy lub zmarszczyć czoło. Nawet krótki masaż przynosi im ulgę. Podobnie jak relaksujący masaż pomaga się odprężyć mięśniom naszego ciała po intensywnym treningu.

116 mięśni naszej twarzy, kurcząc się i rozkurczając, przez cały dzień pracuje nad tym, byśmy mogli się uśmiechnąć, zmrużyć oczy lub zmarszczyć czoło. Nawet krótki masaż przynosi im ulgę. Podobnie jak relaksujący masaż pomaga się odprężyć mięśniom naszego ciała.

Wrażliwi na dotyk jesteśmy już od siódmego tygodnia życia płodowego. To pierwszy zmysł, za pomocą którego poznajemy świat. To także sposób komunikowania uczuć między małym dzieckiem a rodzicami.

Eksperymenty przeprowadzone na małpach przez Harry’ego Harlowa w późnych latach 50. ubiegłego stulecia wykazały nawet, że w relacji między matką a dzieckiem dotyk jest ważniejszy od jedzenia. Okazało się bowiem, że małpie dzieci lgnęły do „zastępczej matki” zrobionej z miękkich materiałów, chociaż butelka z pokarmem umieszczona była przy „matce” drugiej, wykonanej z drucianej siatki. Wiele badań potwierdziło również, że małe dzieci rozwijają się lepiej, jeśli są przytulane i głaskane. Regularne masowanie niemowląt stymuluje ich rozwój i sprzyja przezwyciężeniu niektórych problemów ze zdrowiem, uspokaja i pomaga zasnąć.

Jako dorośli często o terapeutycznej roli dotyku zapominamy. Pamięć wraca nam dopiero w sytuacjach kryzysowych. Kto po stresującym lub ciężko przepracowanym dniu nie marzy o sesji odprężającego masażu? Masaż nie tylko regeneruje siły i zwiększa odporność na stresy, ale również uczy odczytywać sygnały wysyłane przez nasze ciało.

Jak się okazuje, masaż pomaga też zachować młody wygląd. Niektórzy dermatolodzy twierdzą nawet, że regularny masaż twarzy z użyciem najzwyklejszego mleczka do demakijażu może zdziałać więcej niż pobieżne wklepywanie bardzo drogiego kremu.

Zapomniany rytuał

Masaż, opisany w liczącej sobie trzy tysiące lat chińskiej księdze Kung-Fu, jest całkiem podobny do tego, jaki wykonuje się współcześnie. Hinduskie Wedy wspominają o masowaniu ciała jako codziennym zabiegu kosmetycznym. W antycznej Grecji przy stadionach zakładano szkoły masażu, a w starożytnym Rzymie opracowano zasady masowania sportowców. Cierpiący na rwę kulszową Juliusz Cezar był leczony masażami. Zwyczaj masowania się nawzajem jest od wielu wieków zakorzeniony w niektórych kulturach w Azji, Afryce i w Ameryce Południowej. „Techniki manualne” rozwinęły się przede wszystkim na Wschodzie – w Indiach pojawiła się szkoła ajurwedyjska, w Japonii – shiatsu, a w Chinach akupresura i pobudzający przepływ energii rytuał Tui Na. Tymczasem w kulturze zachodniej zapomniano o takich terapiach na kilka stuleci. Aż do XVI wieku, kiedy to fizjologią masażu zainteresował się Ambroise Paré, medyk francuskich królów. Na początku XIX wieku pojawiła się opracowana przez lekarza Pera Henrika Linga „szwedzka gimnastyka lecznicza” uwzględniająca m.in. masaże. Pod koniec stulecia lekarz z Amsterdamu Johan Metzger stworzył pierwszą szkołę masażu klasycznego. A mniej więcej sto lat temu zaczęto wykorzystywać masaż jako terapię uzupełniającą stosowanie kosmetyków. W 1927 roku dermatolog Nadia Payot zaproponowała rytuał 42 gestów, który oddziałując na zakończenia nerwowe oraz mięśnie twarzy, szyi i dekoltu, miał pomóc w odzyskaniu młodego wyglądu.

Dzisiaj możemy wybierać między rozmaitymi technikami masażu. Niektóre z nich odwołują się do masażu wschodniego, którego założeniem jest usprawnianie przepływu energii. Inne czerpią z masażu klasycznego stanowiącego część fizykoterapii i opracowanego na podstawie akademickiej medycyny. Jeśli chcemy docenić ich dobroczynne działanie, powinniśmy się oddać w ręce specjalistów – fizjoterapeutów, refleksologów czy przeszkolonych kosmetyczek.

 

Masaż a la carte

Przeciwzmarszczkowy Rosenberga? Limfatyczny? Ajurwedyjski połączony z masażem głowy? A może refleksologiczny? Większość firm oferujących profesjonalne zabiegi uzupełnia je autorskimi masażami polepszającymi wchłanianie nakładanych na skórę preparatów, ujędrniającymi cerę i dostarczającymi nam przyjemnych doznań. – Techniki masażu opracowywane są przez międzynarodowych trenerów marki – wyjaśnia Hanna Nowicka, kosmetolog i szkoleniowiec w firmie Comfort Zone proponującej zabiegi połączone z 17 rodzajami masażu.

– Są to specjaliści z rozmaitych dziedzin kosmetologii i z wielu krajów, dzięki czemu marka ma w swojej gamie zabiegów masaże z różnych stron świata. W technikach masażu liczy się każdy drobiazg. Wyjaśniał to kiedyś Jacques Courtin, założyciel firmy Clarins, w której wielki nacisk kładzie się na sposób aplikacji kosmetyków.

Ten sam gest może wywołać zupełnie różne efekty (…): zależą one od tego, czy masażysta używa całych dłoni, czy tylko palców, w jakim tempie masuje skórę, jak szybko przemieszcza dłonie z jednego punktu do drugiego, jak wiele ruchów wykonuje (…), z jakiej odległości oklepuje skórę i oczywiście jakiej używa siły do masażu.
Co możemy zyskać, zapisując się na pielęgnację skóry połączoną z masażem? Po zabiegu znikają opuchlizny, obrzęki i worki pod oczami. Skóra odzyskuje jędrność i ładny kolor. Masaż twarzy może też stanowić część terapii, jeśli przeprowadza go fizjoterapeuta lub refleksolog.

– Refleksologia twarzy to tzw. kosmoterapia, bo traktuje organizm kompleksowo: terapeutycznie i kosmetycznie, ogólnie i miejscowo – wyjaśnia Beata Sekuła, pionier w dziedzinie refleksologii klasycznej i neurologicznej w Polsce, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Refleksologii Twarzy.

– Praca na „mapach twarzy” pobudza narządy wewnętrzne do wydajniejszej pracy i lepszej „komunikacji”, poprawia krążenie krwi i limfy, usprawnia rozprowadzanie substancji odżywczych, uruchamia mechanizmy oczyszczania organizmu, wreszcie stymuluje krążenie energii. Doświadczony terapeuta umie wyczuć w skórze pacjenta pięć typów złogów o wielkości od ziarenka piasku, poprzez ryż, do białej fasoli. Potrafi też z naszej twarzy odczytać, w jakim stanie są nasze wewnętrzne narządy. – Przedwczesne zmarszczki poprzeczne na czole mogą świadczyć o niedostatecznym nawadnianiu organizmu i słabej kondycji jelita grubego – mówi Beata Sekuła. – A pionowa zmarszczka między brwiami to oznaka zaburzeń energetycznych wątroby. Działanie refleksologii polega na pobudzaniu punktów i stref odpowiadających narządom. Dzięki temu pracują one sprawniej i wydajniej, a linie na naszej twarzy stają się mniej widoczne. Na profesjonalny masaż warto się wybrać, by przywrócić skórze jędrność. Liczy się jednak także to, co możemy zrobić dla siebie sami podczas codziennej domowej pielęgnacji.

Kurs nakładania kremu

„Lepiej jest codziennie gimnastykować się przez 15 minut w domu, niż raz w tygodniu ćwiczyć godzinę na siłowni, korzystniej jest też prawidłowo nakładać kosmetyki dwa razy dziennie, niż raz na tydzień wybrać się do salonu kosmetycznego”. Tak pisał Jacques Courtin, wyprzedzając o ładnych kilkanaście lat trendy w kosmetologii. Dzisiaj wiemy, że ekspresowe kuracje i błyskawicznie działające specyfiki to nie wszystko. Dermatolodzy przekonują, że wiele możemy zyskać, poświęcając sobie trochę czasu i odzyskując kontakt z własnym ciałem. Na przykład dzięki masażowi. Do delikatnego wymasowania twarzy i szyi możemy użyć oliwki lub mleczka do demakijażu. Zrezygnujmy wtedy z wacików kosmetycznych.

Jak się masować?

1. Przy nakładaniu preparatu gołymi rękami ogrzewamy go, produkt lepiej się rozprowadza na skórze i działa efektywniej – mówi Hanna Nowicka.

2. Nie rozciągamy skóry, więc demakijaż jest delikatniejszy.

3. Kremy czy maseczki powinniśmy rozprowadzać delikatnymi kolistymi ruchami palców na dekolcie, szyi, brodzie, policzkach i czole

4. Pod oczami, przy skroniach i na powiekach preparat lekko wklepujemy.

Jakich gestów unikać, by nie zrobić skórze krzywdy?

1. Mocnego ugniatania, szczypania, rozciągania, bo powoduje to dyskomfort i mikrouszkodzenia naskórka – wymienia Beata Sekuła.

2. Nie należy też trzeć skóry twarzy.

3. Bez przygotowania zawodowego nie powinniśmy wykonywać żadnych ruchów uciskających lub drenujących skórę – dodaje Hanna Nowicka.

Jeśli chcemy wzmocnić działanie masażu, możemy użyć przeznaczonego do tego celu kremu, olejku lub maseczki. Niektóre firmy opracowują rytuały nakładania swoich produktów – ich opis znajduje się zwykle wewnątrz opakowań.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Kinezjologia - leczenie bez leków

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Leczenie bez skutków ubocznych, bez leków? Warto szukać takiej metody. Lekarz medycyny, pediatra i specjalista rehabilitacji medycznej, dr Dorota Kalwajt, poszukiwała metody, która sprostałaby tej idei. Warta poznania okazała się kinezjologia - stworzona przez amerykańskich lekarzy fizjoterapeutów, dr Thie i dr Goodheartha, na początku XX w. Lekarze ci w trakcie swojej praktyki medycznej odkryli, że dobry stan mięśni - czyli ich odpowiednie napięcie - to nie tylko dowód, ale i warunek zdrowia. Kolejnym krokiem było dostrzeżenie połączeń między konkretnymi mięśniami, a określonymi narządami: sercem, wątrobą itp. A także tego, że oddziałując terapeutycznie na mięśnie możemy poprawić funkcjonowanie tych organów.

Leczenie bez skutków ubocznych? Bez leków? Warto szukać takiej metody. Lekarka medycyny, pediatra i specjalistka rehabilitacji medycznej, dr Dorota Kalwajt, poszukiwała metody, która sprostałaby tej idei.

Warta poznania okazała się kinezjologia - stworzona przez amerykańskich lekarzy fizjoterapeutów, dr Thie i dr Goodheartha, na początku XX w. Lekarze ci w trakcie swojej praktyki medycznej odkryli, że dobry stan mięśni - czyli ich odpowiednie napięcie - to nie tylko dowód, ale i warunek zdrowia. Kolejnym krokiem było dostrzeżenie połączeń między konkretnymi mięśniami, a określonymi narządami: sercem, wątrobą itp. A także tego, że oddziałując terapeutycznie na mięśnie możemy poprawić funkcjonowanie tych organów. Twórcy kinezjologii połączyli następnie zachodnią medycynę (anatomię, fizjologię, punkty neurolimfatyczne z naczyniowymi) z medycyną chińską (przepływ energii życiowej chi, meridiany, oddziaływania punktów akupunkturowych). Udowodnili, że oddziałując pozytywnie na stan energetyczny mięśni, a poprzez nie na pracę organów wewnętrznych, wpływamy na emocje i na duchowość.

Niemożliwe? A jednak: stres, lęk, zmęczenie - zmieniają naszą sylwetkę, bo powodują napięcie lub osłabienie mięśni. To widać. Gdy nagle otrzymujesz złą wiadomość – czujesz jak nogi się pod tobą uginają. Wspaniałą wiadomość – skaczesz  z radości. Czujesz skrzydła u ramion. Kinezjologia pokazuje jak poznać i wykorzystać dla naszego zdrowia połączenie myśli, emocji, ciała z otaczającym nas światem. Zmiany w mięśniach spowodowane stresem widać, ale są też inne, te niewidoczne, związane z zablokowaniem przepływu krwi, limfy, energii życiowej. Przywrócić prawidłowa sylwetkę, to też przywrócić prawidłowe krążenie oraz przepływ limfy i chi. A więc także poprawić nastrój, wzmocnić siły i chęć życia.

- Co mnie w tej metodzie zainteresowało? – mówi dr Dorota Kalwajt. – Test mięśniowy, chciałam się go nauczyć, gdyż widziałam, jak niemieccy lekarze dzięki niemu nie tylko zdiagnozowali chorobę i jej przyczyny, ale też sprawdzali, który z możliwych, czasem koniecznych, leków będzie dla tego chorego najodpowiedniejszy? A to istotny element pracy lekarza, gdyż każdy organizm jest inny, choćby z powodu nietolerancji pokarmowych itp.

Odblokuj punkty energetyczne

Codziennie rano, zanim jeszcze wstaniesz, możesz wykonać masaż punktów na twarzy i ciele oraz parę ruchów gałkami ocznymi, by poczuć przypływ energii życiowej. Łatwiej ci będzie wstać, a wówczas warto jeszcze postymulować punkty nazywane neurolimfatycznymi. To wystarczy, by energia, dobrze znana medycynie chińskiej, oraz krew i limfa zaczęły lepiej krążyć, a więc by ci nie zabrakło sił przez cały dzień.

Jeśli nauczymy się znajdować i pobudzać te miejsca, gdzie nasza energia na skutek stresu została zablokowana, co odczuwamy jako brak sił czy możliwości skupienia się przy pracy, a nawet jako ból, będziemy mogli sami sobie pomóc. Sens kinezjologii opiera się na tym, że zablokowanie energii w jakimś miejscu, zazwyczaj związane z długotrwałym stresem, staje się powodem choroby. Zazwyczaj wszystko zaczyna się od zaburzeń pracy żołądka.

Kinezjologia, czyli ratunek dla żołądka

Jeśli żołądek boli i nie pracuje tak jak trzeba, to dokładanie mu chemicznych substancji, jakimi są leki, nie zawsze pomoże. Może nawet zaszkodzić, bo to co dzieje się z przewodem pokarmowym ma zazwyczaj źródło w emocjach – przecież obok żołądka mamy splot słoneczny, czyli ich siedlisko. Jeśli więc nie chcemy, żeby brzuch nas bolał, potrzebujemy metody, która pomoże nam pokonać stres, a więc ukoi emocje.

Jakie to są emocje? Możemy poznać je dzięki badaniu mięśni, gdyż w nich są one zapisane. Tam też możemy je „rozładować”, a dzięki temu wzmocnić organizm. Jeśli mamy problemy żołądkowe – jest to często efekt wyłączenia pracy całego systemu trawiennego. A to bywa efektem stresu, bo po co organizm ma tracić siły na trawienie, kiedy jest zagrożone jego istnienie? To mechanizm pierwotny – kształtował się, gdy stres był sygnałem realnego zagrożenia, bo oto na naszej ścieżce pojawił się tygrys. A więc cała energia kierowana jest do mięśni, by przed nim uciec, albo go pokonać. Problem polega na tym, że ten mechanizm działa nadal, choć stres ma inne źródło. Niestety, stał się też permanentny co niszczy pracę układu pokarmowego. Popatrz na swój dzień: stres za stresem. Nie masz chwili wypoczynku, czyli też czasu, by móc strawić pokarm.

Potrzebne ci sposoby, który pomogą ograniczyć niszczące skutki stresu na dany organ, sposoby, które naturalnie wzmocnią twój organizm, czyli poprawią przepływ krwi i odblokują przepływ limfy oraz energii. Dzięki medycynie chińskiej (teoria meridianów, czyli kanałów którymi płynie energia życiowa) i fizjoterapii zachodniej (połączenia między mięśniami a organami wewnętrznymi) wiemy, że  w tym celu warto wzmacniać i stymulować mięśnie.

  1. Seks

Masaż dobry na wszystko

Masaż pomaga na seks - na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. (Fot. iStock)
Masaż pomaga na seks - na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. (Fot. iStock)
Gdy leżę na łóżku do masażu i jestem masowana, wokół pachnie, gra muzyka, a dłonie specjalistki/specjalisty wyczyniają cuda z moimi mięśniami, w takim momencie zazwyczaj myślę o jedzeniu.

Gdy leżę na łóżku do masażu i jestem masowana, wokół pachnie, gra muzyka, wprawne  dłonie wyczyniają cuda z moimi mięśniami, w takim momencie zazwyczaj myślę o jedzeniu.

Oczywiście koncentruję się na oddychaniu, żeby wdech i wydech tworzyły jeden nieprzerwany cykl, oczywiście jestem w ciele, obecna i uważna na to, co się dzieje. Ale myślę o jedzeniu. Leżę i wyobrażam sobie, jak wyjdę z masażu i jak pojadę do domu albo do knajpy i zamówię coś pysznego. Albo leżę i wspominam, jak byłam gdzieś ostatnio i jadłam coś wspaniałego. W przypadku dzisiejszego dnia wspomnienie dotyczyło uczty z owoców morza, którą spożyłam w słoweńskiej miejscowości Portoroz. Czasem sobie wyobrażam, co ugotuję, ale to już jest wyzwanie za poważne jak na warunki bycia masowanym, więc wracam do świadomego oddychania i kulinarnych fantazji.

Dlaczego profesjonalny masaż jest taki ważny? Bo ma niezliczone, pozytywne skutki dla naszego ciała, psychiki i ułatwia osiągnięcie dobrostanu. Wymienię najważniejsze zyski z nim związane.

Masaż czyni cuda

Masaż łagodzi objawy obniżonego nastroju, pomaga w leczeniu depresji i niepokojów, ułatwia redukcję stresu. Dzieje się tak dlatego, że masowanie obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu) w naszym ciele. Co więcej, wzmaga produkcję serotoniny i dopaminy. Wiecie, co tak jeszcze działa? Seks oczywiście. Od masażu i od seksu, nasze ciało czuje się zrelaksowane, odprężone, poprawia nam się cyrkulacja krwi, łatwiej wydalamy toksyny. Masaż na dłuższy czas obniża ciśnienie, wygładzają nam się rysy, a mięśnie dostają to, czego najbardziej potrzebują, uwolnienie od napięć.

Masaż łagodzi chroniczne bóle i wspomaga terapie kręgosłupa i stawów. Masaż medyczny może być oczywiście częścią leczenia, ale nawet relaksacyjny pozwala poczuć się lepiej. Zarówno przy przewlekłych chorobach, jak i w czasie większej zapadalności na infekcje, masaż jest bezcenny, ponieważ aktywizuje nasz system odpornościowy.

Nasz mózg też czuje się zdrowszy. W czasie masażu dajemy mu odpocząć osiągając fale Alfa, takie jak przy indukowanym relaksie. Cichnie szum w naszej głowie, nieustanny monolog słabnie. Po kwadransie masażu głowy będziemy znacznie bardziej skupieni i skoncentrowani. Badania dowodzą, że nawet zadania matematyczne idą łatwiej tym, którzy przed testem mieli zrobiony masaż głowy. Mózg w czasie masażu relaksuje się na tyle, że śpimy mocniej i głębiej.

Gra wstępna

Masaż pomaga na seks. A jakżeby inaczej. Pomaga na poziomie czysto fizycznym oraz psychicznym. Ponieważ stres (czyli nierozładowana reakcja na zagrożenie) gromadzi się w naszym ciele w postaci napięć i przykurczy, masaż ma niezliczone zasługi w uwalnianiu tego napięcia. Przywrócone do normalności mięśnie pozwalają nam naprawdę poczuć nasze ciało (spróbujcie się uszczypnąć, jak macie napięte mięśnie, sami zobaczycie, że prawie nic nie czuć). Ciało, które czujemy i z którym mamy kontakt jest gotowe na doświadczanie seksu. Jak już się rzekło, obniżenie poziomu kortyzolu, które odbywa się w czasie masażu, także dobrze działa na poprawę naszego życia seksualnego. Na poziomie psychicznym masaż przywraca emocjonalny kontakt z ciałem, wspomaga leczenie traum przez poznanie dobrego, bezpiecznego dotyku, wzmacnia odczuwanie zmysłowe i pozwala poznawać reakcje ciała w sytuacjach nieseksualnych. A nade wszystko jest rozkoszny, przyjemny i otwierający, co jest wspaniałym wstępem do nauki rozkosznego, przyjemnego i otwierającego seksu. Jeżeli wystarcza wam powodów, już dziś zapiszcie się na dobry, profesjonalny masaż.

  1. Styl Życia

Masaż w domu - sposób na wyjątkowy relaks

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Masaż jest jedną z najlepszych form relaksowania się po ciężkim dniu. Delikatne ugniatanie i rozcieranie ciała łagodzi ból mięśni, zwiększa elastyczność stawów oraz pozwala pozbyć się napięcia emocjonalnego. Czy możliwe jest korzystanie z dobroczynnego wpływu masażu w domowym zaciszu? Tak! Wystarczy, że postawi się na fotel masujący.

  1. Bezpieczny masaż w zaciszu domowym
  2. Relaks dla umysłu i ciała
Bolące mięśnie, problemy z więzadłami i ścięgnami, stres - jest wiele powodów, dla których warto skorzystać z masażu. Masaż pozwala w pełni odprężyć się nawet w ciężkie dni, gdy miało się wiele problemów na głowie lub długo wykonywało się pracę fizyczną. Jeśli chcesz pozbyć się każdego z wymienionych problemów, sprawdź, jak pomoże Ci fotel masujący.

Bezpieczny masaż w zaciszu domowym

Fotel masujący to mebel, który służy do wypoczynku na wiele sposobów. Na fotelu można usiąść z dobrą książka w dłoni, obejrzeć z niego film w telewizji lub skorzystać z odprężającego masażu, gdy odczuwa się ból mięśni lub silne zmęczenie. Dzięki temu można wykonać masaż o każdej porze dnia i nocy. Fotel działa cicho i w przeciwieństwie do gabinetów masażu jest dostępny nawet w nocy, gdy ból kręgosłupa wybudza ze snu i uniemożliwia wypoczynek przed kolejnym dniem. Dodatkowo w ciagu dnia bez wcześniejszego umawiania się z masażystą szybko złagodzi się skutki dźwigania, naderwania mięśnia lub innej kontuzji. Taki problem może przydarzyć się niemalże każdemu bez względu na wiek i stan zdrowia, dlatego fotel zapewnia masaż dla całej rodziny. Więcej dowiesz się tutaj.

Z fotela masującego mogą korzystać dzieci i dorośli. Dzięki niemu nastolatkowie pozbędą się bóli wzrostowych, rodzice odprężą się po stresującym dniu w pracy, a dziadkowie rozprawią się z dokuczającym im bólem stawów. Wystarczy kilka minut masażu dziennie, a wiele dolegliwości tego typu odejdzie w zapomnienie raz na zawsze.

Co ważne, masaż na specjalnym fotelu jest w pełni bezpieczny dla zdrowia. W żaden sposób nie wpływa negatywnie na różne schorzenia, nie pogłębia ich i nie potęguje ich objawów. Na fotelu można masować się bez żadnych przeszkód, gdy jednocześnie korzysta się z rehabilitacji u fizjoterapeuty. Dzięki temu szybciej zwalcza się problemy ze strony mięśni i stawów, co podnosi komfort życia i umożliwia wykonywanie czynności, które wcześniej były niemożliwe do zrobienia.

Relaks dla umysłu i ciała

Zmęczenie po całym dniu nieraz bywa tak silne, że trudno jest zasnąć i zregenerować się przed kolejnym dniem. Fotel masujący sprawia, że uczucie zmęczenia staje się mniej dokuczliwe. Mięśnie rozluźniają się, a stres powoli opuszcza umysł. Krótka chwila dla siebie spędzona na masażu sprawia, że ma się o wiele lepsze samopoczucie fizyczne i psychiczne.

Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera) Fotel masujący - wyjątkowy relaks w domu (fot. materiał partnera)

 

Fotele masujące posiadają liczne programy, które dopasuje się do potrzeb konkretnego użytkownika. Szybkość i siłę wibracji dobiera się do samopoczucia użytkownika, co umożliwia zarówno energiczne rozmasowanie bolących mięśni, jak i delikatne odprężenie się przed snem.

Pamiętaj, że gdy odczuwasz częste zmęczenie z powodu codziennych problemów, kilka minut na fotelu masującym to po prostu relaks, który Ci się należy. Trudno o efektywniejszą i przyjemniejszą formę wypoczynku dla osób, które cierpią z powodu stresu i związanych z nim objawów somatycznych. Warto znaleźć 5 minut tylko dla siebie, by zapomnieć o kłopotach rodzinnych i sprzeczkach w pracy, a także o innych nieprzyjemnych sytuacjach, które zdarzają się na co dzień. Fotel z funkcją masażu sprawdzi się pod tym względem znakomicie.

  1. Zdrowie

Technika Bowena - manualna terapia ciała, sposób na napięcia wywołane długotrwałym stresem

Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Technika Bowena skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Metoda skłania organizm do tego, by sam się uzdrawiał, daje mu impuls do autoregulacji. Technika Bowena polega na wykonywaniu charakterystycznych, delikatnych, ale bardzo dokładnych ruchów, zwanych chwytami

.

Pierwszy raz natknęłam się na wzmiankę o technice Bowena, rodzaju manualnej terapii ciała, w Internecie: jedno z warszawskich centrów medycyny naturalnej reklamowało ją słowami: „pomoże praktycznie na wszystko”. Z doświadczenia wiem, że jak coś pomaga na wszystko, to nie pomaga na nic, ale postanowiłam spróbować. Ostatnio źle sypiałam…

Na co pomaga technika Bowena?

Udałam się do Beaty Jańczuk, specjalizującej się w tej metodzie. Z uśmiechem odnosi się do hasła reklamowego. – Pomaga prawie na wszystko – prostuje i zaczyna wyliczać. Technika Bowena jest doskonałym sposobem na napięcia wywołane długotrwałym stresem (często ich już nie czujemy, bo nasze ciało stopniowo się usztywniało, ale są i uniemożliwiają powrót do równowagi), reguluje apetyt i układ hormonalny, likwiduje migreny. Sprawia, że miesiączki przestają się wiązać z cierpieniem. Pomaga na wszelkie dolegliwości związane z przeciążonym siedzącym trybem życia aparatem mięśniowym i układem kostnym. Zespół jelita nadwrażliwego leczy wręcz spektakularnie. Pomaga przy problemach z wypróżnianiem, świetnie reguluje pracę układu pokarmowego. Znosi bezsenność, zmniejsza alergie, wspomaga leczenie niepłodności. „A nadwaga?” – chcę wiedzieć. Jak większość kobiet, wciąż jestem na jakiejś diecie… – Układ nerwowy zarządza metabolizmem. Pracując z nim, powodujemy wyciszenie układu trawiennego – uspokaja mnie terapeutka. Mówi, że można oczywiście wykonać zabieg ogólnie wzmacniający, o którym pierwotnie myślałam, ale lepiej celować w konkretny problem. Wtedy terapia jest skuteczniejsza. Decyduję się więc ostatecznie na walkę z dodatkowymi kilogramami…

Najpierw jednak muszę wypełnić ankietę i odpowiedzieć na szereg pytań dotyczących mojej kondycji i przebytych chorób. Beata Jańczuk uspokaja mnie, że nawet jeśli pacjent zapomni o jakimś schorzeniu, terapeuta wyciągnie własne wnioski: – Patrzę, jak człowiek stoi, chodzi, siada; czy gdzieś się przekrzywia, w jaki sposób mówi. Wszystko jest dla mnie źródłem informacji. Czasem kilka zdań wystarczy, by się zorientować, że ktoś ma w gardle węzeł, który tłumi jego głos, zmienia ton. To się przekłada na płytkie, szybkie oddechy i niedotlenienie całego organizmu albo na schorzenia tarczycy, którą takie zaciśnięcie w okolicy gardła tłamsi i zadusza. Podkrążone oczy mogą wskazywać na niewydolne nerki. Ale może to też być tylko nieprzespana noc.

Przebieg zabiegu

Zaczynamy zabieg. Pani Beata unosi ręcznik, którym jestem przykryta, odsłania moje nogi. Czuję, że zostałam złapana za okolice kostek, najpierw w jednej, potem drugiej nodze. Chwyt jest przyjemny, ale zdecydowany. Trwa sekundę, półtorej i dłonie oddalają się. Teraz czuję kolejny, tym razem w okolicy kolan – i jeszcze jeden, po zewnętrznej stronie uda. I ręcznik wędruje z powrotem na miejsce. Teraz poczekamy chwilę, damy organizmowi czas na reakcję – mówi terapeutka i tłumaczy: – Zabieg polega na zastosowaniu serii tzw. chwytów, w różnych sekwencjach. Poprzez dotyk dostarczamy ciału impuls terapeutyczny, który wędruje do mózgu. Każdy chwyt musi być wykonany bardzo precyzyjnie w konkretnym miejscu, nawet dłonie muszą być ułożone w odpowiedni sposób.

A jeśli będzie inaczej? Jeśli terapeuta dotknie centymetr dalej niż trzeba? Wtedy chwyt nie da efektu lub spowoduje inny niż pożądany. Precyzja jest warunkiem powodzenia zabiegu. Z tego powodu pracujący techniką Bowena są szczegółowo przygotowywani (sam kurs ma kilka stopni, pomiędzy kolejnymi trzeba odbyć sporą ilość praktyk, a końcowy certyfikat wydaje Instytut Bowena w Australii).

Czyli masażu nie będzie? I zabieg polega tylko na kilku dotknięciach? – Owszem – potwierdza Beata Jańczuk i widząc moje zaskoczenie (a nawet delikatne rozczarowanie), wyjaśnia. – Jestem do takich reakcji przyzwyczajona, większość moich pacjentów jest „wychowana” na masażach. Technika Bowena bardzo się od masażu różni. Tutaj nie chodzi o to, żeby dotknąć pacjenta wszędzie – tylko tam, gdzie trzeba. Pobudzić organizm do samonaprawy, samoregeneracji, powrotu do własnej, naturalnej harmonii. To działa jak efekt domina: każdy chwyt daje impuls, który płynie dalej, uruchamiając po drodze kolejne – i przez ciało wędruje lawina informacji. Ale uwaga – chwytów nie może być za dużo! Bo choć dotyk jest delikatny, to impuls wysyłany do systemu nerwowego potrafi być bardzo silny, a wyodrębniony może „wybrzmieć”, skuteczniej zadziałać.

Z szacunkiem dla kręgosłupa

Terapeutka znów podnosi ręcznik i dotyka mnie w kilku miejscach: wzdłuż kręgosłupa, w okolicy łopatek, niedaleko szyi. Przykrywa mnie i wychodzi z pokoju. Daje mi czas, by wsłuchać się w ciało, w jego reakcje. Prosi też, by opowiedzieć jej o wszystkich odczuciach, nawet najlżejszych, jak mrowienie w kończynach, poczucie ciężkości, jakiś ból, który się gdzieś błąka, a nawet… burczenie w brzuchu! Mój właśnie burczy, a przecież niedawno jadłam. Ale to podobno jest związane z działaniem sympatycznego układu nerwowego. Czuję, jak rozluźniają się moje ramiona. Myślałam, że jestem odprężona, ale dopiero teraz zaczynają naprawdę swobodnie opadać. Gdy terapeutka wraca, pytam, czy jeśli ktoś ma czystą, zdrową pamięć komórkową, to też potrzebuje takich zabiegów. – Jak najbardziej – mówi Beata Jańczuk. – Naszym ciałom brak dziś silnego impulsu samoleczenia. Trochę nie nadążamy za współczesnymi czasami: tempem życia, zmianą sposobu odżywiania, ilością chemii wokół nas. Organizm stara się uporać ze skutkami postępu cywilizacyjnego, a naprawę konkretnych narządów odkłada na później. Trzeba go do tego procesu nakłonić. A kiedy już to zrobimy, ciało samo wybierze, gdzie zacznie naprawę. Z reguły zaczyna tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna.

Teraz leżę na brzuchu. Terapeutka prosi o nabranie powietrza i podczas wydechu uciska mnie poniżej żeber. Z prawej, z lewej; z prawej, z lewej. Przenosi dłonie na ramiona, śmiesznie układając palce, i wykonuje nimi skomplikowany gest. Odczekuje parę minut. Teraz lekko unosi moją głowę, uciskając palcami miejsca u nasady czaszki. Bardzo to przyjemne… Ale trwa tylko przez chwilę, bo przychodzi pora na twarz – tutaj czekają mnie dwa kolejne chwyty. Znów chwila przerwy. Potem jeszcze jeden chwyt i… koniec! Ale pani Beata prosi, żebym od razu nie wstawała. Lepiej poleżeć chwilę, dopiero potem powoli, ostrożnie i z miłością unieść ciało. Pokazuje, jak to zrobić prawidłowo, z szacunkiem dla kręgosłupa. O rety, całe życie źle wstawałam!

Czas na przetrwanie impulsów

Kiedy kolejny zabieg? Za tydzień. Trzeba dać organizmowi czas na „przetrawienie” impulsów, które dostał. Ile będzie wizyt? Tego się nie da określić. Zależy, w jakim stanie jest organizm, jak będę reagować. Jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy, warto wykonać zabieg raz w miesiącu – w celu dostrojenia organizmu do prawidłowych częstotliwości. Beata Jańczuk zaznacza: – W ciągu tygodnia między zabiegami proszę nie uprawiać intensywnego sportu, wskazane są natomiast spacery. Dobrze też unikać mocnych używek. I dużo pić, małymi łykami – to pomaga w detoksykacji.

Po dwóch zabiegach mogę już śmiało powiedzieć, że widzę efekty. Jednym z nich jest mniejszy apetyt: przestałam się tak żarłocznie rzucać na czekoladę. W ogóle jakoś mniej mi się chce słodyczy. Drugi – to lepszy sen. Zapadam się w poduszkę i zasypiam jak kamień – a wcześniej różnie bywało. Środki przeciwbólowe schowałam głęboko do szuflady – choć przez kilka dni po pierwszym zabiegu pobolewała mnie głowa. Ale to podobno normalne: organizm się przestraja, więc mogą pojawić się tego typu efekty uboczne. Zaczęło mi też być niewygodnie w starej, przekrzywionej pozycji przed komputerem. To dobry znak: ciało samo wymusza zmianę postawy. Zwyczajnie nie pozwala mi siedzieć w szkodliwej pozycji. Cieszę się, że mam z nim kontakt.

  1. Zdrowie

Bóle pleców, migreny, bóle brzucha. Jak uleczyć ból masażem?

Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Automasaż pleców piłeczką tenisową to skuteczna metoda rozluźnienie spiętych mięśni. (Fot. iStock)
Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, jak na przykład automasaż.

Dynamiczne tempo w jakim dzisiaj żyjemy bardzo często prowadzi do stresu, który ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Migreny, bóle brzucha, bóle pleców - to powszechne dolegliwości. Zanim sięgniesz po tabletkę, wypróbuj naturalne metody, takie jak na przykład automasaż.   

Rozwój cywilizacyjny oprócz technologii i poprawy jakości życia, przyniósł nam także plagę chorób. Cukrzyca, nadwaga i otyłość, alergie, pracoholizm czy depresja to tylko przykłady z długiej listy chorób XXI w. Specjaliści coraz częściej mówią, że schorzenia pleców także się do nich zaliczają.

Bolesny problem  

- Dla wielu osób, ból pleców jest przez długi czas uciążliwym problemem, pojawiającym się w okresie największego stresu, który jednak z czasem przechodzi. W pewnym momencie swojego życia większość osób (ponad 80 proc.) doświadcza bólu pleców, który już nie odchodzi sam. Przychodzi taki czas, że ból pozostaje i nie chce opuścić ciała - mówi Jan Majkowski, masażysta. - Niekiedy jest to intensywne, bardzo bolesne doświadczenie, odczuwane jako nagłe ukłucie, które dosłownie powala na kolana lub uniemożliwia wstanie z łóżka. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków, taki ból związany jest ze skurczem mięśni i mechanizmami ochronnymi naszego organizmu, a nie uszkodzeniem tkanek czy elementów kostnych.

Przyczyny bólu pleców mogą być różne, nie musi być to wcale chory kręgosłup, urazy czy podeszły wiek. Źródło bólu ma bardzo często podłoże stresowe. Organizm reaguje na negatywne emocje najczęściej poprzez napięcie mięśni w okolicach łopatek, karku, szyi. Złe nawyki, które zapuściły korzenie w nas od czasów dzieciństwa, jak np. garbienie się, także negatywnie wpływają na nasze plecy. Nieprawidłowa postawa i siedzący tryb życia są najczęstszym powodem bolesnych dolegliwości. Skurczona pozycja sprawia, że wszystkie nasze organy są ściśnięte i gorzej funkcjonują. Zwalnia metabolizm, a do organizmu dostarczana jest coraz mniejsza ilość tlenu. Ponadto, często napinamy mięśnie twarzy lub zaciskamy szczęki, co z kolei może powodować uciążliwe bóle migrenowe. Zgarbione plecy nie sprzyjają także naszej pewności siebie. Liczne badania potwierdzają, że wyprostowana postawa pozytywnie wpływa na nasze poczucie własnej wartości i to, jak postrzegają nas inni.

Ruch pod kontrolą

- Najlepszym lekarstwem na ból pleców jest codzienna aktywność i odpowiednie ćwiczenia. Przeprowadzono wiele badań na ten temat, porównywano różne dyscypliny sportu i wyciągnięto ogólny wniosek: każda aktywność fizyczna, podejmowana w perspektywie długookresowej, przynosi znakomite rezultaty w leczeniu i prewencji bólu pleców. Należy jednakże pamiętać, aby nie przeciążać się, gdy odczuwamy ostry ból - ostrzega specjalista.

Dla początkujących dobrym wyborem może okazać się joga lub pilates. Są to zajęcia statyczne, poprawiające koordynację ruchową i równowagę. Ich regularne praktykowanie niesie za sobą szereg korzyści, m.in. obniżenie ciśnienia krwi poprzez lepsze ukrwienie i dotlenienie organizmu. Osoby trenujące jogę zaobserwowały u siebie zwiększenie tolerancji na ból, a co za tym idzie - odczuły ulgę od dotychczasowych dolegliwości związanych z bólem pleców.

Wymasuj ból

- Rozluźnienie mięśni jest równie ważne jak bezpieczne poruszanie się. Ból powoduje przemieszczenie się struktur i ich twardnienie - tłumaczy Jan Majkowski. - Prowadzi to do nadmiernego naprężenia mięśni, ograniczeń powięziowych i tworzenia się punktów spustowych. By temu przeciwdziałać, może pomóc zwykła piłka tenisowa.
  • Połóż się na podłodze lub oprzyj się plecami o ścianę;
  • Umieść piłkę pomiędzy podłogą (lub ścianą) a miejscem na plecach, w którym odczuwasz ból;
  • Utrzymaj tę pozycję przez pewien czas, aż poczujesz jak mięsień „puszcza”.
Czasami ból pleców promieniuje od biodra lub powoduje sztywność w biodrach i pośladkach. W innych przypadkach, ból pleców typu "ból nerwu kulszowego" pochodzi od mięśni pleców z obszaru kręgosłupa lędźwiowego. Poddawaj terapii piłką wszystkie części pleców: od górnej, przez środkową, po dolną oraz biodra i pośladki.

Automasaż może być wykorzystywany nie tylko w przypadku bólu pleców. Świetnie sprawdzi się także podczas dolegliwości migrenowych czy menstruacyjnych.

Ból głowy może zredukować uciskanie określonych punktów:

  • skronie;
  • punkt pomiędzy brwiami;
  • skóra głowy, a szczególnie zagłębienie z tyłu głowy, poniżej linii włosów;
  • w ⅓ długości podeszwy stopy;
  • nadgarstek - punkt w odległości ok. 5cm od linii nadgarstka.
Natomiast miesiączkowe bóle brzucha złagodzi delikatny masaż kolistymi ruchami wokół pępka i gładzenie brzucha od zewnątrz ku środkowi. Do jego wykonania można użyć zmieszanych z oliwą olejków eterycznych takich jak: rumianek rzymski, lawendowy, eukaliptusowy czy goździkowy.

Kiedy do specjalisty?

Do masażysty bądź fizjoterapeuty można udać się przy jakichkolwiek wątpliwościach czy obawach o nasze ciało.

- Specjalista oceni ciało jako całość i pomoże zrozumieć, na czym polega problem - mówi ekspert. - Warto wiedzieć, że pierwsza wizyta u specjalisty powinna trwać co najmniej 20-45 minut, obejmować dogłębny wywiad i badanie fizykalne. Następnie powinna być postawiona diagnoza i przekazane stosowne zalecenia. Na koniec pacjent powinien otrzymać dokładny plan leczenia, zawierający spersonalizowane ćwiczenia do samodzielnego wykonywania w domu, aby nie musiał wiele razy w tygodniu odwiedzać gabinetu fizjoterapeutycznego.