1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Profesjonalny masażysta na własność FOREO BEAR mint

Profesjonalny masażysta na własność FOREO BEAR mint

Profesjonalny masażysta na własność
Profesjonalny masażysta na własność
Poznaj BEARa mint. To urządzenie, które dzięki mikroprądom połączonym z pulsacjami sonicznymi wymasuje, wysmukli i ujędrni Twoją skórę, a także zachowa jej młody wygląd na dłużej. Działa jak fitness dla twarzy. Wystarczy dać mu trzy minuty dziennie.

Terapia mikroprądami szturmem zdobywa kliniki medycyny estetycznej. Kobiety ją uwielbiają, bo daje naturalny efekt liftingu. Teraz ten profesjonalny zabieg możesz samodzielnie wykonać w domowym zaciszu dzięki urządzeniu BEAR szwedzkiej marki FOREO.

Jak ten sprytny „misio” działa?

Wytwarza mikroprądy, czyli impulsy elektryczne o bardzo małym natężeniu, stymulujące procesy fizjologiczne zachodzące w naszym ciele na poziomie komórkowym. Mikroprądy przywracają równowagę uszkodzonych komórek, które odbudowują się znacznie silniejsze, dzięki czemu nasza skóra na twarzy staje się jędrniejsza, napięta, a kontur wysmuklony. Zabieg jest całkowicie bezpieczny. Masażer anti-ageing wyposażony jest w innowacyjny, opatentowany Anti-Shock System – zaawansowane czujniki mierzą odporność skóry na prąd z częstotliwością 100 razy na sekundę i automatycznie dostosowują intensywność impulsów do naszych potrzeb. W ten sposób terapia jest maksymalnie skuteczna, a ryzyko porażenia skóry całkowicie wyeliminowane. Do tego dochodzi opatentowana technologia pulsacji T-Sonic, która dociera głęboko w pory, aby zwiększyć cyrkulację krwi, przyspieszyć usuwanie toksyn i rozluźnić wszelkie napięcia. Masaż FOREO BEAR porównuje się do fitnessu twarzy, ponieważ zabieg rozluźnia zestresowane mięśnie (działa na ponad 65 mięśni twarzy i szyi), zmniejszając w ten sposób zmarszczki mimiczne. Mikroprądy pobudzają też produkcję kolagenu i elastyny, więc z czasem skóra odzyskuje jędrność i elastyczność, a kontur twarzy jest wyraźnie zarysowany. Natychmiastowym efektem masażu jest piękne rozświetlenie cery.

Jak często wykonywać masaż anti-ageing?

Tak jak w przypadku każdego zabiegu, który stymuluje naturalne mechanizmy regeneracyjne naszej skóry, liczy się systematyczność. Masaż najlepiej jest wykonywać raz na 24 godziny. To nie jest problem, nawet jeśli nie jesteś mistrzynią samodyscypliny. BEAR-a używa się intuicyjnie, a sam zabieg zajmuje trzy minuty. Po kilku dniach staje się to tak naturalne jak mycie zębów, szczególnie że efekty, które zobaczysz w lustrze, będą cię motywowały.

Jak używać FOREO BEAR?

Po umyciu i dokładnym osuszeniu twarzy nakładasz na nią Serum Serum Serum marki FOREO (lub swoje ulubione serum na bazie wody). Jest potrzebne, żeby dobrze przewodzić mikroprądy i dawać poślizg na skórze. Naciskasz przycisk włączający urządzenie. Delikatnie dociskasz obie metalowe półkule do skóry, a następnie delikatnie przesuwasz je po twarzy i szyi. Ważne jest, żeby obydwie półkule z mikroprądem stykały się cały czas ze skórą. Przesuwasz urządzenie powoli w górę, liftingującymi ruchami, lekko dociskając do twarzy. Po zabiegu przyciskasz przycisk na trzy sekundy, żeby wyłączyć BEAR-a. Masz ochotę na więcej? Swojego BEAR-a możesz połączyć z aplikacją FOREO w telefonie i cieszyć się różnorodnymi treningami modelującymi twarz z dokładnymi wskazówkami, jak go wykonać. Aplikacja pozwoli ci też spersonalizować urządzenia. Uzyskasz dostęp do różnej intensywności mikroprądów i będziesz mogła stworzyć swój indywidualny program zabiegu.

Najnowszy BEAR w miętowym kolorze dostępny jest  na notino.pl

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Świat u naszych stóp

Chodź boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. (Fot. iStock)
Chodź boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. (Fot. iStock)
Stopy komunikują się z nami codziennie, sygnalizując problemy na poziomie ciała i emocji. Są naszym symbolem obecności w świecie, a i tak najczęściej chowamy je w skarpetkach i butach. Wstydzimy się ich, nie lubimy. Dziennikarka i fotografka Katarzyna Sołtan pyta kobiety o ich stopy. A potem je fotografuje.

Ludzka stopa składa się z 33 stawów, 107 ścięgien i więzadeł oraz 26 kości, co oznacza, że w samych tylko stopach znajduje się jedna czwarta wszystkich kości naszego organizmu. Ich niewielka powierzchnia utrzymuje nasze ciało nawet w bardzo trudnych warunkach. A nie mają z nami lekko – codziennie robimy średnio 5 tysięcy kroków, a w ciągu całego życia uderzamy nimi o podłoże średnio 10 milionów razy. Do tego dochodzi jeszcze poruszanie się po twardej powierzchni, czasem w niewygodnych lub niewłaściwie dobranych butach.
Powiedzmy sobie szczerze − na co dzień nie dbamy o stopy tak, jak o włosy, cerę czy ręce. Przypominamy sobie o nich dopiero wtedy, gdy nadchodzi lato lub dzieje się z nimi coś nie tak. Tak było w moim przypadku. Miałam kompleks na punkcie stóp. Cieszyłam się, kiedy nadchodziły chłodniejsze miesiące, bo mogłam ukryć je w szczelnym pancerzu martensów. W gorące miesiące przeżywałam katusze – zakryte buty były prawdziwą męczarnią, ale wolałam odczuwać dyskomfort niż włożyć sandały. Byłam przekonana, że odsłaniam w ten sposób bardzo intymną część ciała, w dodatku – w mojej ocenie – nieładną. Dopiero całkiem niedawno, gdy otworzyłam się na medytację i jogę, poczułam, jak ważne są stopy. W jodze stopa jest podstawą i każdy brak równowagi w życiu zaczyna się właśnie od niej.

Medytacja drzewa

− Stopy są dla mnie cudem, dzięki któremu mogę w ogóle doświadczać chodzenia po ziemi – mówi Green, tancerka i projektantka tworząca w duchu recyklingu. Green uważa, że największą mocą stóp jest możliwość kontaktu z ziemią. To właśnie przez stopy ziemia przekazuje nam energię, dzięki której łączymy się z naturą. − Wystarczy stanąć boso na ziemi i już mamy dostęp do bezpośredniej wiedzy − przekonuje.

Podobne odczucia ma Kinga Wdowiak, którą od zawsze fascynowała właśnie ta część ciała. W liceum lubiła robić rysunki swoich stóp, a latem biegała boso wszędzie, gdzie tylko się dało. Chciała mieć kontakt z ziemią. Skupiała się wtedy na samej czynności chodzenia, co przeradzało się w medytację. Kinga praktykuje to do dziś, ale już świadomie jako buddystka i nauczycielka jogi. – Stopa to nasz fundament, miejsce zapuszczania energetycznych korzeni – tłumaczy. – Dlatego w jodze zaczynamy skanowanie całego ciała od stóp i w ten sposób przyciągamy do siebie energię.

Filozofie Wschodu od dawna podkreślają, jak ważna jest interakcja pomiędzy energią ziemi a energią ciała człowieka. Według niektórych wschodnich wierzeń żeńska energia jest energią przyciągania, czyli „siłą dośrodkową” wpływającą do ciała kobiety przez stopy, dlatego też nazywana jest siłą uziemienia. Ta potężna energia sprawia, że domownicy chcą przebywać blisko osoby o najwyższej energii dośrodkowej, czyli zwykle wokół matki. Kinga uważa, że świadome skierowanie uwagi na stopy może być też świetnym sposobem na wyciszenie w stresujących momentach. Wystarczy wyobrazić sobie, że nasz oddech zaczyna się od stóp i wędruje przez całe ciało. Odczucia płynące z podstawy naszych nóg wygłuszą natrętne myśli, pozwolą nawiązać kontakt ze sobą i przywrócą równowagę. – Stopy nauczyły mnie, jak wiele energii jest dostępnej w asanach. Gdy stoję w pozycji drzewa i łapię równowagę, moja silna stopa utrzymuje mnie, jestem stabilna i nic nie jest w stanie mnie ruszyć – twierdzi Kinga.

Kinga uważa, że stopy, podobnie jak ręce, są przepiękną częścią kobiecego ciała. Tym bardziej dziwi ją to, że kobiety mają na ich punkcie kompleksy. Tak było w przypadku Pauliny Wycichowskiej, tancerki i choreografki. Już od dzieciństwa katowała je ćwiczeniami w szkole baletowej, ale nie widziała efektów – były twarde i nieustępliwe. Zabezpieczyły ją przed wieloma kontuzjami, ale wtedy nie potrafiła tego docenić. Wstydziła się ich. Wszystko zmieniło się w trakcie studiów tańca współczesnego w Londynie. Zaczęła pracować z nimi świadomie i z wyczuciem – i wtedy nawet trochę zmieniły swój kształt. Ta wzmocniona uwaga zwrócona na stopy pozostała jej do dzisiaj, a gdy przypominają o sobie bólem, Paulina już wie, że chcą uwagi i dotyku. W tańcu natomiast są jej łącznikiem z ziemią. – To niesamowite, że tak misterne konstrukcje, jakimi są stopy, absorbują duże siły uderzenia, na przykład podczas skoku, gdy przyjmują zwielokrotniony siłą przyciągania ciężar naszego opadającego ciała – zachwyca się.
Prowadzi warsztaty rozwijania świadomości ciała, które nazwała „I mind the step”. − Uważam, że świadomość każdego kroku przekłada się na świadomość ruchu i ciała, a może nawet na świadomość poszczególnych chwil życia − podsumowuje. Praca ze stopami sprawia, że lubi patrzeć na stopy innych, szczególnie latem, bose i w sandałkach, naturalne lub z pomalowanymi paznokciami. Żałuje jednak, że kobiety wciąż rzadko podkreślają ich piękno pierścionkami lub bransoletkami.

Śladami bogów

Magda Adamow, nauczycielka i fotografka, należy do tych kobiet, które uwielbiają ozdabiać swoje stopy subtelną biżuterią. Uważa, że jest w nich, podobnie jak w dłoniach, niezwykła zdolność zmysłowego odbierania świata. − Są niesamowicie chwytne i wrażliwe na bodźce sensualne, chociażby wtedy, gdy chodzimy boso po piasku, zanurzamy je w ciepłej wodzie lub dotyka ich ktoś bliski. Kontakt ze światem przez stopy to niemal metafizyczne doznanie – mówi Magda. I chociaż stopy w niczym nie ustępują dłoniom, notorycznie zakrywamy je skarpetami, wciskamy w buty i chowamy przed innymi. Może dlatego, że są daleko od głowy, którą uznajemy w naszej kulturze za niezwykle ważną? Traktujemy je bardziej instrumentalnie jako część ciała służącą do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Tymczasem stopy były i są bardzo ważnym elementem świata duchowego. W wielu tradycjach to właśnie one są ucieleśnieniem naszej duszy i przypominają, że gdy bogowie zeszli na Ziemię, pozostawili na niej swoje święte ślady, którymi obecnie podążamy. W niektórych kulturach pokłony składane guru lub starszym osobom w rodzinie połączone są z dotknięciem ręką ich stóp – tworzy to delikatny krąg wymiany energii i jest oznaką najwyższego szacunku. W buddyzmie guru witany jest przez wyznawców przez pokłon lub pocałunek w stopy. Co ciekawe, wizerunek samego Buddy był niegdyś tabu, dlatego symbolem jego obecności były odciski stóp, które do dziś możemy oglądać w postaci grawerunków pokrytych rozmaitymi symbolami. Znaczenie stóp zakodowane jest również w języku, kiedy mówimy o miejscach „nietkniętych ludzką stopą”, gdy „składamy cały świat u stóp” ukochanej osoby lub gdy „mamy coś lub kogoś u swych stóp”.

stopy to nasz fundament, miejsce łączności z ziemią, zapuszczania energetycznych korzeni. (Fot. Katarzyna Sołtan)stopy to nasz fundament, miejsce łączności z ziemią, zapuszczania energetycznych korzeni. (Fot. Katarzyna Sołtan)

W cieniu Kopciuszka

Historia zna też mniej chlubne i dalekie od metafizyki przykłady, w których stopa sprowadzona była do atrybutu męskości lub kobiecości. W średniowieczu duża męska stopa oznaczała siłę, dlatego panowie z upodobaniem nosili ciżmy. Buty z długim noskiem, mające podkreślać walory i pozycję mężczyzny, nie weszły do mody na stałe, może dlatego, że utrudniały swobodne przemieszczanie się nie tylko ich właścicielowi, lecz także reszcie otoczenia.
Z kolei wabikiem średniowiecznej damy była mała stopa. Również przez wiele stuleci wielkością stopy mierzono wartość kobiety w Chinach. Fetysz miniaturowych stóp zawładnął wyobraźnią Chińczyków do tego stopnia, że zaczęto krępować kobiece stopy bandażami w taki sposób, by zatrzymać ich naturalny proces rośnięcia, o czym opowiada chociażby książka „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz” Lisy See. Miniaturowe stopy były symbolem piękna i wyjątkowości, zupełnie jak w baśni o Kopciuszku, którego stopa była tak mała, że jej pantofelek nie pasował na żadną inną kobietę.

Dziś, bardziej niż o wciskaniu stopy w trzewiczek, marzymy o jej nienagannym wyglądzie. I choć w reklamach pojawia się zwykle proporcjonalna, gładka i smukła stopa, w rzeczywistości wyróżniamy trzy jej typy: egipską, rzymską i grecką. Stopa egipska uznawana jest za idealną ze względu na jej harmonijną budowę i smukłość. Paluch jest w niej najdłuższy, a reszta proporcjonalnie maleje. Z kolei grecki typ ma najdłuższy drugi palec. W starożytnej Grecji taki układ palców oznaczał inteligencję i wysokie pochodzenie. Typ rzymski jest najrzadszy − pierwsze trzy palce są niemal identycznej długości, a dwa ostatnie wyraźnie krótsze od pozostałych.
Niezależnie od kształtu stopa to lustro wszystkich naszych organów wewnętrznych. To właśnie tutaj znajduje się mnóstwo receptorów, mapa ludzkiego ciała. Doskonałym znawcą tej mapy jest refleksolog, który leczy rozmaite dolegliwości, uciskając poszczególne receptory na stopach. Może to pomóc między innymi w: bezsenności, migrenie, bólach stawów i kręgosłupa, w problemach skórnych i żołądkowo-jelitowych. Na śródstopiu w ujęciu refleksologii znajdują się nasze narządy wewnętrzne, więc przyciskając piętę do śródstopia masujemy żołądek, jelita czy śledzionę. Dlatego tak ważne są codzienny masaż stóp, gimnastyka i chodzenie boso.

Historie w stopach zapisane

Techniki automasażu wykorzystuje coraz popularniejsza w Polsce gimnastyka słowiańska. Stopy, podobnie jak w jodze, służą tu do uziemiania się, więc dobrze ćwiczyć w bliskim kontakcie z ziemią, żeby otworzyć się na płynącą z niej energię. − Stopa w relacji z ziemią odzwierciedla naszą relację z matką. Jeśli coś pojawia się na stopach, to sygnał, że coś w tej relacji jest nie tak − tłumaczy Kasia Muchowska, terapeutka Mizan. – Na przykład przy płaskostopiu większa część stopy dotyka ziemi, co wyraża pragnienie bliskości z matką, więc to znak, że prawdopodobnie nasza matka jest emocjonalnie nieosiągalna. Z kolei narastanie naskórka to otoczenie się skorupką przed teraźniejszością.
Kasia przyznaje, że stopa to część ciała, którą najłatwiej zakryć, a nasze kompleksy biorą się z porównywania i przekonania, że to, co mamy, nie jest wystarczająco dobre. − Gdy ćwiczę gimnastykę słowiańską z dziewczynami, często zdarza się, że mają stopy zakryte rajstopami lub skarpetkami – zauważa. Przyznaje, że zanim pokochała swoje stopy, karmiła się obrazami z prasy i telewizji. – Wiedziałam, że latem muszę o nie zadbać, pomalować paznokcie i wygładzić pumeksem, a jeśli są suche, wetrzeć krem – mówi. − Podczas pracy z gimnastyką słowiańską zaczęłam się zastanawiać, dlaczego skóra na moich stopach jest taka sucha. Gdy zaczęłam ćwiczyć i doceniać moje stopy, to się zmieniło. Narodziła się we mnie wdzięczność za moje stopy. Przestałam je oceniać i traktować przedmiotowo.
Kasia mówi, że jej stopy wyglądają teraz inaczej. Wie już, że krem jest tylko czymś w rodzaju plastra, ale nie zmieni energetycznej kondycji stóp.
O tym, jak trudno jest pokochać swoje stopy, przekonała się również Green. – Moje kompleksy na ich punkcie wynikają z tego, że w mojej rodzinie kobiety mają dość żylaste stopy, więc jeśli założę buty na obcasie, to wygląda to mało estetycznie. Ale moje stopy są też tym, co pozwala mi się ugruntować, poczuć siebie, ustabilizować i za to jestem im wdzięczna – podsumowuje.

Zbawienne rytuały

− Stopa i jej wygląd mówią wiele o budowie ciała, wadach postawy, problemach z układem kostno-stawowym i chorobach układu krążenia – mówi Lidia Zerek, podolog. Podpowiada, jak pielęgnować stopy i paznokcie w zaciszu domowym oraz jak dobierać obuwie i wkładki korygujące. − Wiele moich klientek nie lubi swoich stóp. Wynika to najczęściej z utrwalonych kanonów piękna pokazywanych w mediach. Każda reklama dotycząca pielęgnacji stóp to obrazek młodej, zgrabnej kobiety, która pokazuje nienagannie wypielęgnowane stopy. W rzeczywistości każdy z nas jest inny, więc i nasze stopy się różnią – przekonuje. Ważne, żeby o nie właściwie zadbać. Nie zakrywajmy zmienionych chorobowo paznokci lakierem i nie kupujmy skarpetek złuszczających, ponieważ w ich składzie są kwasy, które zaburzają procesy prawidłowej keratynizacji naskórka. Powinniśmy też unikać tarek i pumeksów, ponieważ pocieranie stopy powoduje wzrost temperatury, a to również zaburza keratynizację i nasze stopy zamiast być gładkie, robią się szorstkie. Naskórek złuszcza się samodzielnie i odbudowuje co 28 dni. Jeśli proces ten przebiega prawidłowo, trudno go nawet zauważyć. Rytuałem powinno stać się codzienne mycie stóp w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie, do której możemy dodać odrobinę specjalistycznej soli lub olejku, a po umyciu dokładne wycieranie stóp i przestrzeni międzypalcowych. Pielęgnację warto zakończyć delikatnym masażem, podczas którego wetrzemy preparaty podologiczne mające w składzie odpowiednio skoncentrowane naturalne tłuszcze, delikatną lanolinę, ekstrakty z owoców, preparaty zwalczające działanie wolnych rodników i kompleksy witaminowe, które łagodzą podrażnienia naskórka i wspomagają jego odbudowę.
Co dzieje się, kiedy zapominamy o fundamencie naszego ciała? − Stopy, nieustannie narażone na przeciążenia i tarcie w nieodpowiednim obuwiu, buntują się – tłumaczy Lidia. Powstają odciski, nagniotki, pękają pięty, rosną haluksy, odczuwamy piekący, kłujący ból w obrębie pięt, a nawet całej kończyny dolnej i układu szkieletowego. Unikajmy zatem obuwia, które jest za ciasne i za ciężkie. Szpilki zostawmy na specjalne okazje. Przy zakupie nowych butów zwróćmy uwagę przede wszystkim na wygodę, aby stopa miała odpowiednią ilość miejsca i nie była ściśnięta, oraz na podeszwy, które powinny być elastyczne i lekko amortyzujące. Jeśli do tego będziemy myśleć o swoich stopach z wdzięcznością, zabiorą nas w niejedną fascynującą podróż. Bo niezależnie od wielkości i kształtu stopy komunikują się z nami codziennie i dzielą się mądrością na temat naszego zdrowia, sił życiowych i blokad emocjonalnych.
Zacznij od ćwiczenia: przejdź się boso po plaży, trawie lub podłodze. Na początku stopy będą unikać nierówności, kamyków i gałązek, ale z czasem się do nich przyzwyczają. Poczuj swoje kroki tu i teraz. Za tydzień będą pewnie inne. Podobają ci się ślady, które zostawiasz na ziemi? 

  1. Moda i uroda

#badajznamiona – akcja kliniki Preibisz SkinDoctors. Regularne badanie skóry to profilatyka czerniaka

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Czy wiesz, że regularne badanie skóry jest niezwykle istotne dla wczesnego wykrycia czerniaka? Ten groźny nowotwór odpowiednio wcześnie wykryty, jest w większości wypadków całkowicie wyleczalny! Dlatego nigdy nie należy lekceważyć problemu. O tym, czym są znamiona, jak je kontrolować oraz jak ważna jest fotoprotekcja opowiedział dermatolog dr Łukasz Preibisz z Preibisz SkinDoctors, który o diagnostyce znamion barwnikowych wie wszystko!

Czym są znamiona?

Niemal każdy z nas posiada na swoim ciele choćby jedno, nawet niewielkie, znamię, które określamy mianem „pieprzyków”. Znamiona barwnikowe to nic innego, jak zmiany pigmentacyjne zbudowane z melanocytów, czyli komórek barwnikowych skóry. Poprzez ich nadmierne miejscowe nagromadzenie dochodzi do powstania znamienia. Mogą różnić się one od siebie barwą, wielkością, umiejscowieniem czy charakterem zmiany. Znamiona barwnikowe możemy podzielić na:

  • wrodzone,
  • nabyte,
  • atypowe.

Znamiona wrodzone, jak też sama nazwa wskazuje, widnieją na naszej skórze w momencie urodzenia. Najczęściej są to pojedyncze zmiany o gładkiej powierzchni, równych granicach o jednolitym kolorze. Bardzo często zdarza się, że z wiekiem rosną na nich włosy. Znamiona nabyte mogą mieć charakter łagodny. Powstają już w okresie dzieciństwa. Przybywa nam ich stopniowo w kolejnych latach naszego życia.

Znamiona, które mogą nas zaniepokoić mają charakter atypowy. Inaczej określa się je jako dysplastyczne znamię barwnikowe. Charakteryzuje je wielkość, która zwykle przekracza 0,5 cm średnicy, nieregularna powierzchnia i koloryt oraz asymetryczny kształt. Niestety atypowe znamiona barwnikowe mogą z czasem przeobrazić się w czerniaka, dlatego wymagają stałej kontroli dermatologicznej.

Wśród znamion barwnikowych wyróżnia się także:

  • znamię błękitne, znamię o charakterze łagodnym, które może być znamieniem wrodzonym, lub też pojawić się dopiero w kolejnych latach życia dziecka.
  • znamię Beckera o brunatnym kolorze z obecnymi na powierzchni włosami;
  • znamię Spitz o grudkowej powierzchni i brązowym lub brązowo-czerwonym zabarwieniu.
  • znamię Clarka, w którym komórki barwnikowe znajdują się bardzo powierzchownie na granicy naskórka.
  • znamię Suttona również o brunatnym kolorze, jednak posiadające przejaśnienie (odbarwienie) skóry wokół;

Obserwacja znamion – dlaczego to takie ważne?

Przynajmniej raz w miesiącu każdy z nas powinien poświęcić 15 min by samodzielnie zbadać swoje znamiona. Oglądajmy też dzieci i monitorujmy pojawiające się wszelkie zmiany na ich skórze. Oglądając ciało (także w trudnodostępnych miejscach, a więc na plecach, skórze głowy, w pachwinach i pod pachami) należy zwrócić uwagę na to, czy pojawiło się jakieś nowe znamię lub czy obecne nie zmieniło rozmiaru, kształtu i koloru.

Profilaktyka SPF przede wszystkim!

Samokontrola to jedno, jednak nie mniej ważna jest całoroczna fotoprotekcja, którą powinniśmy stosować przez cały dzień (nie tylko wtedy, gdy się opalamy). Ekspozycja na słońce jest jednym z czynników rozwoju czerniaka. Dzieci powinny używać kremów z filtrem o bardzo wysokiej protekcji, najlepiej kosmetyki, które są im specjalnie dedykowane (najczęściej filtry fizyczne). Obecnie zgodnie z europejskimi wytycznymi do oznaczania kremów z filtrem, najwyższe dostępne wskaźniki protekcji przeciw UV wynoszą SPF 50+. Skórę należy smarować co 2-3 godziny dość grubą warstwą. Pamiętajcie, że słońce przenika także przez szyby samochodowe i te w domu!

Kiedy należy udać się do dermatologa?

dr Łukasz Preibisz (Fot. materiały partnera)dr Łukasz Preibisz (Fot. materiały partnera)

Badać należy się w momencie, kiedy skóra nie jest opalona. Najlepiej zrobić to przed wyjazdem na wakacje, w okresie wiosennym i wczesnoletnim bądź jesienią lub zimą. Dlaczego?

- Opalenizna zmienia kolory w zmianach barwnikowych, a jednym z kryteriów, które oceniamy, są właśnie kolory – mówi dr Łukasz Preibisz.

Jeśli znamię budzi jakiekolwiek nasze wątpliwości, zawsze warto skonsultować się je z dermatologiem, który pomoże określić, czy zmiana ma charakter łagodny, czy powinna wzbudzać niepokój. W tym celu wykonuje się tzw. dermatoskopię, czyli oglądanie naskórka pod pewnym powiększeniem.

- Jest to badanie, które pomaga rozróżnić zmiany łagodne od zmian atypowych. Badanie wykonywane jest przy pomocy dermatoskopu, urządzenia łączącego powiększającą lupę ze źródłem światła. Dzięki temu można bardzo dokładnie przyjrzeć się zmianom i odróżnić te podejrzane, od tych zupełnie niegroźnych – wyjaśnia dermatolog z Preibisz SkinDoctors.

Podczas badania znamiona oceniane są przy pomocy reguły ABCDE – „A” oznacza asymetrię, „B” brzegi, „C” kolor, „D” średnicę i „E” ewolucję zmiany. Specjalista przygląda się „pieprzykom” pod kątem asymetryczności, wyglądu brzegów (czy są postrzępione i nieregularne), koloru (czy jest jednolity czy też nie), wielkości (czy znamię jest większe niż 5 mm lub czy się powiększa) oraz ewolucji (czy zaszły jakieś niepokojące zmiany w wyglądzie.

- Poza badaniem dermatoskopowym, w naszej klinice wykonujemy także USG skóry, które pozwala na jeszcze dokładniejszą analizę problemu – mówi dr Łukasz Preibisz.

Oprócz tego lekarz może też przyjrzeć się zmianom u Pacjenta w wideodermoskopie, który jest urządzeniem umożliwiającym bardzo dokładne powiększenie. Nowoczesne badanie umożliwia archiwizowanie zdjęć ze znamionami, dzięki czemu możemy porównywać je na przestrzeni czasu.

Regularnemu badaniu dermatologicznemu powinny poddawać się szczególnie osoby obciążone rodzinnym wywiadem czerniaka skóry czy zespołem znamion dysplastycznych.

Metody usuwania znamion

Przy wyborze metody usuwania wszelkich zmian w obrębie skóry dermatoskopowa ocena znamion jest decydująca. Zmiany barwnikowe, które wykazują cechy atypii muszą być usunięte metodą chirurgii tradycyjnej. - Wówczas pobrany wycinek będzie poddany badaniu histopatologicznemu w celu wykluczenia złośliwości zmiany – wyjaśnia dr Łukasz Preibisz. Nie ma wskazań do profilaktycznego usuwania znamion barwnikowych o charakterze łagodnym, chyba, że znajdują się w miejscach drażnionych lub poddanych nadmiernej ekspozycji słonecznej.

W klinice Preibisz SkinDoctors trwa akcja #badajznamiona – zapraszamy na badania do naszych dermatologów!

  1. Moda i uroda

Kiss Kiss - pocałunek blasku, pocałunek pielęgnacji, pocałunek natury

Przeciętna kobieta w ciągu życia zjada około czterech kilogramów szminki. Nowe lśniące Kiss kiss shine bloom zawierają 95 proc. naturalnych składników. Nadają ustom świeży kolor, który wcale nie tak łatwo „zjeść”. 

Guerlain wszedł zdecydowanym krokiem na ścieżkę prowadzącą w kierunku natury, zmieniając formuły ikonicznych produktów na bardziej naturalne. Na pierwszy ogień poszły podkład L’Essentiel, Terracotta (słynny puder brązujący) oraz pomadki KissKiss.

KissKiss Bloom przyciąga wzrok
olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod
złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na
ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę
czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.KissKiss Bloom przyciąga wzrok olśniewającym, nowym złotym blaskiem. Pod złotą powłoką nowa szminka pięknie lśni na ustach, zapewniając łatwą aplikację i chwilę czystej zmysłowości za jednym pociągnięciem.

Według Guerlain makijaż bez szminki jest niepełny. KissKiss to od 2005 roku ikona marki, część jej DNA. Mimo że same pomadki były w sprzedaży od 1994 roku, dopiero 11 lat później zmieniły się w prawdziwe klejnoty wraz z nowym opakowaniem zaprojektowanym przez Hervégo van der Straetena, francuskiego projektanta biżuterii, mebli i oświetlenia. Jesienią ubiegłego roku premierę miała kolekcja matowych szminek Tender Matte. Teraz, wiosną, przyszedł czas na pocałunki w wersji błyszczącej.

Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła
zmysłowość.Kiss od shine - mokry połysk i niezwykła zmysłowość.

Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy
odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy
efekt naturalnego piękna.Paleta pomadek zainspirowana kolorem kwiatów - każdy odcień zapewnia świeży, soczysty i żywy efekt naturalnego piękna.

Kolory nowych pomadek KissKiss Shine Bloom inspirowane są płatkami kwiatów. Świeże, radosne odcienie łatwo dobrać do każdej karnacji, a formuły mają pielęgnacyjne właściwości. Cząsteczki kwasu hialuronowego w połączeniu z ekstraktem z konjacu i masłem shea dają uczucie komfortu i nawilżenia przez 24 godziny. Olejek z japońskiej kamelii wygładza usta. Za fantastyczny połysk (i przyjemny poślizg przy nakładaniu) odpowiada zaś roślinny wosk Candelilla.

Pomadki są dostępne w 20 odcieniach, ale cztery sztandarowe mają specjalne szczęśliwe numery wybrane według chińskiej numerologii.

Te numery to szczęśliwe  liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOMTe numery to szczęśliwe liczby w chińskim horoskopie. Od lewej: 258 – MY KISS GLOW; 775 – POPPY KISS ; 521 – KISS TO SAY; 520 – LOVE BLOOM

Za jednym pociągnięciem usta nabierają trójwymiarowego blasku dzięki soczystej, świeżej i wystawnej palecie odcieni.

KissKiss Shine Bloom Guerlain 185 złKissKiss Shine Bloom Guerlain 185 zł

  1. Moda i uroda

Skóra sucha, blizny, rozstępy. Jak zaopiekować się skórą, która wymaga troski i uwagi? Poradnik świadomej pielęgnacji

Jak dbać o skórę (Fot. materiały partnera)
Jak dbać o skórę (Fot. materiały partnera)
Każda skóra jest inna. Jedna jest zupełnie bezproblemowa, a inna wymaga dużej troski i uwagi. Jak zadbać o skórę suchą, z bliznami i rozstępami?

Spis treści:

Skóra sucha. Co trzeba o niej wiedzieć?

Przyczyny i objawy suchej skóry

Jak dbać o suchą skórę?

Rozstępy. Co trzeba o nich wiedzieć?

Skąd biorą się rozstępy?

Jak radzić sobie z rozstępami?

Blizny. Co trzeba o nich wiedzieć?

Jak radzić sobie z bliznami?

Skóra sucha. Co trzeba o niej wiedzieć?

Woda jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania całego naszego organizmu, w tym skóry. Większość wody związanej w tym organie znajduje się w skórze właściwej. Z kolei komórki najbardziej zewnętrznej warstwy naskórka – warstwy rogowej – zawierają stosunkowo mało wody, około 13%. Jednak nawet niewielkie wahania tego poziomu powodują nieprawidłowe funkcjonowanie skóry. Spadek zawartości wody poniżej 10% w korneocytach, czyli komórkach warstwy rogowej, sprawia, że ich wzajemne przyleganie jest osłabione, a skóra staje się sucha, szorstka, spękana.

Przyczyny i objawy suchej skóry

Istotna dla utrzymania optymalnego poziomu wody w skórze jest sprawnie działająca bariera naskórkowa, do czego przyczyniają się m.in. NMF i międzykomórkowe spoiwo lipidowe. NMF (natural moisturizing factor – naturalny czynnik nawilżający) to kompleks substancji występujących w naskórku, odpowiadający za zatrzymanie wody wewnątrz korneocytów. Woda w korneocytach jest niezbędna m.in. do utrzymania ich właściwego kształtu i wzajemnego przylegania, a co za tym idzie integralności warstwy rogowej, optymalnego poziomu ucieczki wody na zewnątrz i ochrony przed wnikaniem czynników zewnętrznych do środka. Do składników NMF należą m.in. mocznik, kwas mlekowy i mleczany. Z kolei międzykomórkowy cement lipidowy otacza komórki warstwy rogowej i składa się z kwasów tłuszczowych, ceramidów i cholesterolu. Cement lipidowy odpowiada za spajanie i nawilżanie komórek warstwy rogowej, zatrzymuje wodę i NMF w naskórku.

Zaburzenia w składzie lub ilości NMF oraz cementu lipidowego sprawiają, że spada zawartość wody w naskórku i skóra przestaje prawidłowo działać. Staje się bardziej przepuszczalna dla wody na zewnątrz i dla alergenów oraz substancji drażniących do środka. Pojawia się problem suchej skóry. Taka skóra swędzi, piecze, jest szorstka, mniej elastyczna, łuszczy się, bywa nadwrażliwa i bardziej podatna na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych, np. wiatru, temperatury, promieniowania UV czy detergentów.

Warto przy tym pamiętać, że każdego dnia ze zdrowej skóry osoby dorosłej odparowuje nawet filiżanka wody. Wędrówka wody od najgłębszych warstw skóry na zewnątrz i jej odparowanie jest zjawiskiem normalnym, a poziom tej ucieczki jest określany wskaźnikiem TEWL (transepidermal water loss – przeznaskórkowa utrata wody). Jest on miarą sprawności bariery naskórkowej. Przy suchej skórze poziom TEWL może wzrosnąć wielokrotnie.

Za pojawieniem się problemu suchej skóry mogą stać takie czynniki jak uwarunkowania genetyczne, starzenie się skóry, choroby przewlekłe, zaburzenia hormonalne, niektóre leki, czynniki środowiskowe, w tym nieprawidłowa pielęgnacja skóry. Sucha skóra towarzyszy niektórym dermatozom, np. atopowemu zapaleniu skóry, łuszczycy i rybiej łusce.

Jak dbać o suchą skórę?

Skóra sucha wymaga regularnego nawilżania i natłuszczania. W pielęgnacji suchej skóry istotne jest zwiększenie zatrzymania wody w naskórku. Pomocne w tym będą składniki tworzące na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, ograniczającą odparowywanie wody z naskórka. Poprzez działanie pośrednio nawilżające zmiękczą skórę i uelastycznią ją. Do tej grupy składników należą m.in. silikony, parafina czy oleje roślinne. Te ostatnie dodatkowo dostarczą skórze nienasyconych kwasów tłuszczowych, naturalnie występujących w skórze. Warto pamiętać, że skóra sucha zwykle jest skórą wrażliwą, nadreaktywną, bardziej podatną na podrażnienia i reakcje alergiczne. Z tego powodu należy wybierać kosmetyki delikatne, pozbawione najczęstszych alergenów, a wszelkie nowości kosmetyczne wprowadzać do pielęgnacji ostrożnie.

Zarówno do smarowania suchej skóry twarzy, jak i całego ciała, dobrze sprawdzi się Olejek Naturalny Bio-Oil. Zawarte w preparacie liczne oleje roślinne, m.in. sojowy, z nasion słonecznika i krokosza bawarskiego, jojoba i z pestek granatu, dostarczą skórze nienasyconych kwasów tłuszczowych, ograniczą przeznaskórkową utratę wody, nawilżą i uelastycznią skórę. Z kolei bogaty w witaminy i białka roślinne olejek z kiełków pszenicy wspomoże regenerację komórek skóry, a bisabolol oraz olejki lawendowy, rumiankowy i nagietkowy zapewnią działanie przeciwzapalne i łagodzące. Oleje zawarte w preparacie zostały dobrane pod kątem zawartości kwasów tłuszczowych, naturalnie występujących w skórze oraz szybkiego wchłaniania, bez pozostawiania nieprzyjemnej, lepkiej warstwy. Preparat nie zawiera najczęstszych alergenów zapachowych ani syntetycznej kompozycji zapachowej, pozbawiony jest również barwników, co zmniejsza ryzyko podrażnienia często wrażliwej skóry suchej.

Olejek do suchej skóry (Fot. materiały partnera)Olejek do suchej skóry (Fot. materiały partnera)

Rozstępy. Co trzeba o nich wiedzieć?

Rozstępy to wrzecionowate pasma ścieńczałej skóry, przypominające blizny. W odróżnieniu od nich, rozstępy nie powstają w wyniku urazu. Do utworzenia rozstępów przyczyniają się uwarunkowania genetyczne, czynniki biochemiczne oraz czynniki mechaniczne. Zmiany te mogą powstać w konsekwencji wahań hormonalnych, związanych np. z ciążą, dojrzewaniem czy niektórymi chorobami. Do ich wytworzenia przyczynia się też rozciągnięcie skóry spowodowane przyrostem tkanki tłuszczowej lub mięśniowej. Ze względu na uwarunkowaną genetycznie mniejszą grubość skóry i zmniejszoną zawartość w niej włókien kolagenowych i elastynowych, rozstępy częściej występują u kobiet niż u mężczyzn. Do powstawania rozstępów predysponuje także ciemny fototyp skóry.

Skąd biorą się rozstępy?

W skórze występują włókna kolagenowe i elastynowe, które, jeśli są prawidłowo zbudowane, nadają skórze elastyczność, wytrzymałość i sprężystość. Z powodu m.in. intensywnego rozciągania skóry czy na skutek zmian hormonalnych dochodzi do ich uszkodzenia. Zyskują nieprawidłową strukturę, są porozrywane i źle ułożone, przez co nie spełniają swojej roli. Skóra w tych obszarach traci elastyczność i sprężystość. W konsekwencji uwidaczniają się rozstępy, które ze względu na reakcję zapalną i rozszerzenie naczyń krwionośnych najpierw są czerwone, a z czasem bledną i stają się perłowo-białe. Rozstępy charakteryzują się ścieńczeniem skóry, zmniejszoną pigmentacją, brakiem włosów i elementów wydzielniczych. Zwykle mają kilka centymetrów długości i występują w skupieniach. Najczęstszym problemem są rozstępy na udach, brzuchu, pośladkach oraz rozstępy na plecach - w okolicy krzyżowo-lędźwiowej, u kobiet dodatkowo na piersiach, a u mężczyzn - na bicepsach i kolanach.

Jak radzić sobie z rozstępami?

Walka z rozstępami jest trudna, dlatego istotne są działania profilaktyczne, zmniejszające ryzyko ich powstania. Należy unikać gwałtownych wahań masy ciała i dbać o zbilansowaną, zdrową dietę. Przydatne są również masaże oraz naprzemienne zimne i ciepłe prysznice, a także aktywność fizyczna. Gdy rozstępy już powstaną, warto zadbać o dobre nawilżenie i natłuszczenie skóry w tym obszarze. Przydatne będą preparaty bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy A, C i E. Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil zawiera bogactwo emolientów, m.in. unikalny PurCellin, odpowiadający za szybkie wchłanianie preparatu i skuteczne dostarczanie jego aktywnych składników. Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil zawiera także pochodną witaminy A – palmitynian retinolu. To główna, naturalnie występująca w naskórku forma witaminy A, o dużej cząsteczce i stabilności. Palmitynian retinolu stosowany zewnętrznie korzystnie wpływa na skórę – zwiększa grubość naskórka oraz poziom syntezy kolagenu i innych białek. Z tego powodu znalazł szerokie zastosowanie w przemyśle kosmetycznym, zwłaszcza w produktach przeciwstarzeniowych czy wspomagających walkę z niedoskonałościami – bliznami, rozstępami. Przeprowadzone badania kliniczne dowodzą skuteczności specjalistycznego olejku Bio-Oil w walce z rozstępami. W badaniu z udziałem 38 kobiet, posiadających rozstępy różnego pochodzenia, wykazano, że już po 2 tygodniach nakładania olejku na skórę dwa razy dziennie, bez towarzyszącego masażu, u 95% badanych poprawił się wygląd rozstępów.1

Olejek do pielęgnacji skóry (Fot. materiały partnera)Olejek do pielęgnacji skóry (Fot. materiały partnera)

Blizny. Co trzeba o nich wiedzieć?

Blizna powstaje w wyniku gojenia się rany i stanowi tkankę zastępczą – tkanka łączna włóknista zastępuje ubytek skóry właściwej. Blizny powstają na skutek różnego rodzaju urazów - mechanicznych, termicznych, chemicznych. Urazy, a dalej blizny, mogą powstać np. w wyniku zabiegów operacyjnych czy estetycznych, chorób skóry (np. ospy wietrznej, trądziku), tatuaży, szczepień czy ukąszenia owadów. Często powstawaniu blizn towarzyszy stan zapalny. Podobnie do rozstępów, blizny charakteryzują się mniejszą grubością naskórka, brakiem włosów i gruczołów potowych i łojowych. W tym obszarze zanikają włókna elastynowe, co powoduje sztywność i niesprężystość blizny.

Prawidłowe gojenie się skóry obejmuje kilka etapów, trwających wiele tygodni, stąd ostateczny kształt blizna uzyskuje po około 12 miesiącach od powstania urazu. Zwykle gojenie się ran prowadzi do powstania nieznacznej zmiany. Dojrzała, prawidłowa blizna jest płaska, niewystająca, perłowo-biała. Zdarza się jednak, że proces gojenia jest nieprawidłowy, dochodzi do bliznowacenia i powstania blizn zanikowych, o dnie blizny leżącym poniżej powierzchni skóry, oraz blizn przerostowych i keloidów, które wystają ponad powierzchnię skóry. W prawidłowej bliźnie włókna kolagenowe są cienkie i rozmieszczone regularnie, z kolei w bliznach przerostowych są grube, przypadkowo rozmieszczone i jest ich więcej niż w skórze zdrowej i prawidłowych bliznach.

Jak radzić sobie z bliznami?

Podobnie jak w przypadku rozstępów, istotne jest działanie zapobiegające powstawaniu blizn. Zaleca się stosowanie miejscowych preparatów, a ich działanie powinno być wielokierunkowe – powinno skupiać się m.in. na poprawie uwodnienia, działaniu przeciwzapalnym, przeciwobrzękowym, zmiękczającym, ograniczającym świąd. Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil zawiera liczne emolienty, m.in. parafinę, trójglicerydy oraz wspomniany wcześniej PurCellin. Natłuszczają skórę i tworzą skuteczną warstwę okluzyjną, dzięki czemu ograniczają ucieczkę wody z naskórka. Nawilżają, zmiękczają i uelastyczniają skórę. Stanowią także bazę dla substancji aktywnych, a ich specjalnie dobrana kompozycja zapewnia szybkie wchłanianie produktu, wysoką wydajność i łatwe rozprowadzanie. W specjalistycznym olejku do pielęgnacji skóry Bio-Oil znajdziemy także ekstrakty roślinne – olejek rumiankowy, lawendowy, rozmarynowy i nagietkowy, nadające preparatowi właściwości regenerujące, wygładzające i łagodzące. Preparat zawiera wspomnianą wcześniej pochodną witaminy A oraz bisabolol, odpowiadający za właściwości przeciwzapalne. W badaniu z udziałem 36 kobiet, które stosowały specjalistyczny olejek Bio-Oil dwa razy dziennie przez 8 tygodni na blizny nie starsze niż 3 lata, stwierdzono poprawę wyglądu tych zmian u 92% pacjentów2. Z kolei olejek stosowany 2 razy dziennie przez 10 tygodni na świeże blizny potrądzikowe doprowadził do ogólnej poprawy ich wyglądu u 84% z 44 pacjentów3.

Skuteczność olejku Bio-Oil (Fot. materiały partnera)Skuteczność olejku Bio-Oil (Fot. materiały partnera)

1. Badanie przeprowadzone w 2010 roku przez proDERM Institute for Applied Dermatological Research, Hamburg, Niemcy. Wyniki opublikowano w "A reviewof the effects of moisturizers on the appearance of scars and striae." International journal of cosmetic science 34.6 (2012): 519-524. Dostęp: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1468-2494.2012.00751.x

2. Badanie przeprowadzone w 2010 roku przez proDERM Institute for Applied Dermatological Research, Hamburg, Niemcy. Wyniki opublikowano w "A review of the effects of moisturizers on the appearance of scars and striae." International journal of cosmetic science 34.6 (2012): 519-524. Dostęp: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1468-2494.2012.00751.

3. Badanie przeprowadzone w 2012 roku przez Department of Dermatology, Peking University First Hospital, Pekin, Chiny.

Bibliografia:

Oliveira, Marcela B., et al. "Topical application of retinyl palmitate-loaded nanotechnology-based drug delivery systems for the treatment of skin aging." BioMed research international 2014 (2014).

Rawlings, A. V., S. Bielfeldt, and K. J. Lombard. "A review of the effects of moisturizers on the appearance of scars and striae." International journal of cosmetic science 34.6 (2012): 519-524.

Summers, Beverley. "The effect of a topically-applied cosmetic oil formulation on striae distensae." South African Family Practice 51.4 (2009).

Martini, Marie-Claude, et al. Kosmetologia i farmakologia skóry. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2008.

Kołodziejczak, Anna, et al. Kosmetologia. Tom 1. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2020.

  1. Moda i uroda

[Metal detox]

(Fot. materiały prasowe L’Oréal Professionnel)
(Fot. materiały prasowe L’Oréal Professionnel)
Czy wiesz, że metale znajdujące się w wodzie mogą mieć wpływ na kondycję włosów i niedoskonały efekt koloryzacji? Poznaj innowacyjną gamę od L’Oréal Professionnel Paris, która sprawi, że na nowo zakochasz się w swoich włosach. Pora na detox z Metal Detox!

Siedem lat laboratoria L’Oréal Professionnel Paris wraz z University of Ioannina zgłębiały problem, jakim są dla naszych włosów metale zawarte w wodzie. Wykazano, że najbardziej szkodliwa jest miedź. Może ona wpływać na uszkodzenia włosów, ich uwrażliwienie oraz nierówny efekt koloryzacji podczas usługi w salonie. Im bardziej uwrażliwione włosy, tym szybciej kolor będzie tracił swoją intensywność i blask. Rozwiązaniem tego problemu jest innowacyjna i opatentowana¹ gama produktów Metal Detox od L’Oréal Professionnel Paris. Pozytywnym bohaterem jest tu glikoamina, nanocząsteczka, która wnika do wnętrza włosa, neutralizując znajdujące się tam metale. Z usługi można skorzystać w salonie fryzjerskim. Nie przedłuża ona wizyty, ponieważ produkty Metal Detox mogą po prostu zastąpić pielęgnację zwykle stosowaną w trakcie koloryzacji. Dzięki temu włosy po usłudze będą jedwabiście gładkie, miękkie w dotyku, a ryzyko zniszczenia włosów spada aż o 87 proc.². Kolor zaś jest w 100 proc. niezawodny³, czyli dokładnie taki, jakiego oczekiwałaś, jednolity i świetlisty. Będziesz zachwycona długotrwałym kolorem bez ciepłych refleksów. Aby metale nie osadzały się ponownie we włosach, mamy do dyspozycji szampon i maskę Metal Detox do pielęgnacji domowej. Ich formuły zadbają przy okazji o intensywność koloru i blask.


Gama METAL DETOX to profesjonalna usługa w salonie z użyciem spreju, szamponu, maski i kuracji. Do domowej pielęgnacji zastosuj szampon oraz maskę.

Szampon 300 ml/126 zł, maska 250 ml/126 zł*. *Ostateczną cenę ustala sprzedawca w miejscu sprzedaży. Opakowania produkowane z plastiku do 100 proc. pochodzącego z recyklingu.

„Po użyciu Metal Detox możemy się cieszyć w 100 proc. niezawodnym kolorem3, który jest „mięsisty” i głęboki, bez żadnych niespodzianek. Zawdzięczamy to neutralizacji metali zawartych w wodzie, które osadzają się we włóknach włosów podczas mycia. Kolor jest bardziej długotrwały, odporny na wypłukiwanie się. Efekty pielęgnacyjne zachwyciły mnie przede wszystkim po dekoloryzacji.” - mówi Edyta Szymańska Tecni-artysta L’Oréal Professionnel

Edyta Szymańska
Tecni-artysta L’Oréal Professionnel
e! Szymańska Edyta Pracownia Autorska,
ul. Prezydenta Gabriela Narutowicza 27, Lublin @pracownia_e_szymanskaEdyta Szymańska Tecni-artysta L’Oréal Professionnel e! Szymańska Edyta Pracownia Autorska, ul. Prezydenta Gabriela Narutowicza 27, Lublin @pracownia_e_szymanska

Znajdź salon już dziś na www.salonexpert.pl

1. Złożono wnioski patentowe dla innowacyjnej gamy Metal Detox m.in. w: Niemczech, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych.
2. Test instrumentalny. Wyniki po zastosowaniu spreju Metal Detox, usługi fryzjerskiej oraz szamponu i maski z tej samej gamy.
3. Kolor jest bardziej jednolity oraz pozostaje zgodny z zastosowanym podczas koloryzacji odcieniem. Technologia nie wpływa na proces dekoloryzacji.