1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Między nami wstyd

Między nami wstyd

W toksycznym wstydzie nie chodzi o osobę, która patrzy. Chodzi o nas. Wstydzimy się własnego spojrzenia. (Fot. iStock)
Każe nam ukrywać to, jacy jesteśmy. Przejawia się nie tylko w rumieńcach, ale też w perfekcjonizmie, arogancji i pysze. – Tymczasem miłość wymaga bezwstydu. Prawdy. Przyznania się do tego, jacy jesteśmy, łącznie z tym, czego się wstydzimy  – mówi psychoterapeutka Katarzyna Miller.

Kobieta wstydzi się nagości w sypialni. Albo mężczyzna zasłania się ręcznikiem, kiedy ona wchodzi do łazienki. Rozumiem, że wstydzimy się obcych. Ale człowieka, z którym mieszkamy i który mówi, że kocha?
W toksycznym wstydzie nie chodzi o osobę, która patrzy. Chodzi o nas. Wstydzimy się własnego spojrzenia. Sami nie możemy znieść siebie. Toksyczny wstyd ogarnia całe „ja” i tylko szuka pretekstu, aby zepsuć nam życie we dwoje. Możemy myśleć, że chodzi o małe piersi czy chude nogi. Ale tak naprawdę chodzi o to, że kiedy byliśmy mali, często nas zawstydzano. Boleśnie w ten sposób przekonując, że musimy ukrywać siebie, bo jak ktoś zobaczy, jacy jesteśmy, to bez litości wyśmieje i odrzuci. Dlatego schowaliśmy się głęboko w swoim wnętrzu, by już nie być zawstydzanymi. Ale też po to, aby nikt nie zobaczył, jacy jesteśmy. Nie łączymy jednak cierpienia, jakiego doświadczyliśmy w dzieciństwie, z tym, że kiedy ukochany chce się z nami wykąpać, mówimy: „nie!”. Mówimy „nie!”, bo myślimy, że jesteśmy kochani tylko dlatego, że udało nam się przed nim ukryć to, jak naprawdę wyglądamy i jacy jesteśmy!

Dlaczego zawstydzanie jest tak toksyczne, że zostaje w nas na całe życie?
Jako dorośli boimy się obśmiania, ironii, szyderstwa, bo one naruszają naszą godność ludzką. A gdy jesteśmy zawstydzanymi dziećmi, nasza osobowość nie może rozwijać się prawidłowo. Toksyczny wstyd leży u podstaw wielu problemów emocjonalnych i osobowościowych. Kiedy mamy 12 lat, to z powodu pryszczy na plecach nie idziemy na basen. Kiedy mamy 30, nie rozbierzemy się przy świetle. Ale też nie pożeglujemy i się nie poopalamy. Z powodu toksycznego wstydu często nie robimy tego, na co mamy ochotę. Nawet przyjaciół do domu nie zapraszamy, bo boimy się porównania z ich domami. Ale nie chodzi o pryszcze, piersi czy metraż domu, pod spodem tych wszystkich wstydów jest wstyd przed tym, jacy jesteśmy, czyli kim jesteśmy. Myślimy, że wystarczy ukryć małe piersi czy chude nogi i będzie dobrze! No, nie będzie, bo ukrywamy znacznie więcej, ukrywamy prawdziwych siebie.

Przecież to, jakie mamy piersi czy nogi, widać! A jeśli wciąż oddzielamy się od partnera ręcznikiem, to on w końcu poczuje się odrzucony. Podobnie jak przyjaciele, których nie zapraszamy do domu.
Widać, nie widać, poczuje, nie poczuje… Prawda tu nie jest ważna. Dla kogoś, kto się toksycznie wstydzi, liczy się to, co on widzi i myśli. Osoba wstydząca się ma silny mechanizm projekcji: jest pewna, że partner ją odrzuci, jeśli zobaczy, jaka jest. Ten mechanizm projekcji zamazuje też rzeczywistość w taki sposób, że wstydząca się osoba nie widzi, iż ten drugi człowiek z nią jest, że ją chce, że ona mu się taka podoba… Najlepiej w takiej sytuacji przyznać się do tego, że się wstydzimy. I jeśli usłyszymy: „Ale nie masz się czego wstydzić, bo jesteś piękna”, to uwierzyć. Jeśli to zbyt trudne, dodać, żeby partner zwolnił tempo, że potrzebujemy czasu, żeby się oswoić ze swoją nagością. Ten czas jest nam też potrzebny, żeby poczuć, gdzie w tej nagości są nasze naturalne granice. Może nie chcemy paradować nago między łazienką i sypialnią, ale spać – już tak? Ważne, by się nie zmuszać. Uszanować siebie. Będzie to prostsze, kiedy zaczniemy odczuwać naturalny, a nie toksyczny wstyd.

Naturalny wstyd? Czym różni się od toksycznego?
Toksyczny wstyd informuje nas, że cali jesteśmy do poprawki. Naturalny związany jest z naszą suwerennością, z naszą przestrzenią: wpuszczę w nią kogoś dopiero, kiedy sprawdzę, że jestem z nim bezpieczna. A więc też kiedy będę pewna, że mnie nie zawstydzi. Naturalny wstyd wyznacza nasze granice, pozwala poczuć, że na przykład wizyta w klubie swingersów by je przekraczała.

Mówiłaś, że szczerość ratuje miłość z pułapki toksycznego wstydu…
Tak, i jeśli usłyszymy: „Jestem dziś trochę niepewny, nie czuję, żebym mógł stanąć na wysokości zadania”, to doceńmy szczerość partnera. To wyraz zaufania i bliskości, kiedy mężczyzna mówi do kobiety o swoim lęku przed tym, że może się w jej oczach ośmieszyć. Łatwiej byłoby powiedzieć: „Mam dużo pracy!”. Tylko że tak nie mówimy do bliskiej osoby. Bliskość to odsłonięcie się. Przekroczenie lęku przed wydrwieniem. Kiedy pozwalamy, aby kierował nami toksyczny wstyd, skupiamy się na tym, aby ładnie wyglądać, a nie na tym, by być sobą. Miłość to bezwstyd. Oto jestem, jaka jestem, i widzę, jaki ty jesteś, i cię kocham!

Zdarza się, że partner publicznie zawstydza, ośmiesza, drwi z partnerki! A potem mówi, że to takie żarty, że jej brak dystansu...
Brak dystansu? Żartować wolno tylko z siebie! Jeśli tego nie umiem, to brak mi dystansu. Ale jeśli ktoś drwi ze mnie, to dopuszcza się biernej agresji. Co będzie dalej, zależy od tego, jaka jestem. Jeśli pewna siebie i spokojna, usłyszy: „Ja w takie gry nie gram, nie chcę już się z tobą całować, bo jesteś niefajny”. Zawsze w takiej sytuacji trzeba jasno powiedzieć: „To, co robisz, mnie boli. Dlaczego to robisz? Chcesz mnie poniżyć? Powiedz wprost, o co ci chodzi”.

A jaka może być przyczyna zawstydzania bliskiej osoby?
Najprostsza: partner gra w „moje lepsze”, chce cię zdominować, wejść ci na głowę. Używać do leczenia własnych kompleksów. Jeśli brak ci poczucia wartości, zaczniesz się wstydzić: tego, jak myślisz, jak wyglądasz, co jest dla ciebie ważne, a nawet śmieszne… Ale toksyczny partner sam się nie zatrzyma, gdy zobaczy, że cierpisz. On cię używa. Zapewne w dzieciństwie został zakażony toksycznym wstydem i teraz tak sobie z nim radzi, że umniejsza innych.

Ośmiesza innych, aby pokonać własny wstyd?
Mógł nauczyć się zawstydzać, a nawet drwić z bliskich w rodzinnym domu, jeśli tam drwiono z niego. Miał więc do wyboru: być nadal ofiarą kpin albo stać się katem. To mechanizm obronny: stać się tym, kto mi zadawał ból, aby tego bólu już nigdy nikt mi nie zadał. A wracając do zaburzeń osobowości, jakie powoduje w nas toksyczny wstyd, to jest nim także perfekcjonizm. Perfekcjonista to ktoś, kto ukrywa przed samym sobą to, że nie jest doskonały, po to, aby nikt nie miał okazji już mu tego wytknąć, czyli go ośmieszyć!

Perfekcjonista to ktoś, kto się wstydzi?
Kto panicznie boi się zawstydzenia. Drobiazgowo dba o wszystko i jest przekonany, że zawsze postępuje doskonale, aby wyeliminować możliwe powody do wstydu. Paniczny lęk przed wykpieniem i odrzuceniem można też ukrywać za arogancją, krytyką, kontrolą, moralizowaniem, a nawet pogardą wobec innych. Ma być tak, jak ja chcę, albo w ogóle! To też są narzędzia do walki ze swoim własnym wstydem. Niestety, ranią one bliskich ludzi.

Trzeba uciekać od takiego partnera!?
Powiedzieć: „Nie gram w to!”. Jeśli jednak ja także mam w sobie toksyczny wstyd, to zamiast postawić jasno granicę, zaczynam partnerowi dogadzać, staram się spełnić jego oczekiwania. Zasłużyć na jego uznanie, a więc zrobić wszystko, aby przestał mnie zawstydzać. Kieruje mną wtedy taki sam cel jak nim: uniknąć zawstydzenia. Tylko że ukrywam się za maską kogoś, kto może wszystkich zadowolić, wszystkim pomóc. A to niemożliwe. Oboje jesteśmy oderwani od rzeczywistości, bo każda ludzka istota ma granice możliwości. Nikt nie jest doskonały i nikt nie ma takiej mocy, aby drugiego człowieka uszczęśliwić. Zdrowy wstyd jest nam wtedy bardzo potrzebny, jako lekcja pokory.

Bywa, że kobieta jest zawstydzana przez matkę partnera, i to publicznie…
Znam taką sytuację. Teściowa robi przyjęcia co kilka miesięcy. Wykwintne, dla zamożnych przyjaciół. Synowa jest zapraszana, choć, zdaniem teściowej, pochodzi z tak prostej rodziny, że nigdy by się u niej nie znalazła, gdyby nie uwiodła jej syna. W takiej atmosferze synowa jest przy stole przez teściową w ironiczny sposób pouczana, że tak się ostryg nie je. No, chyba że na wsi…

Synowa teraz ma ochotę zapaść się pod ziemię?
To zależy od tego, jaka jest ta młoda kobieta. Jeśli ma poczucie wartości, wie, kim jest, to obroni się przed niegrzecznym zachowaniem teściowej, odpowiadając: „Dziękuję, że mi mówisz, u mnie w domu ostryg się nie jadło”, i kropka. To, że się nie jadło i że wszyscy już wiedzą, że ona pochodzi ze wsi, nie uruchomi w niej toksycznego wstydu, bo ona go nie ma. Przytomna młoda kobieta, która lubi samą siebie, jeśli uzna, że jest to dla niej korzystne, po prostu nauczy się jeść ostrygi. Może odczuć naturalne zawstydzenie, które pokaże granice jej umiejętności i zmobilizuje do nauki. Nie zacznie jednak z tego powodu źle myśleć o sobie. Odwrotnie, poczuje się dobrze, bo nauczyła się czegoś nowego.

A jeśli ma ten toksyczny wstyd w sobie?
Jeśli w domu rodzinnym przyzwyczajono ją do złego traktowania, mówiąc na przykład o niej niby żartem: „A to jest nasze mniej udane dziecko”, to będzie wszystkie uwagi łykać, zatruwając siebie, a także relację z partnerem. Po takim tekście teściowej poczuje się zdruzgotana, przeraźliwie zawstydzona sama sobą, choć może udać, że nic się nie stało. Ale nic po sobie nie pokazuje, nie broni się, nie stawia granic i pozwala, aby te drwiny ją niszczyły, bo dla niej to kolejny dowód na to, że jest nikim.

A co na to syn, czyli partner? Znam mężczyzn, którzy milczą, gdy ich matka zawstydza partnerkę, albo mówią: „Kochanie, to moja matka, ona już się nie zmieni!”.
Najlepiej, żeby syn zauważył, że jego matka jest złośliwa wobec jego żony, i na osobności jej powiedział, żeby więcej tego nie robiła. Jeśli matka nie przestanie, powinien od razu na „miejscu przestępstwa” stanąć po stronie żony, zawstydzając matkę: „Dama nie zwraca nikomu uwagi przy stole”. Jeśli i to nie pomoże, uprzedzić, że przestanie spotykać się z matką, jeśli ona nie zaprzestanie nękania jego żony, a jeśli i to za mało, bardzo osłabić z nią kontakty, a nawet zaniechać wizyt. Dopóki ludzie są parą, to są dla siebie najważniejsi. I zdrowa kobieta powie wprost: „Spodziewam się po tobie lojalności. Kiedy twoja matka obraża mnie, obraża też twój wybór, a więc i ciebie. Spodziewam się, że będziesz bronił przed jej docinkami jeśli nawet nie mnie, to swój wybór”.

Może powiedzieć, że teraz będzie do niej chodził sam?
No i mamy przykład, jak toksyczny wstyd, z którym on sobie nie może poradzić, skoro z lęku przed matką porzuca żonę, zaczyna demolować ich małżeństwo. No bo z kim on jest, z matką czy z żoną? Czy w ten sposób nie zawstydza żony? Może nawet się zdarzyć, że partner stanie po stronie matki, mówiąc do partnerki: „Wstydziłem się dziś za ciebie”. Co to znaczy? Dorosły człowiek wie, że odpowiada tylko za siebie. A więc ten mężczyzna nie przeciął pępowiny, skoro nie czuje się oddzielną jednostką. A może zatruty toksycznym wstydem, który mówi mu, że nie jest wart miłości, uważa, że każdy, kto go pokocha, musi być zerem?! Niezwykle ważne jest też dla związku to, czy partner lubi być górą. Czuć się lepiej kosztem innych.

Co robić, gdy dostrzegliśmy, że mamy w sobie toksyczny wstyd?
Zdać sobie sprawę z tego, czego się wstydzę i dlaczego. Zapytać przyjaciół, czy jest powód. Powiedzieć, co podejrzewam. Jeśli partner nie jest toksyczny, zapytać go: „Co we mnie lubisz? A czego nie?”. Może się wtedy okazać, że lubi to, czego właś­nie się wstydzę! Najlepsza jest szczerość: „Wstydzę się tego, że… A ty, wstydzisz się czegoś?”. Ważne jest dawanie sobie nawzajem wsparcia. A więc jeśli partner ma toksycznych rodziców, to pomóc mu docenić siebie. Kiedy wróci od nich rozbity, bo ojciec znów mu dogadał, że czas na awans, a nie na kolejne dziecko – przytulić i powiedzieć: „Oni cię nie znają i dlatego nie doceniają. Zmarnowali szanse, żeby się z ciebie cieszyć, kiedy byłeś chłopcem, i marnują ją teraz, kiedy jesteś mężczyzną! Ale ja się z ciebie cieszę, bo jesteś superfajnym facetem”. A jeśli takie słowa usłyszymy także od partnera, kiedy dostaniemy od kogoś witką zawstydzenia, to znak, że mamy naprawdę dobry związek. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze