Może być inteligentna, utalentowana i piękna, a mimo to wciąż mieć poczucie, że jest niewystarczająca. Zamiast zabierać głos, milczy. Zamiast przyjąć komplement, natychmiast go podważa. Zamiast zaufać sobie, szuka potwierdzenia u innych.
Osoba, której brakuje wiary w siebie, z trudem przyjmuje nawet zupełnie zasłużone komplementy. Pochwała w rodzaju „Świetnie sobie poradziłaś” nie pasuje bowiem do utrwalonego w jej głowie przekonania: „Nie jestem wystarczająco dobra”. Jej naturalną reakcją jest więc podważanie każdej pochwały. Usłyszysz od niej zdania w stylu: „Każdy by to zrobił”, „Miałam szczęście” czy „Wcale nie wyglądam tak dobrze”. Taka „obrona” wcale nie jest kokieterią – ona naprawdę nie widzi siebie w sposób, w jaki widzą ją inni.
To, co inni w niej doceniają, ona sama konsekwentnie umniejsza.
Może wątpić nie tylko prawdziwość komplementu, ale również szczerość osoby, która go wypowiada. Skoro sama nie dostrzega w sobie tej zalety, łatwiej jej pomyśleć: „Mówi tak tylko po to, żeby zrobić mi przyjemność” lub „Chce mi się przypodobać”.
Co ciekawe, zupełnie inaczej reaguje na krytykę. Negatywne słowa znacznie łatwiej zapadają jej w pamięć, ponieważ pasują do tego, co już o sobie myśli.
Tkwi w błędnym kole: sukces przypisuje szczęściu, przypadkowi albo pomocy innych, a każde potknięcie traktuje jak kolejne potwierdzenie swoich braków. Nic dziwnego, że nawet osiągnięcia nie podnoszą jej pewności siebie.
Osoba, która nie wierzy w siebie, często ma potrzebę nieustannego upewniania się, że wszystko z nią jest w porządku. Usłyszysz od niej pytania w stylu: „Na pewno dobrze zrobiłam?”, „Nie powiedziałam czegoś głupiego?”, „Dobrze wyglądam?”, „Nie jesteś na mnie zły?”. Pozytywna odpowiedź daje jej poczucie ulgi, niestety dosyć krótkotrwałe. Sednem problemu jest bowiem brak umiejętności pielęgnowania zdrowego obrazu siebie.
Nie potrafi sama powiedzieć sobie: „Jestem wystarczająco dobra”, więc potrzebuje, żeby bez końca mówili jej to inni.
Może być to szczególnie widoczne w bliskich relacjach. Osoba, która nie wierzy w siebie, może często potrzebować potwierdzenia, że jest kochana, atrakcyjna i ważna. Będzie codziennie pytać partnera, czy na pewno wszystko jest między nimi w porządku.
Brak wiary we własne osądy sprawia, że nawet proste decyzje zaczynają wydawać się jej skomplikowane. Zamiast najpierw zastanowić się: „Czego ja właściwie chcę?”, kieruje pytanie do innych: „Jak ty byś zrobił?”. Oczywiście każdy czasem potrzebuje spojrzenia z zewnątrz. W jej przypadku chodzi jednak o coś więcej niż zwykłą chęć poznania opinii innych – cudza opinia ma dla niej większą wartość niż własne odczucia i intuicja.
Z czasem ten schemat zachowania zaczyna być męczący nie tylko dla niej samej, ale również dla jej otoczenia. Bliscy mogą mieć bowiem poczucie, że niezależnie od tego, ile wsparcia dają, nigdy nie jest ono wystarczające.
Osoba, która nie wierzy w siebie, może mieć nawyk przepraszania w najmniej uzasadnionych momentach. Usłyszysz od niej zdania w stylu: „Przepraszam, że pytam”, „Przepraszam, że zawracam głowę”, „Przepraszam, że tyle mówię”. Za takim zachowaniem kryje się zwykle przekonanie, że jej potrzeby, a nawet obecność są dla innych problemem. Rozpaczliwie próbuje upewnić się, że ma prawo zajmować przestrzeń fizyczną, emocjonalną czy konwersacyjną.
Przeprosiny pełnią też funkcję prewencyjną. Jeśli ktoś obawia się krytyki albo odrzucenia, może próbować uprzedzić „katastrofę”. Wychodzi z założenia, że lepiej powiedzieć „Przepraszam, że pytam”, jeszcze zanim ktoś pomyśli, że pytanie jest głupie.
Brak pewności siebie może sprawiać, że człowiek bierze na siebie przesadną odpowiedzialność za emocje innych. Kiedy ktoś jest cichy, zdystansowany albo wygląda na niezadowolonego, jego pierwszą reakcją może być myśl: „Czy zrobiłam coś nie tak?”. Zamiast brać pod uwagę różne możliwe wyjaśnienia, automatycznie zakłada, że to on jest problemem.
Nie każdy perfekcjonizm wynika z braku wiary w siebie. Kluczowa jest stojąca za nim motywacja. Istnieje duża różnica między „Chcę to zrobić idealnie” a „Jeśli nie zrobię tego idealnie, dowiodę, że nie jestem wystarczająco dobra”.
Własną wartość mierzy wynikami, które osiąga. Sukces nie jest źródłem satysfakcji i dumy, ale pełni funkcję dowodu: „Jestem coś warta”.
Na dodatek poprzeczka w jej głowie nieustannie się podnosi. Zaraz po osiągnięciu celu znajduje powód do niezadowolenia, np.: „Mogłam zrobić więcej”. Zamiast docenić swój wysiłek, skupia się na tym, co dałoby się poprawić.
Często paraliżuje ją obawa przed popełnieniem błędu. Zanim wyśle wiadomość kilka razy sprawdza jej treść, przed oddaniem projektu zastanawia się, czy na pewno się nie ośmieszy, a przed zabraniem głosu na spotkaniu układa w głowie kilka wersji wypowiedzi, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoś niewłaściwego.
Podjęcie decyzji nie kończy spirali wątpliwości, często dopiero je rozpoczyna. W umyśle niepewnej siebie osoby zaraz pojawia się myśl: „A może jednak powinnam była zrobić inaczej?”. Zamiast poczuć ulgę, zaczyna jeszcze raz analizować wszystkie możliwości i zastanawiać się, czy na pewno postąpiła dobrze.
Wraca myślami do wypowiedzianych zdań i zastanawia się: „Po co to powiedziałam?”, „Czy zabrzmiałam głupio?”, „Dlaczego tak na mnie spojrzał?”. Próbuje znaleźć ukryte znaczenie w gestach, słowach i reakcjach innych osób, choć druga strona często nawet nie pamięta już tej sytuacji.
Nadmierne analizowanie daje jej pozorne poczucie kontroli. Może wierzyć, że jeśli wystarczająco dokładnie przemyśli każdy scenariusz, uda jej się uniknąć błędu, krytyki albo odrzucenia. Problem w tym, że stuprocentowej pewności nigdy nie da się osiągnąć. Każda odpowiedź rodzi więc kolejne pytania, a każda decyzja może stać się początkiem następnej rundy wątpliwości.
Ten sposób myślenia może prowadzić do paraliżu decyzyjnego. Im bardziej boi się, że wybierze źle, tym trudniej jej podjąć jakikolwiek krok. Zamiast zaufać sobie, odkłada decyzję, szuka kolejnych opinii albo wraca po raz kolejny do tego, co już zostało postanowione.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.