Im więcej wiemy o depresji, tym mniej pasuje ona do sztywnych kryteriów diagnostycznych, o których zwykle się mówi. Okazuje się, że smutek, apatia i brak energii to tylko mały wycinek większego obrazu tej choroby. Depresja może skrywać się pod wieloma zachowaniami i odruchami, o których na co dzień nie myślimy i z którymi próbujemy normalnie żyć. Może się jednak okazać, że to, co postrzegaliśmy jako drobne odchylenie od normy, jest w rzeczywistości maską skrywającą ból duszy.
Depresja może przyjmować postać najczęściej opisywaną w podręcznikach – być stanem przygnębienia, apatii i braku energii do jakichkolwiek działań. Ale pustka i brak poczucia sensu mogą też skrywać się bardzo głęboko wewnątrz nas i nie być przez nas dopuszczane do głosu. Dlaczego? Bo nie chcemy na przykład sami przed sobą przyznać się, że nie umiemy być szczęśliwi, choć u nas wszystko wydaje się OK. Bo założyliśmy sobie, że musimy być twardzi, nie okazywać słabości i pokazywać się innym od jak najlepszej strony. Albo też nie chcemy zawieść naszych bliskich, którzy na nas liczą i uważają nas za wsparcie. Możliwych powodów jest bardzo wiele.
Podświadomie próbujemy więc normalizować niepokojące sygnały, które od dawna podpowiadają nam, że w środku cierpimy. Możemy w związku z tym wynajdować sobie mnóstwo zajęć albo gonić za dobrobytem i sukcesami w nadziei, że stłumią one palące nas w środku uczucie pustki. Ale depresja niemal zawsze i tak znajdzie drogę, by w jakiś sposób zamanifestować swoją obecność – pod postacią nawracających negatywnych myśli, rozdrażnienia, kompulsji albo objawów chorobowych ze strony ciała.
Jakimi drogami nasz umysł i nasze ciało podpowiadają nam, że w środku wcale nie czujemy się tak dobrze, jak nam się wydaje?
Jednym z mniej oczywistych objawów depresji może być łatwe popadanie w złość. Rozdrażnienie, frustracja i wybuchy agresji, nawet z pozornie błahych powodów, to jedna z dróg ujścia dla przykrych emocji, które chcemy od siebie odsunąć.
Osoba w depresji nie musi rezygnować z ambitnych działań. Przekonanie, że choroba ta zawsze odbiera siły do pracy i rozwoju, jest mitem. Bardziej miarodajnym wskaźnikiem depresji jest to, czy osobiste sukcesy dają ci satysfakcję. Czy po osiągnięciu swoich celów czujesz spełnienie i szczęście? Jeśli tuż po awansie albo udanym projekcie twoja psychika wraca do punktu wyjścia i znowu zaczynasz odczuwać pustkę – to może być sygnał ukrytej depresji.
Kolejny mit to przeświadczenie, że osoby z depresją całymi dniami leżą w łóżku i zaniedbują podstawowe obowiązki, a nawet własną higienę. Oczywiście takie objawy mogą się u kogoś rozwinąć – ale równie dobrze choroba ta może manifestować się pod postacią brania na siebie wielu zadań. Wypełniając każdą wolną chwilę pracą, zadaniami i kolejnymi wyzwaniami, osoby z depresją mogą zagłuszać trudne emocje. Nie pozwalają sobie na odpoczynek, ponieważ zatrzymanie się oznaczałoby konieczność skonfrontowania się z myślami i uczuciami, od których próbują uciec. Nadmierna aktywność może też być sposobem na podtrzymywanie wizerunku osoby silnej i świetnie radzącej sobie w życiu.
Czytaj także: 7 sygnałów, że możesz cierpieć na „uśmiechniętą depresję”
Badacze depresji zauważają też, że często jest ona skorelowana z niskim poczuciem własnej wartości. Może ona dotykać nawet tych, którym z zewnątrz wiedzie się całkiem nieźle – ale tak naprawdę, w środku, trawi ich nieustanne poczucie bycia gorszym i niewystarczającym. Wówczas u osoby nieświadomej choroby mogą rozwijać się myśli typu „Jestem bezwartościowy/-a”, „Jestem do niczego” itd., nawet, jeśli odnosi imponujące sukcesy. To właśnie one w dużej mierze zaburzają nasz odbiór rzeczywistości i skłaniają nas do negatywnego przetwarzania informacji o nas i o świecie, co prowadzi do spadku nastroju.
Mowa tu nie tylko o tendencji do izolowania się od ludzi. Psycholog Daniel Jerzy Żyżniewski w swojej książce „Emocje i nastrój” pisze, że charakterystyczne dla smutku w depresji jest upatrywanie zła w innych ludziach. Może się to wyrażać w sformułowaniach typu:
- Ludzie są podli.
- Nikt nie rozumie mojej krzywdy.
- Nie można nikomu ufać.
- Nikt nigdy mi nie chciał pomóc.
- Ludzie tylko kombinują, żeby cię wykorzystać.
- Im bardziej się z czegoś cieszę, tym mocniej potem dostaję w łeb.
Każdy zna kogoś, od kogo słyszał te sformułowania. Być może nawet sami je powtarzamy. Nie powinno się jednak machać na nie ręką i uznawać za zwykły przejaw narzekactwa – tego typu słowa świadczą o bardzo mrocznym stosunku do świata i mogą być emanacją bólu, który ktoś bardzo głęboko w sobie chowa.
Problemy ze snem, które wiele z nas łączy z przebodźcowaniem i stresem, tak naprawdę mogą być oznaką depresji. Co ważne, nie zawsze oznaczają, że ktoś nie potrafi zasnąć. Mogą polegać również na częstym budzeniu się w nocy, zbyt wczesnym wybudzaniu się rano albo na tym, że sen nie przynosi odpoczynku. Dlaczego pod takimi objawami może kryć się choroba duszy? Bo sugerują one, że nasza głowa pełna jest negatywnych myśli, które dochodzą do głosu dopiero wtedy, gdy nasz umysł próbuje zasnąć. Nagle, gdy nie mamy nic do zrobienia i niczym nie jesteśmy w stanie ich zagłuszyć, wychodzą na powierzchnię – manifestując się właśnie pod postacią zaburzeń snu.
Depresja łączy się w naszej głowie z obrazem osoby wychudzonej, która nie ma apetytu i nic nie je. Ponownie – jest to stereotyp. Część osób dotknięta tym schorzeniem traci ochotę na jedzenie, ale inne mogą zacząć jeść więcej niż wcześniej. Jedzenie staje się dla nich sposobem na chwilową poprawę nastroju, rozładowanie napięcia lub wypełnienie emocjonalnej pustki. Pojawia się wtedy ochota na przekąski mimo braku fizycznego głodu albo trudność z przerwaniem jedzenia po zaspokojeniu potrzeb organizmu.
Depresji często towarzyszy też lęk – ten uogólniony, w którym trudno nam określić źródło niepokoju, albo manifestujący się pod postacią ataków paniki. Źródłem naszych zmartwień może być wiele rzeczy, np. utrata zdrowia, pracy, relacji albo spraw, które wcześniej nie budziły większych obaw. Niekiedy towarzyszą im objawy fizyczne, takie jak napięcie mięśni, kołatanie serca czy trudności z rozluźnieniem się. Oczywiście sam lęk nie musi oznaczać współwystępowania z depresją – ale często jest jednym z czynników towarzyszących jej.
W depresji częstym zjawiskiem jest również ruminowanie, czyli uporczywe rozpamiętywanie trudnych doświadczeń i negatywnych treści. Polega to na tym, że człowiek wciąż analizuje te same sytuacje, odtwarza rozmowy i zastanawia się, co powinien był zrobić inaczej, choć nie prowadzi go to do żadnych konstruktywnych wniosków. Jeśli często łapiesz się na tym, że twój umysł zalewa fala natrętnych myśli, które utrudniają ci sen i codzienne funkcjonowanie – to może być kolejny element układanki, który przybliży cię do diagnozy depresji.
– Depresja to choroba duszy i umysłu, a nasz mózg – ciągle jeszcze nie do końca poznany – nie mogąc zmieścić w głowie wszystkich napięć, „upycha” je w ciele. To, z czym sobie nie radzimy, trudne emocje zaczynają pukać do nas pod postacią przypominającą rozmaite schorzenia – tłumaczy Joanna Poremba, trenerka wzmacniania odporności psychicznej.
Wielu specjalistów zwraca uwagę, że u niektórych osób depresja objawia się pod postacią dolegliwości fizycznych, takich jak nawracające bóle głowy, napięcie mięśni, dolegliwości gastryczne lub inne nieprzyjemne odczucia, których przyczyny nie udaje się łatwo ustalić. To tak zwana depresja maskowana. Typowy dla jej obrazu jest brak reakcji na leczenie farmakologiczne zgodne z diagnozą i ustępowanie objawów, gdy uda nam się na chwilę odciąć od negatywnych myśli albo w odpowiedzi na leczenie antydepresyjne.
Ważne: pamiętaj, że powyższe objawy nie są swoiste dla depresji i nie mogą być podstawą jej diagnozy. Zarówno lęk, bezsenność, jak i zachowania kompulsywne takie jak napady głodu, nie muszą łączyć się akurat z tym zaburzeniem, choć mogą z nim współwystępować. Celem artykułu jest zwrócenie uwagi na mniej oczywiste objawy depresji, które warto wziąć pod uwagę, jeśli podejrzewamy u siebie to schorzenie, ale nie jesteśmy go pewni, bo dotychczasowe sygnały nie wpisywały się w klasyczne ramy diagnostyczne.
Jeśli obniżony nastrój oraz wymienione w artykule objawy utrzymują się od co najmniej dwóch tygodni i utrudniają codzienne funkcjonowanie, wskazana jest konsultacja ze specjalistą. Depresję rozpoznaje się na podstawie całości obrazu klinicznego, a nie pojedynczego zachowania.