fbpx

Rozwój duchowy w zabieganym świecie – 5 kroków

Rozwój duchowy w zabieganym świecie – 5 kroków
Musimy pamiętać, że nie jesteśmy pępkiem świata, ale częścią. Ważną, lecz wcale nie najważniejszą. (Fot. iStock)

W świecie sytej i dostatniej Europy karmimy głównie ciało i umysł, dostarczając sobie rozrywek, gadżetów oraz jedzenia, które już nie tylko ma zaspokajać głód, ale być hedonistyczną przyjemnością. A czym nakarmić duszę? Uważnością!

Z moich obserwacji wynika, że często rozwój duchowy poprzedzony jest ogromną wyrwą emocjonalną, wstrząsem życiowym, trudnym, ale transformującym doświadczeniem. To zwykle jest ciężka choroba, strata kogoś bliskiego, pożegnanie z miłością, śmierć członka rodziny, załamanie kariery zawodowej – wtedy gdy cierpienie staje się trudne do udźwignięcia, zaczynamy szukać wsparcia, pocieszenia, ale też dostrzegać, że inne istoty również cierpią. W ogóle zauważamy to cierpienie, przestajemy myśleć o świecie i innych w sposób roszczeniowy, a o sobie jako centrum wszystkiego – bo już wiemy, że życie jest kruche i może zmienić się lub skończyć w kilka sekund. Niezapowiedzianie, nieoczekiwanie. A my nie jesteśmy jego pępkiem, ale częścią. Ważną, lecz wcale nie najważniejszą.

Na szczęście, żeby odnaleźć swoją duszę, rozwijać się, otworzyć umysł i serce na doświadczanie, nie potrzebujemy traum. Jak zacząć szukać duchowości w sobie? Jaka praktyka się przyda?

Codziennie

BĄDŹ TU I TERAZ. „Mogłam być bogata, a nie jestem. Kiedyś byłam młoda, a dziś nie jestem. Mogłam wyjść za mąż za kogoś innego, byłoby mi lepiej lub lżej. Kiedyś byłam szczupła i już nie jestem. Będę szczęśliwa, gdy osiągnę to czy tamto, gdy się wyprowadzę, gdy kupię dom lub większe mieszkanie. Gdy zdobędę lepszą pracę” – ile razy dziennie mówisz tak lub myślisz? Oczywiście, dobrze mieć plany i marzenia, ale nie warto uzależniać od nich swojego poczucia szczęścia. Życie nie toczy się ani w przeszłości, bo już minęła, ani w przyszłości – bo jeszcze nie nadeszła, tylko właśnie tu i teraz. Korzystaj z tego, co już masz, i miejsca, w którym jesteś. Zatrzymaj się i doświadczaj. Gdy bawisz się z dzieckiem, bądź w 100 proc. w tej zabawie, nie myśl o tym, co musisz zrobić za chwilę. Gdy jedziesz na rowerze, doświadczaj tej jazdy, nie planuj ani nie rozpamiętuj, po prostu jedź! Bądź zaangażowana w 100 proc. każdego dnia, w każdą rzecz, którą robisz, a przynajmniej się staraj. Dobrym ćwiczeniem uważności jest codzienna medytacja.

PRAKTYKUJ WDZIĘCZNOŚĆ – to najprostsze ćwiczenie na poczucie pełni, obfitości. Każdego dnia, np. przed pójściem spać, pomyśl, za co możesz dziś podziękować – Losowi, Światu, Bogu, Życiu – wybierz tak, jak czujesz. Przywołaj w myślach pięć wydarzeń lub doświadczeń (nie muszą być wielkie), za które jesteś wdzięczna. Może za dobre samopoczucie bądź dach nad głową, może za spotkanie z przyjaciółką albo obiad u mamy? Praktykuj wdzięczność każdego dnia, a sama zobaczysz, jak bogate, dobre i pełne jest twoje życie, które masz teraz.

Raz w tygodniu

MAM WPŁYW/ NIE MAM WPŁYWU – warto, gdy masz więcej czasu (np. w weekend), zrobić przegląd wydarzeń, spraw minionych i tych, które cię czekają, i zastanowić się, czy masz na nie realny wpływ, czy nie. Jeśli sprawa jest trudna i angażuje cię emocjonalnie, ale jej przebieg czy realizacja nie zależy od ciebie – odpuść. Nie czuj się za wszystko odpowiedzialna. Odpuszczenie kontroli bywa trudne, ale z drugiej strony niesamowicie uwalnia – pozwól rzeczom dziać się, bez ingerowania w nie.

Raz w miesiącu

WSPÓŁODCZUWAJ I DZIAŁAJ – osoby głęboko uduchowione mają potrzebę dzielenia się, pomagania innym. Nie musisz od razu stawać się pełnoetatową pracownicą socjalną, ale pomyśl – co mogłabyś zrobić dla innych (np. w najbliższej okolicy albo w organizacji zajmującej się pomaganiem). To może być zwykła pomoc sąsiedzka – zakupy dla starszej sąsiadki, opieka nad kotem czy psem w pobliskim schronisku, a nawet pomoc wirtualna. Bycie z innymi, wpółodczuwanie i działanie na rzecz słabszych sprawia, że czujemy się częścią całości, mającej realny wpływ na to, jak wygląda świat. To uczy wrażliwości i niesie prawdziwą pomoc.

Raz w roku

ODBĄDŹ PODRÓŻ DUCHOWĄ – a może być taką praktycznie każda. Nie zależy od miejsca, tylko od stanu umysłu. Dokądkolwiek się udasz na kilka dni – w ciszę klasztoru czy w górskie gęstwiny, krajobrazy skute lodem czy pod palmy ciepłych krajów, postaraj się wsłuchać w siebie, pobyć ze sobą w ciszy i skupieniu. Z pewnością takie podróże duchowe łatwiejsze są w przystosowanych do tego miejscach, gdzie trzeba się poddać pewnym regułom, ćwiczyć w sobie dyscyplinę, hart ducha i siłę postanowień. Spróbuj. Wzmocnisz się, odpoczniesz, pobędziesz ze sobą, a nie ze „sprawami do załatwienia”.

ZNAJDŹ DUCHOWEGO MISTRZA – także wówczas, gdy masz do niego dostęp tylko w jego dziełach – poznawaj je, dyskutuj z nimi, sprawdzaj, czym te idee są dla ciebie.

Zawsze

BĄDŹ OTWARTA I NIE OCENIAJ – nigdy nie wiesz, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób, wygląda tak albo inaczej, jaka historia za nim stoi, jakie doświadczenia zaważyły na jego losie. Może to wcale nie był jego wybór, może to jest jedyna psychiczna obrona, do jakiej ma dostęp. Może to są najwyższe możliwe dla kogoś osiągnięcia. Nie oceniaj. Każdy jest inny. Otwórz umysł i serce – przyjmuj świat z jego różnorodnością, z jasną stroną, ale i tą ciemną. Cierpienie jest częścią życia, ale jeśli masz wpływ na to, by było go mniej – działaj.

UCZ SIĘ OD KAŻDEGO, KOGO SPOTYKASZ – wszystko, czego doświadczamy, i wszystko, co przeżywamy, może być duchową lekcją.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze