Nastolatek dla początkujących, czyli co można zobaczyć na YouTubie, żeby wiedzieć, czym żyją nastolatki

-Ty jesteś taki analogowy – westchnęła Córka. -Nikogo nie znasz. To mnie zabolało. Inni rodzice – owszem, zgodzę się. Oni nikogo nie znają. Nie wiedzą nawet, kto wymyślił iPhone’a, nie wiedzą, o co chodzi w Battlefield, i nie mają pojęcia, czym różni się creative od survivalu w Minecrafcie.

Ja jednak wszystko to wiem.

-Nic nie wiesz. Nie masz pojęcia, kto to jest ReZigiusz, nie wiesz, kto to Blowek. Musisz to nadrobić – powiedziała Córka. -Jak chcesz opisać nastolatków, skoro nie oglądasz YouTube’a?

Przyznałem jej rację, zarzuciłem telewizję i przerzuciłem się na YouTube’a. Naprawdę jestem stary, bo się nudzę, a nudzę się, bo oglądam kolejny filmik – a każdy trwa 20, a nawet 30 minut – i przez cały czas oglądam tę samą grę.

Sam bym wolał zagrać w tę grę, zamiast oglądać tych facetów, ale w końcu kilka milionów nastolatków też ogląda. To więcej niż dowolny serial w telewizji. To pierwsza rzecz, której się dowiedziałem – a już mną wstrząsnęła. Miliony nastolatków w Polsce wolą oglądać, jak ktoś gra w grę – zamiast zagrać w nią sami. Czemu, dlaczego, na miłość boską jak to możliwe – nic z tego nie rozumiałem.

Też nie rozumienie, też być może macie nawet dobre chęci, ale po prostu nie wyrabiacie czasowo? A może nawet nie macie czasu, by mieć dobre chęci, po prostu nie wyrabiacie? Lub nie chcecie się przyznać, ale świat internetowych twórców was nie kręci i nie zamierzacie udawać? Usiadłem rano przed komputerem i zostałem tam kilka dni, żeby nadrobić braki.

Zobacz tych najpopularniejszych, a potem pogadamy – powiedziała mi Córka. Łatwo powiedzieć – najpopularniejszych. Ilu mam obejrzeć? Tysiąc? Dwustu? A może wystarczy pięćdziesięciu? Ale zapamiętacie najwyżej 10.

Wszystko, co chcecie wiedzieć o YouTubie, ale nie macie siły obejrzeć – a przynajmniej kilka nazw, żebyście nie byli ciemni jak tabaka w rogi. SA Wardęga – to najpopularniejszy polski youtuber. To on przebrał psa za pająka, a potem kręcił z ukrycia reakcje przechodniów zwiewających z wrzaskiem, kiedy widzieli włochatego stwora wyłaniającego się z ciemności. Ten film obejrzało ponad sto milionów ludzi na całym świecie. Potem obejrzałem film o tym, jak Wardęga sprawdza, czy rzeczywiście w Krakowie kierowcy, którzy wjadą przypadkiem na dworzec, są automatycznie kasowani po 80 złotych za parking na podstawie niewidocznego regulaminu.

Rzeczywiście są kasowani. Wardęga wjechał, wyszedł ochroniarz i kazał mu zapłacić 80 złotych. Wardęga zaczął rozpytywać, dlaczego ma płącić, a potem przyjechała policja. Najpierw chciała Wardęgę ukarać mandatem i pięcioma punktami karnymi za to, że nie zapłacił, a następnie go złomotała, i to dosłownie. Jeden policjant go obezwładnił, drugi dusił i nie mogłem uwierzyć, w to, co widzę, podejrzewając, że zaraz wszyscy wstaną, otrzepią się i zawołają, że to była taka youtuberska prowokacja, a policjanci to koledzy youtuberzy. Tak się jednak nie stało. Gdyby nie to, że Wardęga nosi bródkę i warkoczyk, to materiał mógłby iść w programie telewizyjnym jakiejś prawdziwej telewizji i stały się hitem omawianym przez czołowych komentatorów, o który kłóciliby się najważniejsi politycy. A tak po prostu obejrzało go kilka milionów nastolatków przyzwyczajonych do tego, że policja tak się właśnie zachowuje, więc nawet nie trzeba się temu dziwić, więc też się nie dziwcie. Wardęga wciąż natyka się na stróżów prawa i sąd skazał go za to, że przebrał się za Dartha Vadera i jechał metrem i to też nie mieści się w głowie w moim świecie.

Dzieci nie były za bardzo Wardęgą zachwycone. Wyglądał na zbyt starego i za bardzo to było podobne do normalnej telewizji.

Abstrachuje – oni są jak dobry kabaret i kręcą dziesiątki filmików, które po trzecim trochę mnie znużyły, ale to dlatego, że nie byłem targetem. Nastolatków w ogóle to nie zraża, że wszystkie filmy są podobne do siebie, a ja po cichu kręcę nosem, że choć wcale nie jestem aż tak bardzo bywały na YouTubie, to jednak widzę zapożyczenia z zagranicznych filmików. Na YouTubie to nie powód do wstydu.

Po kolejnym filmiku Abstrachujów zawołałem dzieci. Ten był o różnicy między chłopakiem a mężczyzną. Jako Chłopak przychodzi do taty i mówi: „Daj pięć dych na grę, wszyscy koledzy mają”. Jako Mężczyzna robi sobie wyliczenie budżetu i stwierdza, że zostało mu 8,40 na życie. Jako Chłopak leży w łóżeczku, a mama mierzy temperaturę i sprawdza, że ma aż 38, po czym mówi, że na pewno nie pójdzie do szkoły. Jako Mężczyzna, zakatarzony siedzi w pracy, a szef mówi mu, że może wziąć zwolnienie i już nie wracać. To bardzo życiowe – pomyślałem.

Dzieci obejrzały w milczeniu.

-Jakiś słabszy odcinek im wyszedł – Wzruszyły ramionami.

Rezigiusz – przystojny brunet z szerokim uśmiechem. Czego on nie kręci. Ma serię Q&A (pytania i odpowiedzi), w której odpowiada na pytania wielbicieli i wielbicielek.

-Chciałbyś mieć rodzeństwo?

-Mam już siostrę. Uwierz, że to wystarczy.

-Co sądzisz o aferze z Popkiem?

-Nic nie sądzę, nie mam pojęcia, co to za afera.

-Jeździłeś kiedyś na koniu?

-Kiedyś spadłem i nie chcę już tego powtórzyć.

Rezigiusz ma też serię filmów z grami i jest dobry, ale najlepszy jest jego sklep. Ten facet naprawdę potrafi robić pieniądze. Bluzy za 159 złotych, skarpetki za 19 złotych, etui do telefonu za 39, i to prawie do każdego. Dzieci mówią, że zarobił 3 miliony złotych, podobno wszyscy to wiedzą, ale nagrywa filmy w swoim pokoju, gdzie stoi zwykłe łóżko i zwykłe biurko. To był pierwszy sklep youtubera, na jaki trafiłem, a potem odkryłem, że mnóstwo youtuberów sprzedaje swoje bluzy i etui – byłem pod wrażeniem. Oni są przecież wszyscy nastolatkami.

(…)

 

Więcej w książce „Nastolatek dla początkujących. Nie daj się wylogować z ich życia” Leszka Talko, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.