1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Męska miłość. Homoseksualni

123rf.com
Bez względu na to, czy przyczyna orientacji homoseksualnej pochodzi z własnej traumy, z deficytów z przeszłości, z genetyki, czy z czegoś innego, mężczyzna ma prawo pozostać przy tym, kim jest, bez poczucia winy, że jest inny, że należy do mniejszości – mówi psychoterapeuta Benedykt Peczko.

Znajomy mężczyzna o orientacji homoseksualnej zapisał się na terapię. To dobry trop? W terapii miałem mężczyzn biseksualnych, którzy do końca nie wiedzieli, którą ścieżkę wybrać. Zmagali się z potężnymi urazami, traumami i deficytami z dzieciństwa. Gdy docierali do tych zranień, mierzyli się z cierpieniem, oswajali je, przekraczali, wtedy mogli świadomie dokonywać wyborów w dorosłym życiu. Homoseksualiści, z którymi pracowałem, zgłaszali trudności w budowaniu trwałych związków, w sferze bliskości, cierpienie z powodu nielojalności, zdrady. Czyli zgłaszali problemy, z którymi boryka się wiele par zarówno heteroseksualnych, jak i homoseksualnych. Pracowaliśmy nad odkryciem, skąd wziął się taki program wchodzenia w relacje. I co ze swojej strony można zrobić, żeby w związku było więcej bliskości i zaufania.

Zróbmy taką symulację: na terapię zgłasza się mężczyzna około trzydziestki, który odkrywa, że pociągają go mężczyźni. Zawiązuje taki związek. Ale ma wątpliwości, lęki. O co pyta terapeuta? Zadałbym pytania dotyczące kontekstu życia, potrzebne byłyby szersze ramy, przywołanie doświadczeń z dzieciństwa, z młodości. Być może dotknęlibyśmy traumy. Spotykałem mężczyzn, którzy zostali w dzieciństwie uwiedzeni, a potem porzuceni przez matkę. Taka sytuacja: ojca nie ma, bo pracuje, bierze nadgodziny, wyjeżdża w delegacje. Bliskość małżeńska w zasadzie nie istnieje. Matka przelewa uczucia, nadmiar czułości na syna. Chłopiec ma dziesięć lat i śpi z mamą w jednym łóżku. Ma 11 lat i nadal śpi z mamą. Kończy 12 lat i nic się nie zmienia. Gdy w chłopcu zaczynają budzić się uczucia erotyczne, matka jest przerażona. Odstawia syna, wygania go z łóżka. Nie ma już przytulania. Jest dystans, oschłość. W tym czasie być może ojciec już mniej pracuje, jest obecny w domu, więc matka zwraca się ku niemu. Syn zostaje na lodzie, uwiedziony i porzucony.

Czytałam kiedyś wywiad z mężczyzną homoseksualnym. Mówił, że kobiety są wstrętne, brudne. Skąd to wie? Prawdopodobnie z doświadczeń, które spowodowały, że zaczął patrzeć na kobiety w taki sposób, czuć obrzydzenie.

Chłopiec z naszej opowieści będzie odrzucał kobiety? Może nie chcieć mieć z nimi nic do czynienia. To forma zabezpieczenia się przed bólem. Forma ochrony siebie; ponieważ spotkało mnie cierpienie ze strony pierwszej i najważniejszej kobiety w moim życiu, ta pierwsza będzie  ostatnia. Odrzucając kobiety, unika źródła cierpienia. Ponieważ ojca nie było, odczuwa potrzebę bliskości z mężczyzną. I szuka tej bliskości. Ponieważ jednak nie doświadczył bliskości z ojcem, jego relacje z mężczyznami też mogą być trudne. Oczywiście, wielu mężczyzn miało oschłych ojców, a jednak nie pojawiają się u nich tendencje homoseksualne. To skomplikowana sprawa, ponieważ dotyczy szczególnego splotu przypadków i sytuacji. Inna kategoria to mężczyźni wykorzystani seksualnie w dzieciństwie przez innych mężczyzn.

Wujków, sąsiadów, kuzynów, księży? Byli pieszczeni, przytulani? I więcej. To mogą być doświadczenia związane ze starszymi kolegami. Dorastający chłopcy w fazie rozbuchanych hormonów bywają zdolni do przemocy wobec kogoś młodszego, słabszego, wrażliwego. Jest taki amerykański film „Kurczak”. Ojciec samotnie wychowuje syna. Chłopak ma większą niż przeciętna wrażliwość, nietypowe zainteresowania. Zostaje wykorzystany przez starszego kolegę, z którym niby się zaprzyjaźnia. W społeczności dzieciaków historia zostaje nagłośniona, chłopiec jest odrzucony, wyśmiany. To mroczny film. Takie doświadczenie może sprawić, że w sytuacji szoku dokonuje się wdrukowanie. Potem na nieświadomym poziomie powielamy ten schemat; może nawet wykształcić się poczucie tożsamości.

„Ja taki jestem”. Tak, powtarzamy w dorosłym życiu to, co przytrafiło nam się w dzieciństwie, bo „tacy już jesteśmy”. W dorosłym życiu liczymy na to, że wreszcie doświadczymy bliskości zamiast przemocy? To jedna z możliwości. Inna: dorosła osoba powiela tę sytuację, żeby wreszcie ją przekroczyć, dokończyć to, co się nie stało wtedy, poprzez powiedzenie „nie”, postawienie granicy, podjęcie walki, obronę siebie. Sparaliżowani zaskoczeniem nie reagujemy, nie krzyczymy. Wytwarzają się poczucie winy, pretensje do siebie. W dorosłym życiu możemy wreszcie zareagować adekwatnie i emocjonalnie się uwolnić.

Urazy związane z wykorzystaniem seksualnym mogą wpływać na wybór orientacji seksualnej? To się zdarza. Jednak nie zawsze można zidentyfikować przyczyny. To tajemnicza sprawa. Także po części związana z genetyką. Jest jeszcze kwestia pierwszych połączeń. Zdarza się, że nastoletni chłopcy, gdy nie ma wokół dziewczyn, świadczą sobie różne przysługi. To mocne przeżycie powoduje, że schemat się utrwala. Potem może się okazać, że łatwiej o bliskość z chłopcami niż z dziewczynami, bo chłopięcy świat wydaje się bardziej znany, bliższy, oswojony. A dziewczyny to inna planeta.

To jest bardzo osobista decyzja mężczyzny, czy chce bliżej przyjrzeć się tym zagadnieniom, zbadać je, szukać przyczyn. Warto potraktować poszukiwania jako proces samopoznania, który zwiększa poczucie kontroli nad życiem. W jaki sposób ukształtowała mnie przeszłość? Odkrywanie, poznawanie wpływa na pogłębienie świadomości. Świadomość sprawia, że mamy większe spektrum wyboru, możemy podejmować różne decyzje, możemy lepiej rozumieć, z czego wynikają nasze obecne zachowania, reakcje, stany, w których się znajdujemy, tendencje, sposoby wchodzenia w relacje. Możemy sprawdzić, co się stanie, gdy zbadamy swoją przeszłość.

Nie ma potrzeby na siłę podejmować specjalnych środków, żeby zmienić orientację seksualną, jeśli tego nie czujemy, nie chcemy. Gdy jednak pojawia się impuls do tego, by podjąć pracę nad zmianą orientacji homo- na heteroseksualną, warto uszanować taką potrzebę i na przykład podjąć psychoterapię. Pamiętając przy tym, że bez względu na to, czy przyczyna pochodzi z własnej traumy, z deficytów z przeszłości, z genetyki, czy z czegoś innego, mężczyzna ma prawo pozostać przy tym, kim jest, bez poczucia winy, że jest inny, że należy do mniejszości. Ale też nie potrzeba się afiszować, czynić z tego ideologii, ponieważ ideologie prowadzą do przemocy wobec siebie.

Może to wewnętrzny imperatyw, ważny z jakiegoś powodu, żeby się określić, mówić o tym. Tak, byleby to nie była obowiązująca zasada. Dobrze siebie sprawdzić, zastanowić się, czy to dla mnie dobre i właściwe. Homoseksualista afiszujący się wszędzie i zawsze może uchodzić za ekshibicjonistę. Podobnie jak heteroseksualista wszędzie prężący muskuły i roztaczający wdzięki uchodzi za nadmiarowego, męczącego. To są sprawy bardzo osobiste. Warto je odsłaniać tylko w takim stopniu, w jakim pojawia się autentyczna potrzeba.

Wiem, że ci mężczyźni – oczywiście, nie wszyscy – kiepsko radzą sobie z uwagami na temat „tych zboczeńców”: sporo takich komentarzy na ulicy, w pracy, w Internecie. Dobrze byłoby, gdyby mężczyźni homoseksualni mieli świadomość tego, że bardzo dużo napsuli w tym względzie homoseksualiści, którzy zachowują się w sposób brutalny, wulgarny, pełen przemocy. Ofiary społecznej nietolerancji – takie jak homoseksualiści – bywają, niestety, sprawcami. Doświadczyłem tego. Miałem 19 lat, jechałem autobusem, był tłok, ścisk. Zima stulecia. W pewnym momencie czuję rękę mężczyzny stojącego obok na moim kroczu. Myślałem, że to przypadek, w tłoku różne rzeczy mogą się zdarzyć. Przesunąłem się. Autobus się zatrzymał. Ten mężczyzna popatrzył na mnie i zapytał, czy bym z nim nie wysiadł. Stałem sparaliżowany. Byłem wściekły na siebie, że nie zareagowałem, nie powiedziałem czegoś głośno i dosadnie. Po fakcie zorientowałem się, z czym mam do czynienia.

Inny przypadek: na studiach pan profesor czule się ze mną witał. Zbyt długo i zbyt czule. W pierwszej chwili niczego nie podejrzewałem. Byłem przyzwyczajony do serdecznych kontaktów między mężczyznami w mojej rodzinie. Było dużo przytulania, klepania się po plecach. Jednak te rodzinne serdeczności miały inną jakość. To się czuje. Czujesz uścisk, przekaz męskiej energii. To coś innego niż lepki dwuznaczny dotyk. Miałem też na terapii parę małżeńską, ludzi, którzy doświadczyli przemocy ze strony starszego homoseksualisty, znanego z tego, że rozbija małżeństwa, uwodzi mężczyzn, a potem porzuca kochanków – zdradza ich z następnymi. Młody mężczyzna, który miał niezaspokojone potrzeby w relacji z ojcem, łatwo uległ mężczyźnie starszemu, pełniącemu funkcję mentora. Zaczęło się od fascynacji erudycją, społecznymi osiągnięciami. W tym środowisku jest wielu tak zwanych łowców, dużo krótkotrwałych i burzliwych romansów, uwodzenia i porzucania, destrukcji. Zdarzają się także, niestety, pedofilskie nadużycia w rodzinie. Chłopcy bywają wykorzystywani seksualnie. Takie przypadki są nagłaśniane. Te historie idą w świat.

Jest potrzebna bardzo solidna społeczna edukacja, żeby ludzie wiedzieli, że są tacy, ale są też inni homoseksualiści. Nie wystarczą parady równości. Parady wpisują się, niestety, w wątek przemocowy. Bardzo często są odbierane jako przemoc dokonywana na reszcie społeczeństwa, które być może nie ma ochoty oglądać pozorowanych aktów seksualnych między homoseksualistami na jadących przez centrum miasta platformach. Dobrze jest wiedzieć, że różne reakcje społeczeństwa wynikają nie tylko ze stereotypowego myślenia, ale także są wynikiem traumy. Tysiące ludzi ucierpiały i nigdy nie wyleczyły się z tego. Niosą to przez życie. Czują się ofiarami homoseksualistów. Tego aspektu nie można pominąć, bo inaczej fałszujemy obraz.

Znam homoseksualistów niezasługujących na obraźliwe określenia. W jaki sposób oni mogą chronić siebie? Przede wszystkim muszą wiedzieć, że stereotypów się nie uniknie. W ten sposób poprzez kategoryzowanie porządkujemy świat. Coś jest czarne albo białe – proste, jasne, wiadomo, czego się trzymać. Uwagi na temat homoseksualistów zaspokajają bardzo konkretne potrzeby – wzmacniają poczucie własnej wartości i męskości. Są sposobem przekierowania własnej agresji na zewnątrz; w życiu mi się nie układa, więc odreagowuję wściekłość. Jest jeszcze jedna ważna kwestia. O wartości człowieka nie świadczy orientacja seksualna. Świadczy tylko to, co dobrego robimy dla siebie i dla innych. Cała reszta to prywatna sprawa. Nasza tożsamość centralna, nasz rdzeń, nie ma płci. Niezależnie od płci, tendencji seksualnych możemy być otwarci na głębię drugiej osoby, cieszyć się niepowtarzalnym spotkaniem.

Benedykt Peczko jest psychologiem, trenerem, coachem i psychoterapeutą, dyrektorem Polskiego Instytutu NLP.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze