Jest we mnie gracja i seks

Łukasz Sokół

Joga, taniec orientalny, taniec afrykański, medytacja. Program tych warsztatów zrodził się z połączenia kilku fascynacji i doświadczeń różnych kultur. Fundamentem zajęć jest ruch, w tym joga kundalini. – Ona jest parasolem wszystkich filozofii. To niebywałe, co joga daje ciału i duszy – mówi terapeutka Justyna Durmaj. – Ale inspiracja przyszła do mnie z tańca orientalnego, któremu się poddałam.

Początkowo prowadziła zajęcia oparte tylko o elementy różnych form ruchu, w nawiązaniu do tego tańca. Nazywały się „Pokochaj swoje ciało, pokochaj siebie całą”, bo ich głównym celem była akceptacja siebie i swojego ciała. – Widziałam, jak duży kłopot mają z tym kobiety, jak są wewnętrznie poblokowane i bardzo potrzebują czegoś, co uwolniłoby ich energię – mówi Justyna. – Ale doszłam do wniosku, że sam ruch to za mało.

Uległa fascynacji rytuałami i tańcem afrykańskim, potem dołączyła do tego pracę z oddechem i medytację. – Istota jest w jedności – mówi – w wybraniu z różnych tradycji tego, co w nich najlepsze. Wymyśliła program, w ramach którego spotyka się z kobietami, by zobaczyć, co się dzieje w ciele, w emocjach, czego potrzebują. – Pracujemy z ciałem, ćwiczenia skoncentrowane są na tańcu. Dążymy do tego, by wydobyć z siebie coś, co najlepsze – piękno i grację. Nazwa „Dzika Gracja” oddaje efekt tej pracy: samopoczucie i wygląd uczestniczek po zajęciach. To inspiracja, żeby żyć lepiej – w radości i harmonii.

Cztery pokoje

– Człowiek jest jak dom z czterema pokojami – Justyna Durmaj przedstawia swoją ulubioną teorię. – Te pokoje to Emocje, Duchowość, Ciało i Umysł. Ważne, by utrzymać je wszystkie w równowadze i harmonii. Przynależą im cztery żywioły: ogień (Emocje), woda (Dusza), powietrze (Umysł) i Ziemia (Ciało).

– Opracowałam odpowiednie medytacje i ćwiczenia, by zestroić w sobie pokoje i związane z nimi żywioły – mówi Justyna. – Harmonia we wszystkich daje radość i pozwala uwolnić życiową energię. Także tę bardzo potężną siłę, jaką jest seksualność. Aby móc ją z siebie wydobyć i korzystać z niej, trzeba najpierw docenić swoje ciało. Na przykład tak ważny dla energii seksualnej, a często odrzucany, brzuch. Na zajęciach Justyny uczestniczki dążą do tego, by popatrzeć na niego łaskawie. Odkrywają, jak miło jest go dotknąć, pogłaskać, pogadać z nim. Skupiają się na kolejnych częściach ciała, żeby je zauważyć, zaakceptować i wyeksponować swoje kobiece atrybuty: biodra, pupę, piersi.

– Warto się z nimi komunikować, dostrzec, że są

– mówi Justyna. – Na co dzień o nich nie pamiętamy lub wręcz ich się wstydzimy się, nie lubimy. Przez wewnętrzną rozmowę z ciałem, uwalniamy blokady, napięcia, często nawet ustępuje ból, który dokuczał – karku, ramion czy głowy. Czy budzimy uśpioną zmysłowość? Jak najbardziej!

Czuły masaż

Często uczestniczki warsztatów same inicjują pracę  nad seksualnością. Mają rozmaite problemy związane z tą materią: na przykład przestaje istnieć ich życie seksualne. Albo nie wiedzą, jak wskazać partnerowi swoje potrzeby, co z kolei wiąże się przede wszystkim z nazwaniem i odnalezieniem ich w sobie…

– Nie jest łatwo, bo na nasze postrzeganie seksualności wpływają potężne mechanizmy, na przykład religia – mówi Justyna. – W mentalności chrześcijańskiej seksualnośc jest bowiem oddzielona od sacrum, niesłusznie zepchnięta w stronę cielesności, czegoś grzesznego, słabego.

A takie właśnie myślenie powoduje blokady! Inny kreator naszych wyobrażeń: media. Przez to, co serwują, popadamy w schematy i kompleksy – orgazm ma być taki a taki, a seks ma trwać tyle i tyle. Bzdura! W ramach źle pojmowanego spełnienia seksualnego ludzie ulegają  uzależnieniom, zaczynają traktować seks jak tabletki, które trzeba brać, bo dobre, bo wszyscy to robią. A przecież seks to połączenie energii duchowej i cielesnej z osobą, z którą chce się nią dzielić i to pod każdym względem. To misterium, nie pięciominutowy akt. Podczas zajęć wprowadzam ćwiczenia mięśnia Kegla jako coś naturalnego, nawet gdy nie nastawiamy się akurat na seksualność.

Mówię: A teraz poćwiczymy naszego Kegla – dla jakości własnych i wzajemnych doznań. Przypomnijmy sobie: mamy taki mięsień! Siadamy i napinamy pośladki ze zwróceniem na niego uwagi. Pamiętamy o naszym przyjacielu Keglu. Uczestniczki leżą na brzuchu prawie jak na plaży, pracują pośladkami, napinają je, co wywołuje salwy śmiechu. Obserwują swoje odczucia i bieg energii… Ćwiczmy sprężystość miednicy, bo dla seksualności to ważny fragment organizmu. Albo mówię do nich z czułością: masujemy nasze jajniczki! Nauczyła mnie tego nauczycielka tańców afrykańskich, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Bo mówiąc o sferze seksualnej, używamy zwykle języka medycznego albo wulgarnego. Na moich zajęciach są piersiątka i jajniczki. Nazywając czule, zdrabniając, obłaskawiamy swoje ciało i akceptujemy je. To pierwsza rzecz, jaką możemy dla siebie zrobić – nadać ciepłe nazwy intymnym częściom ciała. To się im należy.

Wiek, płeć, tusza?

Nie mają znaczenia. Żyjemy w świecie, w którym panuje kult młodości. Nie wiek, lecz osobowość i potrzeby są istotne – mówi Justyna. – Na zajęciach tańca orientalnego widuję nastolatki sztywne i poblokowane w pasie lędźwiowo-krzyżowym oraz panie, które mogły być ich matkami i babciami – elastyczne, z pełną świadomością ciała, emanujące seksapilem. Ważne, jak patrzymy na życie – czy ono jest dla nas prezentem. Są osoby, które w wieku 55 lat stwierdzają, że czas umierać, ale i takie, które w tym czasie odkrywają w sobie nową energię do życia, otwierają się na nie. Czasem nawet wtedy, gdy doświadczyły czegoś niedobrego, np. straciły kogoś bliskiego lub przeżyły zdradę partnera – po momencie blokady doszła świadomość, że życie wciąż trwa. Dojrzali ludzie, którzy mają dzieci już na studiach, a nawet wnuki, właśnie w tym momencie pragną zmian.

 

– A seks to bardzo potężna energia, centrum kreatywności w człowieku – twierdzi Justyna. – Widzę, jak świadomość ciała otwiera przed ludźmi nowe możliwości, jak pięknieją. Ba! Stają się nawet szczuplejsi. W czym tkwi tajemnica? W tym, że za uruchomieniem energii seksualnej idzie wzmocnienie albo nawet odnalezienie własnej wartości. I wówczas człowiek postrzega siebie inaczej, przestaje mu być potrzebna bariera w postaci warstwy tłuszczowej, którą często nasz organizm tworzy sobie jako płaszcz ochronny, pod którym nas ukrywa. Te wałeczki tłuszczu przeszkadzają nam, to taki psychiczny i często fizyczny pasożyt. Trzeba go pogonić odpowiednią dietą.

Kanał szczęścia

Zanim zasiądziemy do sesji ćwiczeń, możemy wykonywać szereg drobnych gestów, potrzebnych, uruchamiających dobrą energię, przypominających o aspektach ciała, o których w ogóle nie myślimy. Organy wewnętrzne traktujemy po macoszemu, a warto je docenić. Masować się można przecież nawet podczas rozmowy w kawiarni, np. głaskać po brzuchu, przypomnieć sobie, że on jest. Albo na przystanku, czekając na autobus. Zmarznięte ręce doładować ciepłem płynącym ze splotu słonecznego. Wykonać pierwszy ruch ku sobie, czyli pogładzić się po dłoni. Sami dla siebie jesteśmy nieodkrytym bogactwem.

Jeśli nie okażemy sobie czułości, to jak mamy pozwolić na to komuś innemu? 

Ósemki i kółeczka

Ósemki to bardzo skuteczne ćwiczenie pracy z ciałem – kojarzą się z nieskończonością, harmonią. Kiedy wykonujemy je w poziomie i pionie, ciało zaczyna płynąć, czujemy energię i jej ruch ku górze. Ósemki należy robić w swoim tempie i rytmie, z zamkniętymi oczami, by lepiej skomunikować się ze swoim ciałem, przez około 5 minut.

– Na zajęciach ósemki ćwiczymy z muzyką – dodaje Justyna. – Wtedy pada hasło: „Odpalamy orgazmotron”– pochodzi z mojej kolekcji tańców orientalnych. Muzyka jest romantyczna, wolna, spokojna. Ćwicząc w domu, można sobie dobrać podobną – ważne, żeby dobrze się czuć w jej dźwiękach.

W uwalnianiu energii seksualnej bardzo pomaga praca z miednicą, a na jej elastyczność świetnie wpływają tzw. kółeczka afrykańskie. Najpierw przesuwamy się w przód, w tył i na boki, potem łączymy ten ruch w maleńkie kółeczka wykonywane samą miednicą, na ugiętych w kolanach nogach. Najlepiej robić to przy dynamicznej muzyce nasyconej rytmem bębnów i do czasu aż poczujemy rozluźnienie i wzrastającą temperaturę. Kontynuujemy ćwiczenia miednicy poprzez intensywne wypychanie bioder w przód i na boki, stojąc w rozkroku na prostych nogach, czy podrzucanie w tył pośladków poprzez zaciskanie mięśni, przy jednoczesnym zginaniu nóg w kolanie.

Rzeźbić dłońmi partnera

To bardzo piękne i zmysłowe ćwiczenie dla par. Prowadzi do odblokowania, wytworzenia intymności i otwarcia się na dotyk. Stajemy naprzeciwko siebie, zamykamy oczy i na zmianę prowadzimy dłonie po ciele partnera, od czubka głowy aż do stóp – tak, jakbyśmy chcieli wyrzeźbić sylwetkę drugiej osoby. Robimy to z wielką uważnością, nie omijamy żadnego elementu postaci. Uświadamiamy sobie ciało swoje i partnera, doświadczamy sacrum współistnienia.

– Coraz mniej ze sobą przebywamy, coraz mniej się dotykamy. A szkoda. Zadbajmy o dotyk. I uwaga! – mężczyźni też bardzo go potrzebują. Warto przełamać ich opór, głaskać i przytulać. Wzajemny masaż, ósemki w parze, kółeczka arykańskie, harmonizacja miednicy przez intensywne ruchy… – to bardzo skuteczne formy działania, chociaż mężczyźni nadal uważają je za babskie i nie chcą przyjąć faktu, że także mają miednicę. Na szczęście to się powoli zmienia.

Otwarcie serca

Praca z biustem, ćwiczenia z klatką piersiową, to często trudne wyzwania, ale jak wielka przyjemność, kiedy poczujemy elastyczność swego ciała.

Na stojąco, choć na początku łatwiej na siedząco, wykonujemy klatką piersiową znak V, przesuwając ją na boki i do góry, wypychając do przodu i dla równowagi wyginając kręgosłup – podobnie jak w tzw. kocim grzbiecie. Ważne, żeby ruch był zsynchronizowany z oddechem. Odblokowuje to kręgosłup na odcinku związanym z czakrą serca – bo tam tłamsimy często uczucia takie jak zranione serce, ból emocjonalny, a to może promieniować i wywoływać nawet fizyczny ból na wysokości karku czy płuc.  

Dzienniczek przyjemności

– Ogromną rolę w moim programie spełnia docenienie i szukanie pozytywnych aspektów życia, wszystkiego tego, co sprawia nam przyjemność – mówi Justyna. – Namawiam uczestniczki do prowadzenia dzienniczka przyjemności. Na koniec zajęć muszą powiedzieć, co miłego zrobią dla siebie jeszcze tego samego dnia, a co zamierzają wprowadzić i systematycznie kontynuować. Zauważone, utrwalone na piśmie radości wzmacniają nas w codziennym życiu. Bardzo zachęcam do prowadzenia takiego dzienniczka.Najlepiej od zaraz!   

Doładowanie czakr

To ćwiczenie jest formą medytacji ładującej czakry, czyli centra energetyczne naszego ciała, z odpowiednio przypisanymi im kolorami. Wypracowujemy w ten sposób harmonię czakr. Ćwiczenie połączone jest z wizualizacją: należy usiąść w skupieniu, głęboko oddychać, zatrzymywać myśli na kolejnych czakrach i wyobrażać sobie, że każdą napełniamy odpowiednim kolorem.

  • Czakra korony – potrzebuje  bieli
  • Czakra trzeciego oka – fioletu
  • Czakra gardła – niebieskiego
  • Czakra serca – różowego i zieleni
  • Czakra splotu słonecznego – żółtego
  • Czakra seksualna – pomarańczowego
  • Czakra podstawy – czerwieni

Justyna Durmaj psycholożka, terapeutka, twórczyni warsztatów „Dzika Gracja”.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »