fbpx

Jak wrzucić na luz? Kilka słów o „nakręcaniu się”

Jak wrzucić na luz? Kilka słów o "nakręcaniu się"
Dla jednych stan "nakręcania się" jest to brak kontaktu z rzeczywistością. Inni definiują go jako działanie pod wpływem impulsu – robię, mówię coś, czego potem żałuję. Jeszcze inni czują, że "się nakręcają", kiedy emocje biorą górę nad logicznym myśleniem. (Fot. iStock)

Podczas sesji coachingowych i warsztatów antystresowych powraca tajemniczy zwrot „nakręcanie się”. Chociaż w języku potocznym termin ten jest używany systematycznie, słowniki nie podają jego definicji. Nawet nam samym trudno jest jednoznacznie zdefiniować stan bycia „nakręconym”.

Dla jednych stan „nakręcania się” jest to brak kontaktu z rzeczywistością. Inni definiują go jako działanie pod wpływem impulsu – robię, mówię coś, czego potem żałuję. Jeszcze inni czują, że „się nakręcają”, kiedy emocje biorą górę nad logicznym myśleniem. Po wielu rozmowach udało mi się wyodrębnić trzy rodzaje sytuacji, w których „się nakręcamy” (choć każdy oczywiście mógłby posilić się o własną klasyfikację):

  • kiedy z góry zakładamy jakiś (najczęściej negatywny, ale nie tylko) scenariusz,
  • kiedy interpretujemy zachowania lub myśli innych osób,
  • kiedy znajdujemy się w sytuacjach konfliktowych.

Przybliżę trochę wszystkie sytuacje, ale przede wszystkim podpowiem, jak w każdej z nich wyjść poza utrwalone schematy zachowań i wrzucić na przysłowiowy luz.

Przypadek pierwszy: czarny scenariusz

Wielu klientów opowiada, o sytuacjach, w których jeszcze nic się nie wydarzyło, mało tego – nawet nie zawsze były przesłanki, że stanie się coś złego, a oni i tak „się nakręcali”. Przykład: czeka Cię egzamin, negocjacje, rozmowa rekrutacyjna – już wiesz, jak ciężko będzie. O wystąpieniach publicznych nawet nie wspomnę. Przecież to oczywiste, że zje Cię trema, ludzie nie będą zainteresowani, albo przytrafi Ci się jakaś wpadka. Inna sytuacja: ktoś bliski się spóźnia, nie dzwoni, nie odbiera… to jasne, że stało się coś złego. Nie możesz usiedzieć spokojnie, kursujesz do okna i co chwila zerkasz na wyświetlacz telefonu. Na pewno każdy znajdzie takie sytuacje w swojej pamięci. Programowaliśmy zły bieg wydarzeń, pisząc w głowach czarne scenariusze. Wystarczy na chwilę wyłączyć racjonalne myślenie, a emocje nas poniosą.

Co można zrobić wiedząc, że w taki sposób postępujemy? Proponuję pracę z wykorzystaniem elementów Racjonalnej Terapii Zachowań. Zastanów się, jak reagujesz – czyli jak działasz. Następnie przyjrzyj się sobie, temu co się dzieje z Twoim ciałem i odpowiedz na pytanie: „co w takich chwilach czuję”? Strach, napięcie, złość, a może bezradność? Zastanów się jakie myśli wywołują takie uczucia w Tobie. To bardzo ważne, aby nie łączyć tych dwóch sfer. Zastanów się jakie myśli wywołują emocje i czy te myśli są logiczne, czy takie przekonania dobrze na Ciebie wpływają, czy Ci pomagają? Potem spisz sobie, jak chcesz się czuć? Pomyśl, jak może wyglądać alternatywna sytuacja, a następnie jakie przekonania pozwolą Ci wywołać pożądane samopoczucie? Zmiana myśli wpłynie na zmianę uczuć, a te pozwolą nam działać w inny sposób – zdrowszy dla nas samych i dla otoczenia.

Przypadek drugi: co myślą inni na mój temat

Podobnie „się nakręcamy”, gdy przeinterpretowujemy cudze zachowania lub słowa – „bo on na pewno ma mnie za idiotę”, „nie zadzwonił – to znaczy, że mu się nie podobam”… itp. itd. Aby móc wrzucić na luz i nie zadręczać się pytaniami, co inni sobie o nas myślą – warto przyjrzeć się przekonaniom na własny temat i swojemu poczuciu własnej wartości. Im stabilniejsze, tym odporniejsi jesteśmy na krytykę innych. Nie chodzi o to, żeby nie liczyć się z cudzym zdaniem, czy nie przyjmować żadnych uwag. Ważne jednak, aby wiedzieć co sobą reprezentuję. Pomoże Ci w tym odpowiedzenie sobie na pytania typu: co jest dla mnie ważne, dokąd zmierzam, jakie są moje wartości i jaki sens się kryje za moimi działaniami? Wówczas będziemy w stanie przyjąć z wdzięcznością konstruktywne uwagi, ale też bronić siebie i swojego stanowiska. Mało tego – cudza krytyka nie będzie nas raniła, a my sami przestaniemy zakładać złe intencje innych osób.

Przypadek trzeci: „nakręcanie się” w sytuacjach konfliktowych

Pada jedno słowo, odpowiadamy… a po godzinie już właściwie nie pamiętamy od czego się zaczęło. Jesteśmy tak „nakręceni”, że tylko przerzucamy się oskarżeniami z rozmówcą. Często wypominamy mu winy sprzed lat. Używamy uogólnień typu – ty zawsze, ty nigdy. Im bliższa jest osoba, z którą jesteśmy skonfliktowani – tym bardziej potrafimy ranić się wzajemnie, znamy bowiem swoje słabe punkty. Aby „wrzucić na luz” w sytuacjach konfliktowych warto zastosować dwie techniki.

Po pierwsze: czerwona kartka. Kiedy czujemy się ranieni, obrażani mamy prawo zwyczajnie przerwać taką rozmowę. Warto umówić się na znak STOP, który pozwoli zatrzymać krzywdzącą wymianę zdań, wziąć głęboki oddech i wrócić do tematu, gdy emocje nieco opadną.

Następnie zadajemy sami sobie pytanie, co chcę osiągnąć? Nie czego nie chcę, co mi się nie podoba w zachowaniu rozmówcy itp. – tylko czego chcę/ czego potrzebuję? Wtedy możemy wrócić do rozmowy używając schematu FUO – to jeden z najprostszych modeli tego typu. F to Fakty np „X jest niezrobione”. U to Uczucia „Czuję się ignorowany/ niekochany/ czuje, że moje zdanie się nie liczy”. Tu bardzo ważne, aby mówić w pierwszej osobie, bez obwiniania/oskarżania rozmówcy. O to Oczekiwanie – „Na przyszłość, chcę, aby… ” Tu również mówimy tylko konkret, bez emocji, obrażania, wracania do przeszłości. Taki model komunikacji wymaga praktyki. Musimy nauczyć się go stosować w kwestiach mniej dla nas ważnych, aby potem móc posługiwać się nim w sprawach naprawdę istotnych. Nie zmienimy sposobu komunikacji z dnia na dzień, gdyż wynieśliśmy go z domu rodzinnego, wypracowaliśmy przez lata bycia w różnych relacjach i działamy automatycznie. Aby rozmawiać świadomie musimy pozwolić sobie na bycie uważnym na siebie i drugiego człowieka.

Zatem zastanów się, kiedy Ty „się nakręcasz” i która z zaproponowanych metod pozwoli Ci „wrzucić na luz” i odzyskać kontrolę, a co za tym idzie poczucie spokoju.

Monika W. Perdjon, dyplomowany coach i trener autoprezentacji. Pomaga klientom zrozumieć stres, pokonać jego objawy psychosomatyczne, zapanować nad głosem i mową ciała, stworzyć spójny wizerunek. Przygotowuje do negocjacji, rozpraw sądowych, rozmów kwalifikacyjnych. StressCoach w Klinice Stresu. Właścicielka VictoriaCoaching.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze