1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Potrzeby seksualne kobiet i mężczyzn – dlaczego tak trudno je pogodzić?

Potrzeby seksualne kobiet i mężczyzn – dlaczego tak trudno je pogodzić?

Czego w seksie pragną kobiety, czego chcą mężczyźni? Czy mamy więcej podobieństw czy różnic? (fot. iStock)
Czego w seksie pragną kobiety, czego chcą mężczyźni? Czy mamy więcej podobieństw czy różnic? (fot. iStock)
W wielu sferach, a w seksualnej na pewno, różnice między kobietami i mężczyznami zawsze były wyolbrzymiane i wykorzystywane do umacniania istniejącego porządku. A to właśnie powoli się zmienia. Na podstawowym poziomie kobieca seksualność ma taką samą siłę jak męska, jest po prostu ludzka – mówi Olga Haller, psycholożka, terapeutka.

Porozmawiajmy o tym, co nas, kobiety i mężczyzn, w seksie różni, co najczęściej powoduje nieporozumienia i niepokój. Wylicz, proszę, szybko i spontanicznie podstawowe różnice.
On szybko się rozgrzewa, a ona powoli. Dla niego przytulanie się i czułość to dodatek, dla niej danie główne. On zawsze ma ochotę, ona potrzebuje specjalnych warunków i wstępu. On może bez miłości, ona nie. On musi się postarać, zabiegać, a ona łaskawie się godzi lub nie. On zawsze chce seksu, chce więcej i częściej. Ona za to chce więcej rozmawiać i się przytulać. Faceci uwielbiają seks oralny, a kobiety nie bardzo. Ona wstydzi się nagości bardziej niż on, więc woli w ciemności, a on – w świetle lampy. Ona chce rozmawiać, wiedzieć, co on myśli i czuje, on niekoniecznie. Jego niełatwo dotknąć, a ona jest wrażliwa i podatna na zranienie. Ona pragnie pocałunków i pieszczot od góry, a on pragnie bezpośrednich pieszczot od dołu. Ona wstydzi się swojego podniecenia, on bez wstydu je pokazuje. I w końcu mężczyźni często świntuszą i są gruboskórni, a kobiety – subtelne i romantyczne. On ma poczucie, że musi być aktywny, ona czuje, że nie powinna wykazywać inicjatywy, boi się wykorzystania, on twierdzi, że wręcz pragnie być wykorzystany.

Uff, sporo tego, a to przecież na pewno nie wszystko. Chyba się zgadzam, tylko jedna uwaga: jesteśmy w trakcie szybkich zmian obyczajowych, np. młode panienki potrafią już używać słów strasznych. I coś jeszcze dodam... Ona boi się ciąży, on ma to zwykle w nosie. Podczas kilkumiesięcznego rozstania ona bez trudu będzie mu wierna, on z wielkim trudem itd. To wyliczenie różnic może być spisem tematów na obszerną książkę, wybierzmy więc na użytek naszej rozmowy te odmienności, które powodują najwięcej nieporozumień.
Dla wielu kobiet bolesna jest odmienność w zapotrzebowaniu na bliskość. Przecież poszukujemy w seksie zaspokojenia także innych niż seksualne potrzeb, np. akceptacji, ciepła, opieki, miłości. Oczekujemy zainteresowania naszymi przeżyciami, rozmowy, przytulania i czułości, szczególnie po. Jeśli tego nie ma, boimy się, że mu nie zależy, że nie kocha, że chodziło mu tylko o seks. Dociekamy więc, pytamy, mamy pretensje i poczucie krzywdy. A tymczasem seks to seks, może spełniać różne funkcje – od prostego zaspokojenia fizycznej potrzeby do wyrażenia głębokiej miłości, a to, czym będzie, zależy od nas.

Mężczyzna na wzrastającej fali pożądania łatwo mówi czułe słówka, potem fala szybko opada. I często znika czułość. Te kobiece szczebioty po bywały dla mnie czasami nie do zniesienia (zdarza się to przede wszystkim wtedy, gdy jest mniej uczuć, a więcej fizycznej fascynacji).
No właśnie, kobieta po seksie pragnie jak najdłużej zachować poczucie jedności, zespolenia, które jest dla niej symbolem miłości – pragnie dzielić się przeżyciami, poznać partnera, przytulać. On, zaspokojony i szczęśliwy, pragnie szybko się z tej „unii” wycofać, wrócić do siebie.

Najbardziej oczywistą odmiennością dla mnie jest to, co też jest obecne w powszechnej opinii – facetom o wiele łatwiej uprawiać seks bez uczuć. Koronnym dowodem na to może być choćby prostytucja. Przecież ta dla kobiet nie rozwinęła się nawet w superliberalnej Holandii, a dla facetów wszędzie nadal kwitnie.
Słyszałam, że jednak się rozwija. A jeśli powoli, to czy nie dlatego, że przez tysiące lat ograniczano seksualność kobiet? Spadek po patriarchacie – przeciwstawne wyobrażenia na temat kobiety: madonny lub ladacznicy – ma się dobrze i funkcjonuje w naszych głowach i obyczajach, a to, co mówisz o prostytucji, jest jego ekstremalnym wyrazem. Powszechnie przyjmuje się, że żona, matka dzieciom musi się szanować (czytaj: ograniczać swoją seksualność) i wtedy zasługuje na szacunek, a kochanki – pociągającej, zmysłowej, lubiącej seks – się nie szanuje. I tu uwaga: nie szanują jej ani mężczyźni, ani kobiety! Aby się od tego uwolnić, musimy szukać naszej prawdziwej kobiecej tożsamości, także seksualnej, uczyć się niezależności i stawiania granic. Jeśli przestaniemy mylić seks z miłością, i my, i nasi mężczyźni będziemy szczęśliwsi.

Było dla mnie szokiem, gdy z ankiet, które kiedyś robiłem, wynikło czarno na białym, że kobiety bardzo interesują się męską pupą, że powinna być kształtna...
Jasne, że kobiety interesują się męskimi kształtami od zawsze! Obyczaje w tej dziedzinie się szybko zmieniają, więc wiele kobiet dopiero teraz odważniej o tym mówi. Myślę też, że wcale nie tak rzadko „rozbierają” mężczyzn w wyobraźni, tak jak mówi się, że mężczyźni to robią z kobietami. Nasze erotyczne fantazje, jeśli tylko sobie na nie pozwalamy, potrafią być bardzo śmiałe.

Przynajmniej o lustracji pupy... Mężczyźni nie mają o tym zielonego pojęcia.
Nie jestem pewna, czy nie mają. Jestem natomiast przekonana, że nawet jeśli kobiety są odważne w luźnych pogaduszkach i fantazjach, to w łóżku mniej mówią o tym, czego chcą. A jeśli już zaczynają mówić na fali poszukiwania orgazmu, to instruują i wymagają, co nie sprzyja bliskości, zabija spontaniczność. A na spontaniczność nadal trudno nam sobie pozwolić. Wam za to o wiele łatwiej robić to, czego chcecie, co nie zawsze nam odpowiada. Skąd macie to wiedzieć, jeśli jesteśmy bierne?

Za to mężczyźni nie potrafią się przyznać do swoich niepokojów i słabości. Dlatego kobiety zwykle nie wiedzą, jak męska seksualność bywa niepewna siebie. Ironiczny uśmiech kobiety może zrujnować cokół, na którym stoi pomnik męskości.
Kobiecie w dominującym facecie trudno dostrzec wrażliwość czy delikatność. Ta trudność wynikać może z tego, że kobiety startują często w życie z pozycji ofiary, więc nie chcą zobaczyć w mężczyźnie człowieka. A on bywa niepewny, jego męskość jest krucha, dlatego nadrabia miną, czasami brutalnością. Był przecież zawsze postrzegany jako ten, kto ma władzę... Przywołam tu wagę czułości, o czym często piszesz. Uważa się, że kobiety są czułe, a mężczyźni nie. Ale na głębokim poziomie moim zdaniem takiej różnicy nie ma. Popatrzmy na małe dzieci. Pierwotnie jesteśmy tacy sami, potem chłopcom grubieje skóra.

Poszukajmy jeszcze tych najbardziej ukrytych różnic.
Mam! Kiedy chłopak spotyka się z dziewczyną sam na sam, intymnie, po raz pierwszy. On zawsze widział swojego penisa, trzymał go w dłoniach, dotykał w stanie wzwodu i prawie zawsze masturbował się, odczuwał przyjemność, zna się od tej strony. A dziewczyna? Ona często nie widziała dokładnie swojej waginy, dotyka się tam, owszem, ale po to, żeby się umyć, może to miejsce oglądać i dotykać lekarz, a jeśli ona robi to sama, to na ogół ukradkiem, w poczuciu, że to coś złego, niestosownego. Kiedy się więc spotykają i czują podniecenie, on wie, skąd ono płynie, a ona nie. Myśli, że to musi być miłość. I zaczyna się ambaras.

Ale jeśli tak bardzo się różnimy, to aż dziw, że tak często udaje nam się jednak spotkać i nawet wejść sobie pod skórę.
Jestem pewna, że nie jesteśmy tacy sami. Myślę jednak, że w wielu sferach, a w seksualnej na pewno, te różnice były i są wyolbrzymiane i wykorzystywane do umacniania istniejącego porządku. A to właśnie powoli się zmienia. Sądzę, że na tym podstawowym poziomie kobieca seksualność ma taką samą siłę jak męska – jest po prostu ludzka. I ma ten sam cel. Na to nakładają się naturalne różnice w przejawach tejże seksualności – te związane z płcią i te wynikające z różnic indywidualnych, niezależnie od płci. Tak jak np. nasza ludzka zdolność chodzenia – wszyscy uczymy się chodzić, mamy tę możliwość, a jednak chód kobiet i mężczyzn różni się naturalnie, ze względu na budowę, fizyczność. Poza tym różni nas indywidualny styl. A na to z kolei nakłada się następna warstwa – społecznokulturowych wpływów. W chodzeniu też można by się jej dopatrzyć. Przez tę ostatnią warstwę trudno dojrzeć to, co podstawowe. Długo i mozolnie przedzierałam się w swoim życiu przez te warstwy. I dopiero kilka lat temu się przebiłam i te doświadczenia, naprawdę odkrywcze, ukierunkowały moje zainteresowania i działania zawodowe. Dlatego z takim entuzjazmem zajęłam się kobiecą seksualnością. Te odkrycia były bardzo poruszające i otwierające. „To, co najbardziej osobiste, jest zarazem najbardziej uniwersalne”, jak mówił Carl Rogers, ojciec psychologii humanistycznej. Potwierdza się to też w moich spotkaniach z kobietami. Tak więc sądzę, że jeśli nawet kobietom np. abstynencja i wierność przychodzą łatwiej, nie jest to kwestia ich naturalnych preferencji. „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”, można by zamienić na: „Czego ciało nie czuje, tego serce nie żałuje”. A często nie mamy dobrego kontaktu z naszym ciałem, zwłaszcza z tą częścią „tam na dole”, czyli miednicą i kroczem.

Wróciłbym do problemu wierności.
Jeśli chodzi o tę kwestię, uważam, że trzeba odmitologizować różnice między płciami, wszyscy potrafimy wybierać, kierować swoim zachowaniem, powstrzymywać się i rozluźniać, to ludzka zdolność, którą zaczynamy rozwijać w drugim roku życia. Wierność to jednakowe wyzwanie dla obu płci. Ważne, abyśmy decydowali się na nią świadomie, mając kontakt z naszą seksualnością. Myślę, że mężczyznom łatwiej jest czuć swoje ciało jako własne, w konsekwencji łatwiej im korzystać z przyjemności kontaktu seksualnego. Kobiety raczej się oddają i pozwalają robić coś ze sobą, nie przejawiają inicjatywy, czasem nie wiedzą do końca, czego chcą. Albo odwrotnie: nie dają dostępu i odmawiają – myślą, że nie chcą, liczą się z zakazem, z opinią, co powiedzą mama lub tata. Kobiety w swoim rozwoju muszą odzyskać swoje ciało zawłaszczane przez rodziców, mężczyzn, społeczeństwo. A mężczyźni – otworzyć serce zatrzaśnięte często przed sobą i przed światem, aby lepiej wywiązać się z roli, która przypisana jest im w patriarchalnym porządku. Na szczęście wygląda na to, że kobietom i mężczyznom jest w nim coraz mniej wygodnie.

Newsletter

Psychologia, związki, seks, wychowanie, świadome życie
- co czwartek przegląd najlepszych artykułówZapisz się

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze