Jaką ranę skrywasz?

fot. iStock

Zdrada

Rana zdrady zostaje obudzona w wieku edypalnym – zwykle między drugim a czwartym rokiem życia. Jeśli kompleks Edypa nie zostanie rozwiązany, pojawia się cierpienie związane z poczuciem zdrady, przed którym chronimy się, rozwijając maskę kontrolującego. Ciało kontrolującego emanuje siłą i władzą. U mężczyzn są to szerokie ramiona, u kobiet siła koncentruje się raczej na poziomie bioder, pośladków, brzucha i ud. Spojrzenie kontrolującego jest intensywne i uwodzicielskie. Może w ten sposób tworzyć dystans albo zawstydzać innych, co pozwala mu ukryć bezsilność i wrażliwość.

Kontrolujący stara się przewidzieć przyszłość i oczekuje, że wszystko przebiegnie według jego planów. Jeśli jest inaczej, bywa agresywny. Lubi zdobywać wiedzę, afiszować się swoją odpowiedzialnością, wyjątkowością, ważnością. Często zajmuje kierownicze stanowiska. Działa szybko, brak mu cierpliwości dla tych, którzy funkcjonują w innym tempie. Miewa zmienne humory. Dużo wymaga – od siebie i innych. Nawet czyjąś ostrożność potrafi potraktować jako zdradę. Nie dostrzega, jak często zdradza samego siebie i innych ludzi (choćby nie dotrzymując słowa).

Z trudem przychodzi mu zaufać, odsłonić się. Sam nie jest szczególnie dyskretny. Nie znosi, by go okłamywano, ale on nierzadko mija się z prawdą i manipuluje. Nie lubi zobowiązań – boi się, że ich nie dotrzyma. Jednak największym jego lękiem jest rozdzielenie. Odejście pracownika, rozpad związku traktuje jako porażkę. Dlatego pilnuje, żeby się za bardzo nie angażować. Jak tłumaczy Lise Bourbeau, osoby z raną zdrady z dużym prawdopodobieństwem doświadczyły najpierw porzucenia (ze strony rodzica tej samej płci), po którym zwróciły się, w poszukiwaniu miłości, do rodzica płci przeciwnej. Możemy nosić obie te rany – elastyczne ciało pokazuje, która jest akurat silniej odczuwana.

Kontrolujący lubi uwodzić, szuka relacji pełnych namiętności. W seksie nie potrafi jednak oddać się w pełni drugiej osobie. Nieprzepracowany kompleks Edypa sprawia też, że często szuka w partnerze rodzica płci przeciwnej, co prowadzi do rozczarowań. Je szybko, używa sporo przypraw. Zapada na choroby związane z utratą kontroli: zapalenia, krwotoki, dolegliwości układu trawiennego, opryszczkę.

Niesprawiedliwość

Ta rana rozwija się najpóźniej – między czwartym a szóstym rokiem życia. Jeśli dziecko nie może być sobą i swobodnie wyrażać swojej indywidualności (z powodu chłodu rodzica, autorytaryzmu, krytyki), odczuwa niesprawiedliwość. Tworzy wówczas maskę surowego, odcina się od swoich uczuć. Taka osoba jest niezwykle wrażliwa, ale raczej tego nie okazuje. Wydaje się zimna i nieczuła. Często siada ze skrzyżowanymi rękoma, blokując splot słoneczny. Ciało surowego jest wyprostowane, o doskonałych proporcjach. Pośladki krągłe, talia wąska, często podkreślona. Kończyny blisko ciała, szyja sztywna, szczęki zaciśnięte, oczy błyszczące. Ponieważ surowy wcześnie zauważa, że bardziej ceniony jest za to, co robi, niż za to, kim jest, staje się zaradny, samodzielny. Stara się unikać kłopotów, tryskać optymizmem. Potrafi świetnie ukrywać uczucia, o pomoc prosi w ostateczności.

Poszukuje sprawiedliwości, precyzji, dąży do sukcesu. Boi się pomylić, dużo od siebie wymaga – jakby zapominając o tym, że jako istota ludzka ma swoje ograniczenia. Często porównuje się do tych, których uważa za lepszych. Nie zauważa, że – przyjmując wyśrubowane kryteria – bywa niesprawiedliwy. I że odrzuca w ten sposób samego siebie. Rana niesprawiedliwości często występuje razem z raną odrzucenia. Dziecko, które poczuło się odrzucone, stara się uniknąć podobnego doświadczenia, dążąc do perfekcji. Nie zapewnia mu to jednak więcej miłości, a raczej przysparza cierpień. W dorosłym życiu często dotyka go wypalenie zawodowe albo pracoholizm. Przyciąga zdarzenia związane z doświadczaniem niesprawiedliwości.

Ma trudności z przyjmowaniem prezentów. Jeśli otrzymuje więcej, niż uważa za właściwe, gotów jest nawet odmówić przyjęcia nagrody. Często odczuwa złość, zwłaszcza wobec siebie. Trudno mu dać się kochać i okazywać miłość. Poddać się namiętności. Unika kontaktu fizycznego, boi się angażować. Największym jego lękiem jest oziębłość – własna i innych. Woli pokarmy słone niż słodkie, stara się zachować zrównoważoną dietę. Często przechodzi na wegetarianizm. Stosunkowo rzadko choruje.

Jak postępować z raną?

Rozpoznać ją i zaakceptować. Uznać, że stworzyliśmy maskę, żeby zmniejszyć cierpienia. Zacząć zauważać, kiedy ją zakładamy. I powoli sprawdzać, czy możemy się bez niej obyć. To, w największym skrócie, droga do bycia sobą według Bourbeau. Ważnym jej etapem jest niechęć, opór. Uwolnienie złości, wybaczenie i pokochanie siebie.

Autorka „Bądź sobą” radzi też, jak rozpoznać, że poszczególne rany są na dobrej drodze do uzdrowienia. Rana odrzucenia jest uleczona, gdy pozwalasz sobie na swobodną ekspresję, gdy czujesz się dobrze w swojej skórze, nawet jeśli ktoś zapomina o twoim istnieniu. Rana porzucenia jest uzdrawiana, gdy przestajesz szukać uwagi innych, potrafisz być sam. Gdy dążysz do celu, nawet bez wsparcia innych. Rana upokorzenia jest uleczona, gdy bierzesz mniej na barki, sprawdzasz, jakie są twoje potrzeby. Gdy potrafisz prosić – bez lęku, że komuś przeszkadzasz. Rana zdrady zanika, jeśli nie przeżywasz już silnych emocji w sytuacji, gdy trzeba zmienić plany. Kiedy odpuszczasz zaciętość, potrzebę wygranej i bycia w centrum uwagi. Rana niesprawiedliwości goi się, gdy pozwalasz sobie na niedociągnięcia, na przeżywanie złości bez poczucia winy i na pokazywanie wrażliwości.

Gdy rany się goją, ujawnia się nasza esencja. Lise Bourbeau zapewnia, że za uciekającym skrywa się pełna zapału, skuteczna, kreatywna, samodzielna osoba. Za zależnym – ktoś zdecydowany, przekonujący i pełen radości życia, często obdarzony talentami artystycznymi. Pod maską masochisty kryje się śmiałek, dobry mediator, organizator, altruista i hedonista. Kontrolujący ma potencjał na świetnego przywódcę, mówcę, motywatora, społecznika, zdolnego do wyczynów na wielu płaszczyznach. Surowy może się okazać dobrym nauczycielem, osobą kreatywną, pełną energii i entuzjazmu, troskliwą i empatyczną. Kiedy nosisz maskę, nie jesteś sobą, podobnie jak i inni – podkreśla Lise
Bourbeau. „Jeśli będziesz o tym pamiętał, będzie ci łatwiej być tolerancyjnym i patrzeć na samego siebie z większą miłością”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »