Nasza broń kobieca: intuicja. Co, jeśli okaże się omylna?

"Nie powstał jeszcze program, który potrafiłby wybrać najlepszą dla nas opcję. Wygląda na to, że intuicja pozostaje najbardziej precyzyjnym narzędziem przy podejmowaniu decyzji." (fot. iStock)

Nie, wcale nie seksapil, ale intuicja. Coś, czego nie da się zmierzyć. Coś, czym chciałybyśmy się poszczycić. A jednocześnie boimy się temu zaufać… Bo co, jeśli jednak okaże się omylna? Co, jeśli popchnie nas w całkiem nieoczekiwanym kierunku?

Jedni (jak hinduski nauczyciel Osho) uważają, że intuicja nie myli się nigdy. W końcu to głos duszy… Inni (jak niemiecki terapeuta Kurt Tepperwein) podchodzą do niej nieco bardziej technicznie – uważają, że można (i należy) ją ćwiczyć. Na pewno warto jej używać. A raczej – jak podpowiada autorka „Biegnącej z wilkami”, Amerykanka Clarissa Pinkola Estés – nieustannie karmić ją, podsycać. Jak? Słuchając jej. Bo jaki pożytek z głosu, którego nikt nie słucha? A kiedy wyczulimy ucho na podszepty intuicji, zacznie żywiej reagować na nasze pytania, badać otoczenie…

Na skraju lasu

„Intuicja to skarb kobiecej psychiki” – mówi Pinkola Estés, psychoanalityczka jungowska i cantadora (kolekcjonerka i badaczka legend latynoskich). „Jest jak wahadełko w rękach różdżkarza, jak kryształ, przez który patrzymy tajemniczym wewnętrznym wzrokiem. Jak stara mądra kobieta, która zawsze jest obok, gotowa doradzić, co należy zrobić, czy pójść w prawo, czy w lewo”. Słuchanie intuicji to wyzwanie, przynajmniej na początku. Powód? Intuicja niechętnie uznaje racje intelektu (i vice versa). Zdarza się, że wchodzą w konflikt. Powstają napięcia, dylematy. Trzeba wybierać. Więc – żeby nie przeżywać rozterek – gotowe jesteśmy wyciszyć jeden z głosów. Tak się składa, że najczęściej jest to głos intuicji. Może dlatego, że ostatnie pokolenia rozwinęły kult rozumu, myślenia.

A intuicja pochodzi z krainy czucia – to coś mało racjonalnego, trudnego do uzasadnienia. Ile z nas ma odwagę powiedzieć „wybieram to, bo tak czuję”? I już, koniec dyskusji. Żadnych tłumaczeń, zdroworozsądkowej argumentacji, którą można by podważyć równie racjonalnymi kontrargumentami. Po prostu „tak mi podpowiada intuicja”. Jak cię nazwą? Neurotyczką? Histeryczką? Może wiedźmą? A przede wszystkim: jak się z tym poczujesz?

Patriarchat zanegował kobiecą intuicję – właśnie dlatego, że kobiety wiedziały. Nie z głowy – z brzucha. Albo z serca. Osho tłumaczy to w bardzo prosty sposób: kobieta to serce, mężczyzna głowa. Nasza cywilizacja w dużej mierze odrzuciła serce. Dopóki nie zostanie ponownie przyjęte, kobieta nie będzie w pełni akceptowana. Ze swoją emocjonalnością. Z intuicją.

W jednym z rozdziałów „Biegnącej z wilkami” Pinkola Estés, odwołując się do starej rosyjskiej baśni o mądrej Wasylisie, pokazuje kolejne etapy sięgania po intuicję, oswajania jej, dopuszczania do głosu. Uznawania. Tak naprawdę chodzi o uznanie własnej mocy, odrzucanej przez całe generacje, kwestionowanej. Budzącej lęk albo i niechęć. Trochę jak krew miesięczna… Zwykło się mówić, że mężczyźni boją się siły kobiet. Ale przecież wiele kobiet boi się własnej siły – nie szanują jej, odwracają się od niej. Zastanawiają się, w jakim stopniu mogą jej zaufać. Pierwszy symboliczny etap w opisanej przez psychoanalityczkę inicjacji jest szczególnie trudny. Umiera matka Wasylisy. Co to oznacza? Że trzeba pozwolić odejść „zbyt dobrej matce”. Że ta część psychiki, która nas broniła, chroniła, roztaczała opiekę, musi się usunąć. Wychodzimy spod klosza czy ze strefy komfortu. To podstawowy warunek, by mierzyć się z wyzwaniami, wzrastać. „Coś na nas czeka na skraju lasu, a naszym przeznaczeniem jest wyjść temu naprzeciw” – zachęca obrazowo Amerykanka.

Nobliści i Pigmeje

Na temat roli intuicji w swoim życiu i badaniach wypowiadają się również naukowcy. Einstein powiedział: „Nie istnieje żadna logiczna reguła, według której można odkryć podstawowe prawa przyrody. Zdolna jest do tego tylko i wyłącznie intuicja”. Podobno aż 72 z 83 laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie nauk ścisłych i medycyny przyznało, że odegrała ona istotną rolę w ich pracy i odkryciach. Oczywiście, nie da się tu niczego zaplanować, wymusić. Ale można stworzyć sprzyjające warunki do zaistnienia zdarzenia. Pamiętasz Archimedesa? Niewykluczone, że z własnego doświadczenia wiesz, że „eureka” może się przydarzyć podczas relaksu w wannie…

Nie jest też tajemnicą, że wielu odkrywcom pewne rozwiązania po prostu się przyśniły. Ponoć do tego szacownego (szalonego?) grona należy również pierwsza dama polskiej nauki, Maria Skłodowska-Curie. Co więcej, ów sen nawiedził ją, gdy – zrezygnowana brakiem wyników – postanowiła się poddać. Na podobnej zasadzie doznał oświecenia Budda. Gdy odkładasz na bok głowę, zaczyna działać w tobie coś głębszego – mówi Osho. Nie chodzi o to, by odrzucać umysł – bynajmniej! Jest on nieoceniony, kiedy trzeba przeprowadzić szczegółową analizę problemu, przygotować pole dla intuicji – po to, by mogła w jednym błysku geniuszu połączyć wszystkie elementy łamigłówki. Najpierw faza inkubacji, potem eksplozja! „Rozsądek musi być zrównoważony przez szaleństwo; logika musi być zrównoważona przez brak logiki” – podsumowuje Hindus.

Kurt Tepperwein zauważa, nie bez racji, że jesteśmy jednocześnie dostawcami intuicji i jej odbiorcami. Ale przecież nie jest to obieg zamknięty. A w każdym razie nie kończy się na nas. Wszyscy jesteśmy podłączeni do uniwersalnej nieświadomości, do ogromnego pola informacji. Nic dziwnego, że w różnych częściach świata ludzie wpadają w tym samym czasie na podobne pomysły. Albo że niektóre plemiona afrykańskie (choćby Pigmeje) wciąż komunikują się w określonych sytuacjach za pośrednictwem myśli. Jeśli ktoś zapuścił się w głąb dżungli, a potrzebny jest w osadzie, starszyzna zasiada w wybranym miejscu i koncentruje się, by przesłać mu stosowną wiadomość.

Trzy razy „in”

W swojej książce „Intuicja. Wiedza wykraczająca poza logikę” Osho mówi, że intuicja to najwyższy stopień drabiny świadomości. Dwa pozostałe to – patrząc od dołu – instynkt i intelekt. Zwraca też uwagę, że we wszystkich tych trzech słowach występuje cząstka „in”, oznaczająca po angielsku „w”. Jakie to ma znaczenie? Takie, że wszystkie trzy cechy są wrodzone. A oto, jak wschodni mędrzec tłumaczy zależności między nimi: Gdy ciało działa spontanicznie, mówimy, że to instynkt. Gdy dusza działa spontanicznie, nazywamy to intuicją. Instynkt związany jest z ciałem – z tym, co pospolite; a intuicja z duszą – z tym, co subtelne. Pomiędzy nimi znajduje się intelekt, ekspert, który nigdy nie jest spontaniczny.

Oczywiście, nie zawsze musimy być spontaniczne, ale życie bez instynktu jest martwe, a bez intuicji pozbawione sensu. Dlaczego? Bo będziesz się błąkać. Sprawdzać różne koncepcje metodą prób i błędów. I nie do końca wiedzieć po co. „Intuicja nadaje znaczenia, splendoru, radości, błogosławieństwa. Ujawnia ci tajemnice egzystencji, przynosi ciszę, spokój, których nie można zakłócić ani odebrać” – czytamy u Osho.

Również Clarissa Pinkola Estés łączy tę tajemniczą siłę, jaką jest intuicja, z czymś bardzo konkretnym – celem. Uważa, że każda kobieta powinna wsłuchać się w siebie, by nazwać to, o czym marzy. Podjąć ryzyko, dążyć do tego za wszelką cenę. Przez całą tę drogę możemy pozwolić się prowadzić – to wyjątkowa szansa na wyostrzenie naszych intuicyjnych zdolności. One są, tyle że często przyczajone. Niepewne, nienarzucające się. Czekające na nasze zaproszenie. Co więcej, ty też często zwlekasz, opierasz się przed sięgnięciem po więcej, przed pójściem za wewnętrznym głosem. Tworzysz strategie, wzdychasz, że nie jesteś gotowa… Nigdy nie jest się w pełni gotową.

Pozwól sobie odkrywać swoją drogę w trakcie podróży. Intelekt będzie domagał się dokładnej mapy, intuicja – twojego zaufania i pasji. Podpowiedzi mogą się pojawić w nagłówku prasowym, w zasłyszanej rozmowie, choćby w dialogu filmowym. W słowach piosenki. Z czasem nauczysz się rozpoznawać składniki swojej intuicji: wewnętrzny wzrok, słuch, wewnętrzne czucie, wewnętrzną wiedzę. Zwróć uwagę, czy jesteś bardziej wyczulona na obrazy, głosy czy odczucia w ciele. Czasem wskazówką jest dreszcz, czasem wrażenie gorąca. A niekiedy po prostu pewność: ta osoba nie mówi prawdy, temu człowiekowi warto zaufać. Przydadzą się ciekawość, otwartość – bez nich intuicja nie ujawni się w pełni, z nimi – będzie rozkwitać. Ta ostatnia sprawia, że – choć wytyczyłaś sobie kierunek – nie trzymasz się kurczowo żadnego rozwiązania. Stawiasz kolejne kroki, wciąż przyglądając się, co życie ma ci do zaoferowania. Wyjątkowo trafnie ujął to autor „Superintuicji”, Kurt Tepperwei02n: „Poszukiwacz złota, który skoncentrowany jest wyłącznie na złocie, być może znajdzie też złoto. Lecz diamenty przypuszczalnie przegapi”.

Odczuwanie zamiast myślenia

Intuicja łączona jest w dużej mierze z płcią. Z kobiecością. Czy słusznie? Po części tak, ale wynika to głównie z przyjmowanych przez kobiety ról. Z bycia matką i konieczności odczytywania sygnałów niewerbalnych. Ze społecznego przyzwolenia na wyrażanie uczuć, wreszcie – z określonego statusu społecznego. Bardzo długo podległe mężczyznom, kobiety nauczyły się rozpoznawać w lot nastroje i potrzeby innych. Być może z tego samego powodu jesteśmy bardziej empatyczne. Osho ubolewa, że intuicja mężczyzn jest niemal całkowicie zepsuta. Kobiety mają przynajmniej to, co zwykło się nazywać przeczuciem. Ale wiadomo, w jakiej kondycji są nieużywane mięśnie… Na szczęście – zapewnia Clarissa Pinkola Estés – intuicji (nawet, jeśli nadpsutej) nie sposób nie mieć. Nie można skorzystać z niej jednorazowo. Nie można się jej pozbyć. Jak wszystkie inne zdolności, może być rozwijana i pielęgnowana. Jak? Trudno tu o recepty. Nie jest to wiedza, którą można by przyswoić… Każda z nas ma własną mądrość, którą musi odszukać. Ale spróbujmy.

Estés zwraca uwagę na pytania weryfikujące. Bo czasem wybieramy coś (albo kogoś!) tylko dlatego, że akurat znajduje się w naszym zasięgu. Nie wiemy, czego naprawdę potrzebujemy. Warto więc pytać: Co zaspokoi mój głód? Za czym tęsknię? Czego pragnę? Według hinduskiego mędrca droga do intuicji wiedzie poprzez uczucia. Przełączasz się z myślenia na odczuwanie – stąd już tylko krok do intuicji. Możesz wreszcie pójść za sugestią Kurta Tepperweina i sporządzić listę błędów, które popełniłaś w ciągu roku, podejmując czysto racjonalne decyzje. To dobry sposób na to, by podważyć dyktaturę umysłu, tylko czy nie dostanie ci się za bardzo od Wewnętrznego Krytyka? Może bardziej przekonają cię ćwiczenia na synchronizację półkul mózgowych – lewej (logicznej) i prawej (intuicyjnej). Jedno z nich polega na świadomym oddychaniu najpierw do prawej, potem do lewej strony ciała (niekoniecznie trzeba zatykać dziurki nosa), wreszcie do obu jednocześnie.

Czy naprawdę potrzebujemy dziś intuicji? Tak! Niby mamy do dyspozycji zaawansowaną technologię, ale nie powstał jeszcze program komputerowy, który potrafiłby wybrać najlepszą dla nas opcję, sporządzić bilans potencjalnych zysków i strat. A nawet, gdyby kiedyś powstał, czy potrafiłby uwzględnić wszystkie zmienne? Czy byłby wiarygodny? Wygląda na to, że intuicja pozostaje najbardziej precyzyjnym narzędziem przy podejmowaniu decyzji. Na Wschodzie mówi się o niej „wewnętrzny guru”. Osho zapewnia, że kiedy pozwolisz jej działać, nie będziesz już potrzebować nauczycieli.