1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Nienawidzisz czekać? Za wieczną niecierpliwość płacimy wysoką cenę

Nienawidzisz czekać? Za wieczną niecierpliwość płacimy wysoką cenę

Kiedy czujesz przypływ frustracji podczas czekania, twój mózg wysyła sygnał, że coś nie idzie zgodnie z planem. Ten sygnał uruchamia reakcję walki lub ucieczki. Jeśli więc często jesteś zniecierpliwiona, tak naprawdę wciąż doświadczasz stresu (Fot. Ryan McVay/Getty Images)
Kiedy czujesz przypływ frustracji podczas czekania, twój mózg wysyła sygnał, że coś nie idzie zgodnie z planem. Ten sygnał uruchamia reakcję walki lub ucieczki. Jeśli więc często jesteś zniecierpliwiona, tak naprawdę wciąż doświadczasz stresu (Fot. Ryan McVay/Getty Images)
Wszyscy ją czasem odczuwamy – w długiej kolejce, w oczekiwaniu na maila, w korkach, słuchając czyjegoś nudnego wywodu, który nijak nie zbliża się do brzegu. Jeśli jednak odczuwasz ją wyjątkowo często, prędzej czy później za to zapłacisz – zdrowiem, samopoczuciem i relacjami z ludźmi. Chroniczne poirytowanie nigdy nie jest bezkosztowe

Niecierpliwość to nic innego jak napięcie między pragnieniem a opóźnieniem. Nie jest to jednak prosta reakcja frustracji w obliczu tego, że sprawy się wloką, a ty chcesz, by coś wydarzyło się już. Kryje się za nią coś więcej – jest reakcją na sygnał wysyłany przez mózg, gdy twoje oczekiwania dotyczące czasu, kontroli lub nagrody nie są spełniane. Tylko dlaczego właściwie tak nam na tym natychmiastowym spełnieniu, zakończeniu czynności, domknięciu spraw zależy? Pośpiech i brak czasu nie są jedynym uzasadnieniem. Częściową odpowiedź przynosi neurobiologia.

Pospiesz się, bo zginiesz, czyli ewolucyjny psikus

Mózg jest skonstruowany tak, że pragnie efektywności, domknięcia, ruchu do przodu. Gdy postęp jest zbyt powolny lub całkowicie zablokowany, generuje reakcję emocjonalną: irytację, niepokój, złość, które można zawrzeć w krótkim i stanowczym: „szybciej!”. Nasz mózg jest niecierpliwcem, więc namawia nas na działania natychmiastowe, bo wtedy zużywa mniej energii. Ludzki mózg generalnie zużywa jej ogrom – nawet 25% całkowitej ilości, mimo że stanowi zaledwie 2-3% masy ciała. Niecierpliwość wymusza szybkie decyzje, pozwalając mózgowi przełączyć się na tryb „oszczędzania energii”, zamiast angażować się w powolne, energochłonne, długoterminowe planowanie. Gdy my stajemy się niecierpliwe i działamy pod wpływem impulsu, nie dając sobie czasu na zastanowienie, mózg – energetyczny skąpiec – jest zadowolony.

Wyobraź sobie długaśną kolejkę do kasy w markecie. Wszyscy są podenerwowani, przestępują z nogi na nogę, dochodzi do spięć, atmosfera gęstnieje. Dlaczego? Jasne, wszystkim się spieszy, ale wyjaśnienie nie jest aż tak proste (mówiąc całkiem uczciwie: bywa, że wkurza cię stanie w kolejce, nawet jeśli wcale nigdzie nie pędzisz, bo nie tylko o presję czasu tu chodzi). To sprawka naszych ciał migdałowatych. Te zespoły tkanki nerwowej o kształcie migdała odpowiadają za wykrywanie zagrożeń i regulację emocji. Cały ten system był doskonale przystosowany do ochrony naszych przodków przed dzikimi drapieżnikami, ale już z określaniem realnych zagrożeń w naszym codziennym życiu dziś radzi sobie średnio. W rezultacie reagujemy na irytujące sytuacje tak, jakby były dla nas realnym zagrożeniem. Ciało migdałowate jest bowiem zbyt mało wyrafinowane, by odróżnić prawdziwe niebezpieczeństwo od banalnej kolejki w markecie. Te uwarunkowania są jednak silne, bo ukształtowane ewolucyjnie, a nasze mózgi nie rozwijają się w takim tempie jak nasza cywilizacja, a tym bardziej nowe technologie, więc w zasadzie funkcjonujemy nadal trochę tak, jakbyśmy polowali na dzikiego zwierza, a nie stali w kolejce, chcąc zapłacić za jogurt, którego przecież nikt nam sprzed nosa nie sprzątnie.

W czasach naszych przodków szybkie działanie bez zbędnej zwłoki było zwykle bardziej opłacalne, więc niecierpliwość była ściśle powiązana z przetrwaniem. Choćby w sytuacji, gdy trzeba było wybierać wybierać między mniejszą nagrodą, ale otrzymaną wcześniej, a większą, lecz w późniejszym czasie. Przykładem może być wybór między dwoma terenami łowieckimi – jednym bliskim, a drugim bardziej oddalonym. Bliższy z pewnością szybko dostarczy małego zwierzęcia, które będzie można szybciej zjeść, ale mniej się nim nasycić. Dalszy prawdopodobnie zaoferuje większy łup, ale dopiero po długim oczekiwaniu, męczącym marszu lub wyczerpującym polowaniu. Można zjeść mały, niedojrzały owoc dziś albo zaczekać kilka miesięcy, aż ten dojrzeje i zyskać więcej. Kłopot w tym, że zbyt długie oczekiwanie nawet na hojną nagrodę może się finalnie nie opłacać: zawsze istnieje ryzyko, że jej nie dożyjemy, albo że ktoś inny zwyczajnie nam ją podkradnie, bo będzie szybszy czy sprawniejszy. Człowiek pierwotny wiedział, że czekanie na większą nagrodę jest ryzykowne. Mała, ale dostępna teraz i pewna nagroda była lepsza niż czekanie na tę większą, ale niepewną. To zjawisko, znane w psychologii jako dyskontowanie opóźnień, oznacza, że nasz mózg mocno obniża wartość przyszłych nagród. Woli te mniejsze, ale teraz, już! Było to racjonalne, gdy śmiertelność była wysoka, a zapasy żywności minimalne, ale choć dziś okoliczności są inne, nasze mózgi idą utartym szlakiem.

Królowa dopamina

Ta reakcja jest szczególnie silna dziś, gdy technologia uwarunkowała nas do natychmiastowej gratyfikacji. Oczekujemy jedzenia w ciągu minut od momentu, w którym poczujemy głód (od czego w końcu są apki oferujące błyskawiczny dowóz zamówienia?), odpowiedzi na sms-y czy maile w ciągu sekund i rezultatów bez opóźnień. Wszystkie rozwiązania, które mamy dziś do dyspozycji, drastycznie skróciły odległość między pragnieniem a oczekiwaniem. Nasze mózgi są zaprogramowane do poszukiwania nagród. Kiedy czegoś oczekujemy – czy to pysznego posiłku, ekscytującego wydarzenia, czy nawet po prostu odpowiedzi na pytanie – uruchamia się neuroprzekaźnik dopamina. Dopamina jest często nazywana „substancją wywołującą dobre samopoczucie”, ale w rzeczywistości ma ona bardziej związek z motywacją. Tworzy uczucie oczekiwania, które pozwala nam dążyć do celu. Gdy czekanie się przeciąga, układ dopaminowy sygnalizuje „błąd w przewidywaniu”, pozostawiając nas sfrustrowanych, a nawet poirytowanych. Współczesna niecierpliwość to niekoniecznie wada charakteru – raczej biochemiczne przejęcie kontroli, dopaminowe zapętlenie.

Czytaj także: Post dopaminowy – modne hasełko czy genialny sposób na reset?

Karmiąc się natychmiastowymi nagrodami, zmieniamy swoje postrzeganie czasu. To, co kiedyś wydawało się naturalnym oczekiwaniem, czymś całkiem znośnym, teraz staje się torturą. To dokładnie ten moment, w którym film na YouTube nie ładuje się w kilka sekund albo pani z okienka w urzędzie ogłasza kwadrans przerwy dokładnie w chwili, gdy wreszcie nadeszła twoja kolej – czujesz, że zaraz oszalejesz... Dzieje się tak, ponieważ nasz mózg, uwarunkowany dopaminą, zaczyna postrzegać każdą sekundę oczekiwania jako stracony czas. A czas stracony to poczucie porażki. Czekanie jest mocno kształtowane przez to, jak postrzegamy czas, straty i nagrody. Daniel Kahneman, psycholog i laureat Nagrody Nobla, badał subiektywne postrzeganie czasu przez ludzi. Odkrył, że gdy jesteśmy zaangażowani i skupieni, czas ma tendencję do przemijania. Ale gdy się nudzimy, odczuwamy niepokój lub stres, czas wydaje się ciągnąć w nieskończoność. Czekanie, szczególnie w sytuacjach, w których czujemy się bezsilni – na przykład w tej nieszczęsnej kolejce w markecie – może nasilać to wrażenie „rozciągniętego” czasu, a tym samym wzmagać niecierpliwość.

Niecierpliwość bywa cenna!

Odrobina zniecierpliwienia bywa pożyteczna i to trzeba zaznaczyć uczciwie. Wyobraź sobie, że zdecydowałaś się na prowadzenie długiego, mozolnego projektu. Na nagrodę musisz poczekać, więc pracujesz sumiennie – realizujesz swój plan 5-letni kroczek po kroczku i nie rozglądasz się na boki. A może powinnaś? Zniecierpliwienie brakiem efektów, które na wczesnym etapie pracy mogą być niemal niedostrzegalne, może skłonić cię do tego, by jednak rozejrzeć się wokół i zastanowić, czy aby nie byłoby dla ciebie korzystniej wziąć pod uwagę inne opcje. Gdy jesteś mocno skoncentrowana na celu i cierpliwa do granic wytrzymałości, możesz po prostu nie zauważyć, że lepsze okazje przechodzą ci koło nosa. To nie jest zachęta do porzucania rozpoczętych zadań przed ich zakończeniem i przeskakiwania z kwiatka na kwiatek tylko dlatego, że już ci się nie chce i zaczyna cię „nosić”. To raczej propozycja, by wykorzystać uczucie zniecierpliwienia z korzyścią dla siebie, potraktować jako informację zwrotną od samej siebie i sygnał, że być może warto zmienić swój plan albo przynajmniej sposób jego realizacji. Niecierpliwość dobrze wykorzystana motywuje nas do poznania pełnych kosztów osiągnięcia pierwotnego celu, szukania sposobów na ich obniżenie albo obrania celu zupełnie nowego, co bywa strzałem w dziesiątkę.

Czytaj także: Niezdecydowanie ma swoje zalety. I to wcale niemałe!

Zniecierpliwienie ma tę niekwestionowaną zaletę, że prowadzi do działania. Owszem, decyzje podjęte pod wpływem impulsu często są tymi, których żałujemy, ale przedłużający się tryb niedziałania zatrzymuje nas w miejscu. Każdy z nas zna taką osobę, która tkwi w kiepskim miejscu pracy, oczekując w nieskończoność, że coś się zmieni: nowy menadżer, nowe wynagrodzenie, może zmiana biura i będzie lepiej. No cóż, mija pięć lat i lepiej wcale nie jest, ale ona nadal cierpliwie czeka, przecież to zawieszenie nie będzie trwało wiecznie. Właśnie w tym momencie zniecierpliwienie faktem, że nic się nie zmienia, a sytuacja jest dynamiczna jak na rybach, mogłoby być bardzo cenne. Wypalenie zawodowe charakteryzuje się poczuciem beznadziei, utraty kontroli i rezygnacji – a jego przeciwieństwem są uczucia siły i skuteczności. Zniecierpliwienie brakiem zmień i progresu może być pierwszym impulsem do wzięcia spraw w swoje ręce. Bo przecież może być tak, że zniecierpliwienie długaśną kolejką, na końcu której stajesz z tym jednym jogurtem w koszyku, skłoni cię do pójścia do sklepu obok, gdzie sprawę załatwisz od ręki? Niecierpliwość ma jednak zalety tylko wtedy, gdy wykorzystujesz ją strategicznie. Najczęściej jednak niecierpliwimy się zupełnie niestrategicznie i właśnie za to płacimy najwięcej.

Czytaj także: Jesteś w kropce i nie wiesz, jaką podjąć decyzję? Tych 6 prostych sposobów pozwoli ci szybciej dokonać wyboru

K jak konsekwencje

Niecierpliwość jest reakcją na stres. Kiedy czujesz przypływ frustracji podczas czekania, twój mózg wysyła sygnał, że coś nie idzie zgodnie z planem. Ten sygnał uruchamia reakcję walki lub ucieczki, uwalniając hormony stresu, takie jak kortyzol i adrenalina. Hormony te są twoimi sprzymierzeńcami, gdy uciekasz przed drapieżnikiem, ale gdy utkniesz w korku lub czekasz na dostawcę pizzy – nie pomagają ci w niczym. Robią za to sporo złego.

Z biegiem czasu przewlekła niecierpliwość może prowadzić do konsekwencji fizycznych. Osoby stale niecierpliwe są bardziej narażone na nadciśnienie i problemy sercowo-naczyniowe. Sam fakt denerwowania się z powodu opóźnień może nadwyrężyć serce. Choć wydaje się to zaskakujące, ludzie, którzy wciąż się niecierpliwią, żyją krócej. Badania wykazały związek między wyższym poziomem niecierpliwości a krótszymi telomerami, czyli ochronnymi osłonkami DNA, które ulegają skróceniu w miarę starzenia się komórek. Jest i korelacja z otyłością. Ktoś, kto nie ma cierpliwości czekać na pożywny posiłek, a tym bardziej przygotowywać go samodzielnie, częściej złapie fast fooda, także dlatego, że śmieciowe jedzenie daje natychmiastową gratyfikację – a przecież o szybką nagrodę w rozmaitych formach w niecierpliwości chodzi. Zwiększona ogólna drażliwość niecierpliwców przekłada się wreszcie na słabą jakość snu i spadek odporności. Jednym słowem – zdrowotnie same straty. A przecież nie tylko o zdrowie chodzi.

Niecierpliwość odbija się nie tylko na organizmie, ale także na relacjach. Wyobraź sobie, że czekasz na przyjaciela, który się spóźnia. Każda minuta wydaje się godziną, a kiedy on już się zjawia, jesteś wściekła, gotowa nie na miłą rozmowę, a na kłótnię. Niecierpliwość często wynika z niespełnionych oczekiwań lub braku kontroli i prowadzi do konfliktów. Pomyśl, czy sama lubisz przebywać z kimś, kto ciągle cię pospiesza, wyrywa ci z rąk pracę tylko po to, żeby było szybciej, nie daje ci się nad niczym spokojnie zastanowić i każe decydować już, bo mu się spieszy? No właśnie. Niecierpliwość to killer dobrych relacji z ludźmi. Drobne nieporozumienia potrafi zmienić w kłótnie. Sprawia, że rozmowa nie jest dialogiem, a splotem monologów – niecierpliwa osoba wciąż przerywa rozmówcy, bo spieszy jej się do wygłoszenia własnej przemowy (to zresztą cecha narcyzmu konwersacyjnego). Kiedy jeden z partnerów jest stale niecierpliwy, drugi może całkowicie wycofać się emocjonalnie, bo właściwie jak i po co otwierać się przed osobą, która nie ma czasu słuchać?

Co ciekawe, niecierpliwość ma także związek z uciążliwą prokrastynacją. Można by się spodziewać, że niecierpliwcy niczego nie odkładają na później, wszystko robią już. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, co potwierdziły badania naukowców Uniwersytetów Columbia i Northwestern. Ich odkrycia wskazują, że osoby, które oczekują natychmiastowych nagród, w rzeczywistości częściej odkładają realizację zadań na później, szczególnie gdy zadania te wymagają natychmiastowego wysiłku. Studenci MBA musieli podczas badania wybrać, czy wolą otrzymać natychmiast czek na mniejszą kwotę, czy też wolą poczekać dwa tygodnie i dostać więcej pieniędzy. Okazało się, że ci, którzy wybrali mniejsze płatności, ale już, najczęściej odkładali realizację wystawionych czeków – i to dłużej niż dwa tygodnie. W tym czasie dostaliby więc czeki na wyższe kwoty, gdyby tak wybrali na początku eksperymentu. Niecierpliwcy potrafią więc zdaniem autorów badania zwlekać nawet wtedy, gdy ewidentnie szkodzi to ich własnym interesom.

Nawet jeśli niecierpliwość czasami się opłaca, zwykle przynosi nam szkody. Szczęśliwie wiemy już, że cierpliwość jest nie tylko cnotą, a przede wszystkim kompetencją, a więc można się jej nauczyć. Sztuką nie jest całkowite wyeliminowanie niecierpliwości, bo to w zasadzie niewykonalne, ale reagowanie na nią świadomie. Na początek dobrze nauczyć się w ogóle identyfikować ten stan i nazywać go po imieniu: „W tej chwili czuję niecierpliwość”. Sam akt nazywania emocji tworzy mentalny dystans od chwilowej gorączki i aktywuje systemy samoregulacji mózgu. Zamiast skupiać się na opóźnieniu („Dlaczego to tak długo trwa!?”), możesz postarać się przenieść do chwili obecnej, uziemić się za pomocą bodźców sensorycznych, skupić się na tym, co widzisz, słyszysz, czujesz. To przenosi twoją świadomość do chwili obecnej, gdzie niecierpliwość traci swoją moc – ma ją, gdy wybiegasz w przyszłość. Praktykując, możesz rozwijać swój mięsień cierpliwości podobnie jak siłę woli. Stawiaj sobie mikrowyzwania – na przykład odczekaj 30 sekund przed sprawdzeniem telefonu, gdy czekasz na ważną odpowiedź, przepuść kogoś przed siebie w kolejce. Takie drobne akty celowego czekania uczą mózg tolerowania opóźnień bez wywoływania stresu.

Więcej prostych technik, które pozwolą ci wytrenować tę umiejętność krok po kroku, znajdziesz tutaj: 4 techniki dla niecierpliwych – bo cierpliwości można się nauczyć!

Wykorzystane źródła: https://embolden.world/the-neuropsychology-of-patience/; https://www.psychologytoday.com/us/blog/clear-organized-and-motivated/201411/understanding-impatience; https://theconversation.com/how-evolution-might-explain-impatience-249325; https://www.chicagobooth.edu/review/are-you-impatient-then-youre-also-more-likely-to-procrastinate

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE