Zobacz, jak wiele już masz i doceń swoje zasoby!

Aby sięgnąć po swoje zasoby i wyciągnąć je na światło dzienne, potrzeba odwagi. (Fot. iStock)

Czy naprawdę musisz skończyć kolejny kurs albo szkolenie? Znów się edukować, żeby podjąć nowe wyzwanie, poprosić o awans, zmienić pracę? Może lepiej zrobić przegląd własnych zasobów? Dowiedzieć się, co masz i z czego możesz czerpać.

Marta przez 20 lat pracowała w urzędzie, gdzie zarządzała zespołami projektowymi, aż postanowiła zostać trenerką i dzielić się zdobytą wiedzą z innymi. Dla klientów miała setki przerobionych na sobie przykładów, ćwiczeń, testów. Gdy koleżanka poprosiła ją o poprowadzenie szkolenia w korporacji, zgodziła się bez namysłu. Jej entuzjazm opadł po spotkaniu z HR-owcem. Mówił branżowym językiem, którego nie rozumiała. „Czy to aby na pewno moja bajka?” – pomyślała. „Skąd wezmę przykłady? Do czego się odwołam?”. Podglądała fora, przepytywała znajomych. Do głowy jej nie przyszło, żeby zapytać samą siebie.

Po dwóch tygodniach przyjechała do stolicy, żeby poprowadzić szkolenie. W przestronnej sali siedziała grupa młodych ludzi. Byli nieufni i niezainteresowani. Wpatrzeni w smartfony i laptopy, nie podnosili głów. Zorientowała się, że byli w wieku jej córki. Z nią także trudno było złapać kontakt, zwłaszcza od czasu, kiedy wyjechała na studia. Marta spojrzała w program: punkt 1: Przedstaw się. „Tylko jak? Czy ktoś kiedyś przedstawiał się umarłej sali?”. I nagle spłynęła na nią myśl: „Zrobię to po swojemu. Nikt mnie nie uczył, jak być matką, a jednak to umiem”. – Mam córkę w waszym wieku. Mieszka we Wrocławiu, ale właśnie wczoraj dowiedziała się, że musi szukać nowego mieszkania. Dziś ma rozmowę kwalifikacyjną. Myślę o niej i martwię się – zaczęła. – A w jakiej firmie? Co studiowała? Gdzie? – posypały się pytania. – Na pewno jej się uda, niech pani się nie martwi – usłyszała. Pierwsze lody przełamane. Po kilku minutach rozmowy o córce spytała: – A co myślicie o marce osobistej? Jak budujecie własną? Sala się ożywiła. Życzliwe oczy uczestników spotkały wzrok Marty. Otworzyła komputer i zaczęła realizować program. Ćwiczenie po ćwiczeniu, slajd po slajdzie. Jak to się stało, że Marta nie straciła głowy i pokonała bierny opór uczestników szkolenia? Sięgnęła po swoje zasoby.

Doceń swoje role

Nasze życiowe role to nieocenione źródło wiedzy i siły. Marta wykorzystała swoje doświadczenie jako matki. Weszła w rolę, którą znała i nie musiała się jej nigdzie uczyć. Odwołała się do siebie, pełna wiary, że jej życiowa wiedza niczym nie ustępuje książkowej. A jakie są twoje role? Opiekujesz się chorym rodzicem? Kierujesz kilkuosobowym zespołem fachowców? Jesteś podwładną, która musi dogadać się z ekscentrycznym szefem? Przyjaciółką, która odbudowuje nadszarpnięte relacje? Otwórz skrzynię twoich wcieleń i zobacz, ile tam skarbów: cierpliwość, wrażliwość, upór, kreatywność, planowanie, wytrwałość… Nie doceniasz ich, bo są bezpłatne, oczywiste i nie masz na nie certyfikatu.

Po pierwsze, autentyczność

Aby sięgnąć po swoje zasoby i wyciągnąć je na światło dzienne, potrzeba odwagi. Żeby wyjść do świata ze swoim talentem, pasją i ambicjami, należy zrzucić zbroję. Stanąć i pozwolić, żeby inni nas zobaczyli takimi, jacy jesteśmy. Pod zbroją skrywamy autentyczność, która zazwyczaj nie jest doskonała. Ale jest wiarygodna. Tej wiarygodności potrzebujesz, jeśli masz jakikolwiek kontakt z drugim człowiekiem.

Bycie profesjonalnym dla wielu oznacza ukrywanie wrażliwości, prawdy, emocji. W ten sposób nie będziesz sobą. Jeśli nie jesteś gotów stanąć na scenie życia, odkryć się, nie jesteś gotów na pokazanie się światu.

Po drugie, relacje

Marta nawiązała relację z publicznością, budując najprostsze porozumienie. „Mam córkę w waszym wieku”. Czyli: „znam wasze problemy, wiem, co was boli, martwię się o nią, tak jak wasi rodzice martwią się o was”. Zbudowanie relacji wymaga zobaczenia w drugim człowieka. Nie menedżera, sprzedawcy, przedsiębiorcy, ale człowieka, który szuka rozwiązania problemu. Na przykład takiego jak strach, jaki czuje ten, kto uważa się za najsłabsze ogniwo w zespole sprzedawców. Możesz dać mu do zrozumienia, że miałeś ten sam problem i udało ci się go rozwiązać. Bo ludzie nie chcą wiedzieć, że masz cudowne albo tragiczne życie. Chcą wiedzieć, że było tragiczne, a jest cudowne.

Po trzecie, emocje

Nie ma aktywności bez emocji. Emocje wywołują u odbiorców zaangażowanie, zaciekawienie, budują napięcie. To właśnie rozmowa o emocjach pozwoliła Marcie przejść do kolejnego etapu szkolenia. Młodzi pracownicy korporacji będą kibicować jej i córce, bez względu na temat szkolenia.

Po czwarte, słuchaj

Mówiąc, niewiele się nauczysz. Słuchając i obserwując ludzkie zachowania, reakcje, odkryjesz dużo więcej. To jednak wymaga uważności i zmiany perspektywy z „ja” na „ty”. Naucz się słuchać bez intencji pouczania, podpowiadania, oceniania. Niespiesznie. Przestrój się z nadawania na odbiór, a zobaczysz, jak łatwo zyskasz wdzięczność i przychylność odbiorcy.

Tylko jeden przepis

Gdy przygotowywałam się do bycia trenerką i kończyłam kolejne kursy, mój znajomy zapytał: Umiesz smażyć kotlety? Co za pytanie, oczywiście! A ile przepisów przeczytałaś, zanim usmażyłaś pierwszy? Może jeden, ale raczej nauczyłam się, podpatrując mamę.

No właśnie… Ile jeszcze przepisów chciałam przeczytać, żeby zostać trenerką? Prawda jest taka, że jesteś mądrzejszy niż myślisz, że jesteś. Marta uwierzyła, że potrafi. Ta wiara to poczucie własnej wartości. Przekonanie, że potrafisz stawiać czoło wyzwaniom, korzystając z własnych zasobów. Masz przecież skrzynię, a w niej różne narzędzia, mapy i skarby.