fbpx

Przegonić potwory

Przegonić potwory
fot. Getty Images/ FPM

Twoje dziecko uważa, że w wannie mieszka Utopiec i żąda stawiania nocnika z dala od łazienki? To tylko dowód na to, że jego wyobraźnia, wrażliwość i wiedza są coraz większe. W miarę dorastania lęki będą się pojawiały i odchodziły – ważne, by ich nie utrwalać.
Madzia ma dwa i pół roku. Nie wejdzie do ciemnego pomieszczenia ani na krok, nawet rączki nie wsunie, żeby zapalić światło. Rodzice bardzo się tym martwią. Może ktoś wyrządził ich dziecku jakąś krzywdę? Coś przecież musi być nie tak, skoro córeczka jest aż tak lękliwa. Może winna jest nowa niania? A może dziewczynka jest molestowana? Może to wynik złych działań pedagogicznych? Zaczynają nawet rozważać wizytę u psychologa.

Niepotrzebnie. Lęk to naturalne uczucie związana z prawidłowym rozwojem. Dziecko, tak samo jak dorośli, odczuwa go przez całe życie. Zmieniają się tylko obiekt i natężenie ujawnianych emocji. Dorośli nauczyli się nie ujawniać lęku, a czasem nawet go sobie nie uświadamiać. Dzieci swoje emocje „noszą na wierzchu” i dlatego tak często jesteśmy świadkami tego, że się czegoś boją. To, że dziecko odczuwa lęk, nie jest więc w żadnym razie informacją, że dzieje się z nim coś złego. Raczej sygnałem, że zdobyło nową porcję wiedzy o świecie.

Ptaki i inne stwory

Wojtuś od dwóch tygodni ma nową nianię i prawie natychmiast zaczął się bać gołębi. Rodzice nie mają wątpliwości, że niania straszy ich dziecko. Prawda jest taka, że nowa opiekunka przejrzała po prostu z Wojtusiem książeczki, które chłopczyk od wielu miesięcy miał na półce, między innymi atlas zwierząt. Kilka razy oglądał strony o sępach, ale dotychczas nie przyswoił sobie w pełni treści, jakie przekazywała książeczka. Dopiero teraz dotarło do niego, co je sęp.

To, że dziecko nie bało się czegoś wcześniej, nie znaczy, że już nigdy nie będzie. Wręcz przeciwnie – żeby się bać śmierci, zarazków, złodzieja, musi nie tylko wiedzieć o istnieniu tych zagrożeń, ale też rozumieć, że mogą być niebezpieczne.

Lęki nie rosną razem z dziećmi, ale ulegają ciągłej przemianie. Im większa wiedza dziecka, tym potencjalnie więcej lęków. Wraz z przyswojeniem nowego pojęcia rośnie możliwość pojawienia się przed nim strachu, co nie znaczy, że trzeba na siłę powstrzymywać rozwój intelektualny młodego człowieka.

Gdy dziecko zadaje pytania w rodzaju: „Dlaczego ten ptaszek leży tak dziwnie i się nie porusza? Czy ty możesz kiedyś umrzeć? Czy krokodyl naprawdę ma tyle zębów?…” – zawsze rzetelnie na nie odpowiadaj. Szanuj prawo dziecka do prawdy. Choć bardzo trudne jest tu wyważenie i zachowanie proporcji, to jednak trzeba odpowiadać na dziecięce pytania, niekoniecznie od razu brutalnie i ze wszystkimi szczegółami. Kiedy dziecko pyta o śmierć, wojnę czy morderstwo, to najważniejsza jest nasza reakcja. Jeśli staniemy skonsternowani i nerwowo zapytamy: „skąd ci to przyszło do głowy?”, wyślemy mu sygnał, że rzeczywiście jest się czego bać. Najlepszą ochroną przed lękiem wynikającym ze świeżo zdobytej wiedzy jest spokojna reakcja dorosłego.

Czego boją się dzieci?

Lęk dziecka jest bezpośrednio związany z jego wiekiem. Tak jak uczy się siadać, gdy ma sześć miesięcy, tak samo musi przejść przez kolejne etapy lęków. Należy się spodziewać, że prawidłowo rozwijający się maluch będzie się czegoś bał. Czego? To zależy od fazy jego rozwoju.

Niemowlę – boi się, gdy zostaje samo, ale także gwałtownych ruchów, głośnych dźwięków, obcych osób (również dawno niewidzianych).

Dziecko 12–24-miesięczne – źródłem lęku mogą być: burza, silny wiatr, sygnał karetki pogotowia, odgłos wiertarki, cienie na ścianie, ruch firanki, nieznane miejsca, nieobecność rodziców.

Trzylatek – przerażają go domowe potwory, choroby, zwierzęta (nawet te najmniejsze), cienie oraz dziwnie wyglądające osoby (długa broda, haczykowaty nos, znamiona na twarzy, tubalny głos), gdyż przypominają im często negatywne postaci z literatury czy filmów.

Czterolatek – boi się dzikich zwierząt, ciemności (bo ma już rozbudzoną wyobraźnię), dziwnych dźwięków (uderzenia, kroki, zgrzyt rur, łomot na dachu, wycie psa, odgłosy synogarlicy) oraz nieobecności w domu rodziców, zwłaszcza wieczorem.

Pięciolatek – boi się „złych ludzi”, krzywdy, jaką może wyrządzić mu zwierzę (ugryzienie, zadrapanie, skaleczenie, kopnięcie, podrapanie), bólu oraz lekarza lub pielęgniarki i tego, co mogą mu zrobić.

Sześciolatek – boi się duchów, upiorów, wampirów, zombie, choroby, śmierci bliskich osób, tego, że zgubi się w nowym miejscu, że straci opiekuna z oczu, a także upadku – z roweru czy drabiny. Dzieci sześcioletnie mają już dobrze rozwiniętą zdolność przewidywania, dlatego łatwiej namówić czterolatka na wejście na wysoki murek niż sześciolatka – starsze dziecko już wie, że można spaść, złamać nogę i leżeć w szpitalu, gdzie… nie ma komputera.

Jak postępować

Przede wszystkim nie traktuj lęku swojego dziecka jako porażki wychowawczej. Nawet jeśli jesteś wzorowym rodzicem, maluch i tak czegoś się musi bać. Nie wierz ekspertom, którzy mówią, że lęk dziecka jest związany z brakiem stabilnej sytuacji w domu czy brakiem poczucia bezpieczeństwa. Rodzic, którego dziecko publicznie okazuje lęk (płacze, bo usłyszało szczekanie psa, ucieka na ręce na widok koparki), czuje się napiętnowany. To absurd! Wszystkie dzieci odczuwają lęk. To część ich emocjonalnego rozwoju.

Nie staraj się też konfrontować dziecka z tym, czego się boi. Nie wrzucaj malucha do wody, żeby przełamał lęk, nie popychaj, by zeskoczył z drabinki, nie zostawiaj samego po ciemku, żeby „się przełamał”. Ważniejsze, by miał do ciebie pełne zaufanie, niż żeby szybko pokonał swój lęk. Dlatego nie wpadaj w obsesję samodzielności. Jeśli boi się spać sam, powinien spać z rodzicami. Jeśli boi się sam gdzieś iść, powinien móc trzymać mamę czy tatę za rękę. Dziecko, kiedy się boi, nie uczy się, tylko marnuje energię na lęk. Dlatego noś je na rękach i pokazuj mu świat z najbezpieczniejszej na świecie perspektywy – z rąk rodzica.

Utarła się opinia, że nie wolno bagatelizować żadnych dziecięcych lęków. Gdy są utrwalone – zgoda, ale gdy dwulatek nie chce zejść z twoich rąk w nowym miejscu, odmawia pogłaskania małego kotka czy chowa się za ciebie, gdy widzi błysk flesza – najlepszą reakcja jest brak reakcji. Po prostu nie zwracaj uwagi na wszystko, co go niepokoi. Inaczej pokażesz mu, że wszystko jest dobrym powodem do lęku. Nigdy nie przejmuj też jego lęków i ich nie utrwalaj. Nie chwytaj dziecka na ręce na widok balonów, bo ty już wiesz, że „ono się boi balonów”. Pozwól mu zdecydować, czy jeszcze odczuwa strach. Może już zapomniało, może już wie, że to nic groźnego.

Daruj sobie też wszelkie porównania. To, że inne dzieci nie boją się guzików, a twoje tak, jest bez znaczenia. Może po prostu inny maluch nie usłyszał przypadkiem historii o śmiertelnym zadławieniu się guzikiem. Każde dziecko ma prawo bać się tego, czego nie boi się nikt inny na świecie. I o niczym to nie świadczy. Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to silić się na stawianie diagnozy. Rozpowiadać babci czy innym rodzicom, czego się boi i co – twoim zdaniem – jest tego źródłem. W rezultacie takiego postępowania dziecko szybko dojdzie do wniosku, że ma jakiś problem.

Sposób na Domowego Potwora

Domowy Potwór potrafi być bardzo uciążliwy dla życia całej rodziny. Mieszka zwykle w miejscach, które są osłonięte: w szafie, na balkonie, pod łóżkiem lub zjawia się tylko wieczorem. Co robić, by odechciało mu się straszyć?

Nie da się uniknąć nastania nocy czy codziennego otwierania szafy, dlatego najlepiej po prostu poczekać, aż dziecku przejdzie. Jeśli jednak odczuwa naprawdę silny lęk, warto skorzystać z kilku niezawodnych sposobów:

Nadajcie mu imię – gdy coś ma nazwę, jest już w połowie oswojone. Dzieci z niewiadomego powodu wyjątkowo lubią „Zdzicha”. Utopiec z wanny o takim imieniu od razu będzie mniej straszny.

Odczyńcie jego moc – to metoda na utrwalony strach. Ponieważ dziecko czuje, że potwór ma ogromną złą moc, trzeba użyć do jego odczynienia absolutnie wyjątkowych środków. Możesz np. zapalić kadzidełko, powiedzieć zaklęcie czy rzucić garść migdałów, bo Zdzichy wyjątkowo tego nie lubią. Takie klasyczne ludowe odczynianie czasem jest niezbędne.

Zapytajcie Borsuka – dziecko nie zawsze dowierza mamie czy tacie. Wyczuwa, że rodzice bywają wobec niego nieuczciwi. Dlatego warto mieć w domu pacynkę (dzieci lubią zwłaszcza borsuki) o statusie absolutnego autorytetu. Borsuk nigdy nie kłamie, odzywa się rzadko, ale zawsze mądrze i na temat. Bywa nieoceniony w kwestii lęku.

Bawcie się – tam, gdzie mieszka potwór lub w pobliżu tego miejsca. Uporczywie tam zaglądajcie, ale nie komentujcie tego, by dziecko nie domyśliło się, że oswajacie miejsce pobytu potwora.

Uwierz dziecku – nigdy nie zaprzeczaj, że potwora nie ma. Nie wyśmiewaj go, że wierzy w takie głupstwa – bo uzna, że nie ma o czym z tobą rozmawiać. Traktuj potwora poważnie, bo to, że ty go nie widzisz, nie znaczy, że on nie istnieje.

Dwa rodzaje lęków

Lęk odtwórczy nagle przywołuje wspomnienia czegoś, co się wydarzyło. Dorosłym wydaje się, że dany problem należy już do przeszłości, że dziecko już o nim zapomniało, a tymczasem drobiazg — słowo, rysunek, coś, co maluch skojarzy — może przywołać złe wspomnienie. Intensywność lęku odtwórczego, mimo że nie zaistniał bezpośredni bodziec, może być bardzo silna. Czasem rodzice mają wrażenie, że dziecko nie zareagowało, że bodźce do niego nie dotarły. Tymczasem po kilku miesiącach przerażone pyta, co to jest wirus lub zombie. Brak natychmiastowej reakcji lękowej nie oznacza, że nie przyswoiło bodźca.

Lęk wytwórczy to skutek samodzielnej pracy wyobraźni dziecka. Z jednej strony świadomy rodzic celowo rozbudza wrażliwość dziecka, chce, by miało kontakt ze sztuką, literaturą, by poszerzało swoje horyzonty, z drugiej jednak – ceną za to jest rozbuchana wyobraźnia. W wieku przedszkolnym dzieci dość często nie odróżniają rzeczywistości od filmów, bajek czy nawet od swoich fantazji. Będą z taką samą intensywnością bać się bezdomnego czy starca, jak gnoma, zombie lub domowego potwora, którego obraz i charakterystykę same sobie wyobraziły i utrwaliły w głowie.

Zacznij się martwić, jeśli…

Lęk jest naturalnym i ze wszech miar wskazanym zjawiskiem w rozwoju dziecka, ale nie wtedy, gdy przybiera nadmierną postać. Oto kiedy trzeba poszukać pomocy
u psychologa dziecięcego lub pedagoga:

– lękowi towarzyszą rekcje typowo somatyczne: przyspieszona akcja serca, bladość, skóry, bezdech, nadmierne pocenie się, drgawki, drżenie, utrata przytomności,

– lęk nie mija mimo braku bodźca, który go wywołał,

– lęk całkowicie absorbuje uwagę dziecka.