Gdy boimy się wsiąść do samolotu

fot.123rf

A co z chałupniczymi metodami radzenia sobie z lękiem: alkoholem, środkami farmakologicznymi?

Takie metody nie zawsze działają, jest to związane z adrenaliną, bo jak mamy wysoki poziom adrenaliny, może być różnie. Poza tym lęk, z którym się nie zmierzymy, trwa i nabiera mocy. Musimy się z nim skonfrontować czy raczej go zrozumieć, a nawet polubić. Bo żeby kogoś polubić, to trzeba go trochę poznać. Lęk to taka emocja, która ma wiele pozytywnych aspektów. Mobilizuje nas, pomaga nam ocenić sytuację, w jakiej się znajdujemy. Gdyby nie lęk, gatunku ludzkiego dawno by nie było.

Zaczynamy od oswojenia lęku, a kończymy na tym, że mamy go polubić? To trudne.

To dobrze, że się boimy, dzięki temu nie wpadamy pod autobusy, jeździmy bezpieczniej samochodami. To właśnie dzięki lękowi, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dzięki niemu wybierzemy odpowiednie linie lotnicze, zadbamy o dobre miejsce w samolocie, zainteresujemy się, jaką maszyną będziemy podróżować. Strach jest fajny, to bardzo dobra emocja. Tyko nie ma potrzeby, żeby rozwijała się w przeszkadzający nam sposób, żeby nam coś zabierała, np. podróże.

Czasem ktoś, kto mówi o lęku przed lataniem, tak naprawdę nie lubi zostawiać domu czy boi się tego, co zastanie po wylądowaniu…

Śmierć bliskiej osoby bywa takim katalizatorem. Nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy śmiertelnikami i to zaczyna w nas pulsować. Warsztaty mogą nie rozwiązać wszystkich problemów. Przychodzą na nie też osoby, które mają tzw. lęk uogólniony, czyli boją się bardzo wielu sytuacji. My możemy się skupić tylko na tzw. fobii wyizolowanej, w tym wypadku przed lataniem. Cierpiąca na nią osoba może zapoznać się z mechanizmem powstawania, działania lęku, ze sposobami radzenia sobie z nim. Pytanie, co z tym zrobi. Zdarza się, że umawiamy się jeszcze na kolejne spotkania. Ale pomysł terapii musi wyjść od pacjenta, nie możemy jej sugerować.

Czy pani zdaniem lęk przed lataniem jest zawsze do przezwyciężenia? A raczej: czy zawsze można go oswoić i się z nim zaprzyjaźnić?

Każdy lęk jest do zredukowania. W 90 procentach wypadków udaje się choć trochę z nim zaprzyjaźnić. Jednak czasem ludzie trzymają się lęku, bo czemuś im służy. Wtedy to zminimalizowanie go trwa zdecydowanie dłużej. Czasem pomaga na przykład w relacjach z drugą osobą: ja się boję, dzieje się coś z moim organizmem, więc bądź przy mnie, opiekuj się mną. Zrozumienie tego coś daje, ale bywa, że potrzeba, którą ten mechanizm zaspokaja, jest większa. Zdarzają się też osoby, które bardzo mocno trzymają lęk, stają się wręcz agresywne tylko dlatego, że przyszły na warsztaty czy terapię. To najwyżej dziesięć procent przypadków, reszcie można dość szybko pomóc.

Agnieszka Markiewicz: psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, trenerka biznesu. Współpracuje z programem „Pokochaj latanie” dla osób, które chcą pozbyć się lęku przed podróżowaniem samolotem. Przez 15 lat pracowała w PLL LOT jako członek personelu pokładowego.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link