Jak być szczęśliwą w pracy?

Jak być szczęśliwą w pracy?
fot.123rf

Z badań wynika, że stan flow, kojarzony z poczuciem szczęścia, łatwiej jest osiągnąć w pracy niż w czasie wolnym. Nasz mózg lubi jasne cele i określony zakres zadań. A to znaczy, że praca może uskrzydlać.
Jak to jest z zaangażowaniem w pracę? Czy z takim podejściem trzeba się urodzić, czy dziedziczy się je w genach albo raczej otrzymuje od rodziców w procesie wychowania? Dlaczego jedni często doświadczają uczucia ekscytacji w trakcie wykonywania swoich służbowych zadań, a inni nigdy lub prawie nigdy?

Anna od dłuższego czasu wychodzi do pracy z uczuciem zniechęcenia i od poniedziałku marzy o weekendzie. Znajomi tłumaczą jej, że powinna cieszyć się, że ma szczęście – dostać się do takiej firmy nie jest łatwo, zarobki ma przyzwoite, szef nigdy się nie czepia – raz na dwa tygodnie zapyta ją, jak sobie radzi z zadaniami (a że zadania nie są skomplikowane, to zazwyczaj radzi sobie bez problemu). Żadnego stresu, żadnych awantur i nacisków, no, może hałas związany z pracą w open space, co rozprasza i daje efekt zmęczenia nieadekwatny do wykonywanych przez nią czynności. Jednak od takich utrudnień jak na razie nikt nie umarł i aż głupio przyznawać się głośno, że ma się ochotę uciekać z tej pracy, gdzie pieprz rośnie, chociaż kiedy wybierała kierunek studiów, była przekonana, że to będzie jej pasja.

Zosia po powrocie z pracy opowiada z błyszczącymi oczami o tym, jak udało się właśnie dopiąć ostatni element projektu, program został ostatecznie wdrożony i pracownicy z pewną dozą nieśmiałości, ale też wielkim zaciekawieniem zaczęli testować nową platformę komunikacyjną. Co prawda jedni są zadowoleni, że tyle spraw się uprości, inni narzekają, że teraz to już nikt ze sobą nie będzie w biurze normalnie rozmawiał, tylko pozostaną kontakty on-line, ale generalnie energia zdecydowanie się podniosła i wstąpił w ludzi duch działania. Warto było – myślała o swoim wysiłku, jaki włożyła w ten projekt. Pracowała intensywnie, czasami miała wrażenie, że przebywa jakby w innym świecie – nie wiedziała, która jest godzina, i dopiero po wyjściu z biura uświadamiała sobie, że zapomniała pójść na obiad, ale teraz, widząc efekty, czuła, że jej praca ma sens.

Radość z pracy?

Pewien człowiek o nazwisku, które budzi przestrach wśród dziennikarzy radiowych i telewizyjnych, mających wypowiedzieć je na antenie – Mihály Csíkszentmihályi – poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie poświęcił kilkadziesiąt lat swojego życia, przeprowadzając tysiące ankiet, wywiadów, testów i na tej podstawie sformułował teorię przepływu, która mówi, że stan pełnego zaangażowania, kiedy jesteśmy całkowicie pochłonięci jakimś zadaniem albo czynnością, skutkuje odczuciem psychicznego dobrostanu. W nienaukowym języku taki stan nazywamy po prostu szczęściem. Mihály Csíkszentmihályi używa określenia „flow”, co możemy przetłumaczyć dosłownie jako „przepływ”, lub bardziej górnolotnie: „uskrzydlenie” czy „doznanie uniesienia”. Naukowiec nie boi się również używać słowa „ekstaza” w kontekście pracy, bez względu na to, jak bardzo osobom postrzegającym pracę jako coś praktycznego, trywialnego i pozbawionego romantyzmu może wydawać się to niestosowne.Zobacz, czego potrzebujesz, by poczuć flow w pracy?

Co będzie, jeśli pofruniesz?

Przyglądając się przypadkom Anny i Zosi w kontekście doświadczenia flow, widać jasno, że Anna, mająca pozornie cieplarniane warunki – tak naprawdę nie doświadcza tych elementów, które są niezbędne dla zaistnienia zjawiska przepływu: stawiane jej wyzwania są nieproporcjonalnie niskie w stosunku do możliwości i umiejętności, brakuje kontroli nad pracą i informacji zwrotnej o poczynionych postępach, a także – sprecyzowanej wizji rozwoju zawodowego. Dodatkowo nieustanne rozproszenie powodowane pracą w open space przyczynia się do zmniejszenia poczucia jej dobrostanu, aż po stan apatii. Wszystko to razem powoduje, że jej codziennym rytuałem jest marzenie o jak najszybszym wyjściu z pracy. Jeżeli dodatkowo właśnie w tym czasie potrafi lepiej ustrukturyzować swoją aktywność (bo np. zajmuje się wspinaczką górską, malarstwem czy ogrodnictwem uprawianym z pasją), stawia sobie wyzwania adekwatne do możliwości i efekty jej wysiłków są widoczną informacją zwrotną, że jej aktywność ma sens – to rzeczywiście wbrew statystyce Anna ma większe szanse na doświadczenie stanu flow poza pracą. Może więc warto by zmienić zajęcie na bardziej ambitne – takie, które dostarczy wyzwań na miarę możliwości?

Z kolei w przypadku Zosi występują warunki umożliwiające zrealizowanie doświadczenia przepływu: otrzymuje zadania adekwatne do jej możliwości, a nawet lekko je przerastające, co jest wyzwaniem skłaniającym do „podciągnięcia się o oczko”, otrzymuje na bieżąco informacje zwrotne o tym, że jej praca jest efektywna i ma sens – nie tylko dla niej samej, ale też dla innych. To daje poczucie „uskrzydlenia” i zapobiega popadaniu w apatię. Może w pracy odczuwać szczęście i tym samym zaliczać się do grona osób pracujących z pasją.

Znajomość mechanizmów funkcjonowania zgodnie z zasadą przepływu pozwala odczuwać więcej zadowolenia z pracy, a nawet świadomie wybierać działania i warunki, które temu sprzyjają. Pozostaje jeszcze decyzja, czy rzeczywiście chcemy „dostać skrzydeł”, czy raczej unikamy takich doświadczeń. Jak w sytuacji ze znanego rysunku, na którym młody ptak stojący na krawędzi gniazda zwraca się z trwogą do matki: „A co będzie, jeśli spadnę?”. Na co ta mu odpowiada: „A co będzie, jeśli pofruniesz?”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze