fbpx

Jak się otrząsnąć po traumie?

Jak się otrząsnąć po traumie?
Trauma to nie tylko coś, co zdarza się nagle, całkowicie nas zaskakując. Takie same szkody wyrządza organizmowi chroniczny stres, choćby związany z pracą. Pozostając długi czas pod jego wpływem, doświadczasz traumy. (Fot. Getty Images)

Czym jest dawna trauma? To energia, która tworzy napięcia w ciele, narusza równowagę systemu nerwowego. Jak się jej pozbyć? A gdyby tak ją wytrząść? Możesz to zrobić sama, ćwicząc TRE, czyli Trauma Releasing Exercises.

Stajesz w rozkroku, na lekko ugiętych kolanach, po czym przenosisz stopy na ich krawędzie – zewnętrzną jednej i wewnętrzną drugiej. To pierwsze z zestawu siedmiu ćwiczeń, opracowanych przez specjalistę od traumy Davida Bercelego. Ćwiczenia są proste (ich opis znajdziesz w książce Bercelego „Zaufaj ciału”). Tylko jedno z nich wymaga większego wysiłku, ale można je pominąć. – Tak naprawdę, jak nabierzemy wprawy, możemy przejść od razu do dwóch ostatnich – sugeruje trenerka TRE, Małgorzata Lachs z Instytutu Doświadczania w Warszawie. Na początku jednak uczy swoich klientów całej sekwencji: wspinania na palce stopy, zginania nogi w kolanie, „krzesła” przy ścianie… Wprowadza korekty, sprawdza natężenie bólu, przypomina, żeby oddychać. W razie potrzeby interweniuje, uciskając pewne punkty w ciele. Pomaga osiągnąć cel ćwiczeń. Jaki? Wibracja! Rzeczywiście, przy ostatnim ćwiczeniu – kiedy leżysz na macie ze złączonymi podeszwami stóp – ciało wchodzi w drgania. Niektórzy są przerażeni, inni zachwyceni!

Drżące ciało

Twórcę TRE (Trauma Releasing Exercises), Davida Bercelego, ukształtowała bioenergetyka Alexandra Lowena. I wojna. Biorąc udział w wielu akcjach humanitarnych w różnych krajach, odczuł na własnej skórze jej okrucieństwo. Z czasem zaobserwował u siebie wiele poważnych dolegliwości fizycznych i psychicznych. Problemy z układem trawiennym, bóle niewiadomego pochodzenia, zmęczenie, depresję. Któregoś dnia w sklepie z błahego powodu wpadł w furię… Zrozumiał, że cierpi na zespół stresu pourazowego. Potrzebował pomocy. – Zaczął zastanawiać się: jak to możliwe, że kiedyś nie było terapeutów, a ludzie radzili sobie z traumami? Jak uwalniać takie rzeczy? Zaangażował się też w szukanie odpowiedzi na pytanie, jak w sytuacjach zagrożenia zachowują się zwierzęta – opowiada Małgorzata Lachs. – Otóż, jeśli uciekały one przed drapieżnikiem czy myśliwym albo zamarły dla niepoznaki w bezruchu, po tym, jak niebezpieczeństwo minie, kładą się i zaczynają się trząść. Wyrzucają z siebie całą tę traumę, rozluźniają mięśnie i funkcjonują dalej.

Okazuje się, że u ludzi działa ten sam mechanizm. Kiedy Berceli przebywał w schronie w jednym z krajów objętych wojną, zauważył, że – w miarę zbliżania się samolotów – dzieci coraz bardziej trzęsły się ze strachu, krzyczały, płakały, a dorośli coraz bardziej się usztywniali. Przytrzymywali emocje, żeby nie straszyć dzieci. – Efekt był taki, że po nalocie dzieci poszły się bawić, a dorośli zostali z traumą. Zabrakło odreagowania – podsumowuje Małgorzata Lachs.

Te doświadczenia i badania przywiodły Davida Bercelego do TRE. Czerpiąc z Lowena, tai chi, jogi i sztuk walki, stworzył sekwencję ćwiczeń prowadzących do wyzwalającego drżenia. Podkreśla, że ciało jest największym sprzymierzeńcem w leczeniu traumy. Drżące ciało. Jeśli nadmiar energii związanej z traumatycznym przeżyciem nie zostanie rozładowany, próbujemy poradzić sobie z nią w inny sposób. Napinamy mięśnie. Znieczulamy się. Działamy niejako pod przymusem, zachowujemy się nieprzewidywalnie. Szukamy balansu między nadpobudliwością a depresją.

– Ludzie wibrowali od zawsze. I wibrują do tej pory. To reakcja na ładunek elektryczny w mięśniach – tłumaczy Małgorzata Lachs. – To, że nie wchodzimy dziś w te drgania w naturalny sposób, że nie usuwamy z ciała wszystkich toksyn – jest wynikiem nadmiernej socjalizacji. Pilnujemy pewnych standardów zachowania: kiedy dokonujemy prezentacji, nie możemy pozwolić, żeby trzęsły nam się nogi. Nie wolno też złościć się, płakać. Trzeba trzymać gardę! A przecież w sytuacji stresowej w organizmie rozgrywa się prawdziwa rewolucja. – Uwalnia się 1300 różnych substancji chemicznych, głównie adrenalina i kortyzol. Jednocześnie spada gwałtownie poziom hormonów witalności i szczęścia. Zalewają nas toksyny – opisuje Małgorzata Lachs. – Żeby sobie z tym poradzić, odcinamy się od uczuć – to pozwala pójść dalej. Ale zdarza się też, że – pozostając pod wpływem potężnych emocji – w pewnym sensie odtwarzamy traumę. Cała ta historia wciąż w nas krąży.

Co oznacza trauma?

Przyjmuje się, że traumę wywołują katastrofy naturalne i te spowodowane przez człowieka – wypadki, napaść albo tzw. przemoc domowa. Nagła śmierć partnera, wojna… Małgorzata Lachs zauważa jednak, że w ostatnich latach to podejście się zmienia: – Trauma to nie tylko coś, co zdarza się nagle, całkowicie nas zaskakując. Takie same szkody wyrządza organizmowi chroniczny stres, choćby związany z pracą. Pozostając długi czas pod jego wpływem, doświadczasz traumy. Również poród może być traumatycznym doświadczeniem, a przecież kobiety rodzą od stuleci.

Pod wpływem traumy najbardziej przykurcza się mięsień biodrowo-lędźwiowy, łączący górną i dolną część tułowia. – Gdyby teraz do pokoju wpadła bomba, skuliłybyśmy się automatycznie, żeby ochronić jamę brzuszną, serce, przeponę. Pytanie, co zrobiłybyśmy z tym potem – mówi Lachs. – Podczas ćwiczeń TRE mięsień biodrowo-lędźwiowy zaczyna się rozluźniać i ze ścięgien, łączących go z resztą ciała, idzie informacja do mózgu, że niebezpieczeństwo minęło. Uwalnia się napięcie z pozostałych mięśni, hormony stresu zaczynają opadać, wychodzimy z błędnego koła, w którym tkwiliśmy.

Kiedy ćwiczymy, zwykle w pierwszej kolejności drżą uda, potem mięsień biodrowo-lędźwiowy, miednica, dolna część pleców, barki, ręce, wreszcie dłonie. Tak naprawdę jednak każdy reaguje inaczej. – Czasem wibruje całe ciało, a czasem tylko jedna ręka – opowiada Małgorzata Lachs. – Mogą to być ledwo zauważalne mikrodrgania albo silne ruchy, budzące w niektórych niepokój. Zdarza się, że ktoś w ogóle nie wchodzi w wibracje i trzeba pomóc im przejść od zamrożenia do większego odczuwania siebie. Na poziomie fizjologii jesteśmy tacy sami, ale każdy ma inną historię, inne doświadczenie. Do tego im jesteśmy starsi, tym bardziej zaciskamy się, poddajemy starym przekonaniom, zamykamy. Dlatego na początku warto ćwiczyć regularnie, np. trzy razy w tygodniu przez trzy miesiące. Z czasem wibracje będą obejmować kolejne obszary ciała.

Mogą też uwalniać się emocje związane z napięciami, historią zapisaną w ciele. – Zdarza się nawet, że ktoś przez dwa tygodnie czuje niczym nieuzasadniony lęk. Przechodzi przez coś, co zatrzymał, nie chciał się z tym wcześniej mierzyć – mówi Małgorzata Lachs. – Czasem pojawiają się wspomnienia, obrazy. Może to oznaczać potrzebę pracy na poziomie bardziej psychologicznym. Zgodnie z podejściem twórcy TRE, sesji nie powinno się przegadywać, jednak dla mnie osobiście, jako dla psychoterapeuty Gestalt, ważne jest, żeby zapytać na koniec, jak klient się czuje. Czy jest coś, czym chciałby się podzielić.

Samo TRE z psychoterapią ma niewiele wspólnego. Na początku sesji trener pyta, co skłoniło klienta do rozpoczęcia ćwiczeń, sprawdza, czy nie ma przeciwwskazań zdrowotnych (operacje, poważne wady kręgosłupa, psychozy). – Ogólna idea jest taka, że twoje ciało zna sposób wyjścia z traumy. Trener jest po to, żeby towarzyszyć ci w tym procesie – tłumaczy Małgorzata Lachs. – Ludzie korzystają ze wsparcia trenera z różnych powodów, na początku głównie po to, żeby nauczył ich metody. Czasem ktoś ma za sobą bardzo trudne doświadczenia i nie chce sam kontaktować się z tym, co jest w środku. Wiele osób boi się puścić kontrolę. W pewnych sytuacjach – żeby uniknąć retraumatyzacji – lepiej korzystać z ćwiczeń TRE w niewielkich dawkach. Na szczęście w każdej chwili możemy przerwać wibrowanie – wystarczy, leżąc na macie, wyprostować nogi.

TRE jest dla wszystkich

Ćwiczenia TRE (wykonywane regularnie) pracują na rzecz ciała na bardzo głębokim poziomie. – Wycisza się cały układ nerwowy, organizm odzyskuje równowagę biochemiczną i neurofizjologiczną – twierdzi Małgorzata Lachs. – Powięź i mięśnie wydłużają się, relaksują, zmienia się postawa ciała. Poprawia się samopoczucie, pamięć, koncentracja, kreatywność. Masz więcej przestrzeni w sobie. Szybciej regenerujesz się po trudnych sytuacjach. Jesteś bardziej ugruntowana. Lepiej śpisz, trawisz. Traumy mają szansę się domknąć.

TRE jest dla wszystkich. Dużą popularnością cieszy się wśród żołnierzy amerykańskich. David Berceli zaleca tę metodę terapeutom, lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom – tym wszystkim, którzy na co dzień kontaktują się z silnymi emocjami. Czasem spinają się, zatrzymują różne historie w ciele. – To narzędzie samoregulacji. Każdy może opanować ćwiczenia i wykonywać je samodzielnie w domu – zapewnia Małgorzata Lachs. Ale przyznaje, że dla niektórych zejście do poziomu ciała może być za dużym bodźcem. Wtedy proponuje psychoterapię. – Moim zdaniem psychoterapia okazuje się też bardzo przydatna w odbudowywaniu zaufania po traumie. Jedna kwestia to zaufanie do samego siebie, a druga – do innych. Skoro doszło do traumy, oznacza to, że ktoś to zaufanie nadwerężył. Po takim doświadczeniu trudno się otworzyć.

Małgorzata Lachs prowadzi też zajęcia grupowe. Wiele osób uważa takie spotkania za stymulujące. – Jeżeli ktoś pozwala sobie na płacz, dlaczego ja mam tego nie zrobić? Prowadziłam kiedyś grupę dla firmy, to nie był zgrany zespół. Podczas ćwiczeń jedna z osób, najmniej lubiana, zaczęła się śmiać. Nie mogła przestać, zaraziła tym śmiechem całą grupę. Wszyscy zaczęli rozluźniać przeponę, płuca… Po tych zajęciach ci ludzie bardzo się ze sobą zintegrowali. Poprawiła się atmosfera pracy, a tym samym jej efekty.

W miarę treningu odczuwamy drżenie jako coś całkiem oczywistego. – Są ludzie, którzy położą się na podłodze, uniosą do góry miednicę i już zaczynają wibrować. Możesz nawet wejść w wibracje, siedząc czy stojąc – mówi Małgorzata Lachs. – Pamiętam, jak podczas warsztatów David Berceli wibrował tak przez minutę, odpowiadając na czyjeś pytanie. Organizm wie już, że ma nasze przyzwolenie, żeby się zrelaksować, że to jest w porządku. Niestety, w międzynarodowej klasyfikacji chorób psychicznych opisuje się takie drżenie jako element zaburzeń psychicznych, napady lęku czy fobie społeczne. Lekarzom przyjmującym porody wciąż trudno jest zrozumieć, że urodzenie dziecka to szok dla ciała, że trzeba pozwolić tym napięciom się uwolnić, a nie aplikować trzęsącym się kobietom leki uspokajające.

Na szczęście zaczynamy powoli wracać do bardziej naturalnych metod. Do ciała, do jego mądrości. – Dobrze jest spojrzeć na siebie holistycznie. Czas umysłu się wypełnił, oprócz głowy mamy przecież ręce i tułów… Przy okazji – Małgorzata Lachs zaznacza, że to jej osobiste zdanie – warto sprawdzić, jakie przekonania masz w tej głowie. Czy to nie one cię traumatyzują, napinają. Ludzie mają nawet oczekiwania co do tego, jak ich ciało powinno drżeć! Złoszczą się, kiedy ciało nie jest im posłuszne. Tymczasem David Berceli zaleca: „Nigdy nie oceniaj ciała, tylko je obserwuj”.

Małgorzata Lachs certyfikowany praktyk TRE, psycholożka, psychoterapeutka Gestalt, założycielka i właścicielka Instytutu Doświadczania w Warszawie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze