1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Jak urozmaicić seks? Pomysły na odmianę w sypialni

Jak urozmaicić seks? Pomysły na odmianę w sypialni

W seksie nie o to chodzi, żeby umieć wskazać mapę punktów erogennych. Liczy się to, aby ich wspólnie szukać. (Fot. iStock)
W radosnym, nieskrępowanym i pełnym zmysłowości seksie nie chodzi o to, żeby znać mapę punktów erogennych. Liczy się wspólne ich szukanie. Delikatne dotykanie i niedotykanie. Bawienie się seksem i cieszenie sobą nawzajem – mówi psychoterapeutka i specjalistka od seksualności człowieka Maja Herman.

Jak urozmaicić seks?
urozmaicenie w sypialni jak urozmaicić seks jak urozmaicić życie w łóżku jak urozmaicić życie w sypialni urozmaicenie w łóżku jak urozmaicić życie łóżkowe urozmaicenie seksu

Porozmawiajmy o przebierankach i innych erotycznych gierkach i zabawach. Nowością na wiosnę, jak słyszałam, jest kostium słowiańskiej Marzanny (troszkę wstążek i słomy) lub – dla lubiących mocniejszą nutę – złota korona i nic więcej.
Skoro jedziemy tak grubo, to opowiem ci, jak to mój pruderyjny kolega wrócił pewnego dnia do domu, a tam w holu w półmroku zobaczył diabliczkę z rogami, ogonem i trójzębem. Był tak przerażony, że wpadł w atak paniki. Zaczął krzyczeć, że nie chce iść do piekła! Że nic złego nie zrobił. Diabliczka rzuciła trójząb i podbiegła do niego: „Uspokój się kochanie, to ja!”. Ale nie mogła go uspokoić i przekonać, że to ona, jego żona w kostiumie z czerwonego lateksu z rekwizytami. Ponieważ, jak mówiłam, był pruderyjny w łóżku, a ona miała temperament, postanowiła zrobić mu grubą niespodziankę! Zainspirowała się postacią Maze z serialu „Lucyfer”. Poszła do sex-shopu, dodała erotyczne atrybuty…

Powinna uprzedzić?
Tylko wtedy nie byłoby niespodzianki. Warto jednak podpytać partnera, żeby wiedzieć, co go kręci, a co przeraża. Bo można, co się wówczas zdarzyło, trafić w jakąś fobię, którą ukrywał przez lata, i to przed najbliższą osobą. Dlatego ja nie przepadam za przebierankami. Są bezpieczne zabawy, jak klasyczny „seks z nieznajomym”, choć i tu może dojść do jakiejś śmiesznej pomyłki. Ta zabawa polega na tym, że para umawia się na spotkanie w hotelu w jakimś malowniczym miejscu, na przykład w Sopocie. Do tego hotelu mają dotrzeć sami. Ten, kto będzie pierwszy, wysyła drugiemu numer pokoju. A potem zostawia drzwi uchylone i czeka w łóżku. A gdy druga osoba dotrze do hotelu, bez słowa wchodzi po pokoju i od razu, bez słowa się kochają. Oczywiście, znam historie, kiedy mąż – podekscytowany tym, że żona dała się w końcu namówić na tę erotyczną zabawę – pomylił cyferki, a więc ona pomyliła pokoje i – przerwała seks jakiejś innej parze. Ale o to chodziło! Bo związek ożywiają: ryzyko, niepewność, zmiana – ale tak podane i zażyte, by nie zatruły miłości, jaka łączy parę!

Niepewność, ryzyko? A może wystarczą czerwone szpilki? Postawiłaś je kiedyś na środku sali, w której prowadziłaś zajęcia dla kobiet.
Doskonały pomysł! To była grupa terapeutyczna dla kobiet, które miały problem z zajściem w ciążę. A kobiety, ba!, pary, które starają się o dziecko, szybko zapominają, że seks jest przyjemny. Można to także powiedzieć o parach, które są ze sobą długo, gdyż one przeniosły swoją intymność na inny poziom, „siostrzano-braterski”. Wzbudzić z powrotem tę erotyczną intymność (z jakiegokolwiek powodu utraconą) można, sięgając po atrybuty seksualności, jakimi są szpilki. Niby nic, a przecież 70 proc. mężczyzn jest fetyszystami kobiecych stóp. Szpilki to ich symbol. Symbol stóp zmysłowo wygiętych. Jak wtedy, gdy kobieta opiera je na pośladkach czy ramionach mężczyzny podczas stosunku. Ubrana tylko w szpilki każda z nas jest bardzo sexy.

A więc o to chodzi w szpilkach, żeby w wyobraźni były jedynym ubraniem kobiety?
O to, aby uruchomiły każdą fantazję, jaką na ich temat można mieć! Ja nie boję się fetyszów, dlatego sama noszę bardzo wysokie szpilki. A jeśli ktoś się swojej seksualnej natury obawia, może zacząć ją odkrywać właśnie dzięki szpilkom i szmince. To takie proste! No, ale już sama nie wiem, ile razy od kobiet słyszałam: „Dopóki nie urodziłam dziecka, też chodziłam w szpilkach”. Ja mam synka, i to już od dziesięciu lat. Albo: „Jak byłam młodsza, to chodziłam, a teraz kręgosłup mnie boli i haluksy mi wyskoczyły”. I tu kobiety ruszają w podróż po mapie swojego ciała, ale niestety nie jest to podróż erotyczna, tylko medyczna. Jest jeszcze trzecie uzasadnienie dla „nie”: „Szpilek nigdy nie nosiłam, nie lubię, to nie dla mnie!”. Ale przecież nie musimy biegać w nich przez 16 godzin. Można założyć, stanąć przed lustrem, posiedzieć na krześle, pomachać nogami w tych szpilkach i uśmiechnąć się. Można też mieć taką sukienkę czy spódnicę, które, kiedy siadamy i przekładamy nogę na nogę, robią wrażenie, że zaraz będzie wszystko widać. To naprawdę erotyczny moment, taka zwykła czynność.

Można się poczuć jak Sharon Stone z „Nagiego instynktu”.
Właśnie! Taki drobiazg, a daje kobiecie poczucie siły, sprawczości. Daje radość z pokonania lęku przed oceną, przed tym, że kiedy tak się ubierze, to będzie postrzegana jako pusta lala. I właśnie dla tych wszystkich powodów postawiłam wtedy te czerwone szpilki na środku sali. Żeby kobietom wskazać drogę do ich seksualności.

Co jeszcze pomoże urozmaicić seks?
Zaczęłabym od wizyty w sex-shopie. Razem! Jeśli para nigdy tam nie była, to będzie odświeżające doświadczenie. Jeśli jednak ten pomysł jest całkowicie sprzeczny z zasadami, jakie dwoje ludzi uznaje, nie trzeba się zmuszać. Opowiem jednak, co można tam znaleźć i dodać do zmysłowej gry. Na pewno odradzam kupowanie online, to nie jest sklep jak inne. Jeśli ma to nas odświeżyć, czyli uczynić nasze zmysły bardziej wrażliwymi, trzeba tam iść i podotykać. Wziąć do ręki to, co nas zainteresuje...

Co to może być, poza wibratorem czy dildo?
Choćby niezwykle seksowne ubrania. I wcale nie chodzi mi o kostium diabliczki czy pielęgniarki z wielką strzykawką. Są tam przepiękne ubrania ze skóropodobnego materiału. Urocze i zmysłowe. Na przykład krótkie spodenki, rozpinane tylko w kroku. Sukienki, które mają suwak z tyłu od góry do dołu i które można rozpiąć z jednej lub z drugiej strony, w zależności od tego, jaką część ciała chcemy mieć dostępną.

Te ubrania są z lateksu? Kojarzy mi się z niemieckimi filmami pornograficznymi...
To już nie jest taki lateks jak wtedy. Oczywiście ludzie mają fantazje o seksie w lateksowych ubraniach, ale tak naprawdę kobiety w słowie „lateks” zniechęca co innego. Boją się lateksowych ubrań, bo myślą, że jak nałożą coś, co dokładnie opina, to uwidocznią się wszystkie fałdki. A jest dokładnie odwrotnie! Lateks wygładza wszystkie niedoskonałości. A poza tym jeśli partner marzy o tym, żeby zobaczyć swoją kobietę w lateksie, to choćby ona była ogromna jak góra i miała same fałdki – on tego nie zauważy! Liczy się co innego, niż kobiety myślą…

Czyli co? Dlaczego lateks jest sexy?
Bo jest drugą skórą. Bo nas dotyka wszędzie i to patrzącego podnieca tak, jakby sam to robił. Bo jest nową skórą, co budzi ciekawość, kiedy swoją skórę bardzo dobrze już znamy. Nie ma się co lateksu bać. A skoro jesteśmy przy skórze, sex-shop to miejsce, gdzie jest wiele pięknych, malutkich rzeczy do stymulacji. Przede wszystkim piórka…

Piórka do pieszczenia skóry?
Jak słyszymy „piórka”, to widzimy coś, co zgubił gołąb. Ale to są pęki piór o różnej strukturze, pięknie pomalowane i połączone ze sobą w miotełki. A jeśli partner jest pruderyjny, bezpieczniej zmieniać jego sztywność i zachowawczość powoli, małymi kroczkami. Nie tyle zaciągać na siłę do sex-shopu, ile otwierać na zmysłowość. Jednym piórkiem dotykać go delikatnie i pytać, czy to mu sprawia przyjemność, czy to dla niego miłe. Jeśli tak, następnym razem użyć ich pęku – może zechce sam spróbować nimi dotykać partnerkę? Są też baciki, ale takie, które nie sprawiają bólu, a tylko drażnią skórę. Są elementem niezwykle zmysłowej zabawy w „dotykam – nie dotykam”. Odświeżającej, bo biorą w niej udział mózg i skóra. Ta zabawa niepokoi, bo sprawia, że tracimy orientację: mózg widzi bacik i ostrzega, że będzie bolało! A skóra, choć silnie unerwiona, odczuwa tylko pieszczotę! Bacik zakończony wstążkami czy frędzlami to zabawka dla tych, którzy zaczynają tę przyjemną podróż do innego seksu. Stopień wyżej są woski do ciała. Specjalne świeczki, które zapalasz i kapiesz woskiem na skórę. Bardzo szybko stygnie, więc nie chodzi o ból, ale o to, że wosk zastyga na skórze i ją ściąga. Wszystkie rodzaje wosków warto najpierw obejrzeć, powąchać. Już samo wejście i wybieranie są ważne. Jeśli ekspedientka wie, co ma i do czego można tego użyć, to wizyta w miejscu, gdzie wszystko służy radości seksu, bywa stymulująca. Oczywiście do każdego z gadżetów są instrukcje, ale istotne jest też to, że z kimś obcym rozmawiamy o tym, co będziemy robić w łóżku! W całkiem niewinny i bezpieczny sposób realizuje się więc jedna z najczęstszych fantazji seksualnych, czyli trójkąt. Mentalnie ekspedientka jest z nami w łóżku! Świadomość, że ktoś wie, co będziemy robić, jest szalenie ekscytująca. Nie naruszamy naszej intymności, ale realizujemy fantazję o trzeciej osobie. Można ją też zrealizować w jeszcze inny bezpieczny sposób – dzięki opowieściom: kiedy już wrócimy do domu i zaczniemy się kochać, jednocześnie zaczynamy sobie opowiadać, co robiłaby teraz z nami ta trzecia czy ten trzeci, gdyby tu byli.

Opowieści o tym trzecim lub tej trzeciej podczas seksu zamiast trójkąta?
Zgadza się. Na przykład mój partner opowiada, co ta trzecia teraz robi. Jak to robimy. Jak ja się z tym czuję, jak on się z tym czuje. Jak ja reaguję na to, co ona robi, jak ona reaguje na jego pieszczoty. Kochamy się i dopowiadamy jednocześnie... Dzięki opowieściom podczas stosunku możemy zrealizować wszystkie fantazje, a jednocześnie ich nie realizować. Nawet takie, które – gdybyśmy się na nie zdecydowali – naprawdę zniszczyłyby naszą miłość. Ale kiedy je sobie tylko opowiadamy, podniecają, a nie niosą żadnego zagrożenia.

A jak jedno z nas się trochę wstydzi?
Może zgodzi się na zabawę w piloerekcje. To szukanie miejsc, gdzie dotyk dłonią czy piórkiem wywoła gęsią skórkę. Jeśli dotkniesz partnera tak, że tę erekcję mieszków włosowych ma, wygrywasz. Jeśli partner zrobi to szybciej i wywoła ją u ciebie, przegrywasz! Ci, którzy się wstydzą, mogą zawsze zamknąć oczy i sobie wyświetlać jakiś zmysłowy obraz, choćby siebie ze świeczką w zwiewnej bieliźnie w scenografii gotyckiego zamku… Piórka, miotełki, świeczki pomogą odnaleźć nowe miejsca erogenne? Nie ma nowych miejsc! Jeśli, tak jak ja, jesteś lekarzem i wiesz, jak przebiega unerwienie skóry, które nerwy łączą się z narządami płciowymi, znasz te miejsca. Ale w seksie nie o to chodzi, żeby umieć wskazać mapę punktów erogennych. Liczy się to, aby ich wspólnie szukać! Właśnie tymi miotełkami czy świeczkami. Delikatnie dotykać i nie dotykać. Omijać te miejsca, o których wiemy, że nas podniecają, jak na przykład szyja, by wędrując powoli po kontynencie ciała, odkrywać nieskończoną skalę nowych doznań. Można zagrać z partnerem w to, kto znajdzie ich więcej na skórze drugiego. Najpierw jedna noga, potem druga. Odczucia mogą być różne! A jak jedno nic nie znajdzie, to daje drugiemu rekompensatę i na przykład realizuje jakąś jego fantazję.

Na przykład rozbiera się bardzo powoli, udając striptiz…
Skoro przy tym jesteśmy, to odświeżenie seksu zacznijmy od kupienia domowej sukienki. Nie przebierajmy się po powrocie do domu w stary, wyciągnięty dres! Nie musimy chodzić w tym, w czym byliśmy w pracy, ale nałóżmy coś ładnego. Ja sama chodzę właśnie w sukienkach. A jak wkładam dresy, to takie, które podkreślają moją pupę, bo wiem, że to jest mój walor. Lubię też chodzić bez stanika, w obcisłych bluzeczkach w jasnych kolorach. Wszystko widać jak na dłoni, ale robię to celowo. Koszulki noszę tak, by spadały z jednego ramienia. Ramiona są bardzo sexy, podobnie jak obojczyki, bo budzą wyobraźnię: Co jest niżej? Czy też jest tak symetrycznie? Bo w zmysłowym ubraniu właśnie o to chodzi, aby budzić ciekawość patrzącego. Nie trzeba być jak lato, które pokazuje kosze pełne owoców. Warto być jak wiosna, zaciekawiać tym, co tylko trochę odsłonięte i ukryte.

Czy radosny seks może poprawić nam samopoczucie zimą, zanim jeszcze nadejdzie wiosna? Przecież to czysta serotonina i inne poprawiające nastrój neuroprzekaźniki!
Seks z pewnością może pomóc na obniżony nastrój, ale nie na depresję, bo wtedy ochota na seks nie jest częsta. Ale jeśli mamy gorszy dzień lub trudny okres i chcemy się kochać, zróbmy to. Poczujemy się lepiej właśnie dzięki dopaminie czy oksytocynie.

Maja Herman, absolwentka Wrocławskiej Akademii Medycznej, lekarka, specjalistka psychiatrii, psychoterapeutka, naukowczyni.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze