Możesz nie być świadoma tego mechanizmu, ale nawyk nadmiernego tłumaczenia się i usprawiedliwiania bardzo źle działa na twoją samoocenę i pewność siebie. Gdy czujesz, że musisz obszernie wyjaśniać powody swoich działań, tracisz zaufanie do samej siebie – swoich poglądów, ocen i odczuć. Wydają ci się one „nie na miejscu”, a stąd jest już tylko krok do unieważniania siebie samej w oczach innych. Psycholog Mark Travers wyjaśnia, jak to zmienić.
Kiedy czujesz przymus nadmiernego tłumaczenia się, to twój mózg z góry przyjmuje, że zostaniesz źle zrozumiana, negatywnie oceniona i w konsekwencji odrzucona – dlatego intuicyjnie chcesz dostarczyć informacji „na zapas”. Tak, żeby nikt nie miał powodu, aby się do ciebie przyczepić albo coś ci zarzucić.
Pytanie jednak brzmi: dlaczego zanim w ogóle otworzysz usta, w twojej głowie już narastają wątpliwości, czy zostaniesz właściwie zrozumiana? Dlaczego z góry zakładasz, że musisz mieć coś na swoje usprawiedliwienie, bo inaczej ludzie na pewno źle cię osądzą?
Nadmierne tłumaczenie się i usprawiedliwianie to nie tylko konsekwencja niskiego poczucia własnej wartości – to czynnik, który sam w sobie napędza mechanizm samodeprecjonowania, czyli dyskredytowania i niedoceniania siebie. Postępując tak na co dzień, coraz bardziej i bardziej podkopujesz swoją wartość – zarówno we własnych oczach, jak i otoczenia.
Jak walczyć z tym nawykiem? Amerykański psycholog Mark Travers podaje dwie praktyczne wskazówki.
Gdy większość twoich komunikatów poprzedza wstęp typu:
„Nie mówię tego, żeby cię krytykować, ale…”
„Nie mam nic złego na myśli, po prostu…”
„Mogę się mylić, ale…”
to, po pierwsze, osłabiasz siłę swojego przekazu, a po drugie w oczach innych uchodzisz za osobę mało kompetentną, niepewną własnego zdania i pozbawioną autorytetu. Takie wnioski płyną z badań psychologicznych. Co zatem zrobić? Pomiń tłumaczenia i przejdź od razu do komunikatu wyrażając go jasno i pewnie. Jeśli boisz się krytyki, pomyśl, że przejdziesz do wyjaśnień dopiero w razie pojawienia się wątpliwości – nie uprzedzaj jednak faktów i nie tłumacz się, dopóki nie zajdzie ku temu wyraźna potrzeba.
Na zebraniu w pracy nie mów więc: „Nie chcę nikogo krytykować i mogę się oczywiście mylić, ale moim skromnym zdaniem ta strategia się nie sprawdzi”. Wyraź swoje stanowisko wprost: „Uważam, że ta strategia się nie sprawdzi”. W dalszym toku wypowiedzi uzasadnij swoje stanowisko opierając się na danych i faktach.
To, co czujesz, jest ważne i powinno zostać wysłuchane. Kiedy usprawiedliwiasz się mówiąc na przykład:
„Wiem, że nie powinienem/powinnam tak się czuć, ale…”
„To pewnie głupie, ale naprawdę mnie to zdenerwowało, bo…”
umniejszasz znaczenie swoich odczuć, a tym samym wysyłasz innym komunikat, że nie powinni się z nimi liczyć. Ponadto, nabierasz szkodliwego przekonania, że aby w ogóle móc odczuwać emocje – smutek, strach, niepewność – muszą one być usprawiedliwione. Musi istnieć obiektywna i racjonalna przesłanka, która nadaje ci prawo do posiadania uczuć. To absolutna nieprawda! Emocje rodzą się w nas spontanicznie i nie musisz znajdować dla nich usprawiedliwienia. Tak pozostajesz autentyczna i żyjesz w harmonii ze sobą, zamiast sztucznie wstrzymywać odczucia w obawie przed oceną innych.
Następnym razem nie mów więc „Pewnie przesadzam” albo „Wiem, że nie powinnam tak się czuć”. Komunikuj swoje odczucia bezpośrednio i wprost:
- „Czuję się zraniona”
- „Jestem zawiedziona”
- „To wzbudza we mnie niepokój”
Nie próbuj się tłumaczyć – masz prawo do emocji, nawet tych trudnych i mogących budzić dyskomfort u innych. Nie wyrzekaj się swoich odczuć tylko po to, żeby kogoś nie urazić albo nie popsuć mu humoru, bo w końcu doprowadzisz do sytuacji, w której twoja perspektywa nie będzie się zupełnie liczyć.
Z czasem nabierzesz przekonania, że szczere wyrażanie emocji nie świadczy o słabości, lecz jest wyrazem dojrzałości emocjonalnej i pomaga budować fundament w postaci zdrowego poczucia własnej wartości.
Artykuł opracowany na podstawie: M. Travers, „3 Ways to Overcome the Habit of Over-Explaining”, psychologytoday.com [dostęp: 03.03.2026].